pozytywka@gmail.com
Blog > Komentarze do wpisu
Po debacie o debacie

Bronisław Komorowski: Refundacja powinna być, gdy jest szansa, że się urodzą dzieci zdrowe i będą dobrze wychowane, na dobrych obywateli.

Radosław Sikorski: Komorowski powiedział coś kontrowersyjnego w sprawie in vitro. Jestem pewien, że to wyjaśni. Ale wiadomo jak działają media. Gdyby to jedno zdanie wyciągnąć i nadawać je przez tydzień, tak jak jedno moje niefortunne zdanie, to można powiedzieć, że zawiało eugeniką i kilkoma nieładnymi rzeczami.

Z koszmarnie nudnej wczorajszej niby-debaty na uwagę zasługuje jedynie kariera jaką robi zacytowana wyżej wypowiedź Komorowskiego, bo to co się wokół niej dzieje (i zapewne dziać będzie) jest świetnym przykładem na kondycję debaty publicznej w Polsce.

Komorowski i tak ma szczęście, gdyby był Kaczyńskim, oberwałby dużo mocniej. Niewykluczone zresztą, że gdyby to Kaczyński powiedział to co Komorowski, to Komorowski byłby jednym z tych, zarzucających Kaczyńskiemu eugeniczne ciągoty. Tak już jest w naszej polityce, czy debacie publicznej jako takiej, że głównym wyznacznikiem tego jaki sens ma jakaś wypowiedź, jest to kto jest jej autorem i w jakich okolicznościach padła. Wczoraj autorem był Komorowski, więc został potraktowany ulgowo, ale w ferworze prawyborczej walki jego rywal nie mógł jej nie wykorzystać. I w zależności od tego, czy się Komorowskiego popiera czy nie, wypada dzisiaj wyrażać mniejsze lub większe oburzenie tym co powiedział. Tylko co on właściwie powiedział?

W kwestii finansowania in vitro zgadzam się z akurat Sikorskim. Dopóki państwo jest tak niewydolne, że codziennie w gazetach czytamy apele ludzi żebrzących o datki na ratowanie życia, nie ma żadnego powodu aby ze wspólnej kasy finansować bardzo kosztowne, a nie ratujące ani życia, ani nawet zdrowia, zabiegi. Nie jest odpowiedzialnością państwa zaspokajanie wszystkich potrzeb swoich obywateli, a państwo, którego na nic nie stać musi umieć priorytetyzować potrzeby, które zobowiązuje się zaspokajać. Sprawa in vitro nie jest kwestią ideologiczną ale bardzo praktyczną. Niestety, ci, którzy rzucili się na Komorowskiego po jego wczorajszej wypowiedzi, robią wszystko, żeby pozostała kwestią czysto ideologiczną, próbując z niej zrobić spór między tymi, którzy uważają, że in vitro powinno być refundowane bez ograniczeń i dla każdego, a tymi, którzy uważają, że państwo ma prawo określić warunki pod jakimi dofinansuje niektórym obywatelom bardzo kosztowną procedurę medyczną służącą wyłącznie do zaspokojenia ich indywidualnej potrzeby. Jeśli na takim poziomie pozostanie ta dyskusja, to refundacji in vitro nigdy nie będzie, bo żaden rozsądny rząd nie wprowadzi ustawy, która doprowadzi do bankructwa i tak już upadającą służbę zdrowia. I żaden rozsądny prezydent takiej ustawy nie podpisze. I nie będzie to miało nic wspólnego ze światopoglądem. Państwa po prostu nie stać na in vitro dla każdego. Nawet gdyby uznało, że każdemu chce je zapewnić.

Tylko czy państwo, które finansowałoby zabiegi in vitro na żądanie, absolutnie dla każdego, postąpiłoby odpowiedzialnie? Przecież nawet podejmując decyzję o skierowaniu dziecka do adopcji dokładnie przygląda się kandydatom na rodziców, i stawia im szereg (czasami dyskusyjnych) wymagań dotyczących wieku, stanu cywilnego, warunków socjalnych. I jakoś nikogo to nie oburza. Bo tej sprawy nie da się przerobić na spór ideologiczny, no i dużo trudniej byłoby głośno opowiadać się za oddawaniem dzieci do adopcji na zasadzie "kto pierwszy, ten lepszy" (ewentualnie losowania, żeby było sprawiedliwie i niedyskryminacyjnie), ze świadomością, że efektem tego będzie adoptowanie dzieci przez rodziców o wiele za starych, żeby dziecko wychować, lub nie mających żadnych warunków, żeby mu zapewnić normalny rozwój. Jeśli więc państwo stosuje dyskryminację nawet wtedy, gdy przyszli rodzice mają z niego zdjąć koszty utrzymania dziecka, dlaczego się oburzamy gdy ktoś mówi, że będzie musiało stosować dyskryminację decydując komu zechce dofinansować rodzicielstwo?

"Eksportowemu" Sikorskiemu wypowiedź Komorowskiego "zawiała eugeniką". Mnie natomiast zawiała Europą, gdzie toczy się otwarta dyskusja na ten temat, bo inni uczą się na błędach, niestety błędach będących realną krzywdą konkretnych dzieci, zaczyna się dyskusja nad tym, jakie powinny być ograniczenia w stosowaniu metody in vitro. I to ograniczenia stosowane nawet wtedy, gdy rodzice chcą pokryć cały koszt zabiegu.

Gazeta Wyborcza: Zmarła kobieta, która w wieku 66 lat została najstarszą matką świata. Maria Carmen del Bousada zaszła w ciążę dzięki zabiegowi sztucznego zapłodnienia. Hiszpanka chorowała na raka. Osierociła dwuletnie bliźnięta. Sprawa del Bousady wywołała w Hiszpanii dyskusję o moralnych konsekwencjach takich zabiegów u kobiet w podeszłym wieku. (...) Hiszpańskie prawo nie stawia granicy wieku dla kobiet poddających się zabiegowi sztucznego zapłodnienia. - Uważamy, że prawo powinno dopuszczać taki zabieg do 45 roku życia - powiedziała Nuria Terribas z Instytutu Bioetycznego w Barcelonie. Według niej tego typu przypadki są niebezpieczne nie tylko dla zdrowia matki, ale i dla sytuacji rodzinnej ich dzieci. - W takich przypadkach dzieci pozostają bez opieki. Do tego nie powinno dojść. Potrzebujemy większej kontroli, by w przyszłości nie dochodziło do podobnych sytuacji - powiedział Josep Torrence z katolickiej organizacji Iglesia Plural.

Najstarsza matka świata: sensacyjne zdjęcie z córką

Europa nie wstydzi się dyskusji o granicach in vitro, być może nawet żałuje, że zaczyna ją zbyt późno. My mamy szansę nauczyć się na ich błędach, ale sądząc po reakcjach na wypowiedź Komorowskiego, dyskusja zostanie zgaszona zanim się zaczęła. Tymczasem proponowanie, że u nas państwo powinno finansować każdemu kto chce, nie jest działaniem na rzecz równych praw, jest działaniem przeciwko jakiejkolwiek formie dofinansowania in vitro przez państwo. Bo jeśli ma być "dla wszystkich" lub "dla nikogo", to jest oczywiste, że musi być "dla nikogo", bo na "dla wszystkich" państwa nie stać i prawdopodobnie nigdy nie będzie stać. A jeśli ktoś uważa inaczej, powinien zadeklarować z jakich ratujących zdrowie lub życie zabiegów sam byłby gotów zrezygnować, żeby każdy z jego współobywateli miał prawo do bezpłatnego in vitro. Bo koniec końców, o tym przecież jest ta dyskusja. A przynajmniej powinna być, jeśli jej efektem ma być coś więcej niż sondażowe punkty jednego lub drugiego kandydata.

Sikorski i Komorowski nie mają z in vitro problemu ideologicznego, tylko inaczej widzą kwestię finansowania go, a błąd Komorowskiego polega na tym, że ma odwagę  zajmować stanowisko racjonalne i jeszcze się do tego przyznać.  Sikorski ma łatwiej bo wyklucza całkowicie możliwość dofinansowania i nikt się go nie czepia, Komorowski natomiast się swoim politycznie niepoprawnym zdaniem nieostrożnie podzielił, zamiast zbyć pytanie gładką formułką, że on jest za bezpłatnym in vitro dla każdego. Nie musiałby dzisiaj słuchać głupot o eugenice, choć oczywiście jego deklaracja byłaby całkiem bez pokrycia, bo o ile państwo być może stać na dofinansowanie ograniczonej liczby zabiegów (a to zawsze oznacza konieczność wprowadzenia rozmaitych kryteriów dostępu), ale z pewnością nie stać go na dofinansowanie każdemu. Tak więc paradoksalnie, to właśnie wczorajsze stanowisko Komorowskiego sprzyja wprowadzeniu refundacji in vitro, zaś stanowisko tych, którzy się dzisiaj na niego oburzają taką drogę zamyka. Bo przy postawie "wszystko albo nic", będzie nic.

Komorowski oberwał, bo z poziomu ładnych ale pustych deklaracji zszedł na chwilę na poziom rzeczowej dyskusji, ale został zgaszony zanim ją zaczął. I pewnie nieprędko znajdzie się ktoś kto ten temat podejmie. A przecież jeśli myślimy poważnie o refundowaniu in vitro to tak właśnie o tym trzeba zacząć rozmawiać. Czy powinny być jakieś kryteria medyczne? Socjalne? Społeczne? Ile prób dla jednej osoby? Ile dzieci na łebka? Po rozwiązaniu sporu ideologicznego, spór o in vitro jest już sporem wyłącznie finansowym, chłodną kalkulacją wydatków, tak aby je maksymalnie zracjonalizować z punktu widzenia potrzeb i interesów państwa, a nie jednostki. Brzmi brutalnie, ale przecież tak właśnie jest. Państwo nie daje prezentów, tylko inwestuje. I musi umieć ocenić, która inwestycja z punktu widzenia wspólnego interesu jest najbardziej opłacalna. I o tym warto rozmawiać, bez udawania, że wprowadzenie refundacji in vitro bez żadnych warunków jest możliwe. I rozsądne.

Niechcący zrobił mi się wpis o in vitro, a miał być o debacie. I to nie tej wczorajszej, ale o debacie w ogóle. Bo ta wczorajsza świetnie pokazuje niedostatki naszej debaty publicznej, w której prawdziwej debaty nie ma, bo strony się nie słuchają i do siebie nie odnoszą, skupiając się na atrakcyjnym przedstawieniu własnego stanowiska, w miarę możliwości dowcipnie i plastycznie. No i w sposób bezpieczny, bo jak widać ze wszystkiego można u nas zrobić aferę. Sikorski ma dużo racji mówiąc "Ale wiadomo jak działają media. Gdyby to jedno zdanie wyciągnąć i nadawać przez tydzień...", bo nasza debata publiczna to właśnie "wyciąganie i nadawanie przez tydzień" wypowiedzi, które były kontrowersyjne lub na tyle niezręczne, że uda się je przedstawić jako kontrowersyjne. O meritum nikt nie ma ochoty rozmawiać, choć tutaj akurat jest tyle do przegadania. I o ile można zrozumieć media, idące coraz bardziej w kierunku infotainment i szukające czegoś co przykuje uwagę, to czy my, obywatele, powinniśmy się na to godzić? Czy naprawdę wolimy być okłamywani gładkimi słówkami, karząc polityków za sprowadzenie ważnej dyskusji na wymiar zbyt praktyczny, a więc nieładny? Czy chcemy razem z politykami udawać, że można zaspokoić wszystkie interesy, nawet jeśli są sprzeczne, a państwo stać na wszystko? Czy nasza debata publiczna już zawsze będzie starciem narracji, z którego nic nie wynika, a my nie jesteśmy ani trochę bliżej wspólnego rozumienia, a kiedyś może nawet - kto wie - zgody, w jakiejś rozpalającej dzisiaj emocje sprawie?

Warto rozmawiać o tym jak rozmawiać, żeby było warto. I właśnie debacie publicznej poświęcona będzie jedna z sesji rozpoczynającego się w czwartek Kongresu Praw Obywatelskich. Dyskusja odbędzie się w warszawskim Kinie Kultura w najbliższą sobotę w godz. 16.00 - 17.30 i jest otwarta dla wszystkich chętnych.Zapowiada się ciekawie.

Kongres Praw Obywatelskich: Prawo obywateli do debaty





poniedziałek, 22 marca 2010, kataryna.kataryna

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: Conan, gcu218.internetdsl.tpnet.pl
2010/03/22 14:28:37
Zamiast gapić się na "debatę" pojechałem na zakupy do "Biedronki". Pewnie mam przechlapane u Ojca Dyrektora , bo to wszak była niedziela :)
Był to jednak słuszny wybór, bo nawet zjawiskowo piękna Mucha rzekła, iż pytania mogły być ciekawsze.
A Hanna Gronkowiec-Walc rzekła, że szkoda iż nic o gospodarce nie powiedziano...
Ale kogo obchodzi gospodarka ?... Ważniejsze jest in-vitro i to czy kandydaci potrafią ślizgać się (na łyżwach :-)
-
Gość: i-adamczak, abv127.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/03/22 15:07:51
Kataryno, przez głowę nie przeleciała Tobie myśl po co wogóle in vitro? Wszak to preparowanie inseminacyjne człowieka, przy jednoczesnym mordowaniu bądź zamrażaniu pozostałych sztucznych poczęć. Pan Bóg to widzi, historia uczy że nie pozostaje na bestialstwa obojętny! Kara boska przyjdzie na tych co bestialstwo uprawiają i na tych co je propagują
-
Gość: maurycy, apn-77-113-117-251.dynamic.gprs.plus.pl
2010/03/22 16:31:22
Postawienie problemu "jak rozmawiać aby było warto" wskazuje na podejście urodzonego estety. Natomiast wściekłemu wiosennemu starcowi ważniejsza wydaję się być kwestia"czy jest jeszcze możliwa debata publiczna w III RP".
Odpowiadam sobie, że nie wierzę w cuda. Nasz aktualny byt społeczny jest ufundowany na wielkiej ściemie okrągłostołowej (ściema czli zaprzeczenie debaty). Generalnie, długo potem podtrzymywały ją uparcie środowiska, których przedstawiciele tam zasiedli. Elity pookrągłostołowe nie są zdolne do otwartej debaty, bo grozi to ich delegitymizacją (która i tak szczęsliwie następuje w wyniku różnych działań antysalonowych). Debata w tym wydaniu rządziła się usprawiedliwieniem w postaci paradygmatu konieczności dziejowej - sądzę, że tak wierzyli jej organizatorzy mimo różnych inspiracji ideowych. Próbą przerwania takiej debaty, pod dyktando coraz bardziej skundlonych elit, była koncepcja IV RP. W istocie było to marzenie o budowie silnej podmiotowości społecznej, wraz z odpowiednim wzmocnieniem struktur państwa dla ochrony tej podmiotowości. Takie marzenie, urodzone poza głównym nurtem myślenia elit, musiało wywołać zjednoczony opór wszystkich zagrożonych - pod byle pretekstem. A pretekstów nie brakowało! Tusk w końcu "musiał " przerwać próbę animowania głębokiej debaty publicznej opartej na równoczesnym dążeniu do poszerzenia świadomości społeczeństwa o stanie spraw w Polsce. Polacy dostali grilla i PR.
Obraz jest oczywiście uproszczony, ale i tak wystarczający, żeby stawiać pytanie o to czy jest możliwa debata publiczna bez elit, które byłyby nią poważnie zainteresowane i podjęły tę mozolną pozytywistyczną pracę u podstaw społecznych (a nie w salonach). Moja odpowiedź jest raczej pesymistyczna i sądzę, że Polsce zagrażają poważne wstrząsy i utrata szans modernizacyjnych - jeżeli o tej Polsce nie będziemy umieli rozmawiać systematycznie i cierpliwie.
-
Gość: starypiernik, 10.pia.abpl.pl
2010/03/22 16:59:47
@maurycy
Praktyczną ilustracją stanu debaty publicznej było milczenie na forum przez ponad dwie godziny od wpisu @Kataryny. Jedyne co wzbudziło zainteresowanie to sprawa in vitro. Czy ten temat zdominuje debatę kandydatów na prezydenta RP? Nic bardziej mylnego. Mamy coś do powiedzenia i do przekazania, ale najlepiej porozmawiać z kimś mądrym, czyli z samym sobą. Odsyłacz, który zrobiła @Kataryna jest wiele mówiący.
U nas debaty publicznej po prostu nie ma. To co uzurpuje sobie prawo do tego miana jest tylko namiastką. Społeczeństwo zwolniło się z obowiązku samodzielnego myślenia. Jakim prawem? To co nazywa się debatą w radio, telewizji, czy w prasie, jest jedną wielką manipulacją. Dobiera się dyskutantów, stawia tendencyjne pytania, manipuluje wypowiedziami. Mało kogo interesuje co dana osoba ma naprawdę do powiedzenia. Jeśli wypowiedź jest przeciw przyjętej tezie, to się ją wycina, przeinacza, albo dyskredytuje rozmówcę. Nad tym wszystkim czuwa niewidzialna ręka. Czyja? Dwadzieścia lat to dużo i mało. Wszystko opiera się na ludzkiej pamięci. Jeśli dyskutant w swojej wypowiedzi zbliża się niebezpiecznie blisko sedna sprawy, od razu dostaje etykietkę oszołoma albo innego pomyleńca. Żyjemy podobno w ciekawych czasach. Tylko dlaczego to na nas trafiło :-)))
-
Gość: Pan Ciekawski, 195.150.84.16*
2010/03/22 18:35:15
Szanowna (Wielce i bez przekąsu) Kataryno i pozostali mili (w zdecydowanej większości) Państwo!
Jak dotąd byłem okresowym biernym konsumentem tego blogu. I myślałem, że takim pozostanę. Jednakże w trakcie czytania aktualnego wpisu, jego fragment podniósł mi wyraźnie ciśnienie - i nie chodzi tu w brew pozorom o in-vitro, ale o następujący fragment , jak mniemam wyrażający przekonania Kataryny: "Państwo nie daje prezentów, tylko inwestuje. I musi umieć ocenić, która inwestycja z punktu widzenia wspólnego interesu jest najbardziej opłacalna.". Choć sam jestem wieloletnim przedsiębiorcą i wiem co to znaczy inwestować, to TOTALNY mój SPRZECIW budzi pojmowanie Państwa jako jakiegoś omnipotencjalnego bytu, decydującego o tym "czy w tych ludzi opłaca się zainwestować, a może jednak w tamtych". Mimo wszystko Państwo (przez duże P) nie jest firmą, a ludzie bezduszną inwestycją. Mam nadzieję, że jest to przejęzyczenie, albo wzajemne niezrozumienie. Bo w innym wypadku wchodzimy natychmiast w najbardziej totalitarną wizję zniewolenia jaką mogę sobie wyobrazić (jeśli mogę?). W/g mnie głównym i KARDYNALNYM zadaniem Państwa powinno było być, powinno być obecnie i powinno być w przyszłości przestrzeganie, pilnowanie i egzekwowanie wspólnych reguł gry ustalonych w obowiązującym prawie, które obowiązuje WSZYSTKIE instytucje, obywateli i przedsiębiorców. Wprowadzanie do życia społecznego kategorii "inwestycji" w obywateli, a chyba w tym wypadku raczej w "ludność" pociąga automatycznie wprowadzenie pojęcia "opłacalności" i "stopy zwrotu". Czy naprawdę chcesz Kataryno, aby Państwo traktowało Ciebie i Twoją rodzinę w tych kategoriach? Czy nasze dzieci, starcy i niepełnosprawni też mają być traktowani w tych kategoriach? Toż to jest dopiero eugenika do kwadratu !!! Toż w tej "tonacji" przecież grają zwolennicy "skracania" na własną prośbę życia starców na Zachodzie, czy też "eliminacji" chorych dzieci przed urodzeniem. Inwestowanie w te grupy się przecież "nie opłaca" !!!

P.S. Przepraszam, że w pierwszym wystąpieniu tyle się nakrzyczałem, ale wydaje mi się, że chodzi o coś kardynalnie ważnego, a niezauważonego przez żadnego z przedmówców.

Pozdrawiam i życzę wszystkim zdrowia i wolności

Pan Ciekawski
-
Gość: marek 9, apn-77-115-243-179.dynamic.gprs.plus.pl
2010/03/22 18:41:27
Debata, debata, ciągle debata.... Boje sie, ze debata moze byc tez koszmarem czy zlym snem. Wyobrazmy sobie sto pieknych niewiast pragnacych dziecka. Widac jak bardzo chca je kochac i przytulac. Niewiasty płacza i narzekaja dlaczego ich brzuchy puste. A w osobnej sali stu zbójcow okrótnych i zlodziejaszków czeka na swój los. Natychmiast w senacie zbiera sie dziecieciu medrcow, dziesieciu sprawiedliwqych i dziesieciu moznych tego swiata, Debatuja, debatuja, dzien, dwa, tydzien. Az w koncu zapada werdykt. Pietnascie niewiast zostanie zapłodnionych in vitro a osmiu zbójcow skroconych o glowe. Specjalny telefoniczny sondaz wykazuje 99,9 % poparcia dla medrców sprawiedliwych i moznych. Nastepnego dnia o swicie, to co mialo byc zapłodnione zostalo zapłodnione, a to co miało byc skrocone, zostało skrocone.
I tak debata stała sie ciałem.
A przypadek duchem.
Amen.
-
2010/03/22 19:14:22
Boję się otworzyć lodówkę w obawie że wyskoczy z niej "debata".
-
Gość: lajkonik, aelx214.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/03/22 20:59:00
@ Pan Ciekawski,
Państwo juz w ten sposób ingeruje. Argumentem za obowiązkowym zapinaniem pasów są skutki finansowe dla państwa. Państwa, które finansuje doprowadzenie ofiary do zdrowia, państwa, które zfinansowało wykształcenie ofiary i tym podobne sprawy.
@Starypiernik
Od wielu lat istnieje pojęcie animatora takich debat. De facto taki człowiek jest władny ustawić debatę tak by wnioski z niej płynące były dla niego (jego mocodawców) takie jak potrzebne. Przewodniczący zebrania spółdzielców, marszałek sejmu czy jakikolwiek prowadzący zebranie z autorytetem może to zrobić - zmanipulować debatę, sprowadzic na boczny tor, rozbić obrady. Czy na uwagę Sikorskiego prowadząca nie powinna mu przerwać i powiedzieć, że zbacza z tematu, bo nie przedstawia swojego stanowiska.
@kataryna
Z tym in vitro to trudna sprawa. Prawda na dziś (prawda naukowa) jest taka, że kobieta po 45 roku zycia praktycznie nie ma szans urodzenia zdrowego dziecka. Nawet jeśli wcześniej rodziła bez problemu. Opisywane przypadki póżnego macierzyństwa to wszystko "in vitro". Są 3 przypadki pochodzenia dziecka takich starszych matek :
1. Dziecko obcych ludzi np. z owych nadmiarowych komórek. Praktycznie brak różnicy między adopcją, a tym przypadkiem tyle, że zdrowie kobiety jest zagrożone.
2. Dziecko męża tej kobiety i obcej kobiety czyli przypadek pośredni. Dla kobiety to adopcja niosąca za sobą to samo niebezpieczeństwo co przypadek 1 plus możliwość, że w przyszłości mężczyzna ją opusci ze "swoim" dzieckiem
3. Dziecko tych rodziców tyle, że istniały kłopoty z zapłodnieniem wcześniej. Możliwe tylko w przypadku, gdy rodzice wcześniej zaplanowali taką póżną ciążę i mają zamrożone własne zarodki sprzed lat
Opisane powyżej przypadki można rozciągnąć na grupę rodziców z matką młodszą niż 45 lat tyle, że szanse na możliwość "in vitro" nr 3 rosną.
Uważam, że tylko "in itro" wg modelu nr 3 powinno być wspomagane przez państwo, jeżeli w ogóle się na to zdecydujemy. Ja jestem za. Ludzie mający "pecha", potencjalni rodzice wg 1 i 2, powinni być wspomagani przez państwo, ale w procesie adopcji.

W ogóle problem "in vitro" jest zastępczy. Na dziś ważniejsze wydaje się być wspomaganie rodziny w wychowaniu dzieci. Dzieci, które już są. Sikorski chciał odwrócić uwagę od kłopotliwego tematu i użył rozumu do rozgrywki przed kamerami.
-
Gość: sami, 193-17-214-21-tami.tami.pl
2010/03/22 21:06:10
Jak nie aborcja to eutanazja albo invitro i tak w kółko Macieju . Nie przeczę są to sprawy ważne . Czy jednak każda debata przedwyborcza musi kręcić się tylko wokół takich problemów .
@ kataryno słusznie martwisz się o stan debaty publicznej , zamiast rzeczowej dyskusji o sprawach naprawdę dla nas istotnych serwuje się nam takie ( właściwie nie wiem jak to nazwać)
-
Gość: starypiernik, 10.pia.abpl.pl
2010/03/22 21:40:25
@sami
To się nazywa po prostu "temat zastępczy"
-
Gość: sami, 193-17-214-21-tami.tami.pl
2010/03/22 22:20:29
@ starypiernik
Dzięki , różne określenia chodziły mi po głowie .
-
Gość: Pan Ciekawski, 195.150.84.16*
2010/03/22 23:08:30
Do p. Lajkonika:

No to szanowny Panie jestem nienormalny, albo mnie nie ma. Albo może jestem, ale UFOLUDKIEM, nie - na pewno jestem ufoludkiem - w/g Pana "taka jest prawda naukowa", no bo nie mogłem się normalnie po ludzku urodzić - prawda? No bo skąd jestem i tu piszę, jak moja Matka urodziła mnie jako pierwsze dziecko w 47 roku SWOJEGO życia? i to po latach bycia kurierką w AK, więzieniu na Zamarstynowskiej we Lwowie i ciężkiej gruźlicy w czasach PRL-u. Może nie wiedziała, że się nie da? Jak w dowcipie o wariacie i szczoteczce? (a propos - wariat czyli nienormalny - to by się zgadzało) Jak rozumiem nauka (europejska - bo nie radziecka) nie zna takich przypadków? Ale z drugiej strony może ma Pan rację, bo coś za często nijak nie mogę zrozumieć ni w ząb ludzkiego postępowania wokół mnie - to może jednak jestem nienormalny. Chyba z Pana Ciekawskiego przeistoczę się w Pana Nienormalnego. Taka lokalna odmiana mr Hyde`a, a może mr Jekyl`a ;-). A tak na poważnie - w/g mnie za dużo dłubiesz Pan w cudzych genach i wychodzi z tego klops albo groch z kapustą. Logiczną konsekwencją Pana rozumowania jest w skali krajowej eliminowanie ciąż kobiet w wieku powyżej 45 lat. Czy zdaje Pan sobie sprawę, że gdyby 50 lat temu obowiązywały zalecane przez Pana regulacje, to nie miałbym szans na jakiekolwiek urodzenie? Więcej pokory !!! wobec natury i Boga (jeśli Pan w niego wierzysz). Rozumiem i zgadzam się z tym, że sprawa in-vitro wyciągana jest z szuflady, kiedy trzeba przykryć medialnie inne tematy, ale NIE ZGADZAM SIĘ, aby nazywano sprawy decydowania o życiu i śmierci ludzi tematem zastępczym (czyli mniej istotnym), bo w takim razie co jest ważniejsze od ludzkiego życia? Może PKB, albo ilość oddanych do użytkowania mieszkań lub 200 km autostrady, a może długość nowowybudowanej kanalizacji miejskiej?? Co Pan wybiera?

Serdeczne pozdrowienia w myśleniu

pan Ciekawski vel mr Jekyl/Hyde do wyboru

-
2010/03/23 00:14:07
Kogo przypomina ten w innej czapce ?, proszę popatrzeć
bundesarchiv_bild_101i-380
-
Gość: lj3, bhu78.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/03/23 00:27:02
Masz rację @ Kataryna należy rozpocząć debatę i to nie tylko o in vitro. Należy PO prostu rozpocząć jakiekolwiek debatowanie, a nie polegać na tym, co zareklamują politycy i wykreują POtem media. Teraz by debatę rozpocząć musi być na nią przyzwolenie partii rządzącej. Dopiero potem przychodzi ochota mediów i dziennikarzy. Nie widzę ani jednego ani drugiego. Wszyscy (media sprawiają tylko takie wrażenie) zajęci są jednym co POwie Tusk. Co POwie partia. Co powie kandydat na kandydata. Jakie wytyczne w SMS-ach rozesłano (Zawsze ciekawiło mnie kto rozsyła wytyczne). Żeby dużo nie pisać wystarczy wspomnieć ustawę medialną. By zainicjować zmiany należało krzyknąć - Odpartyjnić media! Czy też jak teraz IPN! Premier nawet nawoływał do niepłacenia abonamentu. Z jaką troską debatowano i z jakim mozołem pracowano nad ustawą medialną. I co? Wkroczył premier i postawił na swoim - nie będzie finansowania. PO co? By nie było ustawy? By znowu zrobić szum wokół prezydenta - bo zawetował ? By było o czym mówić? By dać nauczkę niepokornym mediom publicznym? By nie musiał szukać kasy w dziurawym budżecie na finansowanie PR i TVP ? Wiele pytań, nikt nie odpowie. Nikt nie ma zamiaru nawet pytać!
Co na to media? Ucieszyły się prywatne, że konkurent wypada z gry. Nabrały wodę w usta państwowe. Trochę poszumieli niezależni ale i tak ich zagłuszono. Wszystko jak za dawnych, jedynie słusznych lat. Włączono terkotki i Radio Wolna Europa nie była słyszalna. A na wokandę wystawiono ważniejsze problemy. Scenariusz się nie zmienia. Dziennikarze poruszają tylko te tematy, na które mają POzwolenie. Dobrym przykładem jest program Pod prasą w TVP. Wzrosła oglądalność, a ponieważ poruszane tam tematy są niepoprawne więc kto zgadnie, o której godzinie następny program będzie emitowany i czy w ogóle?
Debatować o in vitro każdy może, jeden lepiej, a drugi trochę gorzej. Warunek jednak najważniejszy ona musi być.
A POzatym to co się dzieje podczas debat w mediach, przypomina anegdotę: Prezydent (USA), któremu podczas wizyty w CCCP ukradli zegarek powiedział - Ale u was kradną. Padła odpowiedź A u was murzynów biją, my nigdy nie biliśmy, nie bijemy i nie będziemy bić.
P.S.
Nie ekscytowałbym się tak tym, co mówili Ci panowie w tzw. debacie, bo PO prostu jej nie było. To przypominało wywiad z lat minionych, gdzie pytający (dziennikarz POlityczny) i odpowiadający aparatczyk, czy członek na członka, otrzymywał pytania z Wydziału Propagandy KC PZPR, weryfikowane przez Wielkiego Cenzora, a wpadki występujących aktorów przecież zawsze się trafiały i trafiają. Pamięć, czy wzrok nie ten lub odpowiedzi za trudne.....do nauczenia/ przeczytania. A przecież nie było suflera.
-
Gość: lj3, bhu78.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/03/23 01:17:19
Myślę, że rzucając hasło - in vitro dla potrzebujących, Donek nie dość, że spalił mówiąc językiem chłopców z boiska to jeszcze na dodatek o mało nie wbił do własnej bramki samobuja. Choć krótko była to kolejna udana PR-owska zagrywka. Gdy się biedny zmitygował, że to jednak sporo kosztuje spasował. Sprawa in vitro nigdy nie miała być kolejną debatą - miała pełnić rolę zastępczą, jak wiele różnych poruszanych przez niego tematów i haseł rzucanych na wiatr.

W chwili obecnej jednak ważniejsza, z punktu widzenia społecznego, jest debata na temat przyszłości rodzin posiadających dzieci oraz tych, które choć mogą je mieć, rezygnują z potomstwa w obawie o swój nieprzewidywalny byt.
Pętla na szyi społeczeństwa się zaciska, a zawieszony na niej medal, jaki się nam pokazuje, ma nie tylko dwie strony. Z jednej strony rząd grzmi, że nie będzie miał kto utrzymywać emerytów, z drugiej czyni próby dobrania się do pieniędzy przyszłych emerytów zgromadzonych w OFE, z trzeciej z tego powodu wysyła dzieci o rok wcześniej na rynek pracy (do nieprzystosowanych często szkół), z czwartej nie wspomaga rodzin socjalnie lub chociażby przedszkolami i żłobkami, a z piątej nie dba o rynek pracy, dla rodziców tych biednych dzieci i dzieci wkraczających na ten rynek pracy. Populizm wyłażący z ust naczelnego polityka jest jak słoma wystająca z butów wodzireja, która, choć się sypie, jak sieczka po parkiecie antysalonów, nikt tego nie widzi, bo zabawa jest przednia i lepiej jest tego nie widzieć, niż popsuć dobrą zabawę. Bawiący się dobrze (za nasze pieniądze) politycy i dziennikarze zapominają jednak, że bawią się na krechę. Że zabawa kosztuje słono, a długi trzeba spłacać. Zauważę, że tylko w tym roku będzie to minimum 103 mld PLN, licząc tylko straty matrrialne, a nie licząć strat moralnuch.
W debacie szczególną uwagę należy poświęcić rodzinom wielodzietnym oraz ich niewydolności finansowej. Należy poruszyć sprawę tzw. eurosierot. W tej części społeczeństwa narasta sfera ubóstwa, a trwała emigracja zarobkowa jest przyczyną porzucania dzieci. Nie mogą dziennikarze traktować tych problemów tylko jako dobrze sprzedające się newsy, np. przy okazji odbierania dzieci biednym rodzicom przez sądy.
To co się nam serwuję zaczyna wyglądać tak:
W karnawale zawsze gra orkiestra, nazwijmy ją np. Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy, która nie da rady grać dla wszystkich i pomóc wszystkim. Gra, tak naprawdę dla wielu sytych, którzy dają datki. Pozwalając niektórym wykupić sobie spokój duszy i sumienia na następny rok. Traktują ten show jak Wielki Odpust połączony z coroczną olimpiadą bicia rekordów.
-
2010/03/23 04:31:07
Debata to żałosne igrzyska dla zatarcia prawdziwych problemów.
Takim jest:
www.youtube.com/watch?v=YjFnMpPM9ew
-
2010/03/23 04:32:02
Suwerenność Polski zagrożona:
www.youtube.com/watch?v=8GteTxagEYw
-
2010/03/23 08:19:56
In-vitro - a po co i komu to ma służyć? Ble ble ... a mnie zupełnie nie interesuje in-vitro, a w sensie wprowadzenia, zalegalizowania czy innych takich manipulacji jestem zdecydowanie anty - ale IMHO jest to temat zastępczy.

Chcą produkować lemingi w ten sposób?
Powiem więcej - mnie nawet irytuje, że można ... i jeszcze o tym "prowadzić debatę". A tfu
To już lepiej niech grają w gułę.
A ja już wolę ... normalne spółki
-
Gość: maurycy, apn-77-115-35-141.dynamic.gprs.plus.pl
2010/03/23 08:49:38
@lj3
Stan "instytucji" rodziny, co podnosisz, pokazuje znakomicie w jakim głębokim kryzysie strukturalnym już znajduje się Polska. A przekłada się to bezpośrednio na ograniczenie naszego społecznego i państwowego potencjału wobec wyzwań i zagrożeń konkurencyjnych nadchodzących wraz z procesami globalizacyjnymi. Perspektywy dla Polski wydają się być malowane ciemnymi kolorami. Jest więc o czym mówić, zarówno w wymiarze personalnym, poszczególnych rodzin oraz ogólnospołecznym.

Jednak trafne postawienie problemów ewidentnie dzisiaj nie wystarcza, w sytuacji gdy gołym okiem widać braki w państwowej strukturze instytucjonalnej niezbędnej dla systematycznego podejmowania złożonych wyzwań rozwojowych. Polsce brakuje mechanizmu definiowania i przekładania na praktykę funkcjonowania państwa strategicznych planów rozwojowych - uwzględniających oczekiwania i ambicje społeczeństwa. W tym miejscu dotykamy problemu naszej społecznej zdolności do debaty.
Tutaj warto żwrócić uwagę, że ostatnio często rozważamy problem debaty społecznej ale - w mojej ocenie- jest to czynione w sposób zbyt abstrakcyjny. Debatę odrywa się od jej kontekstu instytucjonalnego - i wtedy idziemy w kierunku pobudzenia wrzenia "rewolucyjnego" i jakiegoś kryzysu, który może przynieść nowy porządek. Można i tak, ale powiedzmy o tym wyraźnie.

Można też inaczej. Uważam, że należy postawić "rewolucyjną" diagnozę o zablokowaniu głębokiej, powaznej debaty publicznej przez elity (a raczej ich prominentnych i samozwańczych eksponentów) skundlone okrągłostołowo oraz diagnozę o głebokim oportunistycznym skażeniu czwartej władzy (z wyjątkami potwierdzajacymi regułę). Uważam, że na tle tak zarysowanej diagnozy opozycja parlamentarna i pozaparlamentarna powinna przyjąć wspólne stanowisko o zagrożeniu mechanizmów debaty demokratycznej w Polsce i zdecydowanie wskazać na negatywną rolę mediów. Następnie opozycja powinna przygotować projekt ustawy powołującej instytucję odpowiedzialną za ciągłe analizy strategicznych interesów społeczeństwa i państwa oraz przygotowywanie odpowiednich założeń dla polityki rozwoju Polski. Instytucja ta powinna być formalnie podporządkowana parlamentowi, przy zapewnieniu niezależności prac merytorycznych.

Instytucja ta powinna być także zobowiązana ustawowo do prowadzenia dialogu społecznego, inaczej niż Komisja Trójstronna, to jest z wykorzystaniem otwartej debaty publicznej oraz bezpośredniej, szerokiej współpracy z organizacjami i instytucjami pozarządowymi. Instytucja ta powinna szczególnie opierać swoje działania na współpracy z mediami publicznymi.

ps. jest oczywiste, że obecną formułę polityki rozwoju i jej instytucjonalizacji w rządowym organie w postaci ministerstwa rozwoju regionalnego uważam za zbyt ograniczoną i zbiurokratyzowaną.
-
Gość: , accb66.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/03/23 10:46:15
-
Gość: marek 9, apn-77-113-162-254.dynamic.gprs.plus.pl
2010/03/23 11:27:28
Maurycy. lj3. Oczywiscie diagnoza słuszna. Brak debaty politycznej, spolecznej a ta ktora jest ma charakter farsy. Ale debata debacie nie rowna. Dobry samochod ma silnik ale i dobre hamulce. Nie sztuka jechac, czesto sztuka jest zachamowac i przezyc.

Akceptujac ogólna potrzebe debaty, chce zwrocic uwage na pewe ograniczenie bardziej kulturowe czy wynikajace z doswiadczenia zyciowego. Przynajmniej mojego. Blad pierwszy jaki mogą popełnic zwolennicy debat, to - BŁAD PLATONSKI to znaczy ze grupa filozofow, a wiec uczestników debaty, moze sformulowac idealny model rzadzenia , czy rozwiazywania problemow, i ten model abolutnie zastoswac.
O czyms takim napisal w swoim bardzo ciekawetm wpisie - Ciekawski, majac na mysli zasade uzytecznosci, ktora zarzucił Katarynie. Ale podobna zasadą czy modelem - jest faszystowska teoria rasy panow, czy tez marksistowska teoria klasy panujacej,
Czyli debatujmy, debatujmy, ale pamietajmy ze jestesmy tylko kiepskimi seminarzystami w teatrze zwanym zyciem
Drugi bład - To PYCHA. Chyba wszyscy widzielismy jak o sprawie najwazniejszej, czyli o zyciu rozmawiali SIkorski i Komorowski, moderatorzy, dziennikarze. Godzinka, potem gdzies na schodach, w scisku, szykujac sie do wyjscia, zakladajac plaszczyk . Swiat potrzebował moze kilka miliardów lat aby stworzyc zycie, a oni trzask prasak, i juz... gotowa formuła.
Chyba po roku 89 w TVp ( prezes Drawicz) zaproszono młodych ludzi do studia i w ramach hura liberalnych klimatow zastanawiano sie , ktore przykazanie z dziesieciu jest mniej wazne i mozna je wykreslic. A jakies inne dodac. To też byla debata.

Tak na marginesie przypominam debate debat. To było trzy tysiace lat temu z okladem. Miejsce akcji góry Synaj. Uczestnicy debaty. Jeden człowiek i jeden Bog.
-
Gość: , accb66.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/03/23 12:41:42
Kataryna przewidziała, aksamitna kampania się skończyła, Bronek po niedzielnej wpadce jedzie z WSIOKAMI po bandzie www.tvn24.pl/-1,1649032,0,1,zastrasza-i-lekcewazy-kolegow-w-po-skarza-sie-na-sikorskiego,wiadomosc.html
-
Gość: maurycy, apn-77-113-36-10.dynamic.gprs.plus.pl
2010/03/23 12:51:42
@Marek 9

Wpisałem się z intencją podobną do Twojej. Debata "rewolucyjna" - o czym ja wspomniałem albo debata skażona błędem "platońskim" i "pychą" - wdług Ciebie, to nie jest typ debaty, który odpowiada na wyzwania praktyczne w warunkach demokratycznego ustroju.

Dlatego upieram się, że musimy (opozycja + organizacje społeczne + zainteresowani obywatele) postawić mediom twarde zarzuty szkodliwego oportunizmu oraz podjąć obywatelską inicjatywę przygotowania projektu ustawy powołującej instytucję studiów strategicznych i dialogu społecznego, ulokowaną pod nadzorem parlamentu.

Mam głębokie przekonanie, że tylko tego rodzaju instytucjonalne wsparcie dialogu społecznego i procesów planowania rozwoju kraju stwarza szansę na wykorzystanie potencjału społecznego Polski i przybliży nas do realizacji ambicji. Wiele będzie też zależało czy uda się zachować media publiczne i zaprzęgnąć je do intensywnych działań misyjnych.

Czyli - nie debatujmy platońsko o debacie publicznej, tylko o jej instytucjonalnym wsparciu na aktualnym etapie naszej transformacji ustrojowej.
-
Gość: Conan, gcu218.internetdsl.tpnet.pl
2010/03/23 13:08:25
O jakiej debacie mowa ??? Aby ognisko mogło się palić potrzeba drew. Aby były drwa, to leśniczy musi dać asygnatę na pozysk drzewa.

Konstytucja jest taką asygnatą na wolność słowa. Ale do akcji wchodzi sąd i prokuratura i odbiera asygnatę, czyt. zakazuje publikacji (książka Zyzaka). Rzecznik Praw Obywatelskich stwierdził, że co roku jest coraz gorzej z wolnością słowa. Zresztą zajęcie się problemem wolności słowa w Polsce przez Centrum im. Adama Smitha, świadczy o absurdalności naszego kraju, będącego podobno symbolem walki o wolność.
Jak stwierdził Janusz Kochanowski, ludzie którzy walczyli kiedyś o wolność, teraz tę wolność ograniczają.

Na jakim olbrzymim kłamstwie musi być oparta mitologia III RP, że dawni bohaterowie "Solidarności" boją się , że ich legenda pryśnie jak bańka mydlana, jeśli w Polsce nie będzie faktycznej cenzury ?
(To pytanie retoryczne )
-
Gość: maurycy, apn-77-113-36-10.dynamic.gprs.plus.pl
2010/03/23 13:37:34
@Conan
Zauważasz łaskawie, że Konstytucja to zbyt mało aby ochronić faktycznie wolność słowa.
Czyli potrzeba czegoś więcej.....
Dlatego proponuję pomysł instytucjonalnej konkretyzacji wolności słowa i wsparcia debaty publicznej, co uchroni chociaż częściowo liczna grupę podmiotów przed cenzorskimi zakusami różnych sądów, redaktorów naczelnych oraz innych "znanych" autorytetów.
-
Gość: , accb66.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/03/23 14:38:22
-
Gość: lj3, bhu78.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/03/23 15:01:47
@ maurycy
- opozycja parlamentarna i pozaparlamentarna powinna przyjąć wspólne stanowisko o zagrożeniu mechanizmów debaty demokratycznej w Polsce i zdecydowanie wskazać na negatywną rolę mediów. Następnie opozycja powinna przygotować projekt ustawy powołującej instytucję odpowiedzialną za ciągłe analizy strategicznych interesów społeczeństwa i państwa oraz przygotowywanie odpowiednich założeń dla polityki rozwoju Polski.-
Bujasz w obłokach! Bój o prezydenturę to bój o konstytucję, to bój o władzę lub, jak wolisz, system kanclerski. Poza tym nie myślę, że to, kto będzie reprezentował PO już przesądzone. Sprawa Komorowskiego - wpadka z in vitro o tym świadczy, a wyniki przecież zależą od p. G-W, a nie od członków.
III RP w obecnym wydaniu jest tylko marną kalką PRL-u, w jaskrawej barwie KLD, przejaskrawionej terapią szokową, nie Balcerowicza przecież, tylko szefów MFW.
To oznacza neo liberty gospodarcze, a no liberty polityczne, czy medialne.
Maszynka medialna z wielką, krzyczącą reklamą POlityczną ruszyła ponownie w 2007r. i ciągle miele wszystkie problemy społeczne i rozrzuca je PO katach Festyn trwa i ma trwać. Wielka medialna orkiestra grać nie przestaje, zmienia tylko tytuły tej granej na jedną nutę melodii, a uczestnicy tańczą tak, jak im zagrają.
-
Gość: lj3, bhu78.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/03/23 15:14:58
@ marek 9, @ maurycy
Kataryna ma rację, że debaty nie ma. Ale czy ona miała być? Przecież kryzys gospodarczy, którego zresztą, gdy taka jest potrzeba nie ma, jest i będzie się przebijał coraz częściej, jako wytłumaczenie odPOlitycznienia, czy konieczności prywatyzowania kolejnej i kolejnej instytucji. Założę się, że najlepiej będzie dla Polski i Polaków, gdy wszystkie =TE= instytucje, ważne dla działalności POlityki i państwa, lada moment staną się prywatne. Tak nakazuje jedynie słuszna doktryna KLD. Jakże to będzie proste PO wyborach i z tak uległym, nowoczesnym i uwielbianym przez młodych preziem, jak Radek. Wyraźnie widać, że R.S. przecież mówiąc, a nawet myśląc (jeżeli umie to robić?) o świetle słonecznym bijącym z siedziby RM, prawie staje na baczność. Robi to nawet siedząc, co do tej pory wydawało się niemożliwe. Jak się okazuje nie ma rzeczy niemożliwych!
Układ z błędem platońskim jest już od 20 lat, a od 2-ch lat jest jedynie obowiązującym. Ostatnie dwa lata dodały drugi bład PYCHĘ wodza.
Debatę "rewolucyjną" już przeżyliśmy nie raz po 89 roku, np. w 2005r. Tylko, że od początku do końca ona była sterowana i wygrana przez postkomunistów i postkomunistycznych rewolucjonistów pokroju Michnika.
Pociecha? Choć przykra dla wszystkich, że kryzysy gospodarcze ujawniają i wyolbrzymiają także kryzysy społeczne.
-
Gość: lj3, bhu78.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/03/23 15:17:01
@ Conan
-ich legenda pryśnie jak bańka mydlana, jeśli w Polsce nie będzie faktycznej cenzury
Płonne obawy. Przykład trzymania się styropianowego układu =POnad POdziałami= - sprawa Piesiewicza.
Ten układ jest trwały i niezniszczalny. Co widać w boju. Sprawdza się, zawsze się sprawdza.
-
Gość: lj3, bhu78.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/03/23 15:20:46
Co miały przykryć prawybory?
Dużo by pisać. Główne zadanie zamerdać ogonkiem. Bo w obecnej POlsce nie pies jest ważny, a jego puszysty, wyczesany z moralności i troski o Polskę - OGON.
By nie było debaty na tak istotne tematy, jak podejrzana przyszłość odPOlitycznionego IPN, w świetle przeforsowanej w sejmie przez PO/PSL i SLD ustawy.
Myślę, że tęsknota za PRL-em i tamtymi stosunkami społecznymi jest coraz większa. Dlatego wymyślono =odPOlitycznienie= wielu instytucji, w tym IPN. To wszystko tylko dlatego -=Oby POlska rosłą w siłę, a ludziom żyło się dostatniej.=

List otwarty w sprawie nowelizacji ustawy o IPN
www.rp.pl/artykul/2,450713.html

Jedno wiadomo na pewno. Niebawem czeka nas wielka koalicja PO-SLD-PSL, czyli stary wyświechtany PO salonach, okrągło-stołowy układ wraca. Z tego powodu dziennikarze (dysPOzycyjni) z takim mozołem drążyli i dokładnie badali zażyłość stosunków i problem kumoterstwa młodych z PiS i SLD.
J.K : Niemożliwa!
Kamień z serca! Dla kogo?
-
Gość: maurycy, apn-77-113-36-10.dynamic.gprs.plus.pl
2010/03/23 15:22:19
@lj3
Moja propozycja zmierza właśnie do przerwania tego chocholego tańca w rytmie zapodawanym przez Króla Popiela.
Oczywiście, potrzeba do tego trochę wysiłku, ale może w 38 milionowym kraju uda się zebrać odpowiednią liczbę podpisów pod obywatelskim projektem ustawy. Sama mobilizacja wokół jakiegoś konkretnego projektu, bez podtekstu ideolo, może okazać się wartością społeczną. Może znajdzie się też grupa polityków, która wygarnie mediom trochę prawdy o ich roli. Np L.Dorn i koledzy?

ps. czy uważasz, że pozostaje już tylko palnąć sobie w łeb?
-
Gość: starypiernik, 10.pia.abpl.pl
2010/03/23 18:26:44
@Maurycy
To ostatnie zawsze zdążysz. Lepiej poczekać. Może innni okażą się mniej odporni psychicznie?
-
Gość: mieszkaniec zoologu, acdr112.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/03/23 19:57:38
Droga Kataryno!
1. Paneliści: Tomasz Sekielski, Eryk Mistewicz, Kuba Wygnański, Krzysztof Skowroński ...
Każde z tych nazwisk wywołuje u mnie głęboką zadumę i przyznam szczerze, że pewien niedookreślony niepokój koło serca... Każda z tych postaci ma za sobą bogaty bagaż doświadczeń, wiedzy.
I ŻADNEJ nie sposób wyraziście określić, ale czy warto, czy jest tego potrzeba ??
Nie wiem, mam wiele wątpliwości, jak, czy rolę, zasady, granice debaty publicznej określać mogą, powinni "plastikowi", czy też "wyraziści".
Od urodzenia mam awersję do "poprawności politycznej", do zakrywania emocji, a od pewnego czasu w szczególności do "kapitału ludzkiego". No chyba, że goszczę na dworze królewskim, gdzie obowiązuje etykieta - było nie było, dobrze mnie wychowano, przynajmniej wg zasady: "byle jak, ale się zachowuj".
Tak sobie myślę, że w debacie publicznej MUSI być przestrzeń dla WSZYSTKICH. To "kindersztuba" pozwala rozmawiać każdemu z każdym i na każdy temat. No może - tak sobie myślę (ale ze mnie się zrobił myśliciel) - z wyjątkiem gustów bo "de gustibus non est disputandum".
2. A co do tego drugiego wątku, który u Ciebie Kataryno wybił się na front, to: nie ma nic piękniejszego na świecie, jak ująć w ramiona kobietę i WSPÓLNIE tak począć swego potomka. Nie każdemu to jest dane - to fakt, ale może jednak Natura jest od nas wszystkich mądrzejsza, że jednym daje, a innym nie daje.
To taki oto mój wkład na początek tej debaty publicznej, że, skoro Natura dla jednych hojna, a innym skąpi, to jest to jednak sprawa tych, którym pożałowała i to ich problem jak go rozwiązać. Ja im szczerze współczuję, ale kieszeń mam dla nich zakmkniętą i mam ogromną prośbę do innych, do mojego państwa, do mojej Europy, by mi na siłę (głosów) nie dobierano się do mojej sakiewki i kieszeni, bowiem w tej mierze mam takie (jak napisałem) upodobanie, a "de gustibus non est disputandum".
-
Gość: lj3, bhm179.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/03/23 22:44:38
Czy debata, której się domagamy pójdzie we właściwym kierunku? Chcę tylko zwrócić uwagę, że debata może iść w kierunku, który gwarantuje, że problem będzie nierozwiązywalny.
Przykład:
O problemach polskich rodzin rozmawiamy z Maciejem Grabowskim podsekretarzem stanu w Ministerstwie Finansów i Przemysławem Wiplerem z Fundacji Republikańskiej.
www.tvp.pl/publicystyka/polityka/z-refleksem/wideo/o-problemach-polskich-rodzin-23032010/1426232
Zresztą nie ma się czym ekscytować nie ma na to kasy oszczędzamy przecież na pokrycie kosztów prowadzenia gabinetów POlitycznych.
-
Gość: maurycy, apn-77-112-134-54.dynamic.gprs.plus.pl
2010/03/24 06:58:38
@llj3
Rozmowa panów MG i PW to nie jest debata publiczna. To raczej telewizyjny obrazek z życia tramwajów mijających się na równoległych torach.
Twierdzę, że mamy tysiące takich obrazków w mediach, a nie wynika z tego, że trwa jakaś efektywna debata publiczna. Natomiast są miejsca w Polsce, gdzie w kręgach zainteresowanych pewnym dobrem wspólnym toczy się systematyczny dialog, a potem przychodzi faza wspólpracy. Może warto pokazać takie mniej znane obrazki, abyśmy mogli się przekonać, że dialog wymaga zasad. W kameralnej skali sami uczestnicy naturalnie ustalają sobie takie zasady. Problemem bardziej złożonym jest organizacja debaty w skali społecznej, z wykorzystaniem mediów. Twierdzę, że tego rodzaju debata też musi opierac sie na ustalonych zasadach i powinna przebiegać w wielu "osrodkach" posiadajacych odpowiedni potencjał instytucjonalny aby udźwignąć trudy prowadzenia PROCESU debaty.
Moja, wcześniej przedstawiona, propozycja polega na pomyśle stworzenia tego rodzaju instytucji - studiów strategicznych i dialogu społecznego - ulokowanej pod auspicjami parlamentu.
-
2010/03/24 08:08:43
O czyms chyba debatowano na kongresie PIS-u oprocz atakow na rzad. A tutaj ani mru mru, jak taktyka strategia i co dobrego dla kraju planuja poslowie najwiekszej partii opozycyjnej.
Zamiast tego klotnie i zlosliwosci na temat czy Mucha miala prawo miec takie a nie inne rajstopy.
A moze wszystkie plany prerzadu nalezy utajnic aby ich rzad nie zastosowal ? Bo nie kazda partia ma prawo rzadzic prawie i sprawiedliwie ?
P.S. Obawiam sie ,ze taka taktyka sie nie sprawdzi i kiedy znany Redemptorysta posle swoich kandydatow do boju o sejm i stanowisko prezydenta, mozliwosci wplywania na losy kraju beda jeszcze bardziej ograniczone. Zostanie juz chyba tylko Youtube i slynne kreskowki.
-
Gość: Cyceron, addh218.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/03/25 00:21:36
@ Marzencic
Jak zwykle cierpisz na przewlekłą platformozę więc poczytaj sobie uważnie i ucz się, niedługo pożegnamy Donalda Tuska więc lektura przyda Ci się podwójnie www.pis.org.pl/dokumenty.php
-
Gość: maurycy, apn-77-113-13-215.dynamic.gprs.plus.pl
2010/03/25 07:15:14
@Cyceron
Zobacz co nas czeka gdy pożegnamy Króla:

www.dziennik.pl/opinie/article574094/Po_2012_roku_bedzie_zylo_sie_gorzej.html

Obywatele USA mają tradycje budowania piwnicznych schronów na okazję huraganów. Sądzę, że jest czas abyśmy w Polsce chwycili kielnie w dłoń.
-
2010/03/25 08:07:53
@cyceron.
Przeczytalem program Pe i Es-u - Nowoczesna polska Wies...
Nalezy poprawic, wzmocnic i wspomoc*). Same ogolniki jak na przemowieniach Gomulki.
Ale co konkretnie trzeba zrobic - o tym autorzy dyskretnie nie wspominaja.
Nie zauwazylem aby lata 2005-2007 podniosly wies z kolan i wyznaczyly nowe trendy w jej rozwoju. Owszem w latach 90-tych Balcerowicz zastosowal coup de grace wobec PGR-ow bo kazal im splacac pozyczki . Gdyby nie on, budzet mialby dodatkowo 30 mld zlotych zaciaganych rocznie dlugow do splacenia.
*) Wspomaganie sprowadza sie do wydzierania pieniedzy z kieszeni podatnikow polskich albo europejskich. PSL mysli podobnie. Po cholere zmieniac jednych wydrwigroszow na drugich ?
Jesli w innych dziedzinach programy sa rownie mocne i pomocne dla spoleczenstwa to wole zeby lezaly w szufladach .
P.S. Nie musze sie wglebiac w socjalistyczne programy gospodarcze, bo mam poszukiwany zawod i doswiadczenie i moge znalezc prace bez problemow zarowno w sektorze panstwowym jak i prywatnym.
-
2010/03/25 08:29:53
@cyceron.
Miara obecnej mocy PiS-u jest dla mnie deklarowana chec wielu poslow do kandydowania w wyborach lokalnych. Rzepa pisala na ten temat ostatnio i konkluzja byla taka ,ze lepiej dostac w gminie ciepla posadke niz lapac kanarka na sejmowym dachu. A jesli dojda ci z biura Prezydenta , moze dojsc do bratobojczej walki .
Kiedy zgielk wojenny ucichnie i dymy opadna moga zostac jedynie wspomnienia i felietony w Rzepie.
A szkoda , bo widze w PiS-ie wielu rozsadnych i porzadnych politykow. Niech sie Pan nie ludzi , ze Joachim Brudzinski czy Jacek Kurski tyraja dzien i noc aby zmienic Polske w kraj miodem i mlekiem plynacy.
-
Gość: Conan, gcu218.internetdsl.tpnet.pl
2010/03/25 11:06:25
@ marzencic
Jack Kursky & Brudzinsky Joachim wcale nie muszą tyrać dzień & night. Wystarczy, że wykażą marionetkom zależność między rządami KLD i jej kontynuatorki PO a dystansem jaki nas dzieli od krajów takich jak Portugalia, Irlandia , Czechy czy Słowenia. Jesteśmy trzecim najbiedniejszym krajem UE, lub też czwartym jak doprecyzowywał w dyspucie z Olechowskim mister Sikorsky (ciekawe czy to Polska kogoś wyprzedziła, czy też jakiś biedak tąpnął w dół ? :) Kraje z byłego bloku komunistycznego (poza Rumunią i Bułgarią) są zamożniejsze od Polski. A nie przechodziły cudownej metamorfozy gospodarczej pod nazwą "planu Balcerowicza". ( Może właśnie dlatego :-)
Nawet Soros w jakiejś polemice ze znanym ekonomistą (laureat Nobla) przyznał, że w Polsce nie wyszło...
Ale jedynie słuszna doktryna mówi, że poszło znakomicie :))))))))

Jednak wymaga to od Kurskiego pewnej finezji, bo PC też brała aktywny udział w psuciu prawa gospodarczego.
Ale nikt nie mówił, że będzie łatwo :))))
-
Gość: Cyceron, elu38.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/03/25 11:10:49
@ Marzencic
Porównaj sobie merytorykę kongresu z białoruską szopką Sikorskiego i Komorowskiego, a wtedy zobaczysz kto rządzi tym polskim burdelem w Unii Europejskiej.
-
2010/03/25 12:08:29
"Jesteśmy trzecim najbiedniejszym krajem UE".
Bylismy jestesmy i bedziemy tacy bez powaznych wyrzeczen i reform.
Przed Balcerowiczem mielismy rubel transferowy i 300 % inflacje dodatkowo. Kiedy slysze skrzypka falszujacego na koncercie nie znaczy ,ze sam lepiej bym zagral.
Twierdze ,ze ci Panowie nie maja ani kawalifikacji ani talentu do naprawienia rzekomych krzywd i nieszczesc w jakie Polska popadla za czasow PO. Bo poza obrzucaniem PO obelgami i piratowaniem na drogach niczego innego nie potrafia.
Ciemny lud kupuje coraz bardziej ostroznie.
-
Gość: starypiernik, 10.pia.abpl.pl
2010/03/25 12:20:26
@marzencic
O jakich Panach mowa? Może po nazwiskach? Tu się przewija tyle wątków, że łatwo się pogubić. Kto wg Ciebie nie nadaje się na męża opatrznościowego?
-
2010/03/25 13:03:06
@starypiernik
Jack Kursky & Brudzinsky Joachim wg conana.
-
Gość: starypiernik, 10.pia.abpl.pl
2010/03/25 13:29:54
@marzencic
Akurat tych dwóch Panów to są pionki w rozgrywce. PO też ma takich. Natomiast dyskusja dotyczy zaniechań PO. Krótko mówiąc czego PO dotychczas nie zrobiła, a do czego publicznie się wielokrotnie zobowiązywała. Niestety dzisiaj obowiązuje taki "trynd" że obiecywać można bezkarnie wszystko, ale zrealizować obietnice to już niekoniecznie. Co do obrzucania obelgami, to pomyliłeś kierunki. Wobec wyczynów Niesiołowskiego i Palikota /przykłady pierwsze z brzegu/ inni chyba im do pięt nie dorastają. No moze jeszcze Karpiniuk, ktory zasługuje na miano pierwszego hunwejbina PO.
-
2010/03/25 13:42:37
@starypiernik
Coz , dodam probke najnowszych mozliwosci salonowych Pe i Es-u.

"Ja też byłem przedsiębiorcą, a nie jakimś politykiem nienormalnym. I wiem, co wszystko kosztuje i co to pieniądze zarabiać. Ja też muszę jakiegoś pilnować interesu, bo ja za chwilę nie będę miał na kampanię wyborczą pieniędzy. Bo z tych, co dostaje z Senatu, to są k psie pieniądze. Na paliwo dla mnie i na garniturek".

"Na ubranie k. 9 tys., a teraz to nawet zaczęli mi płacić po 8 i pół. Straszne pieniądze. A za trzy roki to auto zajeździsz. To jest urągające dla parlamentarzysty. Takie moje zdanie jest. A jaki k pokój mamy. W jakich warunkach trzeba mieszkać. To k bezdomni w Niemcach mają lepsze warunki" - kontynuuje parlamentarzysta.*)

Obiecywaczy jest multum w kazdej partii . Jedynie AWS cos zrobila dla Polski .

*) kto to taki ? - odpowiedz w Tygodniku Podhalanskim.

P.S. Jesli Kurski i Brudzinski sa pionkami to kto kto jest w KC PIS ?
Sam prezes ?

-
Gość: starypiernik, 10.pia.abpl.pl
2010/03/25 14:09:42
@marzencic
My tu w kółko o dyrdymałach. Twój cytat pochodzi akurat z dzisiejszej prasy /news w GW/. W inne dni było o podobnych sprawach z udziałem przedstawicieli PO /Chlebowski, Drzewiecki, Nitras, .../. Czujesz się lepiej?
Tymczasem gra idzie o znacznie większą stawkę. Można mówić o przypadku, o degeneracji elit politycznych. Można ... I co z tego?
Co do jednego pełna zgoda. Ci ludzie pochodzą z wolnych wyborów! Na swoich miejscach są nie dlatego, że na nie zasłużyli, ale dlatego, że w ich mniemaniu im się należą. Za co?! Należą się i już!
-
2010/03/25 14:26:37
@starypiernik.
Mnie zastanawia kompletny brak autorefleksji i uwazanie sie za lepszych .
Moze jednak jednomandatowe okregi wyeliminowalyby czesciowo demagogow , obiecywaczy i slizgaczy ?
-
2010/03/25 14:31:32
Mamy postkomunistyczne oczekiwania , ze polityk zalatwi cos dla nas , wymusi pieniadze z budzetu i ochroni od zlego. Tacy sa widoczni i wydaja sie byc skuteczni i pozyteczni.
-
Gość: starypiernik, 10.pia.abpl.pl
2010/03/25 14:35:17
@marzencic
Dobrze wiesz tak jak ja, że ten układ tej opcji nie zrealizuje. To jest dobre jako szum medialny.
Sedno sprawy tkwi w tym, zeby w Polsce wprowadzic system dwupartyjny. Czy to jest realne i kiedy? to już inna sprawa. Ale to jest cel nadrzędny i obaj prezesi się z tym nie kryją /nie kryli/. A fasadowa demokracja temu sprzyja.
-
2010/03/25 16:30:01
@marzencic
Dokładnie takie mam oczekiwania wobec polityków.
Jeżeli tego nie robią to co oni właściwie robią, oprócz występowania w szołach.
-
2010/03/25 20:25:07
@zmorka.
Polityk to czlowiek,ktory ma wizje i dazy do celow wyrazonych w ustawach (jasne i przejrzyste reguly gry) niesprzecznych przez konstytucja co do ktorych potrafi przekonac wiekszosc na danym terenie ( wspolnota lokalna lub parlament). Cele te nie moga naruszac zasad wspolzycia bliznich ani karac z premedytacja zadnej mniejszosci (owszem czasami narusza w pewnym stopniu czyjes interesy ). Polityk stara sie aby ustalone reguly gry obowiazywaly wszystkich rowniez jego.
Bardzie odpowiada mi w styl Owsiaka , niz madrzacy sie i wszystkowiedzacy kaznodzieja wytykajacy bledy innych. Polityka to obowiazek , a nie przyjemnosc i zaszczyty.
-
Gość: marek 9, apn-77-113-76-45.dynamic.gprs.plus.pl
2010/03/25 23:41:23
informacja ze 30% członkow PO glosowało w wyborach na kandydata na kandydata jest zdumiewajaca. Podobno do 12:00 w nocy moze przekroczyc 50%. To przeciez dalej mało. Nawet jak bedzie ich wiecej. O czym to swiadczy? Na pewno o braku postawy obywatelskiej w partii ktora nazywa sie obywatelska. Kim sa ludzie ktorzy nie beda glosowac, a to jest około 20 000 ludzi. Czy to sa karierowicze i oportunisci ktorzy sa w PO dla kariery. A moze to ci ktorych znudziła debata. Lub moze sa za jakims trzecim kandydatem.
Sam nie wiem ktora odpowiedz jest wlasciwa. Nie daje to takze pozytuwnego przekazu w spoleczenstwie gdzie zwykle głosuje ok 40 -45 %

Jest w tym jedna pozytywna informacja. Podobno za PISem glosuje ciemny lud. Od dzis mozna policzyc ciemny lud platformiany. Tylko ciagle nie wiem, czy to bedzie to pierwsze 50% czy to drugie ktore " zostało w domu"

-
Gość: lajkonik, aelt123.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/03/26 00:08:27
@ panciekawski
O ile jeszcze zaglądasz na blog:
Chyba masz w ogóle zwyczaj krzyczenia na innych. Nawet jak się z Tobą zgadzają ?!
Przecież to co napisałem do Ciebie to był przykład popierający twój post o omni potencji państwa.
Co do reszty: Miałeś szczęście i tyle. Dobrze, że urodziłeś się zdrowy. Moze właśnie ciężkie przeżycia twojej mamy dały tą siłę ? Na potrzeby forum trzeba przyjąć jakąś liczbę, a nie prowadzić dyskurs naukowy o statystyce. Nie jestem do takiej dyskusji przygotowany. Wiek, którą podałem poznałem w okolicznościach, których nie życzę nikomu i jest w miarę dokładna. Ale nie chodziło mi o ten wiek tylko o pokazanie jak to naprawdę z tym in vitro wygląda. Wręcz z wpisu wynika, że ustalając taką granicę wiekową narażamy się na śmieszność, co twój wpis potwierdza. Napisałem również, że jestem za in vitro tylko wtedy, gdy urodzone w jego wyniku dziecko będzie ich naturalnym dzieckiem. Cieszę się, że zgadzamy się, że najważniejsza jest pomoc dla rodzin, w których są juz dzieci i, w których rodzą w sposób naturalny. Bo bez dzieci nasze życie traci wszelki sens. Tego nikomu nie życzę, ale niestety prawie codziennie jakiś rodziców to dotyka,
-
Gość: maksimum, pool-70-107-8-82.ny325.east.verizon.net
2010/03/26 03:49:41
-
Gość: maksimum, pool-70-107-8-82.ny325.east.verizon.net
2010/03/26 04:28:08
A teraz bedzie o in vitro ,eutanazji i aborcji w kolo Macieju!

Nie kazde in vitro konczy sie sukcesem,wiec pytanie pozostaje ile tych in vitro i komu finansowac.

"The average probability of an infertile couple taking home a baby after a cycle of IVF today is 1 in 5. That's about the same chance that healthy couples have of conceiving naturally each menstrual cycle, so fertility techniques have managed to restore the overall odds to normal, said Dr. Alison Murdoch, chairwoman of the British Fertility Society."
---------
www.cbsnews.com/stories/2003/07/24/tech/main565014.shtml

Szansa na ciaze przy in vitro jest 1:5,czyli taka sama jakby zdrowi,normalni ludzie probowali po bozemu.Obecnie ta szansa podniosla sie do 30%.
Za to koszt in vitro to okolo12.400 doll.

"The average cost for one cycle of in vitro fertilization is around $12,400. Typically, this includes lab screenings for both parents, your ultrasound and other lab work, egg recovery, and embryo transfer."

pregnancy.lovetoknow.com/wiki/Cost_of_In_Vitro_Fertilization

W bogatych USA panstwo do tego nie doplaca,ale w Polsce PO wszystko jest mozliwe.
Za 3 cykle in vitro mozna sobie kupic dobrej klasy samochod i tak sie zastanawiam,co nam jeszcze PO zafunduje?
-
2010/03/26 08:28:48
"...bo gdy się milczy, milczy, to apetyt rośnie wilczy, na poezje..."
-
2010/03/26 08:56:29
Przed chwila PAN REDAKTOR KUZNIAR stwierdził że nie widzi różnicy między aferą hazardową, a wiatrakową, a Wy o pierdołach...
-
2010/03/26 09:00:31
Natychmiast powołać Komisję Do Walki Z Wiatrakami.
-
Gość: Cyceron, abr215.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/03/26 11:17:31
Pan Redaktor Kuźniar powinien sobie dla psychicznego zdrowia i równowagi emocjonalnej wpisać w Google "Afery Platformy Obywatelskiej" a wtedy byłaby szansa, że jego skołatany pracą w TVN24 umysł wróciłby do normy, oczywiście przy założeniu, że jego obecny stan wywołany jest życiowym zagubieniem a nie szmalem , który tam dostaje za swoje polityczne teorie, którymi usiłuje karmić Polaków.
-
2010/03/26 11:29:47
Tak mi się jakoś przypomniało w związku z REDAKTOREM K. "na wniosek Cycerona senat uchwalił amnestię dla uczestników spisku na życie Cezara, jednocześnie przyznano mu pogrzeb na koszt państwa. Podczas pogrzebu Marek Antoniusz wygłosił płomienną mowę, podczas której obiecał każdemu obywatelowi Rzymu 300 sestercji."
-
2010/03/26 11:32:49
babelkidps

"Przed chwila PAN REDAKTOR KUZNIAR stwierdził że nie widzi różnicy między aferą hazardową, a wiatrakową, a Wy o pierdołach..."

Redaktor Kuzniar myli sie calkowice. W aferze hazardowej nieuczciwy przedsiebiorca naciskal na politykow ( do dzis nie wiadomo co osiagnal) ,a tutaj jest odwrotnie.
Zwieracze szeregow- do boju o IV RP !
-
Gość: Cyceron, abr215.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/03/26 11:41:18
@ Marzencic
Wpisanie do Googli hasła Kuźniara dotyczy również Ciebie , jak widzę, wpisz i czytaj , kolego z portalu, jest tego na miesiąc czytania.
-
2010/03/26 11:43:12
@marzencic No OK. MY o pierdołach. To miał być żart." Jasiu wężykiem"
-
Gość: Cyceron, abr215.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/03/26 11:46:14
@ Marzencic
Nieuczciwy biznesmen w aferze hazardowej, naciskając polityków osiągnął blokowanie ustawy przez Pana Chlebowskiego , co według wyliczeń Ministerstwa Finansów spowodowało niewpłynięcie do budżetu państwa 460 milionów złotych , a pieniądze te, jak wiesz przydałyby się teraz bardzo bo Grecja tonie.
-
Gość: marek 9, apn-77-113-132-167.dynamic.gprs.plus.pl
2010/03/26 12:02:32
PAN REDAKTOR KUZNIAR, to zwykła dziennikarska menda. Raczej jestem daleki od takich słow, ale obserwuije tego goscia od dluzszego czasu. Klamstwo i manipilacja to Jarusia chleb powszedni. Taka poranna stara bułeczka. To cudowne dzieko TVN 24, wychów Durczoka, dobrze wie jak zasłużyc sie na pochwały i kase.

Jescze jedna sprawa, ku uwadze @ marzencic. Senator z PISu został natychmiast zawieszony w partii. Do czasów sprawdzenia czy nie było przestepstwa. Zas Chlebowski i narzekalski na dziki kraj, ciagle w PO. Podobno jest w Polsce i ukrywa sie przed dziennikarzami. Tusk z nim sie widział, albo tez nie widział. Rzeczywiscie, dziki kraj.

-
2010/03/26 12:04:17
@cyceron.
Na hazard wydalismy ponad 20 mld zl + drugie tyle na wodke + pare miliardow pochlonely agencje towarzyskie .
Gdyby ludzie przestali pic i uprawiac hazard i inne rzeczy, a zajeli sie uprawa roli panstwo polskie upadloby calkowicie na lopatki.
Wiecej hazardu, wodki i kobiet lekkich obyczajow . To przyniesie dochody dla budzetu i zlagodzi obyczaje.
-
Gość: stara, chello089077135092.chello.pl
2010/03/26 12:09:04
-
Gość: Cyceron, abr215.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/03/26 12:09:16
Jedną z różnic między PISem a PO jest i to, że senator jest zawieszony w PISie a Chlebowski, Drzewiecki
i Shetyna dalej mieszają Tuskiem w Platformie.
-
2010/03/26 12:09:40
Pan@ marzencic to łebski gość. "Jasiu wężykiem"
-
Gość: , ft010131.dep.no
2010/03/26 12:21:15
@cyceron .
Podobnie jak Putra , Lipinski i Hofman mieszaja w Pe i Es.

-
2010/03/26 12:21:18
Czekam na info o dr Dotykalskim. Czy to pisior, kolega Ziobry i Kamińskiego, Kaczyńskich, i pewnie jest ze wsi, niedouczony i nie wierzy w Zieloną Wyspe ?
-
Gość: Cyceron, abr215.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/03/26 12:32:06
@ gość
Dostarczyłeś mi dowodu na popularność sondażową Platformy, Wy po prosu nie rozróżniacie działalności Hofmana , Lipińskiego i Putry od Chlebowskiego , Drzewieckiego i Tuska, stąd te sondaże.
-
2010/03/26 12:34:14
@babelkidps
"Czekam na info o dr Dotykalskim. Czy to pisior, kolega Ziobry i Kamińskiego, Kaczyńskich, i pewnie jest ze wsi, niedouczony i nie wierzy w Zieloną Wyspe ?"

Taki klimat panuje na tym forum , ze nic dobrego z PO .
PIS to sama lagodnosc dobroc i sprawiedliwosc . Czasami usprawiedliwiona surowosc i pryncypialnosc.
A jak sie zlapie ktoregos bohatera inflagrantii albo milcza na ten temat albo bronia do upadlego jego utracona czesc.

@stary.
Beata Kempa nie jest dla mnie zadnym ekspertem od hazardu. Prawda jest , ze w tym zamecie i histerii wobec hazardu nie uchwalono najlepszej ustawy. Bo nie bylo ani rzeczowej debaty ani czasu na to. Gora sa Sobiesiakowie i beda do czasu kiedy parlament zajme sie praca parlamentarna zamiast popijac wodeczke w barze i wsciekac sie na siebie z trybun.
Panowie poslowie zrobcie w czasie postu jakis dobry uczynek.
-
2010/03/26 12:47:13
@marzencic "A jak sie zlapie ktoregos bohatera inflagrantii albo milcza na ten temat albo bronia do upadlego jego utracona czesc. " Niech Pan pozdrowi Pana Sekułę.
-
Gość: stara, chello089077135092.chello.pl
2010/03/26 12:55:42
@marzencic; Tylko tyle po przeczytaniu wywiadu z p. Kempą? A co z materiałami - bilingami, których komisja nie może otrzymać bo wstrzymuje to p. Sekuła? Dlaczego to robi ? Może jakiś argumencik, co?
"Prawda jest , ze w tym zamecie i histerii wobec hazardu nie uchwalono najlepszej ustawy"- ale uchwalono i to głosami rządzących i to po myśli Sobiesiaka - i w tym sensie to dziki kraj.
-
2010/03/26 13:07:40
@stara Daj spokój marzencicowi, on patrzy na to inaczej. On wierzy.

"Wszelka wartościowa działalność jest działaniem wiary" (Albert Schweitzer)

Posiadanie wiary jednak, to nie wszystko. Apostoł Paweł mówi wyraźnie, że "gdybyśmy mieli wiarę co góry przenosi, a Miłości nie mieli", nasza wiara byłaby próżna "jak cymbał brzmiący".
-
2010/03/26 13:14:59
Zacząłem o pierdołach, skończyłem na św. Pawle. Chyba przegrzałem procesor. Do jutra.
-
2010/03/26 13:15:51
@stara
Pani Kempa chce grzebac w bilingach w nadziei ,ze cos sie moze znajdzie.
Owszem znajdzie sie pewnie jakies nieprawidlowoswci ale nie na miare zamachu stanu i dymisji rzadu.
Gdyby CBA skierowala swa dubeltowke z prowokacjami na PIS ,a nie na S. ,PO i Kwasniewskiego moglaby pewnie zlapac wiele innych rybek na te sama wedke.
"ale uchwalono i to głosami rządzących i to po myśli Sobiesiaka "
Tak twierdzi Pani Kempa . I mozna sie spierac do smierci kto ma racje.
@babelkidps
To ten senator z Podhala jest jednak niewinny ? I pewnie nie przeklina przy dzieciach w domu. I pali na werandzie swojej podhalanskiej willi.
-
2010/03/26 13:25:42
@marzencic "nie chcem ale muszem', "Balcerowicz musi odejść"
-
Gość: Cyceron, abr215.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/03/26 13:58:55
@ marzencic
Podsłuchy CBA to szok dla wszystkich, dla mnie pozytywny, bo potwierdzają tylko to co i tak było wiadomo o standardach Platformy a dla Ciebie negatywny bo w nich wierzyłeś i pewnie głosowałeś, macie teraz swojejego pachołka na czele CBA więc celujcie w PIS ale tamte "Rysiu , załatwimy na 100 %" już nigdy nie zniknie z pamięci Polaków.
-
Gość: Conan, gcu218.internetdsl.tpnet.pl
2010/03/26 14:06:50
@ marzencic
Wolę jak już Ty coś skrobniesz niż 66 (nawet jeśli to jedna i ta sama osoba :)))
Nawiasem mówiąc 66 tak ośmiesza PO swymi kretyńskimi peanami na cześć Platformy ( w stylu i na poziomie Sławomira Nowaka, a nawet poniżej), że czasem wydaje mi się ,że nieszczęsny 66 jest zwolennikiem Olechowskiego. I misją sześćdziesiątki szóstki jest ośmieszanie Tuska, pozornie go chwaląc :-) Całe szczęście nieczęsto ostatnio tokuje.

Jednakże i Tobie zdarza się polecieć po bandzie, w stylu sześć i sześć. Piszesz ,że nie wiadomo co osiągnął mister Sobiesiak. Otóż nawet piękna i seksowna żyleta Monika Olejnik (kręcą mnie panie po 40-stce) zauważyła iż "Rychu" osiągnął co chciał, czyli likwidację konkurencji poza kasynami.
Piszesz, że będziemy bantustanem dopóki nie nastąpią reformy i wyrzeczenia. Tylko nie oiszesz czyje wyrzeczenia. Czy ćwoki z mafii i biurokracji wyrzekną się koncesji na import paliw i ponad 600 innych koncesji? Czy Poczta Polska wyrzeknie się monopolu i nie będzie nasyłać nieustannych kontroli paraliżujących działalność przedsiębiorców , którzy trudnią się dostarczaniem przesyłek ?
Czy ćwoki z komisji Palikota pt "Przyjazne Państwo" ( Sekuła i inni) wyrzekną się maniery nieruszania tych obszarów , które spotkają się z oporem administracji ? W końcu administracja nie ma chyba kreować czy wpływać na kształt prawa w swym własnym interesie (to należeć powinno do niezależnych ekspertów oraz parlamentarzystów i rządu), tylko ma służyć obywatelom.
Ale jak mówił słusznie "Miro" - Polska to dziki kraj. Tylko zapomniał dodać, że jego KLD i PO brała i bierze udział w dziele zdziczenia tego kraiku. I tego się nie wyrzekną. Na wyrzeczenia "elyt" nie ma co liczyć.

Wyrzeczenia mają uzasadnienie, gdy widać ich kres i sens. Ja nie widzę. I dlatego Polskę traktuję jak dużą agencję towarzyską. Dokładnie tak jak kolesie Tuska.

Będąc na polowaniu w Rosji, marszałek Broniu Komorowski usłyszał , że Polska to prostytutka. Broniu zamiast się oburzyć (a niby dlaczego ? :) to tłumaczył czemu Polska się skurw...
Alfons Komorowski może zostać prezydentem :) Zreszta to właściwie obojętne, który polityczny sutener zasiądzie w Pałacu Prezydenckim.
-
Gość: czytelniczka, pd9583432.dip.t-dialin.net
2010/03/28 18:38:08
Panie prof. Krol , pan nikogo nie osmiesza ,pan poporostu sam siebie osmieszyl swoimi wywodami.Wiec niech sie pan nie wychyla przed szereg ,bo to wstyd.