pozytywka@gmail.com
Blog > Komentarze do wpisu
Buldogi pod dywanem


Donald Tusk: Musiałem pokazać kilku osobom, że nadal rządzę.

Monika Olejnik: Ale komu pan musiał pokazać, że nadal pan rządzi.

Donald Tusk: No to już jest taka nasza kuchnia polityczna, ale się przecież pani domyśla.

Monika Olejnik: Rozumiem, chodzi o Grzegorza Schetynę, tak.

Donald Tusk: No, liczę na pani domyślność.

***

Gursztyn, Wybranowski (Rzeczpospolita): W maju Grzegorz Schetyna ma stracić stanowisko sekretarza generalnego PO. Tusk nie chce, by układał listy wyborcze. Zdaniem naszych informatorów z kręgów władz Platformy Donald Tusk znalazł sposób na pozbawienie kompetencji decyzyjnych w partii Grzegorza Schetynę, nie ryzykując rozłamu w ugrupowaniu. Jak to zrobi?   Nie przedstawi jego kandydatury do ponownego objęcia funkcji sekretarza generalnego.

***

Donald Tusk: Nie muszę czekać na żaden zjazd. Gdybym miał ochotę zmienić sekretarza generalnego, mogę to zrobić w każdym dowolnym terminie.

***

Janusz Palikot: Tak. Muszę powiedzieć, że w mojej ocenie paradoksalnie wypadł najlepiej, dlatego że był na takim kompletnym luzie. Nie był tak plastykowy jak Chlebowski i nie był tak - powiedziałbym - nie był taką mechagodzillą jak Tusk w czasie jego przesłuchania. Tak że Schetyna przy całej mojej…

Agnieszka Burzyńska: Czyli wygrał i będzie sekretarzem generalnym partii po majowym kongresie?

Janusz Palikot: A to nie jest powiedziane. To zdecyduje oczywiście Tusk, kogo zaproponuje. Poza tym Grzegorz Schetyna zrobił już kiedyś z siebie - to jest taki prawdziwy self-maker - zrobił z siebie samego wicepremiera i ministra MSWiA.

Agnieszka Burzyńska: Ale to co, teraz robi z siebie sekretarza generalnego?

Janusz Palikot: Odniosłem takie wrażenie, ale nawet jeśli tak będzie, to nie będzie nic złego, bo to jest…

Agnieszka Burzyńska: A nie ma umowy między nim a Donaldem Tuskiem?

Janusz Palikot: Moim zdaniem teraz nie ma żadnej umowy. (...)

Agnieszka Burzyńska: Czyli Donald Tusk chce odsunąć Grzegorza Schetynę? Nie ma takiej umowy?

Janusz Palikot: Moim zdaniem nie ma takiej umowy. A co będzie? Moim zdaniem, Donald Tusk nie podjął jeszcze ostatecznej decyzji. On ją podejmie w maju. To, od czego pani zaczęła nasze dzisiejsze spotkanie (te fragmenty z "Rzeczpospolitej") czy cokolwiek, co się jeszcze wydarzy lub nie wydarzy w następnych dwóch lub trzech miesiącach, także rokowania dla kandydata Platformy - to wszystko ukształtuje się pod koniec kwietnia tak naprawdę model władzy. A dzisiaj to na razie są przedbiegi i różni kandydaci zajmują dobrą pozycję startową. (...)

Agnieszka Burzyńska: A jak premier mówi: "Mógłbym usunąć Schetynę, kiedy bym chciał", to nie jest dręczenie? Nie przeraża pana taki szef?

Janusz Palikot: To jest pycha, która jest błędem ze strony Donalda Tuska i trzeba mu na to zwrócić uwagę. Nie można pomiatać ludźmi, nawet Grzegorzem Schetyną. (...) Ta wypowiedź, o której pani mówi, na temat Grzegorza Schetyny czy w ogóle cała ta konferencja, do której pani się odwołuje, rzeczywiście była trochę taka z dużej pozycji ego sformułowana. Ale to teraz dostanie zimny prysznic od pani, trochę ode mnie i od innych i wróci do pozycji startowych.

***

Gursztyn, Wybranowski (Rzeczpospolita): „Drzewiecki, Chlebowski i Schetyna byli moimi kolegami, znam Drzewieckiego i Schetynę od około 20 lat” – zeznał Sobiesiak w prokuraturze. To drugi ważny punkt, w którym przeczy temu, co mówili sejmowej komisji śledczej politycy PO. Grzegorz Schetyna powiedział przecież podczas przesłuchania, że zna się z Sobiesiakiem od lata 2003 r. Biznesmen prosił o pomoc w ratowaniu klubu piłkarskiego Śląsk Wrocław. Między wersją Schetyny i Sobiesiaka jest więc 13 lat różnicy.

***

Gdy spojrzeć na wczorajszy artykuł w Rzepie w szerszym kontekście, nie można wykluczyć, że niewygodny dla Schetyny przeciek z zeznań Sobiesiaka trafił do Rzepy za sprawą jakiegoś polityka Platformy pomagającego Tuskowi rozgrywać scenariusz opisany kilka dni wcześniej przez tych samych dziennikarzy. Wbrew temu co mówi Tusk, Schetynę może usunąć z funkcji sekretarza tylko formalnie, praktycznie byłoby to dla niego przedsięwzięcie samobójcze, zwłaszcza teraz, w bardzo trudnym dla partii momencie. Dlatego jedyne co Tusk naprawdę może, to publicznie zapewniać, że między nim a Schetyną układa się coraz lepiej, a wszystko załatwiać po cichu, najlepiej tak, żeby odpowiedzialność za  spadające na Schetynę ciosy można było zrzucić na kogoś innego. Nie wykluczam zatem, a nawet uważam za wielce prawdopodobny, scenariusz w którym przeciek do Rzepy poszedł z samego serca Platformy i jest kolejną odsłoną walki buldogów pod dywanem. Kolejną i nie ostatnią, bo jeśli Tusk naprawdę zrezygnował z prezydentury i chce się skupić tylko na premierostwie i Platformie, to nie może sobie pozwolić na wyniszczającą wieloletnią wojnę z mocnym przecież Schetyną. Ciekawy jest ten fragment wypowiedzi Palikota, w której mówi o Schetynie jako self-makerze, który - niewykluczone - sam się zrobi sekretarzem generalnym jak go nim nie zrobi Tusk. To chyba najlepiej świadczy o ciągle ogromnej sile Schetyny, a w każdym razie o tym, że jest o niej przekonany sam Palikot, a jeśli on, to pewnie tym bardziej działacze dużo dalsi od partyjnego ośrodka decyzyjnego. Jeśli Palikot trafnie rysuje napięte wewnętrzne stosunki w Platformie, i więcej niż szorstką przyjaźń między niedawnymi kolegami z boiska, to Tusk chyba nie bardzo ma wyjście, jeśli chce mieć jakąś przyjemność z 6  kolejnych lat rządzenia, na które się nastawia, musi Schetynę szybko zneutralizować. Czyli przygarnąć, albo zniszczyć.  Nie wiem czy to pierwsze jest jeszcze na tym etapie możliwe, ale jeśli wybierze to drugie, raczej nie zrobi tego w otwartej konfrontacji.

niedziela, 07 lutego 2010, kataryna.kataryna

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: kinga, nat3.net-access.pl
2010/02/07 15:08:52
Witaj Kataryno .To wielce prawdopodobny scenariusz z psychologicznego punktu widzenia i nie tylko.Rezygnując z ubiegania się o prezydenturę Tusk odsłonił swoje lęki i obawy przed kimś lub przed czymś.Wydawać by się mogło ,że obawia się "haków " jakie ktoś na niego ma,a jednocześnie wydaje się mu,że nie ma zbyt oddanych przyjaciół ,którzy by go zdecydowanie wsparli w "walce" ze Schetyną.
-
Gość: Marie, public69745.xdsl.centertel.pl
2010/02/07 15:15:21
Witaj Kataryno!

Pod swoim poprzednim wpisem odpisałaś mi -

"@ Marie

Dzięki! Na szybko sprawdziłam jeden wątek, który w trakcie przesłuchania zwrócił moją uwagę ale myślałam, że się przesłyszałam. Jednak nie. Zaczynam powoli coraz więcej rozumieć"

Nie wiem jaki wątek sprawdziłaś i jak on pasuje do dalszej układanki, ale ja podrzucę Ci tylko jeden element, który może być BARDZO WAŻNY w całej układance (dziś niestety nie mam czasu na wskazywanie jeszcze innych wątpliwości)

Chodzi mi o bardzo ważne pismo Kamińskiego z dnia 10 września do premiera i pismo premiera z dnia 11 października do szefa CBA.

Wg Cichockiego i premiera - te pisma się niejako minęły w drodze.

Nie muszę Ci tłumaczyć - dlaczego takie tłumaczenie jest wygodne dla premiera.
Czy na pewno tak było?

Nie wiem, czy premier się pomylił, czy niechcący powiedział KIEDY fizycznie pismo od Kamińskiego trafiło do kancelarii.


Oto fragment:

"Pan Donald Tusk:
Ten materiał wpłynął 10 września. Minister Cichocki poinformował mnie tylko, że
powinienem zapoznać się z tym materiałem w przyszłym tygodniu, ponieważ zbliżał
się weekend, i minister Cichocki uznał, zresztą uważam, że zasadnie, że mogę z tym
materiałem zapoznać się na początku przyszłego tygodnia, jeśli dobrze pamiętam, ale
proszę sprostować, zresztą powinno też być w dokumentacji (...)"
str. 114
Pismo od Kamińskiego zawierało klauzulę - "do rąk własnych premiera Tuska"
Pismo Kamińskiego nosi datę wpływu - 11 września.

Pytanie - czy pismo przez jedną noc było w "rękach własnych" i dopiero na drugi dzień zostało zarejestrowane w kancelarii tajnej?

-
Gość: Marie, public69745.xdsl.centertel.pl
2010/02/07 15:36:57
Kataryno!
Wątek o którym napisałam w swoim pierwszym komentarzu warto bardzo dokładnie prześledzić.
Wrzucam numery stron stenogramu, gdzie ten wątek jest podnoszony:
114
155
160-163
204
226
254
255
278-279
292
-
2010/02/07 16:24:36
miałem to wesłać 07.02 tuż po godz. 3 w nocy, lecz wstrzymałem wysyłkę tego zapytanie o samcu alfa.Tym tekstem po części spaliłbym dzisiejszy wpis Kataryny o buldogach.
;-))
Ot mój niewysłany wpis:
"Co do zasugerowanej przez Katarynę daty 13 maja, to należy uznać za datę pewną toczącej się już od pewnego czasu realizacji przedsięwzięcia pod hasłem operacyjnym ferajny Skoku na kasę TS. To miało być nowożytne przejęcie Troi lecz tym razem przez waleczne amazonki wysłane POdstępnie przez ferajnę do jej mózgu (do TS).
Jest to dowód na to, że w Polsce interesy publiczno - prywatne są rozwojowe i mają wielką przyszłość w szczególności pod takimi rządami, jak kolesi z ferajny aferałów.
Wystarczy zapoznać się z przychodami Totalizatora Sportowego na działalności podstawowej, które w 2008 r. wyniosły 3 445 039 596,12 złoty ( całkiem pokaźny tort ) i z jego planami rozwoju, by uznać aferę "przestrajanych niepełnosprawnych bandytów" za pikuś, aferą godną olania przez ferajnę w przycmentarnych krzakach obok grobu siostry Zbycha, nad którym tak ostentacyjnie modlił się w ramach zlecenia i zapotrzebowania medialnego CBA.
To był skok ferajny na tort TS wart chyba dziś ze 4 miliardy złoty i przy okazji miały być też dobre lody z pędzącym zającem, który na niby się posypał, a jest nowa ustawa hazardowa taka jaka miała być - z perspektywą na monopol i rozwój dla ferajny od jednorękich "niepełnosprawnych".
To z tego powodu Donek krzyczał "karauł!!!, wor!!!" i jak wołk : "nuuu zajeccc paaggagddddiiiiiii!!! wprowadzając tym świadomie wszystkich w błąd i kierując trop na jednorękich by ukryć większy przygotowywany przewał skok na Totalizator Sportowy.
Dotychczasowe postępowanie Donka utwierdziło mnie w przekonaniu, iż nie jest on tzw. samcem alfa pomimo swoich wilczych oczu.
W ostatnich minutach przed komisją niby przyznawał się do afery (widać było, że się lękał ), niby przepraszał nie przepraszając (widać było, że się czegoś panicznie bał ) i gadał w kółko i na okrętkę.
Mam wiec do wszystkich następujące pytania:
1. Kto jest tym samcem alfa, bo na 97% (3% błąd statystyczny :-))) oczywiście na plus) nie jest nim Donek?
2. Kto jest wreszcie szefem szefów, o którym mówił jeden z ferajny?
3. Dlaczego Donkowi zabrakło cywilnej odwag, by w prosty i rzeczowy sposób przyznać się do błędów, tak jak to bez krętactwa potrafił to zrobić przed komisją "miły i kulturalny pasibrzuch" Jarosław Kaczyński, który po prostu przyznał się do błędu i przeprosił?
Wiem, że po tej pochwale JK dostanę przedrostek typu "pisior", który przyjmuję i traktuję jako dostojny tytuł naukowy przyznany mi przez wykształciuchy.Do tego tytułu dołączę każdorazowo order uśmiechu! :-))))
PS
Może adwersarze prawdy, którzy lubują się w logice wielokierunkowej (jak "Logik" Urbaniak) z bezwzględnie przypisaną prawdą jednie słusznej opcji oraz sympatycy ferajny nas tu oświecą i zdradzą nam głęboko skrywaną tajemnicę i strukturę organizacyjną polskiej bananowej oligarchii.
KIM WIĘC JEST SAMIEC ALFA?
A może jest to samica alfa jak u wilków."
-
Gość: maurycy, apn-77-115-85-73.dynamic.gprs.plus.pl
2010/02/07 16:30:18
-
2010/02/07 16:33:41
W taki oto sposób przeszliśmy od jednorękich niepełnosprawnych bandytów do psiego hazardu oficjalnie zakazanego w Polsce.
Ciekaw jestem kto po walkach na śmierć i życie zostanie poranionym samcem alfa.
Jak widać tej watahy nie trzeba wyżynać bo sama się pozagryza na naszych oczach.
:-))
-
Gość: Lenny87, tor-proxy.fejk.se
2010/02/07 16:40:25
Wygląda na to, że Kataryna chciałaby poszczuć dwa buldogi przeciwko sobie. Skłócić Schetynę z Tuskiem, sprawić aby ten pierwszy poczuł się zagrożyny i zaczął walczyć :)
-
2010/02/07 16:40:32
@maurycy
Ta afera to walka ferajny ze służbami, których jak sam przyznał przed komisją Tusk nie kontroluje bo tego nie czuje.
Jest chyba inaczej - to oni nie poddają się kontroli figuranta.
-
2010/02/07 16:51:59
Uważam, że cała tzw. prywatna branża hazardowa w Polsce jest jednym przedsięwzięciem i przedsiębiorstwem, którego jedynym właścicielem były i są służby, którzy kontrolują Don Kasebe, a nie odwrotnie.
:-(((

PS do wilka z czarnym podniebieniem - bierz ich!!!
PS do Schetyny - bierz go!!!
PS do Mirów, Zbychów wstępnych i zastępnych bierzcie go!!!!
A teraz ostatni rozkaz partyjny - zagryźcie się i dajcie żyć prawym Polakom!
-
2010/02/07 17:13:02
"Gdyby spojrzeć na tę sprawę w szerszym kontekście" (cyt. Kataryna)......to (uwaga dla zapiekłych, teraz już ja, emeryt!).... Wasserkempa, a nie prokuratora, zapoznała "drukarkę CBA" z zeznaniami Sobiesiaka !Miała je? Tak, potwierdza sekretariat komisji. Miała interes w podgryzaniu Schetyny?
Ciekawe, dlaczego szerszy kontekst Kataryny zazwyczaj jest taki ukierunkowany?
Szkoda, że to FORUM, w dużej mierze z winy Kataryny, jest takie jednokierunkowe! Nawet my, prości emeryci ze wsi podkarpackich nad tym bolejemy!
-
Gość: maurycy, apn-77-115-85-73.dynamic.gprs.plus.pl
2010/02/07 17:48:58
@obibok_itd
Zastanawiam się czy u początku zainteresowania Kamińskiego sprawą dopłat do Aonw (Black Jack) nie leży aksamitna inspiracja ABW - znanej miłośniczki TS. ABW mogła być zainteresowana, aby rękami CBA zebrać materiał na Sobiesiaków i kolegów od Aonw, którzy zbyt usamodzielnili się we współpracy z po-kraczną ferajną. Kamiński oczywiście zrobił swoje. Przeciek z ABW do Sobiesiaka ostrzegajacy przed CBA mógł być po to zeby mu przypomnieć "kto tu rzadzi" i zastopować jego zamiary dotyczace świątyni ABW w postaci TS. Efekt dodatkowy -utrącenie Kamińskiego -też pewnie nie zmartwił szefostwa ABW. Tusk, orientując się w końcu, jaka gra sie koło niego toczy może teraz -paradoksalnie! - próbować zrównoważyć wpływy ABW wzmacniając CBA. Sądzę, że tego rodzaju próba uzyskania przez Tuska kontroli nad rozpasanymi służbami leży u podstaw jego rezygnacji z kandydowania.
Może warto poobserwować rozwój sytuacji pod tym kątem?
-
2010/02/07 18:12:50
Marie :) 11 września Premier wysyła do Szefa CBA pismo z prośbą o dokonanie prawnokarnej
oceny przekazanych przez Biuro materiałów dotyczących prac nad ustawą oraz
przygotowanie dodatkowych analiz. (załącznik nr 3, z pisma zdjęto klauzulę Poufne)
Tego dnia do KPRM trafia również drugi materiał informacyjny CBA poświęcony osobom
zaangażowanym w działania wokół zmian ustawy. 10 września Kamiński poinformował ustnie Cichockiego o tym, że nastąpił przeciek, a Tusk informację o tym otrzymał tego samego, w ten sam sposób. Istotny byłby więc czas pisania pisma Tuska do CBA odnośnie analizy...
-
2010/02/07 18:22:17
Marie :) a Tusk informację o tym otrzymał (mógł otrzymać) tego samego, w ten sam sposób...???
-
Gość: Marie, public69745.xdsl.centertel.pl
2010/02/07 18:32:22
@ kerimad64
W wielkim skrócie - oczywista oczywistośc, że Cichocki po krótkiej rozmowie z Kamińskim w dniu 10 września domyślił się, jakie informacje będzie zawierać pismo z CBA.
Dlatego szybko wysłano pismo w drugą stronę z ponagleniem o sporządzenie analizy prawnokarnej.
Ten ruch pozwolił zbudować narrację, że to nie Kamiński, ale premier Tusk był aktywny i dążył do wyjaśnienia sprawy.
-
Gość: psychiatra, 213.241.123.19*
2010/02/07 18:33:11

Władza dobrze wie, że większość ludzi nie może oglądać transmisji z komisji na żywo i że mało kto zagłębia się w stenogramy (które zresztą nie dają pełnego obrazu przesłuchań). W takiej sytuacji cała para idzie w media, gdzie można wprost nieograniczenie manipulować. Oto przykłady jak telewizja ściemnia przekazy z ostatnich przesłuchań:
1.Premier DT być może niechcący puścił farbę o akcji CBA, ale to wina Kamińskiego. Nie mówi się o tym, że DT miał inne możliwości, np.:
-porozmawiać z Kamińskim jak z dawnym kolegą i wspólnie opracować plan postępowania,
-porozmawiać tylko z Kapicą, co radził Kamiński,
-uruchomić inne służby do zbadania sprawy (np. ABW)
2.Premier DT generalnie nie lubi służb specjalnych i woli tak samo jak ty, szary człowieku :)) nie mieć z nimi do czynienia. Przekaz dla ludzi: Tusk to fajny gość, taki nasz. Żeby tego przekazu nie ośmieszać, pomija się fakt, że premier jest z urzędu zwierzchnikiem służb, o czym przecież nie każdy wie. W świetle tego faktu deklarowana przez DT awersja do służb brzmi przecież komicznie:))
3.Premier DT ma świetną kondycję, bo wytrzymał 13 godzin przesłuchania bez jakiegokolwiek uszczerbku na urodzie (co każdy może naocznie stwierdzić na dołączanym stosownym obrazku). Łee... premiera JK przesłuchiwali tylko 6 godzin, to co to w ogóle za przesłuchanie... Wiadomo, słabiak :)
4.Premier JK na komisji się lansował, ale p. Arłukowicz go dopadł i odczytał mu w żywe oczy, że w ciągu 2 lat rządów PIS liczba automatów bardzo wzrosła. Oczywiście temu nagiemu faktowi nie towarzyszy wyjaśnienie, że taki wzrost był możliwy dzięki ustaleniom przyjętym przez poprzednią ekipę rządową czyli SLD.
5.Śledczy z PiS są beznadziejni, bo po kilka razy zadają te same pytania (tu stosowne obrazki). No i skąd ktoś, kto tego nie widział, ma wiedzieć, że dzieje się tak, bo świadkowie zamiast odpowiadać na pytania kręcą i przez parę minut leją wodę na dowolnie wybrany temat. A p. Sekuła twierdzi, że jak świadkowie tak robią to jest OK, a jak śledczy powtarzają pytania to jest nie OK.
6.Śledczy są nieprzygotowani i w ogóle zdają jakieś dziwne pytania (tu stosowny obrazek). Przekaz dla widza: Ta cała komisja to jedna ściema za pieniądze podatnika!:)) Fakt, że większość materiałów, na których śledczy pracują, nie wiedzieć czemu utajniono, co utrudnia sprawne zadawanie pytań, a także fakt, że tak ustawiono kolejkę przesłuchań, że śledczy nie tylko nie mają czasu dobrze się przygotować, ale nawet wyspać, jakoś się słabo przez te krytyki przedostaje.

Być może w ten sposób, kroczek po kroczku, ziarnko do ziarnka, jesteśmy przygotowywani do zakończenia śledztwa stwierdzeniem, że od początku było wiadomo, że żadnej afery nie było. Po prostu jak zwykle PiS narozrabiał, ale ponieważ udało się rozwalić to haniebne CBA, to już będzie dobrze. Więc... SLD sięga po starych druhów (bo jak nie było afery hazardowej, to afery Rywina też nie było). Po kątach można też przeczytać, że znowu się uaktywniają dwaj potężni dobroczyńcy narodu, którzy przez ostatnie lata gdzieś po świecie się pochowali.
TELEWIDZU, OBUDŹ SIĘ!
Bo w końcu zostaniesz nawet bez skarpetek...
Pozdrawiam wszystkich :)
-
2010/02/07 18:43:19
Po przeczytaniu tych analiz Kataryny, na usta ciśnie mi się tylko jeden tytuł filmu: "Raport pelikana" :) Zakładam jednak, że polskie służby specjalne nie zwykły wysadzać w powietrze niewygodnych świadków, czy analityków...
-
Gość: Marie, public69745.xdsl.centertel.pl
2010/02/07 18:45:26
@ kerimad64

Nie bez powodu zadałam pytanie - czy pismo przez jedną noc było w "rękach własnych" i dopiero na drugi dzień zostało zarejestrowane w kancelarii tajnej?

Otóż, przeczytałam stenogram z przesłuchania Cichockiego i znalazłam ciekawą informację dot. sposobu przechowywania tajnej korespondencji w kancelarii premiera.

Oto, ten istotny wątek ze stenogramu:
Poseł Bartosz Arłukowicz:
A pana wiedza między 12 a 24 sierpnia mówi, że nikt się z tym materiałem nie
zapoznawał.
Pan Jacek Cichocki:
Że wiedzę o tym materiale, poza CBA, według mojej wiedzy, miałem tylko, miał
tylko pan premier i ja.
Poseł Bartosz Arłukowicz:
Ten materiał po 12 i po spotkaniu został przekazany do kancelarii tajnej czy do
szafy pancernej w pana gabinecie, bo pan nie doprecyzował.
Pan Jacek Cichocki:
Bardzo możliwe, że był u mnie w gabinecie w szafie pancernej. Ja

s. 116

Poseł Bartosz Arłukowicz:
To jest zgodne z procedurą?
Pan Jacek Cichocki:
Absolutnie.
Poseł Bartosz Arłukowicz:
Rozumiem.
Pan Jacek Cichocki:
Znaczy, tak postępowali także moi poprzednicy.

s.116-117




-
Gość: staryoiernik, 10.pia.abpl.pl
2010/02/07 18:53:40
Dzisiaj na pewno za wcześnie na jakiekolwiek podsumowania. Ilość wątków do analizy rośnie. Powtarza się pytanie: kto? kogo? dlaczego? Odpowiedzi brak. Za to możliwości jest wiele. Sprawdza się metoda rozwadniania sprawy. Ale według mnie padła definitywna odpowiedź na pytanie kto naprawdę jest rozgrywającym. Wątpiącym czy to możliwe? odpowiadam: jak najbardziej! Pytanie co dalej?
-
Gość: starypiernik, 10.pia.abpl.pl
2010/02/07 18:56:38
Dzisiaj na pewno za wcześnie na jakiekolwiek podsumowania. Ilość wątków do analizy rośnie. Powtarza się pytanie: kto? kogo? dlaczego? Odpowiedzi brak. Za to możliwości jest wiele. Sprawdza się metoda rozwadniania sprawy. Ale według mnie padła definitywna odpowiedź na pytanie kto naprawdę jest rozgrywającym. Wątpiącym czy to możliwe? odpowiadam: jak najbardziej! Pytanie co dalej?
p.s. przepraszam za literówkę na początku.
-
2010/02/07 19:07:04
Marie :) Żebyśmy się dobrze zrozumieli. Kamiński poinformował Cichockiego ustnie( !) o przecieku 10 , ale samo pismo w kancelarii tajnej premiera złożył dopiero 11 września i taka też jest data jego wpłynięcia.
-
Gość: Marie, public69745.xdsl.centertel.pl
2010/02/07 19:19:47
@kerimad64
Tak, sprawdziłam.
Wysłano też 11 września.
Nie zmienia to faktu, że gdyby nie rozmowa z dnia poprzedniego między Kamińskim i Cichockim - premier by się prawdopodobnie nie domyślił, że trzeba wysłać "ponaglenie"
-
Gość: Marie, public69745.xdsl.centertel.pl
2010/02/07 19:44:03
@ kerimad64
Cholewka, sam premier Tusk wprowadził mnie w błąd, bo to on wyskoczył z tym 10 września!!! :)))

Ja miałam w pamięci, że pismo z CBA nosi też datę 10 września. Nie sprawdziłam, czy było wysłane tego samego dnia, czy dnia następnego, za to świeżo w pamięci miałam praktyki obiegu tajnych dokumentów w kancelarii premiera.
-
2010/02/07 20:00:31
@@ Marie; kerimad64
Kto więc otworzył zalakowaną kopertę, na której był napis "Do rąk własnych ........"?
Cichocki czy Tusk?
Gdyby mój pracownik kancelarii tajnej ( a miałem takową swego czasu) otworzył by taką pocztę kierowaną do mnie osobiście, to bym go wy..... na zbity pysk.
Ale w Państwie Tuska są nieokreślone standardy chociaż niby wysokie. :-))
Pozdrawiam Panie śledcze.

@psychiatra
B.dobry ogląd sytuacji w niezależnych mediach, w tym i "publicznych".
A my prostaczki i "przygłupy" możemy tylko pogadać do migających ekranów tv.
Nie wiem czy nie musimy już się bać wyszkolonych na akademii KGB im. Dzierżyńskiego kominiarzy, którzy skoro świt wpadną do naszych domów nie tylko w kominiarkach ale i z kaftanami bezpieczeństwa by wyleczyć nas z parcia do prawdy.
Skoro tematem bloga jest komisja hazardowa to ja pozwolę sobie obstawić w taki oto sposób : - R.Sikorski przystanie do nowego samca alfa, a Donka opluje. Takie już jest jego DNA. :-))

@maurycy
Może i warto poobserwować, gdyby to miało wpływ na zmianę ustrojową i prawną w Polsce.
Nigdy by mi się w życiu nie przyśniło, że chłoptaś, którego poznałem w 1991 r., zostanie premierem III czy jakiejś innej w kolejności RP.
Uważam, że afera to nieistotna dla Polski sprawa, którą wszyscy się fascynujemy.
Mnie szczęka opadła jak czytałem powołanie na sędziów dokonane przez Prezydenta RP w dniu 15.01.2010 r., a na liście widzę nazwisko sędziego, który nie czyta pozwów i wniosków.
Nie chodzi mi o powołanie asesora na sędziego sądu rejonowego lecz o powołanie na sędziego sądu apelacyjnego.
Jest wśród powołanych tego dnia sędzia, który wydaje wyroki z uzasadnieniem i postanowienia też z uzasadnieniem na podstawie sobie tylko znanych zdarzeń, snów, przywidzeń i konfabulacji.
Czy ja i inni obywatele mają szanować takie sądy, sędziów i ich orzeczenia?
Co nam jako społeczeństwu da przyglądanie się czy też rozwikłanie tej czy innej afery?
Kolesie w togach nie czytając akt sprawy, bo i niby po co mieliby to robić, tak na mataczą, że wyjdzie na to, iż to polskie społeczeństwo jest winne aferze X czy Y, bo nie nadążyło za trendem europejskim i wykształciuchami.
Te wszystkie komisję jakie były lub są to zwykły serial brazylijski z polskimi miernymi aktorami, który i tak nie pobije popularności "Niewolnicy Izaury".
Uważam, że sędziowie i prokuratorzy powinni pochodzić z bezpośrednich wyborów powszechnych, a nie będą nam potrzebne komisje od afery molestowania sprzątaczki.

Pozdrawiam molestowane sprzątaczki i i molestujących.
PS
Mam nadzieję, że użyte przeze mnie hasło "molestowane molestujących" nie będzie przyczynkiem do blokady blogu gospodyni, bo przez działanie neocenzorów III RP będę musiał popełnić sepuku.
-
2010/02/07 20:26:02
Schetyna jest bardzo mocny i tak łatwo nie da sie poswiecic.
Bardzo charakterystyczne byly te fragmenty przesluchania Schetyny gdy wprost odsylał do premiera: "zapytajcie pana premiera". O co? O to jaki przebieg mialo spotkanie Tuska z Drzewieckim... i samym Schetyną. Coz znaczy to "zapytajcie premiera" ?

Czyz nie to "niech premier najpierw pierwszy sklamie pod przysiegą".

To sa stare wygi. I Tusk i Schetyna juz niejednego wyciął.
A historia z panem Julke to lekcja ktora takie wygi na pewno odebrały. Lepiej miec magnetofon w rajtuzach niz go nie miec.
Latanie z nim po mediach nie ma oczywiscie sensu, jest swiadectwem pewnej desp-eracji (znow Julke) - dla jakis powodow Schetyna KILKAKROTNIE powtarzał "zapytajcie (najpierw) premiera". Skuteczniejsza jest grozba uzycia pewnej broni od jej faktycznego uzycia.

Cala ta historia, w najlepszym dla dygnitarzy Pelo razie, pokazuje stopien zaufania, dominujacy dzis wsrod "buldogów". Schetyna obawial sie (kontynuje wlasnie swoja robocza wersje łagodna dla Peło) ze podajac jakikolwiek konkret z tego spotkania wystawi sie na odstrzal. Wszak jutro Tusk moze oswiadczyc "alez tak, rozmwailaismy i o tym, pytalem wicepremiera jak dlugo zna Sobiesiaka - a ten szczegolowo w kilka minut opowiedzial mi ze zna go slabo bo tylko...... "od 20 lat".

Btw, dziwna ta komisja. Pomijajac juz irytujace nieprzygotowanie sledczych jakos nikomu nie chce sie zauwazyc ze to kto bedzie "padliną" nie jest jeszcze przesądzone.

Trafny tutul watku, Kataryno.
-
2010/02/07 20:40:47
obiboknawlasnyrachunek

"Kto więc otworzył zalakowaną kopertę, na której był napis "Do rąk własnych ........"?
Cichocki czy Tusk?"

Ooooo ....to bedzie chyba dosc łatwo ustalic.

Wiedze na temat tego kto zajrzał do koperty, badz czy rzeczone pismo wplynelo do kancelarii juz bez zalakowanej koperty ma na pewno ma dyrektor generalniy kancelarii premiera. Pan Grzegorz Michniewicz. Trzeba by zapytac.

Co? Powiesił sie?

Czyli ustalenie bedzie znacznie trudniejsze - jesli w ogole wykonalne.
-
2010/02/07 21:07:00
@nurni
Ten od kopert jest już w swojej prywatnej kopercie, bo się przeraził wizyty w swoim domu kominiarzy z kamerami i kaftanikiem.
Coś mi się wydaję, że aktorzy komisji hazardowej chcą - jak stachanowcy - pobić wisielczy wynik ze sprawy Olewnika.
A może to był nieszczęśliwy wypadek przy przymiarce krawatu? :-)))
Ciekaw jestem teraz, który z buldogów (pisze o nim Kataryna), z ranami czy bez i do jakiego schroniska zwierząt trafi.
-
2010/02/07 21:13:01
@nurni
A może ŚP Panu Grzegorzowi Michniewiczowi zaszkodził ten lak z koperty bo był z wąglikiem i z narażeniem swego życia uratował nam panującego z Bożej laski Boga Słońca Peru?
Coś chyba tak o tym bożku mówił lizus mijający się wiecznie z prawdą i śliczny menszczyzna?
-
Gość: maurycy, apn-77-114-98-27.dynamic.gprs.plus.pl
2010/02/07 21:48:44
@obibok_itd
Piszesz: "Co nam jako społeczeństwu da przyglądanie się czy też rozwikłanie tej czy innej afery? "
Podzielam Twoje watpliwości. Nie ma co się nadmiernie podniecać - dlatego mówię często o obserwowaniu. Zgadzam sie też, że nasze państwo prawne jest karykaturą, a stan korporacji prawniczych woła o pomstę do nieba - i to jest megaafera. Powiedziałbym nawet - afera założycielska III RP, gdy święci i pożyteczni idioci wmówili społeczeństwu, że te środowiska same się oczyszczą. W efekcie mamy w Sądzie Najwyższym i w Prokuraturze Krajowej przechowalnię dla wielu "zasłużonych" utrwalaczy porządku PRLowskiego. Niezweryfikowani funkcjonariusze SB obecni w policji jeszcze do dziś, to już drobiazg. Itd, itp - czyli jako społeczeństwo tkwimy w zrakowaciałej rzeczywistości, a w nas tkwi, dobrze się majacy, homo sovieticus.
I dlatego własnie - Drogi Obiboku - warto się publicznie przyglądać i rozwikływac tę aferę, jezeli już stała się tak nagłośniona. Trudno mi sobie wyobraźić lepszą, praktyczną drogę edukacji obywatelskiej młodych ludzi, którzy nie bardzo rozumieją w jakim zgangrenowanym państwie żyjemy i gdzie są prawdziwe bariery utrudniajace modernizację kraju na miarę ambicji i dużej, indywidualnej aktywności młodziezy. No! Czyli to taka okazja, żeby nauczyć się czytać ze zrozumieniem. Szkoła - ogarnięta indolencją i poprawnościa polityczną - tego nie uczy, a rodzice nie mieli czasu, bo walczyli o byt materialny dla młodego pokolenia. Nie ma rady, trzeba pracy u podstaw. To znaczy, przede wszystkim, że powinien wzmagać w sobie ducha obywatelskiego kto może i działać tam gdzie mu wypadło być. Coś takiego chyba robi @Kataryna!?
-
2010/02/07 21:56:02
Marie :) Jestem ciekaw, czy tragicznie zmarły Grzegorz Michniewicz miał dostęp do materiałów dotyczących tzw. afery hazardowej. Czy na którymś potwierdzeniu wglądu do materiałów w/w jest jego podpis...? Może nie zgodzi się na jakieś przewalanki...? Strach.
-
Gość: czerepoch, 77-254-144-199.adsl.inetia.pl
2010/02/07 22:05:04
Pani Kataryno,
prosiłbym o skomentowanie występu premiera Tuska na tym losowaniu eliminacji Mistrzostw Europy. Jeżeli tam występował jako koleś z boiska, to powinien to powiedzieć na początku przed popisami z angielskiego. Jeżeli jednak występował jako premier Rzeczypospolitej, to jego psim obowiązkiem było mówić po polsku!!!!!
Mój komentarz przeczyta ktoś albo i nie, Pani to co innego, tylko w tym problem, czy Pani przeczyta mój?
-
Gość: sami, 193-17-214-21-tami.tami.pl
2010/02/07 22:10:32
@maurycy
Wydaje mi się że to jest jedyna droga , w pełni się z tobą zgadzam. Pamiętam ten czas nadziei w 89 roku i co nam zostało ? Próbować jeszcze raz . Pomału z uporem.
-
Gość: waw, 85.117.28.3*
2010/02/07 22:24:52
@Marie
Już nieraz brakło mi wybraźni i w porę się nie kapnąłem do czego zmierzasz węsząc w jakichś niestykach formalnych. Potem mi tylko było głupio. Ale wiesz, ja to jak ten wieloryb co mimo przeciwnej fali brnie znowu do brzegu żeby tam wyschnąć:). I tym razem znów nie czaję - ja też zauważyłem że data dokumentu jest z 10-go a pieczątka wpływu do k.t. 11-go ale czy są jakiekolwiek niejasne okoliczności które by wyjaśniała ta rozbieżność dat. Ja wiem - Kerimad wyjaśnił że Kamiński przyniósł/przysłał pismo dzień po tym jak je sporządzł ale nawet gdyby była nieścisłość i Cichocki przetrzymał je w swojej szafie pancernej (tak ja zeznał że zrobił w sierpniu z "pierwszym" pismem Kamińskiego) to co by to zmieniło. Było już po przecieku, chłopaki zwinęli już dawno żagle. Karpiniuk już pilotował haki na Kamińskiego w Rzeszowie, tylko Kamiński chyba jeszcze sobie nie zdawał sprawy jak "słuszną linię ma nasza władza"
Czy myslisz ze ktoś już wtedy miał taką wyobraźnię żeby kombinować z datami wpływu pisma Kamińskiego z 10-go czy też realnie 11-go września po to żeby ubiec wpływ wysyłając wcześniej prosbę o analizę prawną. Przecież bardziej to Kamińskiego można by posądzić tu o manipulację że wysyła pismo z wczorajszą datą.

A jeśli już chodzi o daty to ta data odtajnienia 05.09.2009 i cała ta seria próźb o sporządzenie kopii z datami: 17.09.2009 dla Prezydenta RP i Prokuratora Generalnego, 18.09.2009 dla sejmu i Senatu i 05.100.2009 dla siebie przypomina dramaturgię zdarzeń i walkę jaką toczył Kamiński w obronie swojego życia publicznego.
-
Gość: waw, 85.117.28.3*
2010/02/07 22:27:30
@Marie
data odtajnienia oczywiście 05.10.2009 ! - się sypłem, uffff- zdążyłem:))))
-
Gość: osa, dzd118.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/02/07 22:29:30
proszę, czy ktoś mi wytłlumaczy na czym polega ta afera,bo ja na razie widzę magiel!!
-
Gość: waw, 85.117.28.3*
2010/02/07 22:46:16
@Kinga
Tymbardziej że przecież Tusk absolutnie nie musiał ogłaszać tej decyzji teraz. Przecież mówił że ogłosi ją "do końca zimy".
-
Gość: waw, 85.117.28.3*
2010/02/07 22:51:19
@Kinga
Ale to pismo CBA z 10/11 09.2009 to jest po prostu dguzgocące! Chlebowski ma załatwić jakieś interesy ludziom Sobiesiaka w Legnicy, Furgaczowi coś tam już załatwił za co ten jest mu bardzo wdzięczny, ma naciskać na Czerwińskiego we wspólnych interesach Sobiesiaka i "lokalsów"z miejscowej Platformy w Niedzicy, wreszcie Drzewiecki ma pilotować sprawę jakiegoś lokalu w Warszawie- nie mówiąc już o lokowaniu pani Magdaleny Sobiesiak w zarządzie TS. Przecież choć to się nie mieści w głowie - my cały czas mówimy o ówczesnym przewodniczącym Klubu Parlamentarnego PO! Jak Tusk miał zostawić teraz partię Schetynie i jego ludziom?
-
Gość: starypiernik, 10.pia.abpl.pl
2010/02/07 23:02:47
@waw
I to są własnie te smaczki w tej historii. Z jednej strony posłowie na Sejm RP, ministrowie i ich najbliżsi współpracownicy /z przebiegu dochodzenia wynika, ze faktycznie chłopcy na posyłki/, a z drugiej strony kto? ... Czy my żyjemy w państwie demokratycznym, leżącym w sercu Europy w XXI wieku, czy w jakiejś republice bananowej, Nibylandzie?
-
Gość: Cyceron, acbz203.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/02/07 23:30:41
Tusk zrezygnował z prezydentury bo pewnie znał już wszystkie zeznania w prokuraturach, wolał sam odejść niż zostać do tego zmuszonym przez sytuację, która jak widać, niedługo przed nami, w Platformie jest obecnie taki chaos, że nie do wiary, oni wogóle nie wiedzą co będzie za pół dnia, rozłażą się jak stare ruskie kalesony.
-
Gość: andre, metroeth-nat50.217.146.194.generacja.pl
2010/02/07 23:32:36
@osa
tak krótko
Rycho chce przejąć z kumplami konkurencyjny magiel ,który należy (jak mu się wydaje ) do lokalnego mafioza Donka.
Kumple Rycha czyli Zbycho (ks.Chlebuś,Pajda) oraz Miro (ks.Drzewko) zajmują się zbieraniem brudów w pralni Donka więc zostają zatrudnieni przez Rycha.Po drodze te wszystkie wydarzenia ( z komisarzem Mariuszem przypadkowo wpadającym na trop lewego maglowania, z córka Rycha szykowaną na główną magielnice ,która nagle oznajmia ,że jest uczulona na rosół z królika l i nie podejmnie tej propozycji). Po drodze są potwierdzenia i zaprzeczenia ,donosy i przecieki od praczek etc.,itd . W tle nawet jakieś wybory.
Ale Donek jest już spokojny.Wie ,że choć nie uzyska zaszczytów, nikt go z interesu nie wykopie.
I bedzie spał spokojnie bo nad wszystkim czuwa On,czyli Właściciel wszystkich pralni i magli. Wielki Szef ,który kiedyś oczyścił zatrudnionego w maglu elektryka ,podejrzewanego o pranie lewej bielizny..O losy Mira ,Zbycha nie pytaj. To smutna historia .To w wielkim skrócie osa.Pozdrawiam Katarzyne i wszystkich
-
Gość: Cyceron, acbz203.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/02/07 23:47:27
A najlepszy był Palikot z tą "Mechagodzillą", myślałem, że się uduszę ze śmiechu, tak celnie trafił z oceną Pana Jaśnie Premiera, zawsze miałem Pana Janusza za durnia i wioskowego głupka ale widać się pomyliłem, jak widać nawet u niego obecna sytuacja wpływa pozytywnie na szare komórki, o których posiadanie do niedawna go nie posądzałem.
-
Gość: andre, metroeth-nat50.217.146.194.generacja.pl
2010/02/07 23:50:21
Oczywiście miało być ciecie Rycha czyli Z i M.
-
Gość: osa, dzd118.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/02/08 00:04:53
kto wie?. czy jak urzędujący premier zgłosi swą kandydaturę w wyborach prezydenckich to musi zrezygnować z stanowiska ,i co dalej się dzieje ??
-
Gość: osa, dzd118.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/02/08 00:20:19
@andre
to opis ,ale gdzie afera ??(a ten wielki szef to raczej .........)
-
2010/02/08 02:05:45
@andre
Według mnie skrzywdziłeś Misiaczka cwaniaczka, molestowaną przez Niemca sprzątaczkę Grasiową, wynalazcę wielokierunkowej autostrady Ni_trasa itp. cudaków od cudownych przekrętów.

@osa
śmiem zauważyć, że nawet myśli chcesz tu podkradać, a nie tylko pszczeli miodzio :))
Afera jest taka, że ta komisja łyknie kilka milionów z naszych podatków i niczego nie wyjaśni. Później wyborcy ci co pójdą do urn wybiorą te pseudo gwiazdy ze szkodą dla ogółu Polaków i pohybel Polski.
Będzie nam za to bez tej naszej kasy, roztrwonionej przez elity, lżej w kieszeniach i w brzuchach, więc zaoszczędzimy, bo nie będzie nam już potrzebny fitness.
A ten szef to być może jest ten rządowy cieć z Alternatywy III RP, co tyra za czynsz u Niemca.
Premier jak zgłosi swoją kandydaturę w wyborach na prezydenta musi zrezygnować z fuchy premiera III Rzeczy Pookrągłowej i jak nie wygra wyborów prezydenckich zastąpi na stanowisku pracy ciecia z Alternatywy III RP, co to musi tyrać za czynsz u Niemca.
:-)))
-
2010/02/08 09:35:39
widocznie stać nas tylko na taką władzę....ktoś na nich głosuje.... na ludzi którzy mają pomysł na to jak utrzymać się u władzy, a nie pomysł na rządzenie krajem... a i tak się okazuje, że ich pomysły na utrzymanie przy władzy są do ......., jeszcze nie zdarzyło się utrzymanie przy władzy na drugą kadencję
-
2010/02/08 09:52:23
Kancelaria tajna Ściśle tajne. Po przeczytaniu zapomnieć.
Rozbieżność daty wpływu tajnej lakowanej wiadomości od Kamińskiego do premiera (rąk własnych) - 10 oraz 11 września - nie ma znaczenia ze względu na sam przeciek, bowiem zainteresowani byli informowani ustnie, ale procedurę obiegu kancelarii tajnej, za którą odpowiadał denat Michniewicz. Nie ma takiej procedury, jak "przechowanie w szafie Cichockiego". Albo coś ląduje w kancelarii tajnej, albo nie ląduje wcale. W tym wypadku ląduje w szafie, z której może być wyjęte i skopiowane. Wygląda na to, że zanim coś trafi do kancelarii, przechodzi przez Cichockiego. Mamy więc osobę coucha.
-
Gość: Małgorzata D., 195.93.222.9*
2010/02/08 10:13:33
Dla rozluźnienia atmosfery.Serdecznie pozdrawiam!
Ps. O dziwo wierszyk udało mi się zamieścić na portalu TVN 24

W POlsce coś cieknie!

Kiedy Tadek ten Cymański
w Sejmie był hydraulikiem
o przeciekach głosem dziarskim
informował nas-publikę.

Wówczas tylko uśmiech wzbudził
u niektórych zachwyt szczery,
że talenty ma aktorskie
więc tam szukać ma kariery.

W szkiełku zatem wylądował
prowadzący skomentował,
telefony zadźwięczały
Na opinie wszak czekały.

Teraz Tadek europosłem
ma w Brukseli pracy sporo,
a przecieki jak bumerang
powróciły letnią porą.

Mamy gdzieś połowę sierpnia,
oczywiście tego roku.
Specjaliści hazardowi
kombinują coś na boku.

Już przetarli trudne szlaki.
W parlamencie mają kumpli.
I to jakich moi drodzy?
Oczywiście z wyższej półki.

Lecz działanie tych chłoptasiów
nie jest taką prostą sprawą
Bo agencja ich namierza
co korupcję tępi żwawo.

Ma bilingi i podsłuchy,
monitoring przemysłowy.
Na nich Drzewko z Sobiesiakiem
tworzy biznes hazardowy.

Więc szef biura- dzielny Mario
Do premiera się wybiera
Szczegółowo opowiada,
że szykuje się afera.

Po wizycie Donek szybko
z kolegami się spotyka
CBA was chłopcy śledzi
znowu siadła hydraulika?

Gdy na światło dzienne wyszła
sprawa, że uszczelka padła
Donald oczy wybałuszył
no i palcem wskazał diabła.

Któż tym zdrajcą niegodziwym
Się okazał- trzeba wiedzieć
To agencja od korupcji
Więc agenci pójdą siedzieć.

Przecież premier nasz kochany
Co go dotknął palec Boży
za Mariusza Kamińskiego
swej osoby nie podłoży.

I nieważne przecież wcale
że Kamiński miał w zamiarze
pro publico bono zrobić.
Tak jak nasze prawo każe!
-
Gość: Dante, 212.160.99.16*
2010/02/08 10:17:57
Nie wiem czy ktoś z Was czytał komentarz na blogu Brygidy Grysiak dotyczący zeznań Drzewieckiego oraz cudownie odnalezionych notatek Rolnikowej i Wosika? Bardzo ciekawa i wnikliwa analiza, która mnoży pytania i podkopuje wiarygodność całej narracji Mira.
www.tvn24.pl/1404238,47,0,0,1,,brygida-grysiak,doplaty-nie-dla-euro-2012,blog.html

www.tvn24.pl/1404240,47,0,0,1,,brygida-grysiak,blad-urzednika,blog.html
-
Gość: Marie, public70044.xdsl.centertel.pl
2010/02/08 10:34:57
@ Dante
Czytałam ostatni wpis BG - "Polowanie na premiera".
Nie zgadzam się ze stwierdzeniem:

"O samej analizie prawno-karnej przypomniał sobie, po tym, jak rzeszowska prokuratura postawiła mu zarzuty i po tym, jak miał usłyszeć od Premiera 16 września, że ten nie czytał jego analizy dotyczącej przecieku: Oczywiście również uznałem, że należy przyspieszyć prace nad karnoprawną oceną działań osób, które zostały opisane w tych analizach, i poleciłem sporządzenie formalnego wniosku do prokuratora generalnego o ściganie w związku z podejrzeniem o popełnienie przestępstwa."

Za to bardzo zaintrygowała mnie informacja, że JUŻ po wybuchu afery hazardowej
szef Kancelarii Premiera zaprosił Przybyłowicza do siebie i nagrał z nim długą rozmowę.
Nie przypominam sobie tylko tego, by gazety faktycznie opisywały ten fakt
-
Gość: Dante, 212.160.99.16*
2010/02/08 10:58:38
@Marie
Mi się zupełnie nie podoba ten fragment z ostatniego wpisu BG: "Premier potwierdził to, co zeznał wcześniej Jacek Cichocki. Czyli, że Mariusz Kamiński powiedział wtedy, iż w tej sprawie nie ma materiałów, które upoważniałyby go do doniesienia do prokuratury () Więc nie informuje mnie o popełnieniu przestępstwa, tylko informuje mnie o złych zdarzeniach. Kamiński przekonywał, że padły słowa: kodeks karny będzie zastosowany. Na korzyść Premiera przemawia logika. Bo gdyby już wtedy Mariusz Kamiński wiedział, że kodeks karny będzie zastosowany, zapewne sam zwróciłby się do prokuratury, a wiemy, że zrobił to ponad miesiąc później."


-
Gość: kinga, nat4.net-access.pl
2010/02/08 11:07:02
@ Dante czy wyobrażasz sobie co by się działo ,gdyby Mariusz Kamiński zwrócił sie do prokuratury poza plecami premiera? Nie informując go o tym ,że oskarża jego najbliższych współpracowników.W PO podniosła by się wrzawa,że to zamach stanu.
-
Gość: Dante, 212.160.99.16*
2010/02/08 11:14:05
@Marie
Muszę krótko, bo większe wpisy mi filtr zatrzymuje. Skoro Kamiński zlecił analizę prawno-karną, to dopóki nie została ona sporządzona, Kamiński nie mógł wiedzieć na 100%, czy kk będzie miał, czy nie będzie miał zastosowania. Mógł przewidywać, że istnieje prawdopodobieństwo skierowania wniosku do prokuratury. Ale taki wniosek skierowany przez profesjonalną służbę musi posiadać uzasadnienie i wstępną przynajmniej kwalifikację prawną czynów. Logiczne jest więc, wbrew temu co twierdzi BG, że Kamiński nie mógł zapewniać Tuska o tym, że mamy jedynie do czynienia ze złymi zdarzeniami. Wyprzedzałby w ten sposób konkluzje wynikające ze zleconej przez siebie analizy prawno-karnej, czyli działałby w sposób nielogiczny, absurdalny. Poza tym Tusk nie zeznał tego samego co Cichocki, jak to sugeruje BG. Jeśli mnie pamięć nie myli, to Cichocki sam niejako zaprzeczył własnym słowom mówiąc, że Kamiński wspomniał, że być może kk będzie miał w przyszłości zastosowanie. Czyli bliższy był potwierdzenia wersji Kamińskiego, niż Tuska
-
Gość: Marie, public70044.xdsl.centertel.pl
2010/02/08 11:16:20
Moja wielka prośba do Pani Brygidy Grysiak, która jak podejrzewam też wpada na blog Kataryny.

Bardzo proszę o wskazanie tych publikacji prasowych, które opisywały spotkanie Przybyłowicza z szefem kancelarii premiera.
-
Gość: Cyceron, acbv112.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/02/08 11:19:18
@ Dante
Na korzyść Kamińskiego również przemawia logika, kodeks karny maiał mieć zastosowanie i miał, tyle że za miesiąc.
-
Gość: Dante, 212.160.99.16*
2010/02/08 11:21:16
@kinga
Oczywiście, tak by było. Poza tym Kamiński informując Tuska wykonywał jego wcześniejsze pisemne polecenie (nie pamiętam dokładnej treści pisma, ale Tusk sam nakazał szefom służb informować się o tego typu zdarzeniach, więc postępowanie Kamińskiego było zgodne z wytycznymi Premiera).
-
Gość: Marie, public70044.xdsl.centertel.pl
2010/02/08 11:23:23
@ Dante
"Jeśli mnie pamięć nie myli, to Cichocki sam niejako zaprzeczył własnym słowom mówiąc, że Kamiński wspomniał, że być może kk będzie miał w przyszłości zastosowanie. Czyli bliższy był potwierdzenia wersji Kamińskiego, niż Tuska"

Premier Tusk asekuracyjnie niejako potwierdził słowa Kamińskiego:


Poseł Franciszek Jerzy Stefaniuk:
I czy w trakcie rozmowy pan Kamiński powiedział wyraźnie, że w tej sprawie
Kodeks karny będzie miał zastosowanie?

Pan Donald Tusk:
Wręcz przeciwnie. Nieśmiało nie wykluczył, że w przyszłości Kodeks karny
będzie miał zastosowanie, ale skoncentrował się raczej na tłumaczeniu, dlaczego
przynosi mi ten materiał i dlaczego powinienem ja podjąć działania. Tu był bardzo
wyraźny i zdeterminowany, ponieważ on sam uznał, że on i jego służba w tej
konkretnej sprawie nic już więcej nie mogą zrobić, przynajmniej na razie. I dlatego
zarekomendował, abym ja podjął jakieś działania.

s.171
-
Gość: osa, aclb189.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/02/08 11:37:49
@maurycy
masz w 100% rację ,cała sprawiedliwość w RP to dopiero afera !!!
-
Gość: Cyceron, acbv112.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/02/08 11:48:27
@ Marie
I po problemie, Kamiński poprosił Tuska o współdziałanie i natychmiast je otrzymał wylatując za przyczyną premiera z CBA i trafając do prokuratury z zarzutami na nielegalne akcje CBA , na które miał zgody sądów i prokuratur, ten Tusk musi nas mieć za ostrych durniów , nie ma co...!
-
Gość: Dante, 212.160.99.16*
2010/02/08 11:54:49
W kontekście tego, co pisała ostatnio Kataryna o momencie, w którym zapadła decyzja o wycofaniu Sobiesiakówny, to pierwsza wypowiedź Rosoła dla "Dziennika" z 4 października 2009 niejako potwierdza hipotezę, że stało się to na krótko przed spotkaniem w "Króliku". Rosół mówił wtedy, że Drzewiecki wydał mu polecenie wycofania papierów Magdy około 23 sierpnia ("jakbyś mógł, to ją wycofaj jakoś"). Przyjmując za niemal pewne (potwierdził to pośrednio Sobiesiak), że przeciek o akcji CBA puścił Rosół 24 sierpnia i przyjmując hipotezę, że o szczegółach akcji CBA Drzewko lub jego adiutant dowiedzieli się w Prokuraturze Krajowej, to i tak należy pamiętać, że 21 sierpnia to był piątek i jeżeli czegoś mieli się dowiedzieć to najpóźniej chyba właśnie 21. Dlaczego więc polecenie od Mira wyszło dopiero 23? Ale może obsuwa wynika z warunków konspiracji, przekazywania sobie informacji na spotkaniach w knajpach lub innych podobnych miejscach, na które to spotkania trzeba się było umówić z odpowiednim wyprzedzeniem? Bardzo ciekawe będą bilingi Mira i Rosoła.
-
Gość: Marie, public70044.xdsl.centertel.pl
2010/02/08 12:14:40
"Polowanie na premiera" - czyli która wersja jest prawdziwa ws. powzięcia przez premiera informacji dot. próby ulokowania córki Sobisiaka w TS?

Oto fragmenty zeznań premiera dot. tej kwestii:


Poseł Jarosław Urbaniak:
(...) Ja chciałem się zapytać, czy na spotkaniu 14 sierpnia, tym pierwszym, z panem Mariuszem Kamińskim, był poruszany wątek załatwienia intratnej posady dla pani Magdaleny Sobiesiak?

Pan Donald Tusk:
Nie pamiętam, żeby taki wątek się pojawił na spotkaniu 14 sierpnia, ale nie
wykluczam, że jako absolutnie poboczny mógł zostać wspomniany. Na pewno nie
zwrócił uwagi mojej i ministra Cichockiego i na pewno nie był przedmiotem
rozmowy, wymiany zdań czy jakieś dyskusji z ministrem Kamińskim.
s. 89

Poseł Jarosław Urbaniak:

A czy pan pamięta, panie premierze, kiedy pan się dowiedział o problemie tego
załatwiania funkcji członka zarządu Totalizatora Sportowego dla pani Sobiesiak?
Pan Donald Tusk:

Nie, nie wykluczam, że to dopiero po ujawnieniu, po tym przecieku do
Rzeczpospolitej i ujawnieniu całej sprawy. Nie było to przedmiotem Znaczy,
problem polega na tym, że sytuacja, przed jaką stanąłem, to znaczy, potrzeba możliwie
dyskretnego i powściągliwego wyjaśniania tej sprawy, powodowała, że ja chciałem,
żeby tych rozmów i tych spotkań nie mnożyć. To znaczy, żeby, żeby mieć jakiś
konkretny powód albo chęć zdobycia konkretnej informacji i wtedy rozmawiać, a nie
dywagować. I jeśli dobrze, jeśli dobrze pamiętam, to ta kwestia związana z córką pana
Sobiesiaka nie była przedmiotem rozmowy do czasu publicznego ujawnienia
problemu przez Rzeczpospolitą. Nie mam w pamięci takiej rozmowy...

s. 91

Poseł Sławomir Neumann:

Ostatnie pytanie, panie przewodniczący, już naprawdę ostatnie w tym wątku.
Panie premierze, a kiedy dowiedział się pan o sprawie ewentualnego zatrudnienia
pani Magdy Sobiesiak, kiedy do pana ta informacja dotarła, w Totalizatorze
Sportowym oczywiście?
Pan Donald Tusk:
Nie przywiązywałem także w następnym czasie do tego jakiejś istotniejszej wagi,
biorąc pod uwagę, o jakich sprawach rozmawialiśmy, jakiej wagi sprawy poruszamy.
Więc w krótkiej relacji z materiału, jaką przedstawił mi minister Cichocki, kiedy
prezentował materiał nadesłany 10 września, pojawiają się wątki dotyczące tej sprawy,
ale nie przywiązywałem do nich istotnej wagi. I być może to był ten moment, kiedy ta
informacja do mnie dotarła, ale ona, z mojego punktu widzenia, nie miała znaczenia,
jeśli chodzi... i dlatego nie utkwiła mi jakoś szczególnie w pamięci.

s. 156


-
Gość: osa, aclb189.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/02/08 12:21:44
@andre
co do myśli i miodzia to na razie szukam...
a z tą kasa,to ona już jest w budżecie sejmu,nawet za dużo , marszałek zwiększa pulę na wyjazdy posłów za granicę (ciekawym dlaczego ?)
według twego rozumowania Sekuła jest oszczędny do bólu,brak ekspertów,skraca czas:oszczędza nasze pieniądze !.Kempa i Wasserman mogli mu pomóc ,ale się zaparli , było by szybciej i taniej
-
Gość: Dante, 212.160.99.16*
2010/02/08 12:22:39
@Marie
Wygląda więc na to, że Tusk i Cichocki nie zaprzeczają właściwie słowom Kamińskiego co do "zastosowania kk", tylko inaczej kładą akcenty. Nawet czas przyszły jest we wszystkich trzech wypowiedziach zastosowany (co jest logiczne, skoro analiza została dopiero zlecona). Z wypowiedzi Kamińskiego wynika tylko, że on był pewny zarzutów prawno-karnych (co mogło wynikać z jakiejś jego wstępnej oceny), czekał jedynie na przyporządkowanie konkretnym działaniom odpowiednich paragrafów. Wymagało to czasu co jest też logiczne z uwagi na obszerność zebranych materiałów. Warto zwrócić uwagę na autentyczną wymowę słów Tuska. Pytanie: czy Kamiński powiedział wyraźnie, że kk będzie miał zastosowanie?". Odpowiedź: wręcz przeciwnie, nieśmiało nie wykluczył, że kk będzie miał zastosowanie..." To "wprost przeciwnie" nie dotyczy zatem zasadniczego sensu słów szefa CBA, tylko tego, czy powiedział wyraźnie, czy niewyraźnie. Tuskowi nie daje taka linia obrony żadnych wymiernych korzyści poza jedną - przez przedstawianie słów Kamińskiego w innym świetle i zaprzeczanie pewnym nieistotnym w gruncie rzeczy szczegółom wywołuje wrażenie, że to Kamiński jest niewiarygodny (Tusk jest specem od robienia dobrego wrażenia). Gdy jednak przemyśleć sens wypowiedzi to narracja Tuska wypada blado
-
Gość: waw, 85.117.28.3*
2010/02/08 12:44:40
@Dante
Zgadzam się z Toba że do "aksamitnego" przecieku nie doszło raczej 19-go sierpnia a raczej 23-24 sierpnia. Choć nie sądze abyśmy kiedykolwiek mieli na to jakieś dowody. O tym że Drzewiecki i Chlebowski dowiedzieli się o tym dopiero po kilku dniach moim zdaniem decyduje kilka faktów:
- Wedlug podsłuchów z notatki CBA z 10.09 Chlebowski nie odbiera telefonów dopiero od 25-go. Od tego momentu zaczyna się jego widoczna "konspira". O ile nieodbieranie telefonów przez Drzewieckiego nie musi być podejrzane - wszak to minister, ma spotkania, narady itp. ma prawo nie odbierać - to nagłe nieodbieranie przez Chlebowskiego budzi ciekawość
- Gdyby Drzewiecki dowiedział się że jest jakas grubsza akcja CBA właśnie 19-go to Chlebowski na bank wiedziałby wcześniej a już na pewno wiedziałby o tym Sobiesiak. Jedynym według mnie powodem zwłoki Drzewieckiego mógł być strach i zyskanie pewności czy on sam nie ma założonego podsłuchu i czy nie jest obserowany, podejrzewam że oni się Kamińskiego bali jak ognia
- Nie wierzę żeby znając konflikty i walkę plemienną Tuska ze Schetyną żeby Tusk był tak nieostrożny aby rozmawiać o akcji CBA z Drzewieckim przy obecności Schetyny. Sądzę że do poinformowania Drzewieckiego doszło gdzieś prywatnie przez kogoś "umyślnego"
- Faktycznie bilingi Drzewieckiego i Rosoła mogą być ciekawe mimo wszystko jednak sądze że Drzewiecki wziął go do gabinetu albo na spacer i mu o tym sam powiedizał
-
Gość: waw, 85.117.28.3*
2010/02/08 13:05:26
@Dante
A pardon Dante - jest jeszcze jedna rzecz która przeczy mojej tezie - mimo wszystko nie będę udawał że o niej zapomniałem:
- Marcin Rosół jak popatrozny wydzwania do prezesa Leszkiewicza od 20-go sierpnia.
Była taka teza ze wcale nie wydzwania żeby wycofać kandydaturę Magdaleny Sobiesiak a tylko po to zeby dowiedzieć się jakie będą pytania na komisji konkursowej. Nie wierzę że Rosół dzwonił po takie pytania. Przesłuchania konkursowe rozpoczęły się dopiero 24-go - nie jest dla mnie logiczne że cztery dni wcześniej dzwoni po jakies dane o co będize pytać komisja. Przecież to nie był test na którym jest formularz do wypełnienia. To rozmowy - mógł chcieć się dowiedzieć raczej o to jak idą te rozmowy i o co pyta komisja ale wtedy dzwonił by najwczesniej 24-go. Co wiecej - mógł też dzwonić i spytać - gdyby oczywiście Leszkiewicz był w zmowie (moim zdaniem nie był) - czy są już "skręcone" wszystkie głosy potrzebne do wyboru Magdaleny Sobiesiak - ale w to też nie wierzę - na pewno nie Rosół by o takie dane dzwonił i na bank Leszkiewicz by mu takich rzeczy nie powiedział tymbardziej przez telefon.
Rosół mógł do Leszkiewicza dzwonić wyłącznie żeby ją wycofać
Mój wniosek jest taki że - kurdę - i tu sobie zaprzeczę, szlag! - Drzewiecki faktycznie wiedizał 19 wieczorem albo 20-go rano... Myślę że kazał Rosołowi natychmiast wycofać Magdalenę z konkursu ale Rosół pewnie nie miał pojęcia czemu - dostał polecenie wycofać i tyle - zero pytań zero odpowiedzi. Przecież Drzewiecki mu chyba nie referował całej sprawy akcji CBA na rzutniku i z wskaźnikiem:)
Tam każdy walczył o swoje życie - w końcu krwawy Mariusz to śmierć i spustoszenie :), dlatego też Chlebowski dowiedział się tak późno - w partii Chlebowski to kompletnie inna drużyna niż Drzewiecki myśle że jeden za drugiego głowy by nie położył
-
Gość: Marie, public70044.xdsl.centertel.pl
2010/02/08 13:17:11
@ waw


Podtrzymuję swoje przypuszczenia, że pismo z dnia 11 września ponaglające Kamińskiego było reakcją na informację, którą Kamiński przekazał Cichockiemu w sejmie w dniu 10 września i służyło jedynie zbudowaniu narracji, że to premier od początku był stroną aktywną i zależało mu na szybkim wyjaśnieniu sprawy, a Kamiński prowadził jakąś polityczną gierkę.
Ten ton narracji jest podtrzymywany także w dzisiejszym wpisie p. Grysiak.

Dla obalenia tej narracji ważne jest nie tylko to, kiedy premier zapoznał się z samym pismem od Kamińskiego, ale kiedy powziął informację, że takie pismo ma do niego trafić.



Pozdrawiam:))

p.s.
Już nie pytasz o farby lateksowe?
-
Gość: waw, 85.117.28.3*
2010/02/08 13:18:51
@Dante
Ostatni wniosek i już nie nudzę
Brak logiki w moim ustaleniu dnia "aksamitnego" przecieku moge wytłumaczyć tylko jedną rzeczą - nie wszyscy jego uczestnicy dowiedzieli się o nim jednocześnie. Porównanie dat nerwowych telefonów Rosoła do Leszkiewicza (20.08) z zamieszaniem w zachowaniu Chlebowskiego (25.08) dowodzi że Drzewiecki dowiedział sie o akcji dużo wcześniej. Kto mógł przedkładać powiadomienie Drzewieckiego zapominając o Chlebowskim?
-
Gość: osa, aclb189.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/02/08 13:21:09
@andre sorry,to nie do ciebie..
-
Gość: waw, 85.117.28.3*
2010/02/08 13:35:30
@Marie
Czasem mam ochotę walnąć liczydłem w podłogę i krzyknąć: "A dejta wy mie wszycy świnty spokój!". Twoje analizy i wnioski są tak logiczne i oparte na tak - nie no dobra, co tam - powiem, najwyżej mi Twój bodyguard- jak mówił poseł Borczyk: dmuchnie z główki:) - oparte na tak inteligentnych kalkulacjach że trzeba czytać po dwa razy.
Mi chodziło o coś innego - nie przeczę Twoim wnioskom bo masz większa wiedze niż ja, chodzi mi tylko o to że wtedy Tusk nie miał przecież pojęcia że będzie komisja śledcza, że będzie się musiał tłumaczyć 13 godzin, że za pół roku Kataryna , Marie czy Brygida Grysiak będa analizować każde słowo a nawet gest. To co mówisz ma ręce i nogi i tak jak sugerujesz jest wykorzystywane ale czy myślisz że Tusk już wtedy miał taką wyobraźnię? Że już wtedy tak misternie ustawiał strategię dat? Hmmm, chociaz , kurdę, sam juz nie wiem. O ile "30 lipca" można było wymyślić dopiero w październiku (dat ,ani pism ani potwierdzeń wysłań i przyjęć nie dało się tu spreparować)- o tyle to pismo byo pisane, datowane i wysłane 11 września. Tylko to mnie niepokoi.

A co do farb! DOBRA!!!! - od dziś będę Cię pytał codziennie o te farby! - Sama chciałaś! trili li li
-
Gość: Dante, 212.160.99.16*
2010/02/08 14:17:59
@waw
Hipoteza o tym, że telefony Rosoła z 20 sierpnia mogły dotyczyć pytań konkursowych jest jakoś tam prawdopodobna, ale mnie też chyba nie przekonała. To nie jest tego typu nagła sytuacja, która wymagałaby wydzwaniania do kogoś na urlopie. Jeżeli przyjmiemy założenie, że Leszkiewicz był wspólnikiem Drzewieckiego i Rosoła, to takie sprawy musiały być wcześniej uzgodnione i Leszkiewicz musiał wiedzieć, że jak tylko zestaw pytań zostanie opracowany, to ma go przekazać komu trzeba. Z drugiej strony Rosół w pierwszej wersji swojej wypowiedzi dla Dziennika (gdy prawdopodobnie nieopatrznie powiedział prawdę) podał jednak datę ok. 23 jako datę polecenia Mira wycofania papierów Magdy. Wytłumaczeniem może być to, że w działaniach ludzkich jest jeszcze element błędu, niedoskonałości. Taka konstatacja niczego wprawdzie nie ułatwia, ale trzeba ten aspekt uwzględnić. Rosół zostawił sobie margines błędu, mówiąc "ok. 23 sierpnia". Czyli nie pamiętał dokładnej daty, albo z doświadczenia wie, że należy mówić "chyba" i "około" żeby można się z tego później łatwiej wycofać. Leszkiewicz mógł zapomnieć przekazać pytania Rosołowi wbrew wcześniejszej umowie. Właściwie nawet nie wiemy od kiedy był na urlopie, może pytania zostały opracowane po jego wyjeździe. Chociaż gdyby się zastanowić - skoro wymienili część składu RN, to po pierwsze: duży wpływ na kształt pytań mieli chyba przedstawiciele Mira i Leszkiewicza, więc nie mogło być tu większego zaskoczenia bo w zasadniczym zrębie pytania zostały opracowane przed podjęciem decyzji przez całą RN; po drugie: znajomość odpowiedzi na pytania nie była tak istotna skoro odpowiedzi oceniają "swoi" i mało prawdopodobne, żeby Rosół się z tego powodu tak sraczkował. Bilingi o tyle ważne, że jeśli Rosół dzwonił do pewnych osób w niewielkiej odległości czasowej od telefonów do Leszkiewicza, to oczywiście niczego nie dowodzi ale może ułatwić uchwycenie właściwego tropu.
-
Gość: Marie, public70044.xdsl.centertel.pl
2010/02/08 14:29:10
Kataryno!

Kiedy naprawdę premier Tusk dowiedział się o tym, że ważne pismo od Kamińskiego wpłynęło już do jego kancelarii?

Ze względów technicznych swój komentarz podzielę na dwie części.

I cześć

Oto, fragment zeznań Cichockiego:

Pan Jacek Cichocki:
Otrzymałem materiał 11 września z kancelarii tajnej późnym popołudniem i się
z nim zapoznałem.

Poseł Zbigniew Wassermann:
I do jakich wniosków doszedł pan minister?

Pan Jacek Cichocki:
Że muszę poinformować o nim premiera oraz zadbać o to, żeby premier się też
z nim zapoznał.
Poseł Zbigniew Wassermann:
I co dalej się stało z taką informacją i działaniami w związku z nią
podejmowanymi?
Pan Jacek Cichocki:
W związku z tym, że premiera, według mojej wiedzy, nie było wtedy już, późnym
popołudniem, w kancelarii premiera, brał chyba udział w jakichś wydarzeniach na
zewnątrz, a potem na weekend wracał do siebie, do domu, nie używałem ze względu
na to, że mowa była, znaczy, miałem do czynienia z materiałem klauzulowanym, nie
używałem żadnego jawnego środka łączności, bo uznałem, że nic się takiego przez
weekend nie wydarzy i w momencie, kiedy premier pojawił się w kancelarii,
w poniedziałek, zasygnalizowałem mu taką konieczność zaznajomienia się z tym
materiałem i rozmowy z ministrem Kamińskim. (...)
s. 148
-
Gość: Dante, 212.160.99.16*
2010/02/08 14:29:42
Przed Komisją Rosół pewnie zezna, że telefony z 20-24 sierpnia były w sprawie wycofania kandydatury Sobiesiakówny (tylko dlaczego dopiero kilka dni po 17-18 sierpnia kiedy Miro dał mu do zrozumienia, żeby Magda się wycofała?). Najciekawsze pytania, jak to zasugerowała Kataryna będą o to, dlaczego w ogóle w tej sprawie się kontaktował z Leszkiewiczem, skoro konkurs przeprowadza Rada Nadzorcza.
-
Gość: Dante, 212.160.99.16*
2010/02/08 14:44:08
@Marie
Przepraszam, że się wtrąciłem
-
Gość: stary_skryba, 86-54-n1.aster.pl
2010/02/08 15:16:53
@Kataryna
Przeciek do "Rzepy" niekoniecznie musiał wyjść z prokuratury lub komisji sejmowej.
Równie dobrze mógł wyjść od samego Sobiesiaka. Dziennikarze "Rzepy" nie nadali temu
materiałowi formy wywiadu, aby nie zdradzać źródła pochodzenia informacji. Pewno prokurator zobowiązał Sobiesiaka do zachowania tajemnicy śledztwa. Sobiesiak jest przed zeznaniami przed komisją sejmową i mogło mu zależeć na publicznym podważeniu zeznań, jakie składali Drzewiecki, Chlebowski i Schetyna.
Nie sądzę, aby tak inteligentni ludzie jak Arłukowicz i Wasserman, dokonali przecieku z tajnych informacji, zamkniętych w tajnej kancelarii sejmu, gdzie jest ścisła kontrola dostępu do materiałów z prokuratorskiego śledztwa. Chyba, że zależało komuś z rządzącej partii, aby dać przeciek do prasy, a winą obciążyć posłów opozycji. Mogło również chodzić o to, aby prokuratura nie przekazywala więcej materiałów ze śledztwa komisji sejmowej.
Sądzę jednak, że najbardziej zależało Sobiesiakowi na tym, aby publicznie zdewaluować zeznania jego byłych kolegów.
Serdecznie pozdrawiam.
-
Gość: starypiernik, 10.pia.abpl.pl
2010/02/08 15:42:18
A jaką rolę mogli odegrać w przecieku asystenci członków komisji hazardowej? O nich też jest wzmianka w prasie. Czy to są tylko ślepe tory? Zresztą najwazniejsze się stało. Sygnał ostrzegawczy dotarł do zainteresowanych. I o to chodziło!
-
Gość: Dante, 212.160.99.16*
2010/02/08 15:59:32
Ja przyznam, że zeznania Sobiesiaka to dla mnie duża niespodzianka. Gdyby podtrzymywał wersję Mira i Zbycha miałby większe szanse, żeby się wykręcić sianem z całej sprawy. Potwierdzenie informacji o przecieku (a przynajmniej znaczące uprawdopodobnienie takiej tezy) nie jest korzystne ani dla niego, ani dla jego kolesi. Z drugiej strony utrzymuje, że przestał rozmawiać, bo telefon mu się zepsuł. Moim zdaniem te rozpaczliwe tłumaczenia świadczą o tym, o czym już wcześniej pisałem, że Sobiesiak to chłopek-roztropek, niezbyt lotny cham, który nie potrafi uknuć skomplikowanej intrygi. Nie podejrzewam, żeby Prokuratura mu obiecała świadka koronnego, choć aż prosiłoby się o to. Swoją drogą ciekawe, o co prokuratorzy go pytali. Tylko trzygodzinne przesłuchanie w sprawie, w której mamy do czynieniam z tak obszerną dokumentacją i rozlicznymi wątkami? Dziwne
-
Gość: starypiernik, 10.pia.abpl.pl
2010/02/08 16:04:33
@Dante
Od czegoś trzeba zacząć. Poza tym wczorajsze odesłania do artykułów prasowych też coś wnoszą do sprawy. Umiejętne kuglowanie w tym bagnie to nie jest zajęcie dla maluczkich. Niejeden jeszcze się potknie, albo nie wytrzyma psychicznie.
-
Gość: Marie, public70044.xdsl.centertel.pl
2010/02/08 16:08:07
II część



A co zeznał premier na ten temat?

Oto fragment zeznań premiera:

Poseł Sławomir Neumann:
Czy przed tym spotkaniem miał pan okazję zapoznania się z tą notatką wrześniową
CBA związaną właśnie z przeciekiem? Czy minister Cichocki wcześniej panu o tym
wspominał, o rozmowie z Mariuszem Kamińskim, o tym, że informował go o
przecieku?
Pan Donald Tusk:
Ten materiał wpłynął 10 września. Minister Cichocki poinformował mnie tylko, że powinienem zapoznać się z tym materiałem w przyszłym tygodniu, ponieważ zbliżał się weekend, i minister Cichocki uznał, zresztą uważam, że zasadnie, że mogę z tym materiałem zapoznać się na początku przyszłego tygodnia, jeśli dobrze pamiętam, ale proszę sprostować, zresztą powinno też być w dokumentacji.. (...)
s. 114

SPRZECZNOŚCI widać gołym okiem, wnioski nie każdy wyciąga sam...
-
Gość: Dante, 212.160.99.16*
2010/02/08 16:13:04
@starypiernik
Masz rację, Sobiesiak chyba intelektualnie nie jest sobie w stanie poradzić z tym całym bagnem (ze stenogramów wynika, że nie mógł nawet zapamiętać nazwiska człowieka w MF, który mu stale bruździł i którego miał serdecznie dosyć). A tutaj naprawdę trzeba się intelektualnie wysilić, żeby się nie "posypać" w kłamstwach. Do tego ma słabą psychikę, bo po odkryciu, że jest inwigilowany, zaczął się użalać nad sobą (Magda miała najlepsze papiery, tylko tatusia niedobrego).
-
Gość: starypiernik, 10.pia.abpl.pl
2010/02/08 16:19:52
@Dante
Nie do końca byłbym pewien takiego oglądu sprawy. Jesli przyjąć za pewnik kim są ludzie siedzący w branży hazardowej, bardziej bym się skłaniał do tego, że ludzie pokroju p. Sobiesiaka to są cwane lisy, którym czasem wygodnie grać sierotkę Marysię :))) Tylko ilu sie na to nabierze?
-
Gość: Dante, 212.160.99.16*
2010/02/08 16:25:47
@Marie
Rzeczywiście sprzeczność widać gołym okiem, niestety Premier zaznaczył na końcu "jeśli dobrze pamiętam, ale proszę sprostować, zresztą powinno też być w dokumentacji." Powie po prostu, że się pomylił, tłumacząc to upływem czasu itp. Jemu łatwiej będzie się wycofać niż Cihockiemu, który takiego zastrzeżenia nie zrobił. Ważne, że wg tvn24 niemal 4/5 internautów uważa, że zeznania Premiera są przekonujące:(
-
Gość: Dante, 212.160.99.16*
2010/02/08 16:40:23
@Marie
Właściwie Cichocki też nie do konca był pewny, czy Premier był jeszcze wtedy w Kancelarii ("według mojej wiedzy..."). Tak jakby sprawdzał to niedawno i z jego ustaleń wynikało, że Premiera już nie było (i na tym zbudował swoje zeznania). Poza tym nie określił dokładnie czasu w którym zapoznał się z dokumentem. Więc to czy Tusk był, czy nie był, zależy od tego, co należy rozumieć przez określenie "późne popołudnie". Oczywiście wersja Cichockiego jest dla Kancelarii Premiera korzystniejsza.
-
Gość: Marie, public70044.xdsl.centertel.pl
2010/02/08 16:46:40
@ Dante
Ja wskazuję tylko swoje wątpliwości i snuję przypuszczenia.
Zeznania premiera są bardzo asekuracyjne. Na to samo pytanie, postawione przez innych śledczych wraca do wersji Cichockiego.
Dlatego ważne będą ustalenia,czy 11 września, już po otrzymaniu pisma od Kamińskiego doszło do osobistego spotkania premier Tusk - Cichocki.
-
2010/02/08 16:49:41
Mam poważne obawy, że sprawa przecieku zeznań Sobiesiaka, to początek nowej kampanii blokowania prac komisji. W zasadzie z tego przecieku nie dowiedzieliśmy się nic nowego, bo informacje które podano jedynie potwierdziły (?), że przeciek do Sobiesiaka miał miejsce 24 sierpnia 2009r. Natomiast jeżeli chodzi o czas znajomości Drzewieckiego i Schetyny z Sobiesiakiem, to weryfikacja zeznań nastąpiłaby w momencie przesłuchania przez komisję tego ostatniego. Jaki więc byłby sens, żeby Arłukowicz lub inny Wassermann przyśpieszali naszą wiedzę w tym zakresie...? W sytuacji, gdy źródło przecieku nie zostanie wykryte zostaną zaostrzone procedury dostępu do materiałów prokuratorskich, a to jeszcze bardziej utrudni pracę śledczych. Myślę, że o to właśnie chodzi.
-
Gość: starypiernik, 10.pia.abpl.pl
2010/02/08 17:23:59
Dzisiejsze przesłuchania w części niejawnej wskazują, że dalsze prace komisji będą raczej polegały na "rzeźbieniu". Chyba, że ktoś z zeznających przez pomyłkę powie coś konkretnego. Zresztą czego się spodziewać przy nastawieniu przewodniczącego komisji, że trzeba odfajkować kolejnego świadka.
-
Gość: waw, 85.117.28.3*
2010/02/08 17:48:02
Cała sprawa zaczyna mieć już tyle osobnych samodzielnych wątków że niedługo trzeba będzie podzielić dyskusje na jakieś bloki tematyczne :)
- sprawa lobbowania na rzecz usunięcia z projektu ustawy zapisu o dopłatach od automatów wraz z całym wątkiem rzekomej "nowej ustawy" pisanej ponoć od 30 lipca
- sprawa przecieku - i tego "aksamitnego" i tego pospolitego
- sprawa ustawiania konkursu na członka zarządu Totalizatora Sportowego

teraz sprawa przecieku z...no właśnie skąd

poza tym po drodze wypływa sprawa stacji narciarskiej w Zieleńcu czy tam gdzieś, nielegalnej wycinki lasu, samowoli budowlanej i specyficznego "przekonywania" radnych i burmistrza Dusznik
A tak naprawdę całe pismo CBA z 10.09.2009 ma jeszcze kilka takich kwiatów jak interesy Sobiesiaka z działaczami lokalnej PO w Niedzicy czy pilotowanie przetargu na jakiś tam lokal w centrum Warszawy.

Nie próbuje zmieniać tematu - nie o to mi chodzi ale całkiem nie zauważamy że wokół w tym czasie Marek Żydowicz zrywa umowę z Łodzią i Camerimage prawdopodnie wyjedzie zagranicę - tym samym miasto płaci pierwsze frycowe za odsunięcie Kropiwnickiego i skok PO i SLD na władzę, na Ukrainie Janukowycz wygrywa wybory, czy że umiera Krzysztof Skubiszewski.
Nie wiem czy nie czas najwyższy żeby ten blog się już wreszcie rozrósł bo jego obecna monotematyczność zaczyna być zbyt ciasna
-
Gość: kinga, nat4.net-access.pl
2010/02/08 18:13:34
Przecieku zeznań Sobiesiaka w prokuraturze do" Rzecz." moim zdaniem dokonali ci ,którzy mieli z tego największe korzyści.Po pierwsze w ich interesie był dalszy paraliż prac komisji,ponadto jak już pisali moi poprzednicy" stary piernik" i inni prokuratura mogłaby wstrzymywać przekazywanie tajnych materiałów członkom komisji i ich asystentom.Zastanówcie się więc moi koledzy i koleżanki w czyim interesie to leżało. OdPOwiedż jest jedna.Na pewno nie w interesie Wassermanna i Arłukowicza,którym jak widać zależy na wyjaśnieniu sprawy .Chcę też zwrócić uwagę na to ,że chce się przy tym być może /a ja jestem nawet pewna/skłócić panów Wassermanna i Arłukowicza ze sobą ,żeby patrzyli na siebie "krzywym okiem" i podejrzewali jeden drugiego o przeciek.
-
Gość: kinga, nat4.net-access.pl
2010/02/08 18:31:15
Pan Sekuła dał dziś przykład wielkiej nieobiektywności i stronniczości ,gdy dziś rano mówił ,że z całą pewnością przeciek z przesłuchania Sobiesiaka w prokuraturze wyszedł od Pana Wassermanna co z wielką ochotą i radością podchwyciła przeprowadzająca z Sekułą rozmowę dziennikarka.Ta pani posunęła się nawet dalej pytając p,Błaszczaka co zrobi Wassermann gdy to się potwierdzi,czy wycofa się z komisji.Wg.p.Sekuły jedynym "winnym " jest p.Wassermann i to bez żadnych dowodów .Jest to twierdzenie z tezą .Pan Sekuła członkom komisji nie pozwalał zadawać świadkom pytań z tezą nie mówiąc już o twierdzeniach.I komu tu zależy na wyjaśnieniu sprawy ,afery hazardowej i afer nazwanych przeze mnie "aferami odpryskpwymi"
-
Gość: marek 9, apn-77-115-169-39.dynamic.gprs.plus.pl
2010/02/08 18:56:10
Waw. kilka dni nie było mnie w naszym dziwnym kraju. Teraz próbuje cos zrozumiec, ale aż boli mnie głowa. I jeszcze te Twoje watki poboczne, to juz wariatem zostane. I pomyslec analizujemy to co widzimy, a ile jest tego brudu co nie widac, ta cała rzeczywistosc ktora jeszcze nie przeciekła, ale juz mokra pd spodu... Chyba zyjemy w jakims chorym kraju. Są ci którzy kreca lody, i ci co smaki analizuja, receptury, tyle dano tego a tyle tego. Tak, to my lodziarze... amatorzy zepsutych smaków i rozlanego mleka. Bylem kilka dni tam gdzie rosną palmy. Boze jaki moze byc cudowny swiat.
-
Gość: starypiernik, 10.pia.abpl.pl
2010/02/08 19:13:33
Moim zdaniem rozbudowa blogu Kataryny jest pozbawiona logiki. Kto go śledzi od dłuższego czasu widzi, że bywają przestoje. Tygodniami nic sie nie dzieje. Teraz nastąpił wysyp tematów i kto chce może sie wyżyć. Komu to nie odpowiada, droga otwarta. Można się przenieść do konkurencji. O ile taka jest. Rozbudowa wątków odbije się na jakości tego co jest robione dotychczas. Zresztą Kataryna jako bezpośrednio zainteresowana też pewnie odniesie sie do tej propozycji.
-
Gość: , 85.117.28.3*
2010/02/08 21:34:52
@Marek
Jak już zostaniesz tym wariatem to daj mi cynk - wreszcie znajdę bratnią duszę :))
A tak swoją drogą - kurdę! - ale Ci dobrze...
@Starypiernik
Stary pierniku, ja nie narzekam na lokal w którym się spotykamy. Przekąski są dobrze przyprawione ze znajomością smaku i wiedzą kucharską. Gospodyni potrafi zaaranżować zawsze ciekawą dyskusję. Poza tym ma się świadomość że po drugiej stronie szkła bębni na klawiaturze, jak to powiedział Igor Janke:" JEDNA Z NAJLEPSZYCH KOMENTATOREK ŻYCIA PUBLICZNEGO W POLSCE" to mobilizuje i daje taki mały dreszczyk i satysfakcję. Dobrze mi tu i ciepło :).
Poza tym poznałem tu wielu mądrych i naprawdę fajnych ludzi, Starą, Sławka, Marie, Marka, Cycerona, Maurycego, Sarthrana, Marzencica, Ciebie i wielu innych którzy tu wpadają. Ja też tu zresztą jestem nowy - zjawiłem się chyba w listopadzie czy jakoś tak.

@Sławek kiedyś tu powiedział że wszyscy tu chcą odkryć, wyjasnić i dotrzeć do prawdy i to jest klucz do fenomenu tego bloga. Ja nie chcę się tułać po jakichś salonach gdzie są wszyscy i poświęcać pół godziny na dokonanie wyboru kogo najpierw przeczytać, czy Katarynę, czy Migalskiego, czy Romaszewską, czy Sonika, Śpiewaka, Janke, Ziemkiewicza czy stu innych - chcę wejść do Kataryny pogadać ze znajoimymi.

Wydaje mi się że wielkim atutem tego bloga jest jego towarzyska formuła - choć bez szkody dla merytorycznej dyskusji. Czasem jednak widać że temat wałkowany od czterech miesięcy powoduje że nie wszyscy się tu jeszcze zjawiają. Sprawę hazardu i Sobiesiaka we wszystkich rolach trzeba wyjśnić - Trzeba! ale też świat nie składa się tylko z afery hazardowej.
Uważam że Kataryna robi fantastyczną robotę, stworzyła nową jakość ale tak jak kiedyś inicjatywa Igora Janke zaczęła być czymś więcej niż tylko pojedyńczym forum tak sądze że blog Kataryny staje się powoli portalem potrzebnym większej grupie społecznej, chcącej pogadać o polityce krajowej w ogóle a nie tylko o aferze hazardowej - i to pogadać nie gdzie indziej ale własnie tu.

Wiem że Kataryna ma swoje obowiązki zawodowe, Ona sama zdecyduje jak będzie wyglądał Jej blog - ja i tak jestem pełen podziwu
-
Gość: waw, 85.117.28.3*
2010/02/08 21:36:15
A! - to mówiłem ja Jarząbek:)
-
Gość: Cyceron, acbv112.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/02/08 21:44:01
Mirosław Sekuła to prefekcyjna personifikacja kapitana UB o nazwisku Jajec z filmu 'Pułkownik Kwiatkowski" , nie dziwię się zupełnie , że Kaczyński usunął tego nieszczęśnika z PISu, przecieki do gazet to istota demokracji, cały świat prasy to jeden wielki nieustający przeciek, dzięki nim znamy położenie polskich cmentarzy oraz otrzymujemy informacje kto nas okrada, to kto i komu przeciekł jest mniej istotne, liczy się bardziej treść i jakość przecieków oraz ich wiarygodność, Pędzące pełnym gazem Króliki rozbijają się o kolejne przecieki jeden za drugim.
-
Gość: świderek, 126-dzi-21.acn.waw.pl
2010/02/09 00:27:15
A gdzie się podział osobnik o kryptonimie 66-coś tam-coś tam, z Kanady chyba był?? Miał ożywcze wpisy...
-
2010/02/09 01:06:23
@świderek
www.digipedia.pl/ip/?q=66.244.207.150 i powiększ fotkę z satelity, a zobaczysz lokum adwokata Mira, Rycha, Zbycha i reszty cmentarnej ferajny.

Nr IP 66.244.207.150 jest zlokalizowany przy cmentarzu Queens Park Cemetary W Calgary Kanada.
Czy nie z tego powodu i z racji lokalizacji @66 jest cmentarny obrońcą modlących się nad grobem siostry Zbycha.
Być może duszki podczas spoczynku (jeśli już denat) lub podczas spaceru ( jeśli odwiedza swoje przyszłe lokum) szeptały mu na cmentarzu w Calgary, który widzi ze swoich okien, to co cmentarne kolesie z Polski szeptali nad grobem siostry kolesia z ferajny.
Boże daj jej wieczne i spokojne spoczywanie bez aferałów z ferajny z jej "pobożnym" bratem na czele, którzy nad jej grobem pisali ustawę hazardową.
-
2010/02/09 01:06:53
@świderek
www.digipedia.pl/ip/?q=66.244.207.150 i powiększ fotke z satelity a zobaczysz jego lokum.
--------------
Nr IP 66.244.207.150 jest zlokalizowany przy cmentarzu Queens Park Cemetary W Calgary Kanada.
Czy nie z tego powodu i z racji lokalizacji @66 jest cmentarny obrońcą modlących się nad grobem siostry Zbycha.
Być może duszki podczas spoczynku (jeśli już denat) lub spaceru ( jeśli odwiedza swoje przyszłe lokum) szeptały
mu na cmentarzu w Calgary, który widzi ze swoich okien, to co cmentarne kolesie z Polski szeptali nad grobem
siostry kolesia z ferajny.
Boże daj jej wieczne i spokojne spoczywanie bez aferałów z ferajny z jej "pobożnym" bratem na czele, którzy nad
jej grobem pisali ustawę hazardową.
-
2010/02/09 01:08:39
:-((((( przepraszam za niezamierzony podwójny wpis.
-
Gość: mikrus, host186-190-static.84-94-b.business.telecomitalia.it
2010/02/09 02:39:33
Ale siem dzieje Pani:))))
-
Gość: kazik.01, 82-160-103-2.tktelekom.pl
2010/02/09 07:39:54
Kataryna sama niewiele zdziała!Wszystkich którym zależy na radykalnych zmianach w polityce proszę o kontakt!mail :okregijednomandatowe@gmail.com Kataryno przepraszam!
-
Gość: Dante, 212.160.99.16*
2010/02/09 09:36:08
@Marie
Mam nadzieję, że śledczym opozycji wystarczy sił i determinacji, żeby rozwikłać wszystkie istotne niejasności, w tym tą o której pisałaś:) Przy takim tempie prac oraz ich zamulaniu przez mnożenie pobocznych wątków będzie to chyba bardzo trudne. Jak można poddać analizie zebrane już materiały, skoro przesłuchania trwają często od rana do wieczora? Są asystenci, ale ich pracę też trzeba skoordynować, a jej wyniki przeanalizowć. Jedyna nadzieja w tym, że uda się przedłużyć czas pracy komisji, bo do końca lutego na pewno się nie wyrobią. P.S. Czy ktoś słyszał, czy padł wniosek o przesłuchanie Magdy Sobiesiakównej?
-
Gość: maurycy, apn-77-114-234-203.dynamic.gprs.plus.pl
2010/02/09 10:17:43
Od kilku dni mam nieodparte wrażenie, iż aktywna rola Boniego w sprawie eliminowania pomysłu dopłat do gier na automatach rozpoczęła się wcześniej i była bardziej znacząca niż dotąd się to przyjmuje. Po analizie dostępnych materiałów jestem przekonany, że można postawić wyraźną tezę o Bonim jako głównym obrotowym w KPRM ds. ustawy hazardowej, namaszczonym do tej roli bezpośrednio przez DT już w sierpniu 2008 roku ( wejście na scenę 4.08.2008). W tym świetle odejście Derdziuka nie wydaje się przypadkiem. Potem Boni jest odpowiedzialny za tolerowanie zamulania prac nad ustawą aż do maja 2009 (przynajmniej za brak wsparcia Kapicy, co kontrastuje ze znana hiperaktywnością Boniego w rozwiązywaniu sporów wewnątrzrządowych). Od maja 2009 mamy natomiast wyraźną akcję wokół Totalizatora. Ekipa wokół Sykuckiego ma szansę znowu wejść do TS dzięki Gradowi. Sądzę, że szybko wtedy okazuje się, iż konkurencyjne interesy Sobiesiaków i innych "automatów" też muszą być uwzględnione. Na tym tle dzieje się sprawa Sobiesiakówny. Boni, w mojej ocenie, jest doskonale zorientowany w tej rozgrywce i jej patronuje z wysoka. Patronat chyba polega na tym, aby zapewnić priorytet Sobiesiakom i automatom (i dalej - kasyniarzom) w stosunku do TS i wideoloterii. Kuluminacja targów w tych sprawach następuje w okresie czerwca, gdy w końcu Drzewiecki występuje przeciw dopłatom. W tym czasie, jak sądzę, Boni aktywizuje się wyraźnie z pomysłem tzw " większej fiskalizacji" jako alternatywy poszerzonego zakresu dopłat. Nie uważam przy tym, iż nie jest prawdą, iż Boni znalazł okazję 30 lipca 2009 aby suflować tę kwestię. Późniejsze sierpniowe kontakty Boniego z Kapicą służyły prawdopodobnie tylko odwodzeniu go od upierania sie przy dopłatach. To się nie udawało az do 26 września 2009, gdy DT podjął decyzję o pisaniu nowej ustawy. Jednak jeszcze 29 września Kapica prawdopodobnie obstawał przy swoim. Natomiast potem nastąpił przełom, który wiążę z osobistą aktywnością Boniego i jego zaufanych doradców strategicznych. Na froncie natomiast pojawił siię Tusk z pomysłem błyskawicznego, i bez poprawek, procedowania nowego projektu ustawy. Jednym z ważniejszych założeń tej ustawy jest odejście od koncepcji Kapicy rozszerzenia zakresu dopłat na rzecz podwyższenia stawek podatku od gier. Efektem tego jest faktyczne umocnienie najwiekszych bonzów od automatów i kasyn (pozbawienie ich konkurencji i danie czasu na finansowe wzmocnienie bez drenażu dopłatami) oraz "zamrożenie" rozgrywki o pozycję TS na jakiś czas (zbyt teraz śmierdząca sprawa G-Tech i wideoloterii). Moim zdaniem wykorzystano też swiadomie naiwność Kapicy co do możliwości kontroli gier w internecie i znowu otworzono pole dla podziemia i nowych, tylko większych, sobiesiaków. Chyba prawie nikt, łacznie z Prezydentem, nie zdążył sie zorientowac w tej kwestii. Sądzę, że tandem Tusk-Boni należy traktować nierozłacznie w sprawie autorstwa i praktycznego przygotowania nowej ustawy. Kapica, wydaje się, był w październiku 2009 już tylko figurantem starającym sie utrzymać na stanowisku i może nawet z wiarą w swoje siły i sukcesy w dalszych etapach walki z hazardem. Sądzę, że wyniki pracy komisji całkowicie pozbawią Kapice tych złudzeń.
-
Gość: starypiernik, 10.pia.abpl.pl
2010/02/09 11:10:17
@Maurycy
W pełni zgadzam się z Twoim wywodem. Smaczku sprawie dodaje fakt, o którym pisała prasa codzienna, że ekspresowe przepchnięcie ustawy przez Sejm postawiło w sytuacji bez wyjścia Prezydenta RP, który nie mógł jej zawetować, bo wówczas dałby kolejny dowód, że jest głównym hamulcowym porządkowania gospodarki. I dla świętego spokoju i wbrew sobie? podpisał! Słowem majstersztyk :)))
-
Gość: maurycy, apn-77-112-150-42.dynamic.gprs.plus.pl
2010/02/09 13:44:05
Proszę o podpowiedź, gdzie można zobaczyć założenia i materiały Kapicy do ustawy nowego podejścia, którymi posługiwał się 21, 26 i 29 września 2009. I dziekuję z góry.
-
Gość: Cyceron., elu19.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/02/10 23:37:37
@ karyko
Ja wierzę Chlebowskiemu, ze szczerością pięcioletniego dziecka powiedział nam, że to on od roku pracowicie blokuje tę ustawę i to wyłącznie jego zasługa.
-
2010/02/15 03:03:16
Schetyna nie ma zadnej przyszlosci w swojej partii, jest tylko kwestia czasu, kiedy odsuna go od zyciodajnego koryta. Palikot moze byc numer dwa PO zaraz po tusku, nic dziwnego, ze takie opinie o schetynie czy chlebowskim slyszymy z ust palikota
pozdrawiam
-
2010/03/06 10:03:13
@stary.
Jeszcze jeden cytacik Pani Beaty Kempy.
"Jestem obecnie poddawana takim samym atakom i być może tak samo brutalnym naciskom, jak nieżyjąca pani Barbara Blida.
Opis: wystąpienie na posiedzeniu Sejmu, 19 grudnia 2007; wcześniej twierdziła, że Barbara Blida nie była poddawana żadnym naciskom"