|
Blog > Komentarze do wpisu
Kluczenie Kapicy wskazuje ważny wątek
W "aferze hazardowej" kluczowe są te
dokumenty, których intencję i datę wytworzenia znamy, oraz ci
świadkowie, którzy nie są stroną w sprawie. Takich świadków mieliśmy do
tej pory trzech i w ich zeznania warto się uważnie wczytać. Chciałam
wrócić do zasygnalizowanego we wcześniejszym wpisie wątku, na który
niechcący zwrócił moją uwagę Kapica usiłując od niego uciec.
Konfrontacja zeznań Kapicy, z dokumentami wytworzonymi przez niego
samego jeszcze wtedy kiedy nic nie wskazywało, że kiedyś będzie z tego
jakaś afera, wypada bardzo ciekawie. Wróćmy zatem do 17 lipca 2008,
kiedy odbyło się posiedzenie Komitetu Rady Ministrów, po którym Adam
Szejnfeld przysłał pismo wnioskujące o rezygnację z dopłat.
Pismo Hirszel do Berka z 17 lipca W piśmie tym Hirszel wymienia, co
Komitet właśnie rozpatrywał, ani słowem nie wspomina jednak o
jakichkolwiek uwagach czy wnioskach Ministerstwa Gospodarki.
Pismo Hirszel do Berka Pismo Kapicy do Tuska z 28 lipca W swojej notatce dla premiera, Jacek
Kapica przedstawia premierowi założenia ustawy, tłumaczy o co chodzi z
dopłatami, wyjaśnia sprawę pisma Szejnfelda, oraz konkluduje wnioskiem,
że nadal uważa wprowadzenie dopłat za zasadne.
Jacek Kapica: Przedstawiając
powyższe informuję, iż ww. projekt ustawy był przedmiotem obrad stałego
Komitetu Rady Ministrów, w dniu 17 lipca 2008. Po posiedzeniu Komitetu Rady Ministrów, w dniu 18 lipca 2008 do Ministerstwa Finansów wpłynęła uwaga Ministra Gospodarki,
iż wprowadzenie 10-procentowych dopłat w zakresie m.in. salonów gier,
automatów o niskich wygranych czy kasyn gry może pogorszyć warunki
ekonomiczne tej działalności.
Pismo Kapicy do Tuska Pismo Kapicy do Hirszel z 13 sierpnia W piśmie przewodnim do nowego
projektu ustawy, uwzględniającego już niektóre uwagi zgłoszone w
trakcie Komitetu 17 lipca, Kapica w taki sposób relacjonuje uwagi
Szejnfelda.
Jacek Kapica: Ponadto w związku z przekazanym pismem Ministra Gospodarki
(...) z dnia 17 lipca 2008 zawierającym uwagi do dopłat zawartych w
projekcie z dnia 26 czerwca 2008 ustawy o zmianie ustawy o grach
losowych i zakładach wzajemnych oraz niektórych innych ustaw, które wpłynęło po terminach przewidzianych przy procedowaniu przez Komitet Rady Ministrów uprzejmie informuję, iż co następuje. W
trakcie posiedzenia Komitetu Stałego Rady Ministrów w dniu 17 lipca
2008 Ministerstwo Gospodarki nie zgłaszało uwag w tym zakresie. Nie
przedstawiało ich na wcześniejszym etapie procedowania.
Pismo Kapicy do Hirszel Mamy więc trzy pisma z lipca i
sierpnia 2008 przedstawiające przebieg posiedzenia Komitetu i podjęte
na nim ustalenia, ze wszystkich wynika, że Adam Szejnfeld swoje pismo
wysłał już po posiedzeniu Komitetu, na którym Ministerstwo Gospodarki
nie zgłaszało żadnych uwag odnośnie dopłat. W notatce dla premiera
Kapica twierdzi nawet, że pismo Szejnfelda dotarło dopiero nazajutrz po
posiedzeniu Komitetu. Wątpliwości nie pozostawia także przesłane
komisji "kalendarium Arabskiego", w którym informacja o piśmie
Szejnfelda jest opatrzona czerwonym zdaniem "Uwaga która wpłynęła po zakończeniu obrad komitetu w dniu 17.07.2008". A co Kapica zeznał pytany o to przez komisję śledczą?
Jacek Kapica: Z tego, co pamiętam, pan minister Adam Szejnfeld podniósł te uwagi ustnie na komitecie. Z dokumentacji, którą państwo też macie, jak zobaczycie……jest metryczka faksowa. Dokument wpłynął do komitetu o godz. 14.04, czyli w trakcie jego trwania,
i, podejrzewam, dlatego został, istnieje informacja, że wpłynął po
komitecie, ponieważ obsługa komitetu była na posiedzeniu komitetu. I z tego, co pamiętam, pan minister Szejnfeld podniósł te uwagi,
a potem cała dokumentacja w momencie, kiedy... potem tej dokumentacji
nadano normalny tryb procedowania, jakby dokument wpłynął na komitet.
(...) Czyli wniósł, minister gospodarki wniósł uwagę na posiedzeniu komitetu, ustnie. (...) Wpłynęła
w trakcie posiedzeń komitetu i została podniesiona przez członka Rady
Ministrów, przedstawiciela Ministerstwa Gospodarki w trakcie
posiedzenia komitetu.
Kataryna: Drobne uwagi do zeznań Kapicy Sprzeczność między notatką dla
premiera i innymi dokumentami wytworzonymi na bieżąco, a zeznaniami
przed komisją jest oczywista. I dziwna. Bo przecież Kapicy nie można
nic zarzucić, on akurat nie ma powodu kręcić. Dlaczego więc uznał (sam
lub przez kogoś namówiony), że w tak błahej sprawie trzeba zrobić
wszystko, żeby odwrócić uwagę od pisma Szejnfelda, nawet gdyby trzeba
było w tym celu zaprzeczać własnym pismom, własnej notatce do premiera,
oficjalnemu kalendarium Arabskiego, sejmowej wypowiedzi Boniego na ten
temat? Gdyby chodziło tylko o spóźnione pismo Szejnfelda, nie miałoby
to sensu bo Szejnfeld mógłby się stosunkowo łatwo wykręcić - po prostu
nie zdążył w terminie wysłać, ot i cała jego wina. Chyba więc nie
chodzi tylko o to, żeby przesunąć w czasie o te kilka godzin uwagi
Szejnfelda i tak zresztą nieuwzględnione przez Kapicę. O co więc może chodzić? Moim zdaniem o to, co poprzedziło notatkę dla premiera. Oto co Kapica zeznał na jej temat:
Jacek Kapica: Z
wnioskiem o sporządzenie notatki zwrócił się do mnie pan minister Nowak
telefonicznie, prosząc o przedstawienie informacji dotyczącej
realizacji projektu ustawy, realizacji procesu legislacyjnego projektu ustawy o grach i zakładach wzajemnych również w kontekście wprowadzenia tam dopłat. Telefon został wykonany kilka dni wcześniej, 23 czy 25, to państwo mogą sprawdzić w billingach.
Wygląda więc na to, że wkrótce po posiedzeniu z 17 lipca, na którym nie rozpatrywano uwag Szejnfelda, bo zostały one zgłoszone już po posiedzeniu i odrzucone przez Kapicę, ktoś próbował jeszcze odkręcić sprawę, interweniując u samej góry. Nie jestem pewna czy akurat u Tuska, Nowak co prawda dzwonił w imieniu premiera, ale nie wiadomo czy premier o tym wiedział. Z notatką z 28 lipca 2008 wiąże się jeszcze jedna rozbieżność między zeznaniami Kapicy a dokumentami, a konkretnie "kalendarium Arabskiego" przysłanym komisji śledczej. W kalendarium tym wymienione jest spotkanie 4 sierpnia poświęcone notatce, którego opis jest w niej bardzo różny od tego jak przedstawił ją komisji Kapica. Podobnie różny opis - zbieżny z "kalendarium Arabskiego" a sprzeczny z zeznaniami Kapicy - przedstawił posłom 8 października Michał Boni, inny uczestnik sierpniowej narady. Kalendarium Arabskiego: W sierpniu 2008 r. odbyło się w KPRM robocze spotkanie z działem PanaMinistra J. Kapicy, Pana Ministra S. Nowaka, Pana Ministra Z. Derdziuka oraz Pana Ministra M. Boniego poświęcone analizie wniosków wynikających z ww. notatki. Konkluzja spotkania – stały komitet RM w okresie powakacyjnym tj. na początku września jak najszybciej zamknie prace nad projektem i rekomenduje Radzie Ministrów wprowadzenie dopłat do gier. Jacek Kapica: Nie było to spotkanie dotyczące analizy wniosków. Była to krótka odprawa przedposiedzeniem komitetu Rady Ministrów, gdzie minister Derdziuk jako przewodniczący komitetu oznajmił mi, że skieruje projekt ustawy o Służbie Celnej do zaopiniowania do Kolegium ds. Służb Specjalnych, a pan minister Boni, odnosząc się czy mając na uwadze notatkę, stwierdził, że projekt ustawy o grach i zakładach wzajemnych powinien być prowadzony bez... niezwłocznie czy bez opóźnień. Tu też zasadnicza rozbieżność. Tym ciekawsza, że Kapica nie ma żadnego powodu, żeby kręcić. Żadnego. Wygląda jednak na to, że próbuje na siłę odwrócić uwagę od kogoś, kto w tamtym czasie wykazywał ponadstandardowe zaangażowanie w odkręcenie ustaleń komitetu, a jego efektem mogła być właśnie prośba o notatkę dla premiera, i późniejsze spotkanie 4 sierpnia.A to by kazało szukać sojuszników Sobiesiaka - świadomych lub nie - całkiem blisko premiera. W poprzednim wpisie: Kapica potwierdza słowa Kamińskiego niedziela, 24 stycznia 2010, kataryna.kataryna
TrackBack
Komentarze
2010/01/24 14:29:23
@ Marie
No ciekawe. Jak to się dzieje, że oni to słyszą na bieżąco i tego nie wyłapują?
Gość: Marie, public77198.xdsl.centertel.pl
2010/01/24 14:44:24
Kataryno
Posłanka Kempa jeszcze podczas przesłuchiwania ministra Rostowskiego chciała, by notatka ze spotkania "Kapica - Chlebowski", w której posiadaniu jest Rostowski trafiła na cito do komisji śledczej. Pisałam o tym pod Twoim wcześniejszym wpisem kataryna.blox.pl/2010/01/Notatka-Kapicy-nie-daje-mi-spokoju.html#ListaKomentarzy W minionym tygodniu posłanka Kempa powiedziała na antenie TVP INFO, że notatka ta jeszcze nie trafiła do komisji, a minął już ponad tydzień od zeznań ministra Rostowskiego...
Gość: Marie, public77198.xdsl.centertel.pl
2010/01/24 14:57:03
Kataryno!
Ciekawa jestem, co Chlebowski, Kosek i Sobiesiak opijali w sierpniu 2008 roku? Ich spotkania przy wódeczce były 4 sierpnia i bodajże 14 albo 24 sierpnia...
Gość: Marie, public77198.xdsl.centertel.pl
2010/01/24 15:06:06
Sprawdziłam daty spotkań.
W dniu 4 sierpnia spotkali się w Bielawie, a w dniu 14 sierpnia - w Zieleńcu. 2010/01/24 16:50:57
Witam
Czy dla sprawy ma jakieś znaczenie kiedy Kapica otrzymał od Boniego telefoniczny "rozkaz" na pisanie od nowa ustawy? orka2.sejm.gov.pl/KomSled6.nsf/0/B80B766E100B048AC12576AB00300F33/$file/12_SKGZ_stenogram.pdf Wpisałem sobie tag-a "urlop" i daje się czytać że Kapica był na urlopie i od początku lipca i od początku sierpnia. Niby nic dziwnego, wszak chłopcy z ferajny od końca 2007 cały czas są na urlopie! Ale... Ale czemu raz Kapica mówi: "Pan minister Boni zadzwonił do mnie 1 bądź 3 lipca 2009 r. Ja byłem wtedy, od 3 byłem na urlopie. Wykonałem telefon do Ministerstwa Finansów, aby mi przekazano dokumentację opisującą rynek gier, dokumentację dotyczącą modelu funkcjonowania w krajach Unii Europejskiej. Taką dokumentację w kopercie przekazano mi do Izby Celnej w Szczecinie 6 lipca korespondencją służbową. (strona 80 przesłuchania) A w innym miejscu Kapica wyjaśnia: Tak jak państwu w, przedstawiłem wcześniej, mniej więcej 3 sierpnia otrzymałem telefon od ministra Boniego z prośbą o podjęcie analiz nad całościową zmianą ustawy o grach i zakładach wzajemnych, odnoszącą się do słabości obecnych regulacji, nieprawidłowości funkcjonujących na rynku oraz wzorców z innych krajów. Poprosiłem telefonicznie, ponieważ byłem na urlopie, skontaktowałem się z departamentem 3 sierpnia, skontaktowałem się z departamentem telefonicznie z prośbą o przekazanie dokumentacji dotyczącej i projektów, które myśmy prowadzili, i wcześniejszych, i wzorców z innych krajów, informacji o tym, jakie jest opodatkowanie, jakie są regulacje na innych rynkach. Ta dokumentacja została mi przekazana do Izby Celnej w Szczecinie pocztą służbową w dniu 6 sierpnia (strona 121-122 przesłuchania) Jak wyjaśnić ta różnicę w opisach ? Pozdrawiam ZgReD
Gość: waw, 85.117.20.23*
2010/01/24 16:58:22
@Kataryno
Jestem laikiem - badanie zawiłości powstawania ustawy hazardowej nie jest mi potrzebne w pracy zawodowej - raczej do wiedzy o życiu i rzeczach które to życie otaczają. Nie warto ze mną gadać o tej ustawie - lepiej poświęcić ten czas na badanie sprawy. Ale się wyrwę przed szereg żeby Ci pogratulować bo ten wpis to naprawdę KONKRET wynikły z rzetelnej analizy i umiejętności czytania dokumentów. Poza tym sądze że: 1. Kapica to bardzo ambitny i profesjonalny gość - nie jest to typ urzędnika który odchodzi razem z odchodzącym rządem - sądzę że spowodowanie jego powtórnego przesłuchania w świetle Twoich ustaleń naprawdę może wiele wnieść - jeszcze raz głęboki ukłon za wielką kobiecą intuicję w spojrzeniu na Kapicę i wynikłe z tego przyjrzenie się detalom jego notatek 2. Myślę że naprawdę bardzo warto wyjaśnić u źródła - czyli u samego Kapicy czy w maju naprawdę był szantażowany 3. Przed powstaniem komisji był taki mały szum bo gdzieś z klubu PO wyszły jakieś kwaśne opinie o Kapicy - że wcale nie taki uczciwy, że ma sporo za paznokciami itp - wyraźnie chodziło o to zeby zniszczyć jego wiarygodność - może mu nie ufali i bali się że coś wypapla. Sam jestem ciekaw czy po Twoim dzisiejszym wpisie - jeśli Kempa lub Arłukowicz go pociągną znów nie zacznie wypływać jakiś smród deprecjonujący Kapicę. A jeśłi wypłynie to sądzę że Kapica może się nie pozwolić tym smrodem owionąć i może być jakiś zwrot. @ Marie Ta wódeczka w sierpniu wygrzebana przez Ciebie z jakichś Twoich źródeł pewnie jeszcze wróci - dobra robota, wszak wódeczka w naszej tradycji zawsze była sugestywnym symbolem i trafiała do każdego obserwatora :) A! - tak nawiasem - zupełnie bez związku - w wolnej chwili zerknij sobie na farby lateksowe
Gość: Marie, public77198.xdsl.centertel.pl
2010/01/24 17:05:47
@ waw
To nie moje źródło, tylko wiem to z zeznań Chlebowskiego. Wpadły mi w ucho słowa o ich spotkaniu przy wódeczce, więc zapisałam sobie te daty na podręcznej kartce. p.s. Co Ty z tymi farbami :))) To, co mieliśmy do wymalowania - już wymalowaliśmy.
Gość: waw, 85.117.20.23*
2010/01/24 17:09:12
@Marie
O fuck! Zawsze wpadam na jakiś pomysł za późno. Ech, i takie jest całe moje życie...:) Tak tak, chodziło mi o ten remont a mi gość takie wysmarował i sobie bardzo chwalę:)
Gość: maurycy, apn-77-115-241-198.dynamic.gprs.plus.pl
2010/01/24 17:30:10
@Kataryna
-Myśląc o Kapicy trzeba go widzieć jako bardzo lojalnego urzędnika, który jednak nie jest sterowalny. Stąd jego "amatorskie" kluczenie. A to kluczenie - z jego punktu widzenia - ma sens tylko w odniesieniu do premiera i wicepremierów (Rostowski, zakładam, był poza sprawą). Mam w tym miejscu skojarzenie z nagłą śmiercią Michniewicza z KPRM. Może musiał popełnić samobójstwo, bo utrudniał manipulowanie dokumentami w KPRM, w tym mailami w sieci wewnętrznej KPRM. Może chodziło też o możliwość odpowiedniego spreparowania pism wpływających bezpośrednio do sekretariatu premiera. -Proponuję, aby w dalszych analizach rozważyć scenariusz, który może być naszkicowany następująco. Sobiesiak uzyskuje na przełomie 2008/2009 ogólną informację, że CBA interesuje się nim intensywnie. Tę wiedzę posiada też ABW (poprzez rejestr operacji lub prokuraturę). Kapica w lutym ? 2009 powoduje wydanie rozporzadzenia dotyczącego automatów do gier, ułatwiajacego ich kontrolę. W kręgu dżentelmenów od hazardu automatowego powstaje ocena o nasileniu sie zagrozenia dla ich interesów. Powstaje plan zaatakowania Kapicy i Kamińskiego. Sekretarz Karpiniuk (pewnie na prośbę przewodniczącego Chlebowskiego) zaczyna się interesować co robi rzeszowska prokuratura w sprawie Kamińskiego. Kapica jest wielokrotnie naciskany przez Chlebowskiego ażeby zrezygnować z dopłat (rozmowy, żądania analiz i wyjaśnień). Może też pojawiają się mocniejsze akcenty, szantaż? CBA zauważa, że coś się dzieje wokół Kapicy (maj). Kapica postanawia uciekać do przodu i w lipcu projekt ustawy jest już na Komitecie Stałym RM. Szejnfeld spóźnia się z reakcją. Następują gwałtowne próby hamowania procedury na szczeblu osób z najbliższego otoczenia premiera (Sobiesiak przez Grzesia???? itp). Kapica jest proszony o pisemną informację dla premiera .Drzewiecki jest proszony o "chwilowe" wycofanie się z negatywnego stanowiska wobec dopłat. Kapica tymczasem otrzymuje polecenie rozpoczęcia przygotowania nowej ustawy (bez dopłat i w nowym opakowaniu) - mimo urlopu. Wobec intensywnych zabiegów wokół ustawy (raczej - już 2 ustaw) bezpośrednio przy premierze konieczne jest wyeliminowanie Kamińskiego i zapada polityczna decyzja (Schetyna, Nowak, Krupiński) o postawieniu zarzutów prokuratorskich Kamińskiemu. Zgodnie z tym zarzuty są przygotowane de facto w Warszawie, w Prokuraturze Krajowej. Kamiński otrzymuje gorące informacje operacyjne o przyśpieszeniu wydarzeń w sprawach hazardu oraz ? zarzutów prokuratorskich i wybiera się z dość surowym materiałem do premiera. Równocześnie "odpalone" są zarzuty przez prokuraturę rzeszowską. Premier nie rozmawia z Kapicą mimo sugestii Kamińskiego (Kapica już przedstawił wcześniej swoją pisemną informację oraz dostał zadanie pilnego przygotowania nowej ustawy - nie ma więc o czym z nim rozmawiać). Naradza się natomiast z Drzewieckim i Schetyną. To spotkanie polegało raczej na wezwaniu na dywanik Schetyny i jego przybocznego - czyli Mira, żeby ułożyć scenariusz wyjścia z kryzysu i ochrony pozycji Tuska. Zapada decyzja powstrzymania jakichkolwiek konkretnych działań dotyczących hazardu, które potwierdzałyby oczywiste wpływy i sprawstwo Sobiesiaka i kładłyby się cieniem na osoby z PO z nim współpracujace. Stąd powstał popłoch w sprawie panny Sobiesiakówny, równoznaczny z przeciekiem. Po opublikowaniu materiałów przez Rzepę inicjatywę przejmuje Palikot i podsuwa premierowi pomysł atakowania Kamińskiego zarzutem prowokacji wobec premiera, a w tym dokonania sterowanego przecieku do Sobiesiaka. Palikot zamierza na tym zbudować swoją pozycję przy Tusku w drugiej jego kadencji premierowskiej. Ukłony.
Gość: waw, 85.117.20.23*
2010/01/24 18:26:50
Wiem że Wirtualna Polska to żaden sztandar ale tam to znalazłem, cóś sie chyba kroi:)
wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Przewrot-w-aferze-hazardowej-Znamy-zaskakujacy-fakt,wid,11888213,wiadomosc.html?ticaid=19853
Gość: antySalon, bwz165.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/01/24 18:58:49
Ja troszkę z innej beczki - o występie Chlebowskiego przed komisją. Myślę że zdradziła ona strategię PO na wybrnięciu z opałów a mianowicie o stworzenie wrażenia że cała afera jest wyssana z palca. Chlebowski był dobrze przygotowany i jego wystąpienie było skierowane głównie do ludzi zgromadzonymi przed TV, miało na celu stworzenie wrażenia że nie ma nic do ukrycia, że mówi szczerze i mu się to udało ! To nic że na kluczowe pytania odpowiadał wymijająco, myślę że większość telewidzów już na tym etapie gubi się w tych wszystkich datach, notatkach, zeznaniach itd.
Uważam że posłowie PIS i Arłukowicz powinni się skupić na meritum całej afery, w kluczowych pytaniach żądać twardej odpowiedzi tak lub nie a nie pozwalać na zagadywanie i skuteczne zbijanie z tropu jak ostatnio robił to Chlebowski. Na przykład przy przesłuchaniu Chlebowskiego Pan Wasserman trafnie zauważył że Chlebowski posługuje się stenogramami z podsłuchów których zabroniono używać komisji ! I teraz Pan Wasserman zamiast twardo postawienia pytania: czy używa pan zastrzeżonych stenogramów, tak czy nie pozwala się wykręcić sianem Chlebowskiemu - a przecież byłoby to czytelne pokazanie opini publicznej matactwa PO i ich członków z komisji w całej aferze.
Gość: Kinga, nat4.net-access.pl
2010/01/24 20:57:31
do antysalon
Wassermann nie był w stanie ucinać pokrętnych wypowiedzi Chlebowskiego stanowczym żądaniem konkretnych odpowiedzi tak lub nie,ponieważ p. Sekuła ten " obrońca z urzędu " przesłuchiwanego krętacza na to nie pozwalał. Trzymał rękę na pulsie i powoływał się na prawo do swobodnej wypowiedzi przesłuchiwanego i to nie tylko na wstępie wystąpienia przed komisją ,ale również w trakcie odpowiedzi na pytania.Inaczej sprawa wyglądała ,gdy przesłuchiwano p.Kempę i p.Wassermanna.Wtedy p. Sekuła był najostrzejszym z najbardziej ostrych prokuratorów. Co do samego Chlebowskiego myślę że nie był przekonywujący.Dobrze go wprawdzie przygotowali ludzie od propagandy i manipulacji oraz prawnicy, ale myślę że nawet przeciętny słuchacz potrafił wychwycić fałsz i obłudę.Pozdrowienia dla wszystkich. 2010/01/24 21:31:52
Sa juz na szczescie godni nastepcy pokonanych.
"Europosłowie Jolanta Senyszyn (SLD) i Marek Migalski (PiS) są zgodni - gwiazdą hazardowej komisji śledczej został poseł Lewicy Bartosz Arłukowicz. - Chciałbym, aby polska lewica składała się z takich ludzi - powiedział w TVN24 europoseł PiS, zwracając uwagę, że Arłukowicz należy do młodej generacji polityków Lewicy, którym obce jest "bronienie PZPR", czy "antykościelne fobie". Migalski zaznaczył jednak, że w sprawie przesłuchania Anity Błochowiak Arłukowicz popełnił błąd. Jak napisała w sobotę "Gazeta Wyborcza" Arłukowicz rozmawiał ze świadkiem Anitą Błochowiak o tym, co będzie przedmiotem jej zeznań przed komisją."
Gość: antySalon, bwv48.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/01/24 21:53:21
Do Kinga:
Wiem że Sekuła dwoi się i troi by przeszkodzić w dojściu do prawdy ale mimo tego Pan Wasserman powinien wydusić deklarację od Chlebowskiego w tej sprawie, tak by to było jasne dla opinii publicznej. Co do prawdomówności Chlebowskiego to oczywiste dla każdego który interesuje się polityką że Chlebowski kłamał jak z nut, problem wg mnie w ludziach którzy się tą polityką interesują sporadycznie. Szczególnie dla tych co całą aferę hazardową i inne afery PO znają (a właściwie nie znają) głównie z tvn24 lub GW. To o nich chodzi żeby wreszcie przejrzeli na oczy, o czytelny przekaz który pozwoli im się ocknąć z tej swoistej hipnozy jaką serwuje im PR Tuska w połączeniu z usłużnymi mediami. O jasny i twardy przekaz: CZOŁOWI POLITYCY PO SĄ NA USŁUGACH MAFII - a premier który się o tym dowiaduje zamiast wyciągnąć konsekwencję staje w obronie kolesi. W demokratycznym kraju po ujawnieniu takiej afery rząd podałby się do dymisji. No cóż, wybory będą dobrym sprawdzianem inteligencji polskich wyborców, mam nadzieję (pomimo całej tej propagandy serwowanej w mediach Tuskospolegliwych) że zdamy go na piątkę.
Gość: mazur, host-85-27-110-133.brutele.be
2010/01/24 22:31:25
Sugeruję PO, aby na następnym etapie prac w sprawie tzw. 'afery hazardowej' wezwano na świadka pustą salę obrad szacownej komisji. Przesłuchania powinień dokonać osobiście przewodniczący Sekuła. Ma wprawę. Po takim przesłuchaniu doniesienia mediów mogą iść tylko w takim kierunku:
Żadnej afery nie ma, nie było i nie będzie. Z zeznań sali komisji wynika, że Kamiński już wkrótce będzie ponownie siedział (źle wypadł), a Chlebowski siedzieć nie będzie, bo swoje właśnie odsiedział (był przegotowany i wypadł znacznie lepiej od Kamińskiego). Wszyscy winni zaniedbaniom postawieni zostaną przed oblicze sprawiedliwości i wykastrowani chemicznie.
Gość: marek 9, apn-77-112-247-123.dynamic.gprs.plus.pl
2010/01/24 23:35:59
No nie wiem, czy podązamy własciwa drogą? Mam kilka wątpliwosci. Nie znam procedur adminitsracyjnych, pisma urzedowe to dla mnie obca ziemia. Teraz zapalony Waszymi odkryciami dot, afery hazardowej troche wchodze w ten temat. A wiec tak. Kataryna pisze, ze " kluczenie Kapicy wskazuje na wazny watek Widze jak kluczy, ale nie dokonca rozumem jaki to otwiera nowy watek. Oczywiscie, z pism wynika ze facet sie nieco miota, ale moim zdaniem przykrywa tylko pewne nieporadnosci proceduralne. Czyli to, ze uwagi Szejnfelda wpłyneły po czasie
Kataryna pisze - " ktos próbował odkęcic sprawe interweniujac u samej góry" Ale przeciez to, że Nowak dzwoni i mówi ze premier prosi o notatke, to nic dziwnego. Nie widze w tym ani w innych dzialaniach czegos co ma wspolnegp z tym " odkreceniem" Z tych wydarzen ( ale i tak bez notatek Kapicy ) wynikaja moim zdaniem nastepujace konkluzje. - Szejnfeld chciał wycofac poprawki - Tusk juz w sierpniu interesowal sie w stopniu2008 znaczacym ustawą hazardowa - Nowak wystapował w roli poslanca. Przepraszam. moze marudze w ten niedzielny wieczor, ale mam wątpliwosci, a udział na tym forum traktuje powaznie. Jescze do waw. piszesz o informacjach na onecie. To chyba napisł taki dziennikarz z Przegladu. Mysle, ze teraz kiedy Kaminski oglosił droge przecieku, powstawac beda jak grzyby na deszczu nowe mylne tropy. My wyjasniamy. A oni gmatwaja. Pozdrawiam.
Gość: kosa, apn-77-114-216-185.dynamic.gprs.plus.pl
2010/01/24 23:47:18
Wedle mojej wiedzy posiedzenia Komitetu Stałego RM są stenogramowane oraz nagrywane! Dlaczego komisja nie sięgnie po te materiały? Materiały KSRM powinny w sposób jednoznaczny rozstrzygnąć przebieg posiedzenia z1 7 lipca 2008. Pozdrawiam
Gość: waw, 85.117.20.23*
2010/01/25 00:54:43
@Marek
Ja prawdę powiedziawszy też niecierpię tej "buchalterii" grzebania w datach i godzinach - zawsze mi się wydawalo że traci się wtedy istotę rzeczy i człowiek się skupia na pierdołach, ale to co Kataryna , no, już własciwie wczoraj wygrzebala z tych drobiazgów zaczyna się skladać w jedna bardzo sensowną całość. Ja to widze tak: 1. Przed posiedzeniem RM 17 lipca 2008 roku było straszne zamieszanie wśród lobbystów, w ciągu kilku, trzech bodaj dni było kilka spotkań, listów polecających i listów z żalami do Tuska, to była jakaś histeria. 2. Wyjaśnienia dlaczego się tak działo udzielił Kamiński który analizując stenogramy z podsłuchów powiedział że w maju 2008 Drzewiecki napisał pismo ze nie potrzebuje dopłat. Dopłaty miały zniknąć z ustawy i sprawa miała być załatwiona. 3 dni przed posiedzeniem RM - czyli 13-może 14-go lipca w/g stenogramów podsłuchów Sobiesiak dowiedział się że dopłaty jednak nie znikneły. wkurzył się na Kapicę, klał że sprawa była obiecana i że mialo być zalatwione a tu kicha - dopłaty zostaly. To wtedy nazwał Kapicę "pisiorem". Te trzy dni to była histeryczna walka o wywalenie dopłat. Pamiętasz list Koska w którym mówił o "naszym reprezentancie" w spotkaniu z 16 lipca? Wtedy było kilka rozmów lobbingowych 3. Mimo to dopłaty nie zniknęły i na komitet stały RM wyjechała na stół ustawa z dopłatami. Po nieudanym lobbingu, ostatnim rzutem na taśme mógł być jedynie wniosek o likwidację dopłat ze strony kogoś kto był stroną w procedurze ustawodawczej - czyli kogoś kto mial jakby delegację na Komitecie Stałym Rady Ministrów. Jak się okazało tym kimś był Minister Gospodarki Adam Szejnfeld. I tu odkrycia Kataryny i nieścisłości zeznań Kapicy bo Szejnfeld nie był kompletnie przygotowany do tego żeby złożyć wniosek o likwidację dopłat - ktos go na ta propozycje namowił w ostatniej chwili a nawet prawdopodobnie złozył ten wniosek juz po zakończeniu posiedzenia. Sekretarz Hirsz sporządzająca stenogram posiedzenia nie odnotowała propozycji Szejnfelda - mimo że nie miała żadnego ale to zadnego interesu żeby coś kryć - to po prostu sekretarka, zrobiła swoje i wyslała do sekretarza Berka
Gość: waw, 85.117.20.23*
2010/01/25 01:05:27
@Marek
4. Nieścisłości zeznań Kapicy to nie roztargnienie tylko bardzo ważna niekonsekwencja bo ten wniosek Szejfelda był zasadniczy a mimo zeznań Kapicy wszystko wskazuje na to ze na posiedzeniu KMRM 17 lipca w ogóle nie padł! Nie to że padł ustnie a fakt leżał za ścianą w sekretariacie tylko w ogóle nie padł! 5. Dopłaty po tym wniosku przepadły a - i tu bardzo ciekawy klocek do układanki jaki dołożyła Marie - 4 sieprnia Chlebowski z sbiesiakiem i Koskiem opijają wódeczką jakąś okazję - opijają z rozmachem skoro Chlebowski choć w zasadzie nic nie pamięta to tą imprezę zapamiętał :) Ja to tak widzę Marek i wydaje mi się ze Kataryna swoją wnikliwą "buchalterią" administracyjną złapała kto w tej drugiej połowie lipca walczył o interesy Koska i Sobiesiaka w ustawie A co do tej sensacji jaka ma się dziś pojawić z Przeglądzie to masz rację - rewelacji bedzie pewnie sporo ale mnie przekonał Maurycy - przeciek prawdopodobnie był wcześniej ale nie z CBA tylko od kogoś kto wiedział że CBA węszy ale nie wiedział gdzie dokładnie węszy i ile już wie i dlatego za tym przeciekiem nie poszło żadne maskowanie działań ani żadne "przegrupowanie frontu" bo nikt nie wiedział jak daleko zaszło CBA w swoich działaniach
Gość: waw, 85.117.20.23*
2010/01/25 01:12:15
@Marek
errata:) - oczywiście chodzilo mi o panią sekretarz Hirszel a nie Hirsz - bardzo przepraszam Pani Sekretarz :)
Gość: waw, 85.117.20.23*
2010/01/25 01:28:29
@Marek
Marek - przepraszam - jeszcze tylko jedno zdanie bo nieścisłość mi się wkradła: To że Szejnfeld złożył swoją propzycję do ustawy i postulował rezygnację z dopłat nie spowodowało oczywiście że dopłaty autoamtycznie z ustawy wyleciały. Ale dzięki temu ustawa na KSRM 17 lipca 2008 roku nie została przyjęta - nie została zamknięta. A o to chodziło, dlatego była ta histeria - żeby ustawy nie zaklepać. Lobbyści zyskali czas i 24 lub 27 września Kosek przekazał Sobiesiakowi 15 stron poprawek do ustawy które Sobiesiak mial komuś przekazać. wiadomo ze 29 września spotkał się ze Schetyną ale czy akurat jemu to dał to tlko wróżbiarstwo. Dobra, skończyłem, dziekuje za uwagę:)
Gość: maurycy, apn-77-114-151-96.dynamic.gprs.plus.pl
2010/01/25 07:04:33
@WAW
Przeciek był. Pisałem: "Stąd powstał popłoch w sprawie panny Sobiesiakówny, równoznaczny z przeciekiem". Nie przeczy to, że ABW mogła od dawna coś wiedzieć, że CBA interesuje się Sobiesiakiem i że "życzliwi" mogli go ostrzegać. Działał tak szeroko, że osoby mu sprzyjajace mogły próbować go otrzeźwiać także we własnym interesie. Sądzę, że Sobiesiak lekceważył długo tego rodzaju ogólne ostrzeżenia. Aż przyszedł "Królik".
Gość: marek 9, apn-77-113-250-102.dynamic.gprs.plus.pl
2010/01/25 10:53:55
Kataryna. Waw. Przeprszam za wątpliwosci, ale to forum traktuje jako burze mózgów. Widze wasze faluja sie jak ocean, mój tylko lekko rozkołysany. W kazdym razie, dziekuje Waw, za wyjasnienia. Stajesz sie wielkim interpretatorem Kataryny. Twoje wyjasnienia brzmia bardzo przekonywujaco, Dziekuje.
I nauczka, oczywiscie dla mnie, bardziej metodologiczna, ze wszystkie te wydarzenia nalezy traktowac calosciowo, ale zeby cokolwiek zrozumiec należy ustawic je w czasie. Mamy wiec wszystko to co wynika z notatek CBA, mamy pisma i notatki RM i ministerstw, ale brakuje mi jeszcze jednego wątku i dlatego prosze o Waszą uwage, Brakuje mi analizy dzialan prokuratury krajowej i prokuratury rzeszowskiej aby uzasadnic pozbycie sie Kaminskiego. Pamietam ( tylko pamietam) konferencje prok, rzeszowskiej gdy mowa była o ekspertyzie uzasadniajacej postawienie Kaminskiemu zarzutow przekroczenia uprawnien w aferze gruntowej. Wazne jest kiedy powstała ta ekspertyzna, ale jeszcze ciekawsze jest, kiedy była zlecona. ( jaka jest procedura, czy to ma i powinno miec odnotowanie w dokumentach) Bo to da nam odpowiedz. Czy to Kaminski zastawił pulapke na premiera? Czy raczej Tusk wykopał dół na Kaminskiego. Uwazam ze obok afery hazardowej jest także afera z bezprawnym wyrzuceniem Kamiskiego.
Gość: Dante, 212.160.99.16*
2010/01/25 11:44:56
Nie mam niestety czasu śledzić przesłuchań, ale z tych strzepów informacji, które do mnie docierają, chciałbym podzielić się następującymi uwagami:
1) nie wierzę w to, że ABW wiedziała coś wcześniej o zainteresowaniu CBA, przekazała tą informację do kręgów rządowych skąd przedostała się ona do bohaterów afery; sam fakt, że CBA węszy powinien wśród Zbysiów i Rysiów wzbudzić popłoch; nerwowe ruchy zaczynają się po spotkaniu Premiera z Drzewieckim, które jak wszystko na to wskazuje zaowocowało kolacją w Pędzącym Króliku; interpretacja Kamińskiego jest spójna i dobrze uzasadniona; te informacje pojawiają się po to, by odwrócić uwagę od hipotezy Kamińskiego; 2) jeśli czegoś nie pokręciłem, to przedstawiciel Ministra Gospodarki zgodnie z zeznaniami Kapicy zgłosił ustnie uwagi na posiedzeniu Komitetu 17 lipca 2008 r. (o czym nie ma śladu w ujawnionych dokumentach); jednocześnie podczas obrad komitetu wpłynęło pismo Szejnfelda - jak Kapica podkreślił - wskazuje na to metryczka faksu); dlaczego przedstawiciel MG nie zabrał tego pisma ze sobą na posiedzenie, tylko zgłaszał uwagi ustnie i nie powiadomił nikogo o mającym nadejść faksie? dlaczego jedna osoba referuje stanowisko na Komitecie, a inna wysyła faksem uwagi podczas obrad Komitetu? wygląda na to, że uwagi Szejneflda rzeczywiście zostały opracowane na ostatnią chwilę, bo nie wiedział o nich przedstawiciel MG podczas obrad komitetu; nie kupuję tłumaczenia Kapicy - gdyby przedstawiciel MG wnioskował o likwidację dopłat ustnie, wiedziałby że pismo jest opracowywane przez Szejnfelda i zostanie przesłane faksem; są przecież smsy, mogli wysłać Hirszel do sekretariatu po faks, który nadszedł w trakcie trwania obrad (pomijam fakt, że tego typu działania na ostatnią minutę się praktycznie nie zdarzają, bo dezorganizują porządek obrad i mogłyby się spotkać z łagdnie mówiąc nieżyczliwą oceną, złośliwym komentarzem; jeżeli ktoś przychodzi nieprzygotowany na obrady, bo "pismo jeszcze się pisze", to zachowuje się niepoważnie i nieprofesjonalnie; można powiedzieć, że nie szanuje czasu wszystkich innych, którzy zdążyli opracować swoje uwagi na czas); nie uwierzę, że dwie osoby miały upoważnienie MG do działania w sprawie ustawy niezależnie od siebie; chciałbym zobaczyć pisemną dekretację Ministra Gospodarki, który ponoć upoważnił Szejnfelda do zgłoszenia uwag; w praktyce wygląda to tak, że projekt ustawy rozsyłany jest do konsultacji, a kierownik każdej jednostki uczestniczącej w tych konsultacjach dekretuje pismo, a tym samym sprawę na konkretną osobę, która staje się z chwilą przekazania poczty odpowiedzialna za załatwienie tej sprawy i jednocześnie upoważniona do działania w tej sprawie; zdarza się że dekretuje się sprawę na więcej niż jedną osobę (np. jedna z nich jest odpowiedzialna za stronę merytoryczną, a druga za ocenę prawną czy czysto legislacyjną), ale te osoby muszą wtedy koordynować swoje działania, żeby nie powstały np. dwie odpowiedzi MG na zapytanie w tej samej sprawie; referenci muszą być wtedy w kontakcie przynajmniej telefonicznym lub mailowym;
Gość: Kinga, nat5.net-access.pl
2010/01/25 11:48:13
marku
Tak masz rację ,tylko trzeba też zadać pytanie KTO zlecił tę analizę prawną w sprawie min.Kamińskiego.
Gość: Dante, 212.160.99.16*
2010/01/25 11:51:08
3) co do zeznań Chlebowskiego, warto zauważyć, że są one niespójne już na poziomie samej przyjętej strategii obrony; jest ona mniej więcej taka - obciążyć Kamińskiego, który wg Zbycha działał na zlecenie polityczne, nie atakując jednocześnie Ministerstwa Finansów; tylko że tak się nie da, bo wychodzi potem na to, że Kamiński perfidnie zawyżył kwotę uszczuplenia dochodów państwa o 200-250 mln zł (Kamiński sądził wg Chlebowskiego, że gdyby kwota była dwukrotnie mniejsza, to nie byłoby afery); z drugiej wg Chlebowskiego dopłaty spowodowałyby miliardowe straty - w tym miejscu Chlebowski zaczyna grzmieć niczym ksiądz na kazaniu (dobrze że nie rozdarł koszuli na piersi niczym Rejtan), ale o błędnych wyliczeniach MF się nie rozwodzi (kwoty oparte się na błędnych skądinąd wyliczeniach MF); narażenie budżetu na wielomiliardowe straty to kryminał, albo przynajmniej powód do natychmiastowej dymisji Kapicy i Rostowskiego ; dlaczego nie protestował głośno wcześniej, przecież znał te wyliczenia? dlaczego nie oskarża Kapicy i Rostowskiego? wolał prywatne rozmowy z Sobiesiakiem, załatwianie jego mniejszych i większych spraw; a my mamy uwierzyć, że Sobiesiak nie chciał dopłat bo jest propaństwowcem? żeby nie rujnować budżetu Ojczyzny? a gdyby dopłaty wprowadzono, to musiałby zamknąć interes?
Gość: maurycy, apn-77-115-172-159.dynamic.gprs.plus.pl
2010/01/25 12:25:23
@Kataryna
W związku z zaczepkami Kwiatkowskiego w stosunku do Kempy proponuję następujace uwagi do analizy: Nie jest możliwe aby ABW zajmując sie od lat sprawami Totalizatora i hazardu nie zwróciła uwagi na to, że CBA interesuje się niektórymi figurantami z tej branży (pamiętajmy o rejestrze operacji wszystkich służb prowadzonym przez ABW!!!!!!!). Oczywiście nie sądzę, aby znali szczegóły, ale mogli wnioskować jakim kręgiem osób (dość przecież ograniczonym na swojej wierchuszce) może się interesować CBA. Chcę jednak wyraźnie powiedzieć, że to w mojej opinii to tylko uspokajało Sobiesiaka (sądzę, że miał zanajomych w ABW i prokuraturze - jak wszędzie), że nic specjalnego się nie dzieje ze strony CBA, które było wyjątkowo ostrożne (mówił o tym Kamiński - musiał przecież wiedzieć o "życzliwości" ABW wobec CBA i stąd ostrożność i kamuflaż) Tak było jednak do czasu kiedy Kamiński ujawnił premierowi co rzeczywiście wie CBA - pokazując bepośrednio materiały operacyjne. Wtedy powstał popłoch. Narada ze Schetyną i Drzewieckim. Potem hamowanie sprawy Sobiesiakówny i TO BYŁO JUZ BEZPOŚREDNIM PRZECIEKIEM LUB RÓWNAŁO SIĘ PRZECIEKOWI W ODBIORZE KAŻDEGO CHOĆ TROCHĘ KUMATEGO. Sobiesiak, wiedząc, że ABW nie może mu zrobić krzywdy musiał wyciągać słuszny wniosek, że to CBA z Kamińskim dogrzebało się do jego sprawek. Inne służby w praktyce nie mogły tu wchodzić w rachubę, co też można uzasadnić. Czyli w "Króliku" przeciek dokonał się bezsprzecznie, ale obrońcy Sobiesiaka będą oczywiście pokazywali i uprawdopodobniali, że rola CBA była znana mu już od dawna. Tak - Sobiesiak nie będąć dzieckiem musiał się liczyć z możliwością zainteresowania CBA, ale od czego miał wszędzie znajomych!!!!! i wspołników!!!!. Wiedział, że cała ferajna będzie się bronić zbiorowo, bo inaczej to on ich zatopi. I tak się dzieje na naszych oczach (tj. zbiorowa obrona). To sie nazywa jazda po bandzie. Pozostaję z uznaniem panie Sobiesiak.
Gość: Dante, 212.160.99.16*
2010/01/25 13:02:58
Nie rozumiem - jaka linia obrony? Nawet jeżeli Sobiesiak wiedział o działaniach CBA od dłuższego czasu - to jak to uzasadni? Wiedział wcześniej, bo ma znajomych w rządzie i prokuraturze? Jakie ukłony dla Sobiesiaka - spanikował chłopina jak dziecko. Właściwie gdyby nie nieostrożny Sobiesiak z jednej, chlapiący przez telefon bez żadnych skrupułów i bez skrępowania, a Chlebowski z drugiej ("blokuję sprawę dopłat od roku") stenogramy CBA nie miałyby żadnej siły oddziaływania, pies z kulawą nogą by się nimi nie zainteresował. Zachowanie Sobiesiaka jednoznacznie świadczy o zdobyciu przez niego informacji, że jest inwigilowany. Wiadomo kiedy się dowiedział, łatwo można to wychwycić śledząc zmianę sposobu jego zachowania. Ale nawet gdy już wiedział, chlapnął kilka pięknych bon motów. Mózgowiec. Jak on doszedł do takich pieniędzy i pozycji? Odpowiedź - bezwzględność i chamstwo. Taki Dyzma w biznesie.
Gość: maurycy, apn-77-113-59-125.dynamic.gprs.plus.pl
2010/01/25 13:37:05
@Dante
Masz dużo dobrej woli utopienia Sobiesiaka. Ale nie zapieniaj sie, tylko zobacz jakie już mamy w mediach "przesłuchy". Pojawia się np. redaktor (Czerkawski? - nie pamietam teraz nazwiska), który mówi, że ma znajomego, który opowiedział mu, że na przełomie 2008/2009 ostrzegał Sobiesiaka przed CBA itd itp. Zobacz np. gorliwość Kwiatkowskiego, który szarpie medialnie Kempę. To linia obrony ferajny - a nie samego Sobiesiiaka! Ponadto, Szanowny Dante, generalnie zgadzam się, że Sobiesiak był nadmiernie pewny siebie i nie wybroni swojego złego obrazu (i może czynów karalnych). Natomiast zauważ, że linia obrony ferajny dotyczy zarzutu przecieku od premiera. To podkreślam, bo może dotąd nie wyraziłem się wystarczająco jasno. Tak więc, uważam, że przeciek w Króliku byl i ferajna zrobi wszystko żeby to zamazać. Tymczasem idzie próba dość prymitywnego merytorycznie chwytu, że nie mogło być przecieku bo Sobiesiak i tak wcześniej wiedział o CBA (a może to samo CBA przeciekło do Sob. jak mówi Palikot). Tę linię obrony ferajny trzeba podważyć. Namawiam do tego także Ciebie - @Dante. Łączę ukłony ps. widzę szansę w tym, że ferajna zbyt gorliwie może chcieć utopić Sobiesiaka
Gość: Dante, 212.160.99.16*
2010/01/25 16:00:13
@maurycy
Ja się nie zapieniam, może używam zbyt ostrych słów, ale już mam taki defekt. Zresztą żeby nikt nie brał moich wpisów za bardzo na serio napisałem wcześniej, że nie śledzę niestety przesłuchań i wszystkich doniesień medialnych, bo nie mam na to czasu. Żeby formułować jakieś końcowe, podsumowujące tezy trzeba mieć rzetelną wiedzę, a ja takiej nie posiadam. Co nie znaczy, że nie interesuje mnie cała sprawa. Proszę zatem traktować moje kategoryczne sądy jako głos w dyskusji, jako robocze hipotezy, które można oczywiście zbić. Odnośnie linii obrony Sobiesiaka - wyobrażam sobie naturalnie, że ferajna uzgodniła jakąś wspólną linię obrony i jestem świadomy, że rozpuszczane pogłoski o wcześniejszej wiedzy Rysia dotyczącej zainteresowania CBA jego osobą mają służyć jedynie rozmyciu sprawy przecieku. Nie mam złudzeń. Obserwując działalność prokuratorów w sprawie przeciwko Kamińskiemu czy umorzenie śledztwa przeciwko Kaczmarkowi i ferajnie trzeba dojść do wniosku, że uzasadnić można wszystko i żadna logika nie obowiązuje. Zarzuty dla Kamińskiego pojawiły się we wrześniu, już po upływie terminu prowadzenia śledztwa, które zostało przedłużone do 31 sierpnia 2009 r. i nie wiemy nawet jakie było uzasadnienie przedłużenia postępowania - jak wiadomo kalendarz z terminami zakończenia śledztw to dla każdego prokuratora świętość, więc uchybienia w procedurze przedłużania postępowania powinny wzbudzić największe zdumienie. W przypadku Kaczmarka, który miał zarzuty za składanie fałszywych zeznań i utrudnianie śledztwa powołano się na zasadę, że świadek ma prawo odmówić odpowiedzi na pytanie, jeżeli zeznanie może narazić jego lub osobę dla niego najbliższą na odpowiedzialność karną. Jeżeli skłamie, to nie można go później karać za kłamstwo, jeżeli oskarżony zostanie następnie o czyn, co do którego skłamał. Kaczmarek nie skorzystał z prawa do odmowy odpowiedzi na pytanie. Eksperci uznali, że Kaczmarek mógł kłamać, bo znajdował się "w kręgu podejrzeń". Jednocześnie umorzono sprawę przecieku, bo nie było wystarczających dowodów na przeciek. Więc jaki "krąg podejrzeń"? Gdyby Kaczmarek dostał następnie zarzuty za przeciek to można by mówić o prawie do zeznawania nieprawdy w tej sprawie (wcześniejsze zeznania w charakterze świadka nie mogłyby stanowić podstawy zarzutów za zeznanie nieprawdy w sprawie źródeł przecieku). Ale tu nie ma przecieku i nie ma fałszywych zeznań Kaczmarka. Czy określenie "krąg podejrzeń" nie jest interpretowane zbyt szeroko? Kto je sformułował, bo nie ustawodawca przecież? Taka interpretacja sparaliżuje każde śledztwo w sprawie przecieku. Jakkolwiek nieprawdopodobna byłaby teza, że Sobiesiak wiedział wcześniej, to nie będzie raczej problemu z umorzeniem śledztwa w sprawie przecieku z powodu braku danych dostatecznie uzasadniających podejrzenie popełnienia przestępstwa. Przyznaję to ze smutkiem.
Gość: Fr., blokers.interkonekt.pl
2010/01/25 16:30:05
Odbiegając od tematu przesłuchań -
Od pewnego czasu coraz głośniej rozbrzmiewa pytanie czy prezydentura Zabrza jest warta aż takiego poświęcenia pana Przewodniczącego... warto więc może tu przypomnieć krótko pewną sprawę sprzed paru lat. RZECZPOSPOLITA, 4.06.2003: "Jak dowiedziała się "Rzeczpospolita", sprawa dotyczy śledztwa prowadzonego przez Prokuraturę Okręgową w Gliwicach w związku z podejrzeniem nieprawidłowości przy sprzedaży akcji Huty Zabrze SA. Przedsiębiorca z Częstochowy Leszek Kulawik wraz z dwoma wspólnikami kupił hutę dzień przed Wigilią w 1996 r. od NFI Progres za 750 tys. zł. W tym samym czasie władze miasta zdecydowały o oddłużeniu huty - darowały jej ok. 8 mln zł zaległych podatków. Decyzję w imieniu Zabrza podpisał Mirosław Sekuła, ówczesny wiceprezydent tego miasta. Twierdzi, że podpisując decyzję chciał ratować hutę, i nie wiedział o sprzedaniu jej przez NFI." Jak ta sprawa się skończyła? Czy ktoś to sobie przypomina?
Gość: psychiatra, 77.255.59.22*
2010/01/25 17:08:49
ku pokrzepieniu serc:)
Dzisiaj w Tvp info przy okazji komentowania sprawy Piskorskiego jakiś poseł PO powiedział, że PO nie ma WROGÓW POLITYCZNYCH, tylko PRZECIWNIKÓW POLITYCZNYCH (czyli ludzi o odmiennej wizji państwa uściślenie moje). Cóż, cieszmy się, że PO być może wreszcie odkryła, że ludzie o odmiennej wizji państwa nie są ich wrogami. Może idąc za ciosemPO odkryje jeszcze, że ci inni mają prawo do odmiennej wizji państwa, w której np. nie ma miejsca na standardy, jakie przed KH zaprezentował p. Chlebowski. Cieszmy się więc, ale umiarkowanie. Bo jeśli za tym wiekopomnym odkryciem partii miłości nie pójdą ze strony PO przeprosiny skierowane do najważniejszych osób w państwie czyli do nas, wyborców!, przeprosiny za: - słowa nienawiści (Zabić PiS p. Niesiołowskiego), - za kłamstwa i pomówienia (np. Palikota wobec Prezydenta), - za manipulacje zmierzające do zdeprecjonowania afery hazardowej, - za 4 lata szczucia Polaków jednych przeciw drugim, zgodnie z nikczemną zasadą dziel i rządź, więc jeśli takich przeprosin nie usłyszymy, to będzie jasne, że to tylko kolejny prostacki myk pod publiczkę. PS. A premier już trenuje...Dzisiaj sparrinpartnerem byli uczniowie gdańskiego gimnazjum, do którego uczęszczała pani premierowa J Pozdrwiam wszystkich pracusiów 2010/01/25 18:00:35
My tu gadu-gadu a tu nowa tym razem MEGA-afera na horyzoncie: slyszeliscie juz o tym jak Zarzad Bumaru sekutyryzowal kredyt we francuskim banku inwestycyjnym akcjami Radwaru w taki sposob, ze prawdopodobnie a 4 dni straci nad nim kontrole.... Qrwa co sie dzieje w tym Panstwie...
Gość: maurycy, apn-77-113-140-107.dynamic.gprs.plus.pl
2010/01/25 18:03:49
@Dante
Jestem pod wrażeniem. Sugerowałem abyś się postarał i dałeś ładny kawałek prawnych uwag. Bez paragrafów i bez słów kluczy (np. kontratyp pozaustawowy). Tylko skąd tyle defetyzmu, ale rozumiem, rozumiem .....porzućcie wszelką nadzieję. Przywołując się jednak do rzeczy chcę powiedzieć, że przytoczone przez Ciebie przykłady machlojek prokuratorskich powinny być skonsumowane w sprawie hazardowej w taki sposób, żeby podnieść poprzeczkę (i cenę) wymaganych kombinacji tych, którzy będą chcieli rozmazać wątek przecieku w Króliku. W tym celu stawiam do dyspozycji zainteresowanych prostą tezę, że oczywista, generalna wiedza Sobiesiaka co do potencjalnego działania CBA nie wyklucza, że w Króliku nastąpiło działanie równoznaczne z przeciekiem (albo przeciek wprost czyli wyraźne wskazanie pannie S. co wie CBA), którego uczestnikiem był Rosół, poinformowany przez Mira i zobowiązany do pożarowego działania. Co i od kogo usłyszał Miro? Tu są rózne mozliwości. Przede wszystkim trzeba zauważyć, że Miro wzbudził się natychmiast po wizycie u premiera, Ale był tam też Schetyna. Można np przyjąć, że premier wezwał Grzecha i Mira, aby pod byle pretekstem nakazać im tylko zastopowanie wszelkich działań dotyczących ustawy hazardowej, które nie byłyby z nim uzgodnione. Natomiast Schetyna mógł zaraz potem jeszcze bardziej podkręcić swojego własnego protegowanego Mira i wskazać mu według własnej opinii i wiedzy potencjalną lub rzeczywistą rolę CBA, To dopiero mogło uświadomić Mirowi, że się pali. Prowadzę do wniosku, że trzeba się przygotowac na sytuację, że wszyscy trzej panowie zgodnie będą twierdzić, że nazwa CBA nie padła pomiędzy nimi w krytycznym momencie spotkania u premiera i zaraz potem. Mówię na to, że niech sobie tak twierdzą, bo przeciek z definicji nie musi polegać na użyciu magicznego słowa CBA. Uważam, że wystarczy tu działanie, które mogło doprowadzić i doprowadziło Sobiesiaka do zorientowania sie, że CBA bardzo intensywnie pracuje nad jego sprawkami. Uważam, że zarzut karny powinien być postawiony premierowi, Grzechowi i Mirowi już za to "mogło spowodować" jako czyn solidarny - niezależnie czy "spowodowało", a spowodowało. Czyli czynem jest solidarne działanie mogące spowodować ostrzeżenie Sobiesiaka przed działaniami CBA poprzez działania niemajace na celu interesu publicznego (wszyscy są funkcjonariuszami publicznymi) i ochrony czynności organów dochodzeniowo śledczych, ale motywowane usiłowaniem ochrony interesu partyjnego oraz osobistego. Interes Tuska - ratowanie obrazu PO jako wehikułu wiozącego go do stanowisk państwowych. Interes Grzecha - tak samo jak Tuska oraz ukrycie własnych grzechów we współpracy z Sobiesiakiem (np. nielegalne finansowanie kampanii PO), Mira - jak koledzy oraz jeszcze wiecej grzechów własnych bo najwiecej DZIAŁAŁ w realu, pozostawiając materialne ślady, w interesie Sobiesiaka. To wszystko wyżej jest oczywiście pewnym założeniem koncepcyjnym, ale może wesprze działania prawników i śledczych z komisji. Jak widzisz, drogi @Dante, jest nad czym pracować.
Gość: maurycy, apn-77-113-140-107.dynamic.gprs.plus.pl
2010/01/25 18:04:03
@Dante
Jestem pod wrażeniem. Sugerowałem abyś się postarał i dałeś ładny kawałek prawnych uwag. Bez paragrafów i bez słów kluczy (np. kontratyp pozaustawowy). Tylko skąd tyle defetyzmu, ale rozumiem, rozumiem .....porzućcie wszelką nadzieję. Przywołując się jednak do rzeczy chcę powiedzieć, że przytoczone przez Ciebie przykłady machlojek prokuratorskich powinny być skonsumowane w sprawie hazardowej w taki sposób, żeby podnieść poprzeczkę (i cenę) wymaganych kombinacji tych, którzy będą chcieli rozmazać wątek przecieku w Króliku. W tym celu stawiam do dyspozycji zainteresowanych prostą tezę, że oczywista, generalna wiedza Sobiesiaka co do potencjalnego działania CBA nie wyklucza, że w Króliku nastąpiło działanie równoznaczne z przeciekiem (albo przeciek wprost czyli wyraźne wskazanie pannie S. co wie CBA), którego uczestnikiem był Rosół, poinformowany przez Mira i zobowiązany do pożarowego działania. Co i od kogo usłyszał Miro? Tu są rózne mozliwości. Przede wszystkim trzeba zauważyć, że Miro wzbudził się natychmiast po wizycie u premiera, Ale był tam też Schetyna. Można np przyjąć, że premier wezwał Grzecha i Mira, aby pod byle pretekstem nakazać im tylko zastopowanie wszelkich działań dotyczących ustawy hazardowej, które nie byłyby z nim uzgodnione. Natomiast Schetyna mógł zaraz potem jeszcze bardziej podkręcić swojego własnego protegowanego Mira i wskazać mu według własnej opinii i wiedzy potencjalną lub rzeczywistą rolę CBA, To dopiero mogło uświadomić Mirowi, że się pali. Prowadzę do wniosku, że trzeba się przygotowac na sytuację, że wszyscy trzej panowie zgodnie będą twierdzić, że nazwa CBA nie padła pomiędzy nimi w krytycznym momencie spotkania u premiera i zaraz potem. Mówię na to, że niech sobie tak twierdzą, bo przeciek z definicji nie musi polegać na użyciu magicznego słowa CBA. Uważam, że wystarczy tu działanie, które mogło doprowadzić i doprowadziło Sobiesiaka do zorientowania sie, że CBA bardzo intensywnie pracuje nad jego sprawkami. Uważam, że zarzut karny powinien być postawiony premierowi, Grzechowi i Mirowi już za to "mogło spowodować" jako czyn solidarny - niezależnie czy "spowodowało", a spowodowało. Czyli czynem jest solidarne działanie mogące spowodować ostrzeżenie Sobiesiaka przed działaniami CBA poprzez działania niemajace na celu interesu publicznego (wszyscy są funkcjonariuszami publicznymi) i ochrony czynności organów dochodzeniowo śledczych, ale motywowane usiłowaniem ochrony interesu partyjnego oraz osobistego. Interes Tuska - ratowanie obrazu PO jako wehikułu wiozącego go do stanowisk państwowych. Interes Grzecha - tak samo jak Tuska oraz ukrycie własnych grzechów we współpracy z Sobiesiakiem (np. nielegalne finansowanie kampanii PO), Mira - jak koledzy oraz jeszcze wiecej grzechów własnych bo najwiecej DZIAŁAŁ w realu, pozostawiając materialne ślady, w interesie Sobiesiaka. To wszystko wyżej jest oczywiście pewnym założeniem koncepcyjnym, ale może wesprze działania prawników i śledczych z komisji. Jak widzisz, drogi @Dante, jest nad czym pracować. 2010/01/25 18:10:20
Z doniesien NCz. wynika, ze P. Bondaryk zatudnil 14 oficerow ABW (poprzednio zwolnionych za rzadu PiS), ktorzy byli zarejestrowani jako agenci STASI.... doniesienia to zostaly potwierdzone przez H. Piecucha.
Gość: latarnik, bje132.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/01/25 18:35:58
daty
z datami Kapica namieszał ,ale skoro Boni zlecił mu pracę nad nową ustawą to czemu nie powiedział o tym Chlebowskiemu ,a korzystajac z okazji proponuję ogólną akcję przeslij Sekule zegarek bo jego szwankuje
Gość: Cyceron, acbr178.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/01/25 22:51:19
Prawdomównego tytana intelektu o żelaznych standardach i Ojca Narodu można obejrzeć tutaj: www.dziennik.pl/polityka/article534171/Tusk_stanie_przed_komisja_sledcza_4_lutego.html
Gość: waw, 85.117.20.23*
2010/01/25 22:56:52
Trochę z innej beczki ale zwariujemy jak będziemy gadać tylko o aferze hazardowej! Dziś Prezydent Kaczyński wręczył upominki dzieciom które dokonały heroicznych wyczynów żeby ratować innych. Głupio się trochę przyznać ale ...kurde balans..wzruszyłem się. Nie ryczałem może tak jak ta Zocha z Zawoi co miała takiego zeza że jak płakała to jej łzy po plecach ciekły ale, cholender , byłem po raz wtóry dumny że jestem Polakiem. Nieważne że to akurat Kaczyński, to nie ma znaczenia ale uważam że to fantastycznie że do takiego spotkania Prezydenta z tymi dziećmi i ich Rodzicami doszło. Jeśli chcemy mieć tożsamość narodową - czyli jakieś cechy narodowe których jesteśmy świadomi i których się trzymamy w życiu to takie wyczyny - choćby nawet dzieci , musimy nagłasniać i nagradzać na każdym kroku i chrzanić teksty że to propaganda jeśli się takie pojawią. Pamiętam z niegdysiejszych czasów tezę filozoficzną , czy moze raczej socjolowgiczną jaką postawiłi: Jan Paweł II, Waclav Havel i ktoś trzeci ale nie pamiętam - Sołżenicyn albo Sacharow że społeczeństwa krajów postkomunistycznych będą z czasem szlachetnieć, że złe, bolesne doświadczenia, wyrobiona wrażliwość na opatrzoną niesprawiedliwość i przemoc zakodują w nich szlachetność i mądrość która kiedyś będzie wzorcem dla społeczeństw Zachodu. Śmieszą mnie teksty zakompleksionych pseudo-euroentuzjastów że my to jesteśmy ciemnogród i chamski motłoch a TAMCI to dopiero są nadludzie. Jak oglądałem dziś tą uroczystość w pałacu prezydenckim to miałem pewność - kompleksy uczniów "michnikowszczyzny" zaczynają schodzić na margines - WRESZCIE!
2010/01/25 23:20:25
Koniec rządów Tuska:
www.youtube.com/watch?v=-93YSNPR9XQ
Gość: mazur, host-85-27-110-133.brutele.be
2010/01/25 23:44:35
@ kataryna,
@ all: Co dwie głowy to nie jedna....zainspirowany wypowiedzią 'marek 9' wydaje mi się, że burza mózgów na tym blogu powinna doprowadzić do powstania alternatywnego raportu w sprawie tzw. 'afery hazardowej' - tzn. raportu alternatywnego w stosunku do tych, które napiszą członkowie komisji sejmowej. I mimo, że raportu jeszcze nie ma, to ja już mam dla niego nazwę:))) I niech będzie to Raport Carycy - bo Caryca politycznej blogosfery nad Bugiem, Odrą i Wisłą jest tylko jedna: a na imię jej 'kataryna' :))) Jestem przekonany, że wszyscy swoimi uwagami i spostrzeżeniami wspomagają i dalej będą wspomagać proces powstawania takiego raportu, jeśli tylko 'kataryna' zdecyduje się go stworzyć? Wydaje mi się, że jego powstanie byłoby naturalną konsekwencją prowadzonej w tym miejscu dyskusji? No i dobrze chyba by się stało, gdyby ten raport był gotowy przed publikacjami raportów napisanych przez członków komisji sejmowej ds. zbadania 'afery hazardowej'. Pamiętajcie: Co dwie głowy to nie jedna :))) 2010/01/25 23:47:54
2010/01/26 00:00:58
~~
Umowa moskiewska W cieniu naszych afer lokalnych podpisywane są umowy wieloletnie determinujące naszą przyszłość ekonomiczną: www.youtube.com/watch?v=yrO-3L6EFTE www.youtube.com/watch?v=odhFoiKg7PM www.youtube.com/watch?v=YjFnMpPM9ew ~~ 2010/01/26 08:23:41
@waw.
"Śmieszą mnie teksty zakompleksionych pseudo-euroentuzjastów że my to jesteśmy ciemnogród i chamski motłoch a TAMCI to dopiero są nadludzie" Ale jest pare drobiazgow ktore powinnismy wyeliminowac. 39 i cos miliardow zlotych wydane w tamtym roku na alkohol. To wypada pare tysiecy zlotych srednio na rodzine. Jesli dodamy papierosy i hazard wyjdzie pare groszy na najpilniejsze potrzeby . O szesciu grzechac glownych nie wspomne bo KK tez jakos o tym nie wspomina. Wady trzeba eliminowac ale nie zrobi tego za nas zaradny Jacek Kurski czy troszczacy sie o zdrowie prezydenta Janusz Palikot. Musimy sie sami z tym uporac w rodzinach i dobrze zorganizowanych lokalnych wspolnotach ( gmina , szkola parafia, organizacje mlodziezowe itd). Jest to tak zwana zasada pomocniczosci zupelnie inna od Poski Solidarnej *) W ferworze walki o IV RP lub odwrotnie nikt tym sie nie zajmuje . A szkoda. Bo w porzadnej rodzinie wychowuja sie porzadni obywatele. Udalo sie zrobic po I wojnie swiatowej mimo zdecydowanie gorszej sytuacji materialnej i politycznej. *) Polska Solidarna z def. biedni lub udajacy biednych grabia tzw bogatych , bo im sie nalezy w majestacie prawa.
Gość: Dante, 212.160.99.16*
2010/01/26 09:28:17
Zgadzam się że aby zbudować zdrowe społeczeństwo musimy zacząć od samych siebie. Trzeba najpierw wyjąć belkę ze swego oka itd. Zadać sobie pytanie: czy jestem napewno uczciwy, czy nie wyłudzam świadczeń, nie ściągam nielegalnie programów, nie jeżdżę na gapę bez biletu... Aby społeczeństwo mogło normalnie funkcjonować musi istnieć pewien stopień zaufania w relacjach międzyludzkich, wynikający z przestrzegania przez większość jednego lub kilku zbliżonych systemów norm moralnych (po pierwszej wojnie pomimo wielu różnic i konfliktów społecznych i narodowościowych praktycznie nikt nie odrzucał systemu norm moralnych opartych na Biblii - czy to Polacy, Ukraińcy czy Żydzi). Jeżeli tego nie ma, to nadzór ze strony aparatu państwowego nie pomoże. Urzędnicy są częścią społeczeństwa i są po części tacy jak my i pozwalają sobie na tyle, na ile mogą z uwagi na strach przed opinią publiczną. Najważniejszą częścią wolnego społeczeństwa są wolne media, ale tu też bardzo wiele zależy od tego, jak mocny kościec moralny mają dziennikarze, redaktorzy naczelni, właściciele gazet, koncernów medialnych itd
Gość: marek 9, apn-77-115-219-31.dynamic.gprs.plus.pl
2010/01/26 10:50:21
Mazur. Pomysł dobry. Tytuł chyba nazbyt frywolny. Kataryna jako caryca, a my jako kochankowie intelektu, chyba, ze tak...
A wracajac do twojego konkretnego pomysłu, takie głosy pojawiły sie na tym forum gdy wchodziło w gre pozbycie sie Wassermanna i Kempy i rozwiazanie komisji. Pamietaj, ze my, a takze Kataryna, nie mamy dostepu do wszystkich dokumentów. Moze raczej należałoby Twoj pomysł nieco zmodyfikowac. Do powiedzmy KALENDARIUM KATARYNY. Taki dokument byłby chyba potrzebny, bo ja, a mysle i wielu z nas gubimy sie w wydarzeniach i datach. No i jeszcze raz, uparcie wracam do wątku zwiazanym z prokuratura rzeszowska. I postawienie zarzutów przekroczenia uprawnien przez Kaminskiego. Prosba, aby ten watek był także zamieszczony w tym kalendarium. O ile oczywiscie Kataryna to podchwyci. 2010/01/26 11:52:18
"Nie dawajcie psom tego, co święte, i nie rzucajcie swych pereł przed świnie, by ich nie podeptały nogami, i obrociwszy się, nie poszarpały was samych. ... " Podziwiam Państwa wiarę i nadzieje...
Gość: Marie, public-gprs64397.centertel.pl
2010/01/26 12:57:50
Witaj Kataryno!
Pamiętasz moje sugestie, że telefon Boniego do Kapicy z początku sierpnia mógł dotyczyć zupełnie innej ustawy. Sugerowałam, że na tapecie była także ustawa o służbie celnej, która została przegłosowana w sejmie tuz po wakacjach. Ustawa o słuzbie celnej to był konik Kapicy (sam to podkreslał w zeznaniach) Moim zdaniem telefon Boniego dot. własnie tej ustawy i dlatego Kapica prawdopodobnie prosił o dokumenty o służbie celnej, a nie dokumenty dot. ustawy hazardowej. Dziś się Boni zakręcił z datą 30 lipca i dodatkowo dorzucił spotkanie z Kapicą w dniu 31 lipca, o którym nic nie wspominał sam Kapica. Zeznania Boniego nt. tego spotkania potwierdzają moje przypuszczenia. Oto, co powiedział Boni o 31 lipca: "Jak powiedział, z Kapicą mieli "okazję do krótkiej wymiany zdań 31 lipca 2009 r.", ponieważ byli wcześniej umówieni na spotkanie w związku z pracami nad nowelizacją ustawy o Służbie Celnej. Boni relacjonował w swojej swobodnej wypowiedzi, że podczas spotkania z Kapicą 31 lipca przedmiotem rozmowy było też "zwiększenie możliwości opodatkowania sektora hazardowego oraz przemyślenie skali jego rozrostu w Polsce"." wiadomosci.onet.pl/2117978,11,uznalismy_ze_nalezy_pilnie_zajac_sie_ta_ustawa,item.html
Gość: folt37, 77-253-143-209.adsl.inetia.pl
2010/01/26 13:47:06
Aż prosi się dodać kilka kropel dziegciu do tego miodu płynącego z wielu komentarzy. Tym dziegciem jest opinia prof. Nałęcza - wskazywanego jako wzór przewodniczącego komisji śledczej (Rywin), który w sprawie skandalicznej rozmowy posła Arłukowicza z Anitą Błochowiak (SLD) - świadkiem w sprawie - i usprawiedliwienia tego skandalu przez poseł B. Kępę oświadcza: "Pani Kępa słusznie jako prawnik teoretyczną sytuację zinterpretowała jako niedopuszczalną, ale gdy się zorientowała, że chodzi o Arłukowicza zaczęła odwracać kota ogonem. Ta rozmowa z Kępą utwierdziła mnie w przekonaniu, że istnieje niepisany - mam nadzieję - sojusz między posłami PIS i SLD. Dla nich liczy się przede wszystkim walka z PO, co nie jest dobre, bo powinno się liczyć wyjaśnienie afery hazardowej".
A więc nie tylko ja uważam, że hazardowa komisja śledcza, to arena igrzysk politycznych w walce o władzę, a nie dla dobra obywateli.
Gość: , rev249.tmark100.revers.nsm.pl
2010/01/26 16:45:03
ni9e z Kepą, a z Kempą, a przy okazji pisz prawde i nie manipuluj to nieładnie.
Wystarczy jak robią to poslowie PO w komisji.
Gość: Cyceron, elc67.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/01/26 17:00:35
@folt37
Wam, wyborcom Platformy jest teraz szczególnie ciężko, nie dziwię się wam, taka nieskazitelna partia, lokomotywa europejskiego rozwoju, ostatnia nadzieja uczciwych , w ciągu kilku miesięcy zamieniła się w kupkę popiołu, ale uwierz mi Folt, na tym zjeździe Platformy do rynsztoka skorzystamy wszyscy, Ty również, chyba że się również kręcisz po cmentarzach zamiast uczciwie pracować, wtedy będziesz miał problem, Pozdrawiam! 2010/01/26 17:28:48
Witam
@Marie "Moim zdaniem telefon Boniego dot. własnie tej ustawy i dlatego Kapica prawdopodobnie prosił o dokumenty o służbie celnej, a nie dokumenty dot. ustawy hazardowej" Jak już wcześniej pisałem Kapica na pytania Kempy odpowiadał że chodzi o ustawę hazardową! Strona 80 oraz 121-122 stenogramu raczej nie pozostawia wątpliwości. Kempa dwa rady podpytywała się Kapicy i dwa razy jasno potwierdzał że chodzi o 'hazardową'
Gość: Marie, public77788.xdsl.centertel.pl
2010/01/26 18:01:42
@ warszawski_zgred
Pozostaję przy swoich przypuszczeniach - 30 lipca 2009 r. to zwykła wrzutka. Dziś sam Boni zakręcił się w zeznaniach i zupełnie inaczej przedstawiał spotkanie z tego dnia. Zapomniał o najistotniejszej rzeczy, o której mówił w sejmie w dniu 8 października, tj. o wniosku premiera w sprawie przygotowania w trybie pilnym nowego projektu ustawy hazardowej.
Gość: Marie, public77788.xdsl.centertel.pl
2010/01/26 18:20:37
@ warszawski_zgred
Nawet "GW" zauważyła różnice w zeznaniach Boniego i Kapicy dot. tajemniczej daty - 30 lipca 2009 roku. "Komisja hazardowa: śledczy dociskają, zeznania Boniego i Kapicy się różnią" Kapica, który zeznawał przed komisją, nic o tym spotkaniu nie powiedział. Pamięta on, że polecenie sporządzenia analiz dostał 3 sierpnia. Był na urlopie. - Nie mam w pamięci wszystkich urlopów - wyjaśnił Boni. A dlaczego dzwonił do Kapicy 3 sierpnia skoro o poleceniach premiera rozmawiali 31 lipca? I czy rząd nie miał analiz jak wygląda rynek skoro od ponad roku ministerstwo finansów pracowało nad tą ustawą? Boni zeznał, że nie chodziło mu o luźną kartkę z wyliczeniami jak jest w innych krajach, ale chciał mieć odpowiednio przygotowane informacje. - Dobrze mieć tabelkę - dodał. W październiku w Sejmie, gdy Boni referował informację rządu o pracach nad ustawą hazardową, Boni mówił, że właśnie na tym spotkaniu zapadła decyzja o rozpoczęciu prac nad nową ustawą "wobec przedłużającej się pracy nad ustawą". Dziś oświadczył, że to była jego interpretacja wydarzeń. wyborcza.pl/1,75248,7494584,Komisja_hazardowa__sledczy_dociskaja__zeznania_Boniego.html
Gość: waw, 85.117.21.4*
2010/01/26 19:00:44
@Warszawski Zgred
Nie miałem dziś okazji oglądać ani słuchać Boniego ale była okazja z kimś pogadać o sprawie ustawy hazardowej i obaj z moim rozmówcą szliśmy jak burza w znanych już informacjach jak i we wnioskach...do momentu kiedy nie dojechaliśmy do 30 lipca 2009. Tak jak wcześniej pisała Kasia-ryna ta data w kontekście ustawy hazardowej nie ma kompletnie ale to kompletnie żadnego sensu. Ten 30 lipca mógłby posłużyć dla propagandowego odtrąbienia ze powstaje całkiem nowiutka, pachnąca świeżością i czystością ustawa ale to by znaczyło WYŁĄCZNIE ze własnie wtedy, pod koniec lipca doszło do jakiegoś przecieku o wiedzy CBA i trzeba wyczyścić teren tworząc niby to nową ustawę - innego powodu nie mogło być a kompletnie nic o takim przecieku własnie wtedy nie świadczy - tymbardziej że: 1. z zeznań żadnego jak na razie świadka - z Rostowskim na czele, nikt nie słyszał o jakimkolwiek początku prac nad nową ustawą właśnie od 30 lipca 2. nie było żadnych ruchów odnotowanych np w stenogramów z podsłuchów, sugerujących jakikolwiek przeciek w tamtym czasie - 20 sierpnia był pierwszym takim sygnałem i to sygnałem nie do przeoczenia 3. jesli była by to "ustawa propagandowa" żeby pokazać że rząd tworzy coś czystego i nieskalanego lewym lobbingiem to po pierwsze najpierw trzeba by oddtrąbić że przy "starej" ustawie były lewe naciski a po drugie trzeba by...odtrąbić szerokiej publiczności początek prac a nikt tego nie zrobił 4. to moje wrażenie, mam świadomość że nie może ono być argumentem ale jestem przekonany że Boni to nie facet który kręci lewe lody w takich biznesowo-lobbistyczno-finansowych przepychankach - obserwujemy go w polityce od iluś tam -sięciu lat - to absurd, nie ten gość Kiedy siadłem do kompa i przeczytałem analizę i wnioski Marie to tak jak by ktoś mi dołożył ostani brakujący elemencik w puzzlach ze zdjęciem Alp. Jeśli wniosek Marie się potwierdzi a jak na razie wszystko na to wskazuje, że spotkanie 30 lipca i założenia przesłane wewnętrznym obiegiem Służby Celnej dotyczyły ustawy o Służbie Celnej a nie ustawy hazardowej to chyba będziemy mieli wyajśniony bardzo ważny okres który bruździł w wyjaśnieniu całej afery. Co więcej - wyciągnięcie prędzej czy później tych założeń przesłanych Kapicy na urlop pewnie będzie miało miejsce - Boni by tu nie kłamał Pytanie tylko oczywiście czemu Kapica wcześniej nie wyprowadził śledczych z błędu (przecież bodaj Kempa go o to pytała) i postąpił z myśl zasady: "nie skłamię ale tez nie powiem prawdy" Ja nie mam żadnych tez poza lojalnością lub...strachem
Gość: waw, 85.117.21.4*
2010/01/26 19:07:35
@Warszawski Zgred
A! - przepraszam - mógł być jeszcze jeden powód tego ze 30 lipca Tusk lub Boni albo, hipotetycznie Roguska-Suchocka :) próbowali naprawić machloje przy tworzeniu "starej" ustawy - to tarcie wewnątrz PO i próba odsunięcia ludzi Schetyny od tej ustawy. Ale wtedy to na pewno wyszło by w podsłuchach Sobiesiaka i tekst "mam zakaz kontaktów z VIP-ami" padłby właśnie wtedy choć w nieco innym kontekscie i kto inny by ten "zakaz" wydał.
Gość: maurycy, apn-77-115-30-223.dynamic.gprs.plus.pl
2010/01/26 19:26:32
Mam wrażenie, iz Boni podjął sie dziś roli rozmywania momentu (końcówka lipca 2009) podjecia przez premiera decyzj o pisaniu nowej ustawy i i jej przesłanek. Tuskowi przypisał tylko rolę dyskutanta na spotkaniu - z udziałem p.Suchockiej- dotyczacym budżetu, inspirujacego do poszukiwania możliwości uzyskania wiekszego efektu fiskalnego z hazardu wobec trudności z poskładaniem budżetu. Plątał sie przy tym okrutnie co do oczekiwanego zwiekszenia wpływów z "nowego podejścia". Swoje następne działania uzasadniał tylko własnymi wnioskami z tego spotkania, co do potrzeby sporzadzenia różnych analiz porównawczych. Generalnie nie zgadza się to z wyjaśnieniami Kapicy, który raczej opowiadał komisji o bardzo konkretnych sygnałach od Boniego co do przygotowania nowej ustawy - w wersji bez dopłat.
Patrząc dzis na Boniego nie można mieć wątpliwości, że kwestia inicjatywy/inspiracji/polecenia Tuska dot. pisania nowej ustawy jest jedną z podstawowych do dalszego wyjaśniania.
Gość: Cyceron, elc67.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/01/26 19:40:02
Sprawa jest prosta, fakt zarejestrowanego spotkania 30 lipca wykorzystano do zamącenia faktu prac nad ustawą hazardową, nie sądzę aby to był jakiś szczególnie przemyślany projekt myślowy, szczególnie dzisiaj , kiedy wszystko w tej sprawie wyszło na jaw.
Gość: Marie, public73449.xdsl.centertel.pl
2010/01/26 19:44:32
@ Cyceron
Tak prawdopodobnie było. Dziś w świetle faktów i dokumentów nie da się już obronić tezy, że 30 lipiec to początek pisania nowej ustawy hazardowej. Ze swojej wrzutki rakiem wycofuje się sam Boni. Zeznał dziś, że decyzja o pisaniu zupełnie nowej ustawy o grach zapadła dopiero we wrześniu.
Gość: Marie, public73449.xdsl.centertel.pl
2010/01/26 20:02:54
@ waw
Dziś Boni zeznał, że w dniu 31 lipca rozmawiał z Kapicą także na temat hazardu. Jeśli tak by rzeczywiście było, to powinien na gorąco wydać mu swoje polecenia, zwłaszcza, że dzień wcześniej premier złożył wniosek o podjęcie w trybie pilnym prac nad nowym projektem ustawy hazardowej. Myślę, że coś ważnego było omawiane na posiedzeniu rządu w dniu 4 sierpnia i dlatego Boni dzwonił w tej sprawie do Kapicy. Sam Kapica zeznał, że Boni dzwonił do niego 3 lub 4 sierpnia. Ja obstawiam datę 4 sierpnia, tj. już po posiedzeniu rządu. Należałoby ustalić co było przedmiotem posiedzenia rządu w tym dniu. Będzie nam łatwiej dociec - w jakiej naprawdę sprawie dzwonił Boni do Kapicy. Ja obstawiam, że ws. ustawy o służbie celnej, ale mogę się mylić. Ministerstwo finansów pracowało w tym czasie także nad nowelizacją ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych. 2010/01/26 20:11:48
Moim skromnym zdaniem jedynym celem tej wrzutki, o pisaniu nowej ustawy było pokazanie, że lobbowanie na rzecz jednorękich byłoby absolutnie nieskuteczne. Nie byłoby żadnej afery, bo przecież przygotowywany był całkowicie nowy projekt... :)
Gość: maurycy, apn-77-115-30-223.dynamic.gprs.plus.pl
2010/01/26 20:23:35
@Marie
Uważam, że zbyt wcześnie jest na eliminowanie tezy o aktywowaniu sie Tuska w sprawie pisania nowej ustawy (czytaj opóźnienia wprowadzenia dopłat) w końcówce lipca 2009. Mam wrażenie, że dzisiejsze zamazywanie tego przez Boniego wynika nie tylko z faktu, że chyba rzeczywiście na tym spotkaniu 30 lipca nic specjalnego w sprawie ustawy nie padło. Przede wszystkim jednak chodzi o to, że żle wygląda możliwość uaktywnienia sie Tuska w wyniku "awantury" wokół Komitetu Stałego RM z 17 lipca kiedy to Kapica zrobił rzut na taśmę żeby przepchnąć dopłaty, a Szejnfeld trochę się spóźnił z uwagami. Ferajna po tym nie mogła po prostu działać inaczej, niż próbując ostatecznie zahamować upartego Kapicę. A to było już możliwe tylko na najwyższym szczeblu. I to, jak sądzę, się stało skutecznie po 17 lipca. Czyz takie rozumowanie nie jest Grzechu warte?
Gość: folt37, 81.219.254.13*
2010/01/26 20:51:56
@ Cyceron,
a widzisz, sam klasyfikujesz ludzi według oczekiwań aktorów tych igrzysk na zwolenników PO i PIS. Nic dla Ciebie nie znaczą matactwa PIS/SLD w przeszłości i teraz, bo "kupiłeś" scenariusz walki z rządzącymi na rzecz przywrócenia władzy PIS-owi. Nie razi Cię nawet sojusz PIS z SLD (choćby medialny), bo widocznie to Ci odpowiada. Na miłość lekarstwa nie ma, ale pamiętaj, że miłość oślepia! Pozdrawiam wzajemnie.
Gość: Marie, public73001.xdsl.centertel.pl
2010/01/26 20:56:46
@ maurycy
Dzień 17 lipca to istotnie ważna data, tyle tylko, że dotyczy roku poprzedniego, tj. 2008, a ja piszę o 30 lipca 2009 r.
Gość: stara, chello089077135092.chello.pl
2010/01/26 21:41:08
warto przeczytać -www.niezalezna.pl/article/main/section_id/21
Gość: stara, chello089077135092.chello.pl
2010/01/26 21:52:31
Gość: getek, 94.75.121.1*
2010/01/26 22:05:45
Witam! a co wy na to?
www.tvp.info/informacje/polska/nowy-trop-w-aferze-hazardowej
Gość: waw, 85.117.21.4*
2010/01/26 22:08:45
@Stara
Czyli informacje "Wiadomości" wyciagnięte z pisma Cendrowskiej wzmacniają to co pisała Kataryna w poprzednim wpicie - a więc prawda znów się minęła z Nowakiem. A swoją drogą - to zdjęcie "trzech kolegów" jest pierwsza klasa! :) @Marie Wiesz Marie - cały tok zdarzeń i wniosków zaczyna przerastać mój intelekt, chyba mam zmęczenie materiału, możliwe więc że się na jakiś czas wyłączę bo boję się że zacznę gadać głupoty. Poza tym nie słuchałem też dziś Boniego ale Twoje tezy - zresztą też uzasadnione w którejś wypowiedzi przez Cycerona i Maurycego - tak bardzo pasują mi logicznie do całości tego przełomu lipca i sierpnia że bedę tej tezy bronił bo w nią mocno uwierzyłem. Nie pasują mi tylko dwie rzeczy - jedno to to czy w ogóle Tusk zalecił pisanie jakiejś nowej ustawy - moze chodizło raczej o przyspieszenie prac nad starą - może to nieścisłości w grze słów. Dlaczego miałby zalecić pisanie nowej ustawy? Po co? Skoro nie było przecieku - a sądze że nie było, skoro Kapica i Ministerstwo Finansów odstąpiło od dopłat już w maju (Kataryna cytowała pismo Kapicy a teraz też Stara przysłała link z niezaleznej.pl według którego Cendrowska też ponoć to pisze) Po co ktoś miałby nagle ni z gruszki ni z pietruszki krzyknać: "e-ejno, kurra, chopy, piszta nową ustawę i to kurra szybko" skoro ani nowe założenia nie powstają, ani żadna nowa ustawa nie powstaje - zreszta w przesłuchaniu gdzies tam Kapica mówi że pracował nad ustawą od roku więc żadna nowa. Mogli o niej gadać, owszem ale w tamtych dniach nic nowego się nie zdarzyło. W chwili kiedy rzuciłaś "na rynek" że chodziło co prawda o ustawę ale o zupełnie inną to nagle wszystko zaczeło mieć ręce i nogi! No i druga rzecz mi nie pasuje - jeśli Boni kręci i mataczy to zawali mi się świat bo naprawdę wierzyłem w tego gościa - myślałem zawsze że to jedyny listek figowy tego rządu. Ale...sam już nie wiem, fakt że cały ten 30 lipca wygląda na zasłone dymną. Może następne dni na spokojnie przyniosą jakieś wyjasnienie wszak codzień coś nowego dochodzi do układanki
Gość: waw, 85.117.21.4*
2010/01/26 22:13:30
@Folt37
a ktore matactwa PiS-u i SLD z przeszłości? Powiedz konkretnie bo to może być ważny przyczynek do zrozumienia interesów które później bronili Sobiesiak i Kosek. Czy lobbowali ci sami ludzie czy inni?
Gość: mazur, host-85-27-110-133.brutele.be
2010/01/26 22:44:28
@ marek 9
Owszem, że może to być KALENDARIUM KATARYNY. Ważne jest, aby taki dokument w ogóle powstał. Dlaczego??? Otóż żyjemy w wolnym, demokratycznym kraju, którego elity polityczne (czy to PiS, czy PO, czy SLD, że o PSL nie wspomnę) nie dorastają do etosu i nie wyrastają z etosu państwowości i etosu pro publico bono. To jest, moim zdaniem, spuścizna PRL-u. Podkreślam jednak bardzo mocno, że żyjemy w państwie demokratycznym, choć jak każda demokracja, tak i ta nasza jest ułomna, tyle że ta ułomność jest większa, niż w kilku innych krajach, choćby europejskich. Ale mamy swobodny dostęp do dokumentów, obrad komisji, archiwów medialnych i państwowych. Możemy z tego swobodnie korzystać. Nie jesteśmy (a właściwie to: nie jesteście, bo ja ciągle z 'afery hazardowej' niewiele rozumiem) w gorszej sytuacji niż posłowie, czy media (i te prywatne, i te publiczne). Sytuacja osób zgromadzonych wokół tematu 'afery hazardowej' na tym blogu jest chyba nawet o niebo lepsza, gdyż nie wydaje się, że za poszczególnymi posłami czy dziennikarzami stoją grupy analityków, którzy nie zajmują się niczym innym jak ciągłym badaniem sprawy i podpowiadaniem kierunków prowadzenia śledztwa. 'Występy' posłów w komisji są natomiast występami solistów, a co najwyżej duetów. Tę sytuację należy po prostu wykorzystać i rozwinąć, czyli rozwinąć swobodę interpretowania i badania rzeczywistości w demokratycznym kraju - należy to zrobić w oparciu o istniejące dokumenty, a nie w oparciu o własną fantazję. Ale tego nie trzeba tutaj nikomu tłumaczyć. KALENDARIUM KATARYNY musi opierać się na faktach, dokumentach i wypowiedziach świadków. I nawet jeśli osoby na tym blogu mają swoje nieskrywane sympatie polityczne, to nie sądzę, żeby w raporcie znalazło się miejsce na najbardziej oczywiste absurdy. Te absurdy będą jednak zawarte w raportach poszczególnych posłów 'komisji hazardowej', bo PO będzie chciało 'unieważnić' aferę (tzn. afery nie ma i nie było), PiS będzie chciał wykazać 'oczywiste' machlojstwa Tuska, to samo SLD, itd. itp. Wszystkie te absurdy powinny zostać skonfrontowane z raportem, który powinien odpwiedzieć na następujące pytania: - Czy w pracach legislacyjnych doszło do manipulacji rozumianej jak próba zmian w zapisach ustawy wbrew pierwotnym założeniom i intencjom legislatora? - Czy wszelkie zmiany w ustawie na poziomie jej projektowania mialy skutek finansowy dla Skarbu Państwa i jaki to był skutek? - Czy doszło do nieetycznych (a nawet nielegalnych) działań lobbyingowych? - Czy doszło do przecieku informacji tajnych/niejawnych przy procesie tworzenia prawa? - Czy zwolnienie szefa CBA było zgodne ze stanem oraz sposobem prowadzenia śledztwa i z istniejącyjm prawem? - Czy osoby publiczne (premier, ministrowie, politycy, urzędnicy) działały świadomie na szkodę interesu państwa i jego obywateli? Odpowiedzialność polityczną za każdy z raportów ponosi rządząca koalicja (a właściwie PO). Czy taki raport potwierdzi konieczność takiej odpowiedzialności??? Nie nam to sądzić, lecz FAKTOM. 2010/01/26 22:44:42
a taki scenariusz;
Na początku października 2009 - chlopaki w PO rozpaczliwie szukają wyjscia z afery i pada propozycja aby wykorzystac kontakty Boniego z Kapica w sprawie ustawy o sluzbie celnej. Kontakty byly co latwio sprawdzic wiec trzba tylko dorzucic ze tematem rozmow byla ustawa hazardowa i tyle ...Jak Boni i Kapica zgodnie zeznaja ze rozmawiali o ustawie hazardowej to kto udowodni im ze nie ? Pytacie dlaczego 30 lipca ? bo biorac pod uwage kalendarium spotkan Boniego i Premiera a potem rozmow Boniego i Kapicy ta data najlepiej pasowala do sklejanej historyjki - po prostu innej daty za bardzo nie dalo sie wybrac aby nie byla kompletnie od czapy w swietle dotychczasowych zeznan najbardziej prawdopodobna teza jest to ze pisanie drugiej ustawy to byla czysta fikcja wymyslona na na poczatku pazdziernika 2009 - nie ma ani jednego niepodwazalnego dowodu na to ze ta teza jest laszywa !
Gość: lucjan, pydych.ula5.1000lecie.pl
2010/01/26 23:14:43
Czego można by dokonać,
gdyby przekonano opinię publiczną o; - istnieniu dwóch równoległych ścieżek legislacyjnych, jedną z tarczą antykorupcyjną a drugą bez niej, (CBA na trop afery hazardowej wpadło przypadkowo) -tym, że przed spotkaniem premiera z szefem CBA obowiązującymi założeniami do ustawy były te, które dzisiaj są już obowiązującym prawem. 2010/01/27 00:45:06
@ glean1
Jest dokładnie tak jak piszesz. Cała sprawa z pisaniem "nowej ustawy zanim pojawił się u Premiera Mariusz Kamiński" została wymyślona w celu osłabienia negatywnego obrazu jaki mógł się wytworzyć u opinii publicznej. Boni wykorzystał do tego swoje spotkania i podjęte działania pod koniec lipca 2009 (akcja - "szukanie oszczędności w budżecie 2010). Wizerunek Premiera, który nie ma pojęcia co się wokół niego dzieje - współpracownicy pod nosem "kręcą lody" na całego , a jedynym który to zauważył był MK i CBA , byłby dla PO prawdziwą katastrofą. Dodatkowo wielkim upokorzeniem był fakt , że gdyby nie CBA prace nad "ustawą hazardową" nigdy nie nabrałyby takiego przyspieszenia. Kłamstewko o "pisaniu całkiem nowej ustawy" z inicjatywy Premiera , który dzięki swojej intuicji wykrył nieprawidłowości całkiem zmieniało "przekaz medialny", a dodatkowo osłabiało wagę dokumentów CBA dotyczących w takim przypadku już nieaktualnej ustawy. Jest tylko kwestią czasu , kiedy komisja odkryje dowody kłamstwa w które zabrnęli Kapica, Rostowski,Boni ( np.brak konkretnych efektów pracy Kapicy "na urlopie" - odręcznych zapisków,notatek w komputerze,finalnego projektu założeń ).
Gość: Robert, clr44.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/01/27 04:48:37
Dlaczego TVN ujawnia takie fakty? I co dalej z tą sprawą (z maja 2009)?
Były minister przyznaje, że ten pomysł personalny nie jest jego. W takim razie czyj? Minister już nie jest ministrem. Natomiast mianowany przez niego bohater reportażu staje się postacią przybierającą na znaczeniu i pretendującą do coraz wyższych stanowisk. No więc kto właściwie rządzi w naszym pięknym kraju? sledztwo.tvn.pl/19712,zaufany_prokurator_ministra_czumy,artykul.html
Gość: maurycy, apn-77-112-11-219.dynamic.gprs.plus.pl
2010/01/27 04:52:39
@marie
Dziękuję za zwrócenie uwagi, bo rzeczywiście zrobiła mi się zbitka lipca 2008 i 2009. Czasem, jak widać, trzeba ostudzic obwody. Jednak niewiele to zmienia w mojej ocenie zachowania Boniego przed komisją. Teraz więc tylko na spokojnie stawiam sobie pytanie czy zastapienie Derdziuka na stanowisku szefa Komitetu Stałego RM przez Boniego nie było związane także z potrzebą ulokowania w tym miejscu spolegliwego faceta, który "nie zauważy" niczego nadzwyczajnego w ewidentnym blokowaniu ustawy hazardowej nawet na etapie Komitet RM - RM, chociaż z natury jest bardzo bystry i dociekliwy? A potem długo będzie siię generalnie zadawalał suchymi komunikatami o trwajacych uzgodnieniach międzyresortowych. Kiedy widziałem wczoraj jak Boni stara sie wytworzyć przekonanie komisji o swoim dystansie do spraw hazardu, roli Totalizatora, to uśmiechałem sie pewnie jak wielu obserwatorów, którzy nie mają watpliwości, że działając na tym poziomie nie można nie zdawać sobie sprawy jakim gorącym, -od wielu lat- kartoflem jest sprawa regulacji hazardu w Polsce. Zakładałbym więc roboczo, że Boni wyjątkowo oszczędnie gospodarował wczoraj prawdą co do swojej znaczacej i świadomej roli w tworzeniu warunków do długotrwałego blokowania projektu ustawy w wariancie z dopłatami.
Gość: Marie, public68641.xdsl.centertel.pl
2010/01/27 08:58:51
@waw
Przeczytaj komentarze gleana i mahawitaxa - znajdziesz odpowiedź, skąd i dlaczego wzięła się data 30 lipca 2009r.
Gość: Marie, public68641.xdsl.centertel.pl
2010/01/27 09:10:38
@ waw
Przeczytaj jeszcze to - www.rp.pl/artykul/16,425409_Kluczowa_data_dla_afery_hazardowej_to_30_lipca.html
Gość: Marie, public68641.xdsl.centertel.pl
2010/01/27 09:26:33
Witaj Kataryno!
Sypie się bajka z rozpoczęciem w dniu 30 lipca prac nad nowym projektem ustawy hazardowej. Dlaczego tę bajkę uwiarygadniał minister Rostowski i minister Kapica? Czy sprawa nie ma przypadkiem drugiego dna? Jedną z firm lobbingowych była firma Central European Consulting, której szef - Marek Matraszek od 20 lat jest znajomym ministra Rostowskiego. Nie wiemy, kto wynajął CEC do lobbowania w sejmie, ale wiemy że CEC wiedziało o rozpoczęciu prac nad ustawą - zanim ta informacja ukazała się na oficjalnej stronie MF.
Gość: Dante, 212.160.99.16*
2010/01/27 09:38:18
@marie
Zgadzam się, że absurdalne jest upieranie się, że Premier wydał 30 lipca 2009 polecenie pisania nowej ustawy. Od początku było widać, że "legenda" skonstruowana po wybuchu afery była opracowywana w dużych nerwach i pośpiechu, nie przemyśleli wszystkich konsekwencji wymyślonych kłamstw. Powoli zaczyna się wszystko sypać i wycofują się, choć nie mogą sie wycofać zupełnie. Pomysł, że Tusk wydał w lipcu polecenie pisania ustawy od nowa jest dziwaczny, pisała już o tym Kataryna z tego co pamiętam (na stronie MF wisiał cały czas stary projekt, o nowej ustawie nie wiedział nic Rostowski, bo Kapica nie uważał za stosowne go o tym poinformować, choć informował np. o rozmowie z Chlebowskim m.in. na temat dopłat, nie ma żadnych dokumentów, pisemnego polecenia Premiera - ustne polecenie to dziwny sposób rozpoczęcia prac legislacyjnych, z całą pewnością sprzeczny z wewnętrznymi zarządzeniami regulującymi tryb opracowywania projektów ustaw). Warto zwrócić uwagę na fakt, że Tusk nie poinformował Kamińskiego o wydaniu Kapicy tego polecenia na spotkaniu 14 sierpnia 2009 mimo, że Kamiński prosił Premiera o zabezpieczenie procesu legislacyjnego; aż się prosiło żeby uspokoić szefa CBA że stara ustawa to historia i że 2 tygodnie wcześniej wydał polecenie pisania całkiem nowej ustawy. Właściwie wypadałoby poinformować o tym Kamińskiego. Najważniejsze pytanie - po co to wymyślili? Trudno znaleźć odpowiedź, moje robocze hipotezy są takie - 30 lipca zapadły jakieś uzgodnienia z udziałem Tuska, Mira, Schetyny, może Chlebowskiego, że dopłat nie będzie. Pisałem już o tym wcześniej - założenie, że Tusk uczestniczył w takich uzgodnieniach i zapadły przynajmniej nieformalne ostateczne decyzje z udziałem premiera i bohaterów afery wyjaśnia, dlaczego Tusk czuł się złapany przez CBA w sidła. Nie mógł bowiem zabezpieczyć procesu legislacyjnego, wydać Kapicy polecenia powrotu do dopłat, gdyż wzbudziłoby to daleko idące podejrzenia Mira, Schetyny i Zbycha, że dzieje się coś naprawdę nadzwyczajnego. Gdyby nie angażował się wcześniej w proces legislacyjny i nie był w nic wtajemniczony, mógłby w zwykłym trybie, spokojnie i bez robienia szumu, kazać Kapicy złożyć meldunek na temat ustawy, zapytać dlaczego procedowanie tak długo trwa, skoro prace miały właściwie zakonczyć się już w 2008 r., oprzeć się na wyliczeniach MF, że dopłaty są korzystne i nakazać umieszczenie tego rozwiązania w projekcie ustawy. Rok wcześniej gdy Sobiesiak dowiedział się o umieszczeniu dopłat w projekcie nie podejrzewał działań operacyjnych służb, tylko opieprzał kolesiów z rządu i poganiał ich żeby zrobili z tym porządek. Gdyby Tusk zachował się w opisany wyżej sposób, reakcja Sobiesiaka byłaby podobna, zabiegałby o spotkanie ze Schetyną, poruszył niebo i ziemię, ale nie miałby żadnych powodów spodziewać się, że jego telefon jest na podsłuchu. Zupełnie inaczej, gdyby Tusk był w ferajnie - wtedy nie dałoby się tak po prostu wrócić do dopłat nie wzbudzając kompletnego zdziawienia kolegów, z którymi np. 30 lipca uzgodnił, że dopłat nie będzie i koniec. Na koniec podzielę się takim podejrzeniem, że kłamstwo, o wydaniu 30 lipca polecenia pisania nowej ustawy (dla mnie ewidentne) było przede wszystkim po to, by przepchnąć w ekspresowym tempie nową, wrześniową ustawę bez zbędnych pytań, dlaczego nowe polecenie wydane zostało dopiero po wybuchu afery i po zarzutach dla Kamińskiego. Tusk nie chciał pewnie, żeby nowa ustawa była łączona w jakikolwiek sposób z aferą, dlatego cofnął jej początek przed datę spotkania z Kamińskim. Nie przewidział wszystkich konsekwencji tego kłamstwa. O tym że wrześniowa ustawa nie jest taka straszna dla Rysiów Kataryna już pisała. O osłabieniu pozycji Totalizatora też. Właściwie wiele wskazuje na to, że nowa ustawa spełnia marzenia Rysiów, o które tyle lat zabiegali (przede wszystkim likwidacja monopolu państwowego na wideoloterie, brak definicji wideoloterii oraz nowe definicje automatów do gry, jeśli pamięć mnie nie myli).
Gość: Cyceron, ekx21.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/01/27 10:04:24
Nie do uwierzenia jest fakt, że Drzewiecki 2 września proponuje znów wprowadzenie dopłat [kilka dni po przecieku o akcji CBA] , trudno doprawdy o lepszy dowód własnego uwikłania w tę sprawę, albo panika w Platformie osiągnęła wtedy niesamowite rozmiary albo pogłoski o inteligencji tych panów to mocno przesadzone plotki. Przecież gdyby tego nie zrobił w tym czasie to mógłby dziś spokojnie , wzorem Chlebowskiego , opowiadać dowolne bajki o dbałości o budżet państwa i polskich emerytów.
Gość: waw, 85.117.21.4*
2010/01/27 10:23:24
@Marie
No tak!!! Kurczę ale Wy jesteście pistolety! Ja chyba wymiękam Marie, od czasu jak pociągnełaś za sznurek z tytułem "30 lipca Boni z Kapicą rozmawiali o zupełnie innej ustawie" to jak w "Szansie na sukces" melodia poleciała sama. Choć prywatnie Ci powiem że jestem sobą nieco zaniepokojony bo czytałem wczoraj gleana1 i mahawitaxa i ... nic nie zajarzyłem:), tzn zajarzyłem ale uznałem to za zbyt spomplikowany spisek - przepraszam chłopaki - zawracam honor i gratuluję. Ale fakt! - tak było - dokładnie tak jak mówi Glean i jak pisze Rzepa - 30 lipca wypłynał dopiero w październiku! - wtedy nie potrzeba ani falstartu z tajemniczym "bezzapachowym" przeciekiem ani żadnej wojny na górze PO ani ówczesnej wiedzy Rostowskiego. Ale nikt by na to nie wpadł gdyby nie Twoja udowodniona teza że 30 lipca rozmowa była o ustawie - ino ło jinnej. Dzięki Marie - teraz rozumiem!, a swoją drogą...kurdę...dobrze że jestem po tej samej stronie barykady co Ty/Wy 2010/01/27 10:46:52
Witam,
jestem pełen uznania dla pracy jaką wykonują, autorka i komentatorzy tego bloga:) Jedna kwestia a propos rozważań wokół daty 30 lipca 2009. Zdaje się wszystko wskazywać na to, że termin 30 lipca 2009 jako początek prac nad nowa ustawą to bajka. Następnym znaczącym, dla afery, wydarzeniem jakie nastąpiło bezpośrednio po tej dacie, co do którego nie mamy teraz wątpliwości, jest wizyta Mariusza Kamińskiego u Donalda Tuska. Fakt ujawnienia prac nad nowa ustawa miał miejsce 8 października 2009, czyli już już po wysypaniu się całej afery. I tu kłeszczyn: kiedy i w jakich okolicznościach Tusk rzeczywiście zlecił pisanie nowej ustawy? Jeżeli nastąpiło to między 14 sierpnia a 8 października w sytuacji zaleconej przez CBA dyskrecji, może być pośredni dowód w sprawie przecieku!
Gość: Cyceron, ekx21.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/01/27 10:57:16
Jeżeli premier 30 lipca daje rozkaz do pisania nowej ustawy, to powinien przynajmniej szczątkowo uzasadnić tę nagłą inspirację ew. wskazać kierunki jej zmiany , przecież nie można kazać pisać nowej ustawy tylko po to aby była to po prostu "nowa ustawa", tym bardziej że istnieje przecież konkretny i kompletny projekt, może ktoś zapyta o to premiera bo dotychczasowi światkowie nie potrafili tego wyjaśnić.
Gość: Cyceron, ekx21.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/01/27 11:19:42
Jeżeli spojrzeć na spotkanie 30 lipca jako obronę wizerunku jedynej obecnie wartości jaką w Platformie jest { była?} osoba DonaldaTuska wraz z jego teflonową popularnością to wszystko jest na swoim miejscu, przecież Tusk nie mógł być w zmowie z Drzewieckim i Chlebowskim skoro 30 lipca kopnął w hazardowy stolik i tym samym pokrzyżował szyki swoim kolesiom z PO służącym hazardziarzom, proste, prawda?
Gość: Dante, 212.160.99.16*
2010/01/27 12:23:14
Z tego co pamiętam, to Boni zeznał, że założenia do nowej ustawy pojawiły się 21 września i zostały s k o n k r e t y z o w a n e na początku października. Ciekawe nad czym na urlopie pracował Kapica, skoro nie miał założeń? Wywróżył z fusów co gra w duszy Premiera i wymyślił całkowicie nową koncepcję, która unieważniała jego ponad roczną pracę, wszystkie uzgodnienia międzyresortowe itd? Jeżeli pracował na podstawie jakichś dokumentów (powinien się oprzeć na czymś więcej, niż jego własna wyobraźnia), to skąd i w jaki sposób je otrzymał? Nawet w procedurze opracowywania aktów kierownictwa wewnętrznego obowiązuje zasada, że najpierw opracowywuje się założenia, a osoba kompetentna wydaje polecenie opracowania projektu nowego zarządzenia jeśli uzna to za stosowne. Tu kolejność jest inna - najpierw wydanie polecenia opracowania projektu, a 2 mies. później doprecyzowanie założeń do tego projektu. Widocznie im bardziej skomplikowana materia legislacyjna, tym luźniejsza procedura (aż do komletnego jej zaniku). Na ale to tylko kolejne potwierdzenie tezy, że żadnego polecenia pisania nowej ustawy hazardowej 30 lipca nie było.
@cyceron Mi też pasuje ta koncepcja, że 30 lipca został wymyślony po to, żeby chronić Tuska przed podejrzeniami o udział w spisku. Trzeba pamiętać, że wrześniowe nerwowe działania ferajny i wymyślanie fikcyjnego przebiegu zdarzeń odpowiadającego jakiejś tezie były do pewnego stopnia błądzeniem po omacku, bo CBA, taśmy z podsłuchów i cała dokumentacja była jeszcze w rękach Kamińskiego. Nie było wiadomo do końca co jest w papierach, ale z tego co było wiadomo wydawało się jasne, że Chlebowski i Drzewiecki są prawdopodbnie nie do uratowania. Skoro Kamiński przyszedł ze sprawą do Tuska, to nic na niego nie miał, więc koncepcja była prosta - odciąć Premiera od podejrzeń o uczestniczenie w gmeraniu przy ustawie w celu wyrzucenia z niej dopłat
Gość: Cyceron, ekx21.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/01/27 13:39:18
Ale jeżeli Tusk nie gmerał w ustawie to po co wymyślił ten 30 lipca, po co robić coś czego nie było potrzeby robić, nie musiał przecież na siłę się wybielać, i tak go przecież wszyscy kochamy.
Gość: waw, 85.117.21.4*
2010/01/27 14:04:49
@Cyceron
Myśle Cyceron że w tym październiku nie chodziło wyłącznie o samego Tuska tylko generalnie o ustawę - przecież sejm przyjął ją dopiero 12 listopada. Myśle że ta historyjka z nowym rozdaniem ustawy 30 lipca i jakimiś uczciwymi i nowymi pracami w tandemie Boni-Kapica powstała nie tylko w obronie dobrego imienia i silnej pozycji Tuska - szeryfa na lewe układy, ale w ogóle w obronie ustawy. W pąździerniku, a tymbardziej w początku października nikt przecież nie mógł wiedzieć że ustawa przejdzie tak gładko a ryzyko było duże bo gdyby historyjka z pisaniem ustawy od nowa nie została wtedy wymyślona to fakty na stan z października były by takie że PO wrzuca sejmowi do czytania "ustawę Sobiesiaka i Koska" - wtedy mogło chodzić o obronę ustawy a nie samego Tuska. Swoją drogą zdaje mi isę że wymiar całej tej historyjki jest taki że i społeczeństwo i Senat i Kaczyński - wszyscy zostali okłamani! No chyba że coś się jeszcze wykluje, poczekajmy co wykopie w ogródku Kataryna i Marie bo wygląda na to że one nigdy nie mają dość :)
Gość: marek 9, apn-77-112-144-211.dynamic.gprs.plus.pl
2010/01/27 14:12:17
Mazur. Kalendarium Kataryna moglaby napisac. Chociazby jak pojawiały sie i znikaly dopłaty. Wczorajsze wiadomosci przyniosły w tej sprawie nowe istotne informacje.
Zreszta takie kalendarium dot, daty 30 lipca 2009 i powstawania rzekomo " nowej" ustawy dzieja sie teraz, prawie na naszych oczach. Mowic szczerze ja sam za tymi nowymi ustaleniami ledwo nadążam. Wiec, jakieś małe edukacyjne kalendarium, czemu nie...
Gość: Dante, 212.160.99.16*
2010/01/27 14:14:54
@cyceron
Ja bym odwrócił pytanie - jeżeli Kamiński nic nie miał na Tuska, to po co Tusk wymyślał historię z poleceniem 30 lipca? - przecież i tak był czysty. Tusk musiał działać wyprzedzająco, wymyślić swoją wersję wydarzeń i znaleźć osoby, które ją potwierdzą. Nawet jeśli Kamiński nic na Tuska nie miał, co było dla Premiera oczywiście pocieszające, to Tusk musiał się za wczasu zaasekurować, żeby wykluczyć możliwość, że któremuś z bohaterów afery puszczą nerwy i świadomie lub nieświadomie go obciąży (wszystko to przy założeniu, że Tusk był wtajemniczony przez kolegów Rysia w konieczność likwidacji dopłat i zaakceptował ten projekt). Wobec braku podsłuchów, dokumentów obciążających Premiera i wobec potwierdzonego przez licznych ustawionych wcześniej świadków "faktu" wydania przez niego 30 lipca polecenia pisania nowej ustawy - obciążające go zeznania byłyby niewiarygodne. Tusk nie był pewny jak afera się rozwinie i dmuchał na zimne.
Gość: marek 9, apn-77-112-144-211.dynamic.gprs.plus.pl
2010/01/27 14:24:36
Dante. Z tego co pamietam. Kapica na komisji powiedział, ze otrzymał zalożenia do nowej ustawy w ten sposób, ze odebrał je w urzedzie czy izbie Skarbowej w Szczecinie, kiedy był na urlopie. To było po 3 czy 4 sierpnia, po rozmowie z Bonim. Ale nikt na komisji nie zapytał czy to była pocztą kurierska? czy elektroniczna? ( musi byc jakis dowód przesłania} Nie pamietam, czy padło pytanie jakie to były załozenia?
Gość: stara, chello089077135092.chello.pl
2010/01/27 15:04:37
Pomysł z 30 lipca wysunął Boni - przecież dowiedział się o aferze wcześniej niż wszyscy śmiertelnicy, co potwierdził w zeznaniu.I zapewne wszystko by się udało, gdyby nie przeciek do Rosoła w sprawie Sobiesiakowej. I tu się wszystko posypało. Premier został umoczony.
Gość: maurycy, apn-77-112-94-41.dynamic.gprs.plus.pl
2010/01/27 15:42:46
@waw
Piszesz: "...Swoją drogą zdaje mi isę że wymiar całej tej historyjki jest taki że i społeczeństwo i Senat i Kaczyński - wszyscy zostali okłamani! Uważam, że to jest klucz do analizy okresu lipiec - początek października 2009. Wczorajsze zeznania Boniego odbieram, jako rozmywanie momentu i autorstwa ustawy w wersji bez dopłat. Stało się to potrzebne teraz, kiedy Tusk czuje się w miarę bezpiecznie jako rzekomy pogromca hazardu w Polsce poprzez ustawę, która nie wiadomo kiedy ujawni swoje pełne skutki - ale jest faktem o istotnym znaczeniu medialnym w roku wyborczym. Bezpieczeństwo wodza jest prawie pełne, z dokładnością jednak do skutków upowszechnienia sie informacji, że istotą nowej ustawy jest zniesienie dopłat, a została ona sprintem przepchnieta przez parlament i biurko Prezydenta bez poważnych analiz wykazujących racjonalność tego rozwiazania z punktu widzenia potrzeb fiskalnych oraz prewencji uzależnień. Co do prewencji to gołym okiem widać, że zakonserwowano na całe lata gigantyczną liczbę automatów do gier, która gwarantuje bardzo negatywne skutki społeczne w wielkim rozmiarze. Co do celu fiskalnego - to wiemy, że polscy księgowi są mistrzami świata w wykazywaniu strat z działalności i dlatego wymyślono dopłaty pobierane niezależnie od wyniku księgowego - gwarantujace stabilne wpływy dla fiskusa. W mojej ocenie realne wpływy do budżetu w ujęciu jednostkowym (np. w przeliczeniu na urzadzenie lub na salon) będą mniejsze niż dotąd - przy niskich dopłatach. Pełne uświadomienie w debacie publicznej co naprawdę przepchnął Tusk - czyli zrealizował postulaty ferajny od automatów z naddatkiem w postaci ograniczenia nowej konkurencji - musi być traktowane jako zagrożenie dla jego pozycji niezależnie na jakim stołku będzie zasiadał i czy będzie to przed wyborami, czy później. Jego personalna odpowiedzialność była dotąd tak eksponowana, że nie byłoby co do tego żadnych wątpliwości. Ale ....pojawił sie wczoraj Boni i przekonywał nas, że działania nad nową ustawą rozpoczęły się od jego interpretacji luźnych uwag Tuska, a potem to Kapica niby coś analizował i wymodził założenia wraz z zespołem (Boni, Berek, Cichocki), a potem dali prawie gotowy projekt do akceptacji Tuska. Tusk nie był więc autorem, a tylko akceptował to co najlepsi fachowcy rządowi zechcieli w najlepszej wierze zaproponować obywatelom RP dla ich największego szczęścia - szczególnie młodzieży. Tyle wywodu, Wniosek stawiam taki, że nie powinniśmy pozwolić Boniemu odbierać bezpodstawnie zasług Tuska co do autorstwa nowej ustawy.
Gość: waw, 85.117.21.4*
2010/01/27 15:45:47
@Stara
A ja myślę - choć to tylko moje radosne dedukcje, że całej tej afery by nie było gdyby PO nie próbowało rozjechać walcem Kamińskiego. Przecież aż do 20-go sierpnia 2009 roku Tusk nie tylko nie był w kręgu jakichkolwiek podejrzeń ale jestem pewien że nie był nawet w najmnijeszym stopniu świadom co się dzieje z ustawą hazardową. Przecież dlatego właśnie Kamiński napisał do niego pismo 12-go sierpnia i spotkali się dwa dni później. Gdyby Tusk maczał palce w ustawie to CBA na sto procent by o tym wiedziało z podsłuchów i analiz a nie wykraczam wyobraźnią aż tak daleko żeby sobie zwizualizować po co Kamiński spowodował by wtedy to spotkanie z Tuskiem. Co więcej - sądze że Kamińskiemu do głowy by nie przyszło żeby próbować w coś wrabiać Tuska - to bez sensu, zarówno w kontekście braku jakichkolwiek dowodów na taką tezę jak i w kontekście purytańskich zasad z jakich znamy Kamińskiego. Kamiński doskonale wiedział że lody z ustawą kręcili ludzie związani ze Schetyną - Tusk by był ostatnią osobą która by się temu przyglądała biernie - gdyby tylko wiedział. Poza tym CBA prowadziło śledztwa dotyczące Sobiesiaka - sprawy hazardu wyszły przy okazji - Kaminski wprost mówił że najwazniejsze dla CBA są sprawy które nadal prowadzą przeciw Sobiesiakowi i to zupełnie niezwiązane z ustawą hazardową. Sądzę więc że gdyby Tusk po cichu kazał Kapicy wpisać do ustawy dopłaty, gdyby w jakiś dyskretny sposób zablokował wybór Magdy Sobiesiak do zarządu T.S. to dziś "afery hazardowej" by nie było a 12 listopada kiedy to Sejm przyjął ustawę z dopłatami byłby jasnym dniem chwały PO. Jacek Kaczmarski napisał kiedyś piosenkę w której były słowa: "[...] Przyszli tytani na świat zesłani, żeby naprawić zło, byliśmy dla nich za mali - przeszli, zdeptali" Myśle że PO zgubiła ich pycha, czują się jak ci tytani i próbowali zdeptać Kamińskiego. Od tego de facto zaczęła się ich porażka. I tu Tuska poniosła buta która go będzie kosztować prezydenturę A mi prywatnie się wydaje że próba umoczenia w tok wydarzeń i wspieranie lewego lobbingu przy ustawie wszystkich równo tylko dlatego że są z PO - oczywiście z Tuskiem na czele - a jakże! spowoduje że zablokujemy sobie transfery myślowe konieczne do zrozumienia i wyjaśnienia tych wszystkich wydarzeń od początku do końca. A na koniec to co powienienem napisać na początku - tak! - zgadzam się z Tobą Stara - ja też myślę że to Boni wymyślił ten 30 lipca - ale nie żeby zrobić interes ale żeby spróbować wyratować rząd z błota ktorym je utytłali ludzie od Grześka
Gość: waw, 85.117.21.4*
2010/01/27 16:20:54
@Stara
łoj no tak! :) - Tuska też - jako szefa rządu na pewno, ale przecież na początku października ani Boni ani nikt spoza CBA nie wiedział ani o Pędzącym Króliku ani o rozmowie Marcin Rosół - Magda Sobiesiak, ani o sobiesiakowym "CIA,KGB, CBA..." - wtedy nikt nie miał pojęcia o dowodach CBA o przecieku po rozmowie 19 sierpnia u Tuska. Nikt też wtedy nie stawiał Tuskowi żadnych zarzutów o ustawę. "30 lipca" dziś także - w świetle tego co wiemy, nie czyści Tuska z zarzutów o przeciek. Boniemu chodziło o to żeby w Polskę nie poszła świadomość że składana własnie do sejmu ustawa hazardowa to brudna ustawa Sobiesiaka przygotowywana w w sposób znany z - ÓWCZEŚNIE wiadomych! - materiałów CBA. Boni ratował wizerunek rządu i ustawy - a nie TYLKO Tuska. Ja w ogóle myślę żeTusk przy Bonim to "czesław"
Gość: marek 9, apn-77-112-6-58.dynamic.gprs.plus.pl
2010/01/27 16:21:11
Refleksja natury ogólnej. Czy Tusk mogł postapic inaczej, wybrac wielkosc zamiast małosci? Wybrac Kaminskiego zamiast Chlebowskiego ? Czy mogł przeskoczyc pulapke, ktora nie zastawił na niego Kaminski, ale obiektywna sytuacja wynikajaca z mechanizmow wladzy? Moze i tak, taka sytuacja bylaby mozliwa w sytuacji gdyby Chlebowski i ferajna krecili lody tylko dla siebie. Wtedy byłaby sytuacja prosta. Ale mysle, ze oni to robili głownie dla parii. Finansowanie partii jest tu moim zdaniem kluczem w rozumieniu rozterki Tuska i sytuacji, a raczej pulapki w jakiej sie znalazł. Tusk nie tyle nie wiedział, co nie chciał wiedziec. A Drzewiecki przeciez nie przez przypadek był skarbnikiem partii. To człowiek wielce zaradny, i to na wiele sposobów.
Gość: Dante, 212.160.99.16*
2010/01/27 16:55:17
Załóżmy, że Tusk nie był w interesie, że był wkurzony na Schetynę i jego środowisko, że kręcili lody za jego plecami i kumplowali się z Sobiesiakiem. To czemu nowa ustawa odpowiada oczekiwaniom Rysiów w dużo większym stopniu niż proste usunięcie dopłat? Myślę że Kosek miał jakieś może niebezpośrednie dojścia do Tuska o czym świadczy np. fakt napisania przez Kapicę notatki dla Premiera (na prośbę Nowaka) w sprawie dopłat w związku z uwagami Szejnfelda wniesionymi po komitecie w lipcu 2008. Gdyby dojście miał Sobiesiak, to prawdopodobnie usłyszelibyśmy o tym w podsłuchach. Sobiesiak miał dojście przez Zbycha i Pacana, ewentualnie Schetynę. Kosek interweniował przez Tuska (Nowaka?), ale Kosek nie jest tak wylewny przez telefon jak Sobiesiak i dlatego nigdy nie padło nazwisko nikogo spoza grupy wrocławskiej. Poza tym z Tuskiem jest zupełnie inna rozmowa niż ze Zbychem i Pacanem. To jest naprawdę ostateczna instancja, na wypadek poważnego kryzysu. Tusk nie chciał tak jednoznacznie ingerować w proces legislacyjny i spierać się z Kapicą na argumenty. Póki co przez cały 2008 i 2009 wystarczało proste blokowanie procesu legislacyjnego za pośrednictwem Szejnfelda, Chlebowskiego (pisał o tym w swoich notatkach Kapica). W lipcu 2009 r. sądzę że zapadła wreszcie decyzja o rezygnacji z dopłat (coraz więcej faktów to potwierdza, choć formalnie projekt ustawy nie zmienił się). Po wybuchu afery Tusk wykorzystał okazję do osłabienia pozycji Schetyny, pozbycia się nieobliczalnego i niewygodnego Kamińskiego oraz rozpoczęcia prac nad nową ustawą, likwidującą i dopłaty i monopol Totalizatora w zkresie wideoloterii pod hasłem "wojny z hazardem".
Nie można mówić, że Tusk nie angażował się w proces legislacyjny, jeśli są na to dowody. Wiedzę miał i kumał o co chodzi z dopłatami. Zainteresował się tym nie z nudów, tylko dlatego że przyszedł w tej sprawie do niego ktoś na tyle ważny, że mimo napiętego kalendarza, trwającego kryzysu i wielu spraw wagi państwowej na głowie Premier zdecydował się przyjąć.
Gość: , 77-254-247-100.adsl.inetia.pl
2010/01/27 17:14:25
@all
Czy pamiętacie obśmiewaną przez wszystkich wypowiedź Nowaka, że Tusk to geniusz namaszczony ręką Boga? Sądzę, że ta wypowiedź mogła się wyrwać Nowakowi właśnie w związku z tym planem przepchnięcia na oczach wszystkich ustawy korzystnej dla Sobiesiaków. Wtedy miałaby ona swój ukryty sens! Swoją drogą, cały ten scenariusz to już nie Follet, ale raczej coś w rodzaju "Przygód Pietii Stiepanowicza Wierchowieńskiego". Groza!
Gość: psychiatra, 77-254-247-100.adsl.inetia.pl
2010/01/27 17:15:20
tam wyżej, to ja
Pozdrawiam Wszystkich
Gość: folt37, 77-254-72-150.adsl.inetia.pl
2010/01/27 17:22:04
@waw,
wspomnę tylko matactwa dotyczące tej, bieżąco omawianej afery hazardowej; *Anita Błochowiak (SLD) jest autorką poprawki (do projektu ustawy) obniżającej opłaty z 200 euro do 50 euro, co teraz przypisuje się p.Chlebowskiemu przy wymownym, aprobujacym milczeniu przedstawicieli PIS, *lobbowanie ustawy korzystnej dla Totalizatora,- napisanej rekami funkcjonariuszy tej hazardowej firmy - przez b.przewodniczącego parlamentarnego klubu PIS, *usprawiedliwianie karygodnego kontaktowania sie ze swiadkiem w sprawie A. Blochowiak sledczego komisji Arlamowicza (SLD) przez p. Kepe. O skandalicznym, biezacym sojuszu medialnym PIS/SLD tylko przypomne. Malo!
Gość: zaga, 188.147.101.98.nat.umts.dynamic.eranet.pl
2010/01/27 17:30:39
Zastanawiam się od dłuższego czasu, co miała na celu taka "wrzutka" (tak to nazywam ze względu na źródła owej "informacji"), że być może o sprawie majstrowania przy ustawie hazardowej wiedziały także inne,( bardziej "lojalne" wobec rządzących niż CBA) służby. A może to właśnie wiąże się ze sprawą tego nieszczęsnego 30 lipca? Obawa, że wyjdzie na jaw, ze premier wiedział o tych nieprawidłowościach już wcześniej i tez nic nie zrobił? Nagłośnienie afery po wykryciu jej przez CBA spowodowało obawy, ze ktoś do tamtych spraw tez może dotrzeć i na wszelki wypadek trzeba było mieć odpowiednia historyjkę. A może tez w ogóle była przygotowywana taka wersja dla durnego ludu = Maz Stanu uratował nas przed zakusami hazardowego lobby. Ostatnio jednak wydaje się jakby taki zamysł został zarzucony.
Gość: maurycy, apn-77-114-42-177.dynamic.gprs.plus.pl
2010/01/27 17:40:13
@Dante i Marek 9
Krótko i na temat. Bardzo trudno odrzucić taką hipotezę co do Tuska. Niech sie zatem broni sam.
Gość: Marie, public74630.xdsl.centertel.pl
2010/01/27 20:05:50
@ folt37
"wspomnę tylko matactwa dotyczące tej, bieżąco omawianej afery hazardowej" Jest gorzej niż myślisz - Cichocki POTWIERDZA wersję "zbrodniarza" Kamińskiego.... "Ja od 14 sierpnia nie miałem wrażenia, żeby pan minister Kamiński okłamywał pana premiera" "Minister Kamiński nie był przywiązany w czasie tej rozmowy do tego, czy to jest dowód na to, że dopłaty zniknęły, czy nie zniknęły, bo nie po to przyszedł do premiera. Przyszedł do premiera, żeby powiedzieć: Panie premierze, źle się dzieje. Tutaj jeden z ministrów pana rządu wystąpił z taką inicjatywą, żeby skasować dopłaty i w związku z tym one mogą zniknąć, a wtedy budżet państwa poniesie szkodę i interes państwa poniesie szkodę, a to ozna... i temu trzeba przeciwdziałać. To jest ten moment, kiedy do pana przychodzę, żeby pan przeciwdziałał. Nie było dyskusji na temat tego, czy minister Kamiński jest przekonany, że mu dopłaty wypadły już z ustawy, czy nie wypadły itd., nie o tym rozmawialiśmy i ja myślę, że to jest dosyć oczywiste. Jeżeli minister Kamiński, biorąc sobie do serca słowa pana premiera dotyczące tarczy antykorupcyjnej, gdzie premier prosi, żeby przychodzić, żeby przekazywać mu informacje przed szkodą, właśnie przyszedł i mówi: Może być szkoda, może powstać projekt ustawy, w którym nie będzie dopłat, a więc interes ekonomiczny państwa zostanie naruszony. Panie premierze, proszę coś zrobić. No to jakby celem materiału i rozmowy pana ministra Kamińskiego z premierem nie było udowodnienie, czy one już wypadły, czy nie wypadły, tylko pokazanie problemu i pokazanie, że jest taka istotna inicjatywa ze strony jednego z ministrów i zagrożenie. Poseł Zbigniew Wassermann: Panie ministrze, no, nie mogę panu przerywać, ale prosiłbym o odpowiedź na moje pytanie: Czy okłamał pana premiera, czy nie okłamał? s. 102 Pan Jacek Cichocki: Czy minister Kamiński okłamał pana premiera? Poseł Zbigniew Wassermann: Tak. Pan Jacek Cichocki: Ja od 14 sierpnia nie miałem wrażenia, żeby pan minister Kamiński okłamywał pana premiera. Poseł Zbigniew Wassermann: Jasne."
Gość: , chello089075156002.chello.pl
2010/01/27 21:13:53
A Kapica - dlaczego potwierdził wersję Boniego? Dajcie choć jeden dobry motyw jego rozmijania się z prawdą.
Co z wątkiem szantażu Kapicy - kto miałby go szantażować? Czy to możliwe, że Kapica w zamian za potwierdzenie rozpoczęcia prac nad nową ustawą 3.8.2009 otrzymał coś w zamian - jak np.ustawę o służbie celnej - jego oczko w głowie? 2010/01/27 22:37:14
@folt37.
Panskie argumenty maja mniej wiecej taki efekt jakby przekonywac Hamas , ze w Izraelu mieszkaja normalni ludzie i trzeba z nimi dogadac sie jak to zrobil Egipt , a nie walic w nich bombami. Nie wiem dlaczego tak jest ale mysle ,ze to jest efekt chodowanej nienawisci do komunistow w latach PRL. Nagle wrog zniknal wiec wg naprawiaczy zaszyl sie albo w rozkradzionych spolkach albo w policji albo w sejmie albo wsrod wskazanych przez IPN agentow bezpieki. Owszem jest cala masa spadkowej mentalnosci postkomuinistycznej ktora nielatwo wygonic. Dla mnie np. nie ma znaczenia czy postkomunisci porabowali Metalexporty czy darmo przyznano akcje rtobotnikom pracujacym w danym zakladzie. I jednym i drugim sie nie nalezy. Niech Pan zauwazy ,ze wiekszosc jest oburzona kruczkami prawnymi bylch wlascieli nieruchomosci na Mazurach , ktorzy oddali je za mozliwosc wyjazdu ,a teraz domagaja sie zwrotu. Ale nikt nie chce oddac kawaleczka tego co zabrano ludziom po II wojnie. "O nierzadne krolestwo i zginienia bliskie , gdzie ania prawa rzadza ani sprawiedliwosc ma miejsce , a wszytko zlotem kupic trzeba." Ale te prawa i sprawiedliwosc nie biora sie z partyjnego nadania tylko sumy sumien indywidualnych obywateli. P.S. Wyrok na PO zapadl po 2007 roku. I teraz trzeba zbierac dowody na ich wine. 2010/01/27 23:08:58
Dla odprężenia i relaksu :-)))))
Cała Partia Opatrzności III RP wytrwale walczy z rosyjska ruletką z narażeniem zdrowia (Drzewiecki) i życia jak ta straż pożarna z pożarem w dowcipie: "Noc. Wielki pożar. Siedem jednostek straży pożarnej walczy z żywiołem. Do kierującego akcja podchodzi jakiś facet: - Jak wam idzie? Nikt ze strażaków nie ucierpiał?! - Niestety - odpowiada strażak - Dwóch naszych ludzi zostało w płomieniach, a sześciu jest ciężko poparzonych. Ale za to wynieśliśmy z budynku szesnaście osób... trwa reanimacja... - Szesnaście osób?!?! Przecież tam był tylko ochroniarz! - Skąd pan wie?! Kim pan jest??? - Kierownikiem tego prosektorium... "
Gość: Cyceron, acbw83.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/01/27 23:12:10
@Marzencic
Jedno jest dziś pewne jak amen w pacierzu, być obecnie wyborcą Platformy to niesamowite wyzwanie dla ludzkiego rozumu, Tusk , Sekuła , Niesiołowski, Palikot to zestaw , który może przepalić bezpieczniki nawet w umysłach pokroju Alberta Einsteina.
Gość: mazur, host-85-27-110-133.brutele.be
2010/01/27 23:37:27
@ folt37:
Jeśli chodzi o mnie, to mało. I co ma np. 'sojusz medialny' do ustawy hazardowej? Poproszę o więcej.
Gość: waw, 85.117.21.4*
2010/01/27 23:40:48
@Folt37
Pardon że tak długo dałem na siebie czekac z odpowiedzią ale miałem dziś sakramencki młyn. Jeśli chodzi o dyskusję na temat tych rzeczy które Cię irytują to myśle że nie ma co mieszać tematów bo to wyłącznie przejaw wylewania się z człowieka wrogośći - taka metoda przypomina dyskkusję typu: - a wy to kradniecie! -za to u was biją Murzynów! z takiej dyskusji nijak nie dojdzie do żadnego wniosku. - Co do tych przekrętów PiS-u w "srodkowej" fazie powstawania ustawy hazardowej to wierz mi Folt - naprawdę gdybym wiedział o jakichkolwiek skandalicznych występkach ludzi PiS-u to bym sam był wkurzony. Ale co do lobbingu na rzecz T.S. sprawa została wyjaśniona właściwie już w przesłuchaniu Cendrowskiej - która jest nadal urzędniczką Ministerstwa Finansów - tak jak była w rządzie PiS-u. Ona już powiedziała jak to było i Gosiewski został wyczyszczony - zresztą zerknij sobie na wpis Kataryny na pod tytułem: "Ustawa Gosiewskiego" według Cendrowskiej" z 9 grudnia 2009. Ze wszystkich spotkań istotnie były sporządzane notatki a Gosiewski przekazał projekt totalizatora Ministerstwu Finansów i nie zgodził się żeby PiS próbował wspierać czyjekolwiek interesy wrzucając ten projekt jako poselski - klubu. Dlatego Cię pytałem o szczegóły. Co więcej Totalizator na rzecz którego Gosiewski ponoć miał lobbować był mocno zniesmaczony bo jego wstępna propozycja zapisów ustawowych nie była punktem wyjścia do ostatecznego projektu ustawy. I nie było z tego zadnej zadymy nie dlatego że wszyscy się sprzysięgli w spisku na PO tylko mimo wysiłków Urbaniaka i Neumanna nie udało się znaleźć niczego na co nie było by notatek, sprawozdań i niczego w czym były by jakieś nieścisłości. Jedynym właściwie niewyjaśnionym wątkiem - gdyby się czepiać było to że Gilowska powiedziała ze ona sama podjęła decyzję o rezygnacji z dopłat - ale przypominam - nie było jeszcze wtedy ani kryzysu ani Euro2012
Gość: marek 9, apn-77-112-81-71.dynamic.gprs.plus.pl
2010/01/27 23:52:23
Marzencic. Troche upraszczasz Nas. Najlepiej narysowac przeciwnika grubą kreską i wtedy mozna zrobic z nim co tylko się chce. Ja jako zwolennik Pis - u o dziwo jestem zwolennikiem prywatyzacji. Przynajmniej w jakims ograniczonym stopniu. Nie, to ze mam jakis interes prywatny, jakis majateczek, nic z tych rzeczy. Po prostu dla samej sprawiedliwosci. Oczywiscie ja i Ty musimy miec swiadomosc, ze taka decyzja zarazem otwiera wielka puche pandory. I dlatego jest to trudna i byc moze niewykonalna decyzja. A prosze popatrz na to szerzej. To samo doryczy, powiedzmy - eutanazji. Jako zasada ogolna, w zadnym wypadku, jestem jej zawietym wrogiem i czuje, ze zycie jest wiellkim darem , ba nawet cudem. Ale wystarczy ze raz zobaczyłem film Eastwooda - " Za wszelką cenę " (Million Dollar Baby) o dziewczynie bokserce, aby miec tysiace watpliwosci. Wiec wszystko jest bardzo trudne, zmienne... Na szczescie nie jestem politykiem i moge tylko bazgrolic sobie na tym blogu... I na koniec, jeszcze raz, nie upraszczaj Marzencic.
Gość: Cyceron, acbw83.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/01/27 23:52:24
@folt37
Każdy sojusz jest obecnie dobry aby oderwać cmentarniaków od koryta, przecież oni w tych hazardowych drgawkach wogóle już nie rządzą, powiedz mi kiedy słyszałeś o jakimś poważnym rządowym przedsięwzięciu lub decyzji podjętej przez rząd Tuska, przecież oni wszyscy teraz myślą wyłącznie o tym kto z kim i o czym na jakim cmentarzu rozmawiał, czy nie uważasz , że dla naszego dobra powinno się juz przerwać te ich żenujące i bolesne męczarnie zwiazane z rządzeniem?
Gość: waw, 85.117.21.4*
2010/01/27 23:52:59
@Folt37
Drugi wątek z Twoich uwag to propozycje Błochowiak co do obniżenia dopłat. Przyznaję - naprawdę nie znam sprawy i ciężko mi będzie dyskutować na ten temat, dlatego prosiłem o jakies szczegóły. Mimo wszystko jednak samo to że ktoś uważał przed decyzją czy nawet przed aspiracjami Polski do Euro2012 że dopłaty powinny być niższe to nie jest jeszcze powód węszenia skandalu. Przypomnę ci że Szejnfeld też był przeciny dopłatom w ogóle jako takim i do czasu kiedy jego rola w posiedzeniu Komitecie Stałym Rady Ministrów z 17 lipca 2008 roku nie zaczęła być naprawde mocno niewiarygodna to nikt , ale to naprawde nikt nie atakował go za negatywne stanowisko co do dopłat. Samo więc zdanie że dopłaty nie są lepsze niż podwyższone podatki od zysków nie jest jeszcze dowodem spisku i aferalności - i tu też gdybyś miał jakieś detale całej akcji z projektem Błochowiak to pisz - Arłukowicz nie powinien się spotykać z Blochowiak - jeśli to spotkanie było w niezgodzie z prawem to zgadzam się z Tobą i Kempa mnie też nie przekona - co do koalicji PiS/SLD w mediach publicznych o której pisaleś to temat na całą dyskusję, nie wiem czy jest sens teraz to mieszac - mimo wszystko jednak wrzucę ci kamyczek do ogródka i dam pod rozwagę czy nie zastanawiałeś się dlaczego mimo ogromnej przewago PO w parlamencie nie ma ani jednego przedstwaiciela PO w KRRiT? A może PO, może ministerstwo skarbu wolało żeby we wladzach mediów publicznych np przeważali ludzie SLD żeby zdominowac "pisiorów"? To złożony problem i do sprawy afery hazardowej chyba ma się nijak. Pozdrawiam Cie folt - jeśli masz swoje poglądy to ich broń, ale zawsze próbuj się wyzbywać uprzedzeń
Gość: mazur, host-85-27-110-133.brutele.be
2010/01/28 00:00:54
Już myślałem, że nikt o 'to' nie zapyta - mogę liczyć jednak na Beatę Kempę:
www.dziennik.pl/polityka/article529980/Kempa_Caly_rzad_byl_na_uslugach_hazardu.html Beata Kempa chce się dowiedzieć (od premiera osobiście), dlaczego ten zdymisjonował Sławomira Nowaka, szefa swojego gabinetu politycznego??? O Grupińskiego nie pytam (posłanka Kempa też nie chce), bo jego dymisja jest chyba nieistotna dla całej afery? Jednak ze Sławomirem Nowakiem mam kłopot: Nie wyrzuca się szefa swoich ludzi, całego swojego sekretariatu, od tak, bez większego powodu. Tego powodu jednak ja przy Nowaku nie widzę. Pamiętam też, jak głęboko byłem zdziwiony tą decyzją Tuska w dniu ogłoszenia jego dymisji. Nasuwają mi się wobec tego następujące pytania: - Czy Sławomir Nowak okazał się nielojalny, czy też po prostu ma zadatki na 'bezpiecznika', tzn. jest pionkiem w tej rozgrywce, na którego łatwo będzie zrzucić odpowiedzialność za wszelkie nieprawidłowości w Kancelarii Premiera? - A może Sławomir Nowak odegrał jakąś rolę w całym przedsięwzięciu, o której nic nam jeszcze nie wiadomo? Krótkie kalendarium wydarzeń (październik 2009) znalazłem na stronach GW: wyborcza.pl/1,102230,7230559,Kalendarium_afery_hazardowej.html?as=1&ias=3&startsz=x
Gość: waw, 85.117.21.4*
2010/01/28 00:03:00
@Marzencic
Zgadzam się całkowicie z odpowiedzią jaką Ci napisał MAREK. Gdzieś w Twojej argumentacji czai się dawne hasło - kiedys ciskane w Kaczyńskiego - teraz celowane w "pisiorów" generalnie, że ich jedynym status quo jest walka i nienawiść - nie ma komunistów to trzeba znaleźć nowych wrogów. Ja tam ci powiem że cieszę się że jest ten blog - mimo że tak bardzo uważasz go za skupisko nietolerancji i wrogości to polecę ci kilka stron , np Muzeum IV RP , albo Spieprzajdziadu. Poczytasz komentarze, porównasz argumenty - może przejrzysz 2010/01/28 00:03:38
Pierwszy raz o pisaniu jakiejs nowej ustawy hazardowej dowiadujemy sie dopiero 2.10.2009 z kalendarium Cichockiego - przed tą datą nie bylo wogole takiego tematu nawet w notatkach Kapicy.
2.10.2009 - dowiadujemy sie ze po spotkaniu z Rostowskim i Kapica premier wydaje polecenie pisania nowej ustawy 8.10.2009 - z ust Boniego dowiadujemy sie ze polecenie pisania ustawy premier wydal ale miesiac wczesniej 30 lipca i teraz juz wiemy ze od 3.08.09 Kapica pracuje nad nowa ustawą. w świetle tych informacji jezeli 30.07.2009 Kapica pracuje nad ustawą to jaki sens ma wydanie przez premiera polecenia pisania nowej ustawy 26.08.2009 ? Nie ma żadnego i widac jak na dloni ze ta data 30.07.2009 to zwykla sciema prawdopodobnie wymyslona tuz przed 8 pazdzienika gdy grunt palil sie pod nogami a PO jeszcze nie wiedziala ze media beda tak przychylne rzadowi Pozostaja dwa pytania do wyjasnienia: 1) skoro najpierw opracowano historyjke o pisaniu nowej ustawy od 26.08.2009 to po co potem dorobiono date 30.07.2009 ? hipoteza jest taka ze sprawdzili kalendaria z lipca i sierpnia i dogadalis sie wszyscy co do wersji ze duzo wczesniej ustawa byla na nowo pisana 2) dlaczego Kapica dal sie wciagnac te historyjki ? to ze Kapica jest niespojny to widac po jego zeznaniach ktore sa niespojne z jego wczesniejszymi notatkami co wykazala kataryna - dlatego cos jest na rzeczy i jest sporo niejasnosci w tym wszystkim w tym sensie ze Kapica rowniez nie brzmi wiarygodnie
Gość: waw, 85.117.21.4*
2010/01/28 00:07:56
@Mazur
Nie znam sprawy dokladnie ale po tych czystkach z rządu po wypłynięciu afery , gdzie slysząłem że nieoficjalnie mówiono ze dymisja Nowaka to było żądanie Schetyny który zagrał w ten sposób: OK , ja odejdę bez hałasu ale warunek jest jeden - Nowak też odchodzi. Nie jestem do końca pewien ale chyba Stankiewicz to mówił
Gość: marek 9, apn-77-112-81-71.dynamic.gprs.plus.pl
2010/01/28 00:15:45
Mazur. Ale to kalendarium w GW, jest od pazdziernika 2009. To tak jakby zamiast przepisu na pyszny obiad, dano nam do odsluchania krzyki pomywaczki. A wiec czekam na kalendarium Kataryny,
Gość: Cyceron, acbw83.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/01/28 00:22:11
Myślę ,że pomywaczka może krzyczeć w proteście przeciwko "rzetelności i bezstronności" Pasterza Adasia i jego Organu z Czerskiej
2010/01/28 02:36:01
Ciekaw jestem czy dziś ktoś z opozycji zapyta Drzewieckiego o finansowanie kampanii wyborczych PO w ubiegłych latach (kampania wyborcza do sejmu, senatu i na prezydenta RP w roku 2005, samorządową w roku 2006, do sejmu i senatu w roku 2007).
Aby pytania były merytoryczne śledczy winni dysponować szczegółowymi sprawozdaniami finansowymi z Państwowej Komisji Wyborczej z ich dogłębną analizą sporządzoną przez niezależnych biegłych rewidentów. Drzewieckiemu wielokrotnie były stawiane pytania o finansowanie kampanii wyborczych PO, które zbywał paroma wyświechtanymi frazesami. Miro na pewno słyszał niejednokrotnie o tym, że opozycyjni śledczy będą go pytali o jego rolę jako skarbnika PO w aferze hazardowej. Miro ich wykpi bo stawiam moje myszki przeciw srebrnikom ze wszystkich jednorekich bandytów, że żaden ze śledczych nie będą posiadali podstawową dokumentacją finansową z PKW. A więc będzie to tylko bicie piany w temacie finansowania kampanii wyborczych przez PO. Osobiście uważam, że te lody z hazardu miały być wianem na zbliżającą się kampanię prezydencką i samorządową. Kamiński troszkę im w kręceniu lodów namieszał, jednak nie zapobiegł w ich zjedzeniu przez PO. Lody są jedzone tylko może bez dużej ilości czekolady, bakaliami i ajerkoniaku. Ustawa jest korzystna dla branży hazardowej reprezentowanej w rządzie i parlamencie przez kolesi Mira, Zbycha, Grzecha, Sława i szefa szefów, a być może i Lecha skoro tak ochoczo ten kosztowny dla ogółu społeczeństwa bubel podpisał. Teraz każdy członek ferajny udowodni (tak jak dowiódł to wcześniej P.Piskorski) jak rozbija się 128 razy z rzędu bank w kasynach kolesi. Jeśli chodzi o b.ministra mijającego się ciągle z przyzwoitością i z prawdą, to być może doszło do uszu bożka Don Pol-Leone, że jego wyznawca może mieć poważne kłopoty jak Beger, w związku z jego siostrą Kamilą, która lubuje się w fałszerstwach. 2010/01/28 08:31:57
@marek.
Jest pan zwolennikiem PiS-u i chce Pan prywatyzacji. To jest antynomia. Mnie prawde mowiac zwisa czy Pan Brudzinski ma kochanke , a Donald Tusk jest na odwyku. Nie wymagam tez od prezydenta aby sypal ptaszkom okruszki. Programy i ich realizacja przez rzady to jest istotne. Wszelkie komisje do badania odciskow, naciskow i przyciskow to jest jedna wielka hucpa. Nikt nie analizuje sprawy Kaczmarka i Engelkinga choc bloto chlupie wszedzie az milo. Na forum w tej chwili np. jest sad moralno prokuratorski nad politykami jednej niemilej forumowiczom opcji. Nikomu nie zarzucam zlej woli ale nie mieszajmy polityki z moralnoscia. Podobnie jak w sporcie. Sportowiec ma wygrywac i tyle. Ale jesli przegrana sie oplaca jak w pilce recznej obecnie ? Po kiego diabla wypruwac zyly i wygrywac z Francuzami zeby potem zagrac nastepny byle jaki mecz i odpasc z turnieju. Tak samo jak w polityce wschodniej. Nie lubimy Janukowicza bo jest prorosyjski. Ale ci inni sa anty polscy w zasadzie. W interesie Polski jest oficjalnie dobrze trzymac i z jednymi i z drugimi i nie zagladac pod ogon rosyjskiemu lwu. Przyjemnosc jak wiadomo mala a niebezpieczenstwo duze. Polityka ociera sie o brudy i cierpienie podobnie jak policja czy lekarze ratujacy zdrowie. Podobnie z mediami publicznymi. Czy nie lepiej wydzielic archiwa PR i TVP i zrobic z tego biblioteke narodowa . I wypozyczac material kazdej stacji. Zredukowac jednoczesnie programy TVP do jednego nowoczesnego cyfrowego . Podobnie z PR. I dac redaktorom prawdziwa niezaleznosc. I wtedy mogli stworzyc zespol ludzi kompetentych i lubiacych swoja prace podobnie jak to bylo w dawnej Trojce. Mozna tez wymusic misyjnosc poprzez obowiazkowy procentowy udzial filmu, reportazu czy programow edukacyjnych. Owszem nalezy ustalic ilosc srodkow potrzebnych do realizacji zadan ale jako suma pensji pracownikow i zarzadu wg cen obowiazujacych w komercyjnych stacjach + ustalic szacunkow ile programow ma wyprodukowac lub zlecic TVP czy PR. Przeciez dzisiejsze Izwiestia z telewizja publiczna nie maja nic wspolnego. A debat politycznych zakazalbym. 2010/01/28 08:43:27
@marek.
Jest taki termin na okreslenie stosunkow panujacych w pracy. Wspolne swietowanie niezadowolenia. Wychodzi sie na wspolnego papierosa i narzeka na kierownika czy inne wplywowe osoby. Po czym wszyscy rozchodza sie do swoich pokoi i mysla jak ciezko jest pracowac w takiej nieprzyjemnej atmosferze.
Gość: marek 9, apn-77-113-173-232.dynamic.gprs.plus.pl
2010/01/28 09:38:53
Marzencic. Pomylilem sie mialem namysli reprywatyzacje a nie prywatyzacje. Wtedy moja wypowiedz ma sens. A twój pomysł aby zamienic archiwum TVP na Archiwum Narodowe, to kradziez w biały dzien. Juz widze komisje autorytetow ktora ustala taryfikator. Zreszta, dajmy na to, w WFD w Warszawie mozna wypożczyc ( skopiowac) materialy archiwalne za opłata na jakis okreslony czas. I niech tak zostanie.
Gość: folt37, 77.255.17.10*
2010/01/28 17:47:50
@mazur
Sojusz medialny PIS/SLD do ustawy hazardowej ma się tak jak sojusz posłów PIS w komisji śledczej (Kępa) z posłem lewicy (Arłukowiczem), którego "praworządna " posłanka PIS broni jak Częstochowy za złamanie przez tego posła etyki śledczego ( o czym wspomniałem). Krętactwami tych posłów dowodzę, że są oni niewiarygodni, tak samo jak Chlebowski i Drzewiecki. Mówiąc krótko, manipulują nami dla własnych korzyści politycznych. Dlatego dla przeciwwagi euforii wielu na tym blogu dla PIS i SLD próbuję wprowadzić pierwiastek chłodnej oceny tej hecy wnioskiem, że uczciwość z polityki wyparowała. Tyle!
Gość: gość, 77-253-36-174.adsl.inetia.pl
2010/01/31 16:13:06
Skromnie, chcialbym wlożyć swoje trzy grosze, na tak popularnym blogu naszej gospodyni. Powiem krótko, że zasluzyla sobie, swoją dociekliwością, przenikliwością logicznością tzn. chlopskim rozumem inaczej prostotą omawianych zagadnień. Oczywiście czlowiek obwarowany przepisami, paragrafami punktami do tych paragrafów, odnośnikami do tych punktów, próbuje w tym świetle, przedstawiać wielość prawd, z których najprawdziwsza jest ta, która pasuje rządzącym i tym, którzy tą prawdę kreują. Od razu, przedstawiam się, jako, nie tylko, zwolennik PIS-u ale fan prezesa J.Kaczyńskiego. Wielu, zaraz powie, że fanatyk, wierzący we wszystko. Nic z tych rzeczy, Kaczyński, tak myślę, może się mylę? to jedyny czlowiek, który dzisiaj, jest w stanie obalić tuskoland i michnikowszczyznę. Wszystko, zależy od sily argumentów, niesionych do mas, wszystko zależy od tego, jak dlugo jeszcze, wybory będą prawdziwe. Wszystkie komisje ocenię krótko: zaangażowanie spoleczności, polityków drobnymi sprawami, co wlaśnie ma miejsce. Zakulisowo, przejmuje się calkowitą kontrolę, nad glównymi organami wladzy w państwie, przyklad???: odwolanie kadencyjnego urzędnika państwa, w czasie trwania kadencji, niezależnie od przyczyn, żenady i zarzutow. Bezprawnie zostal odwolany, czlowiek, który mial pilnować praworządności, niezależnie od daty wyborów, i to wystarczy, by się bać!!! Zastanawiamy się, kto będzie następny??? Partia, która, na obludnej krytyce poprzedników, przypisując jej, dzięki mediom, czyny, które dzisiaj sama bezpardonowo stosuje(inwigilacja, szukanie haków,wszczynanie śledztw). Dzisiaj tyle...
|
Z uporem maniaka wracam do notaki Kapicy, która nie daje spokoju nie tylko Tobie.
Prześledziłam jeszcze raz zeznania ministra Rostowskiego i ministra Kapicy dot. notatki ze spotkania Kapica Chlebowski i znalazłam pewne nieścisłości.
Oto fragment zeznań ministra Kapicy:
Spotkanie z panem przewodniczącym Chlebowskim odbyło się po tym
głosowaniu, po godz. 14, gdzie notatkę sporządziłem, przekazałem swemu
przełożonemu, licząc na to i prosząc, żeby, licząc na to i prosząc, żeby przekazał
również premierowi. Nie wiem, czy pan minister Rostowski przekazał to premierowi
stenogram - s. 173
Minister Rostowski zeznając na drugi dzień przed komisją śledczą podtrzymuje słowa Kapicy i dodaje nowe informacje co zrobił z tą notatką.
Oto fragment jego zeznań:
Tak, oczywiście, panie pośle. Po spotkaniu z panem Chlebowskim pan Kapica do
mnie przyszedł, powiedział, że miało miejsce to spotkanie i że przygotował notatkę
i wręczył mi tą notatkę, i poprosił, żebym ją przekazał panu premierowi, jeśli tak
uznam za właściwe. Było to 27 sierpnia. Następnego dnia 28 sierpnia o 9.45 bo
sprawdzałem to, przypuszczałem, że pan zada takie pytanie miałem spotkanie
z premierem w innych sprawach i wspomniałem mu wtedy, że dostałem taką notatkę
od pana ministra Kapicy i czy i zrelacjonowałem ją tak pokrótce, i zapytałem się
pana premiera, czy chciałby, żebym mu ją wręczył. Powiedział, że skoro mu ją
opisałem i ją mam, nie ma takiej potrzeby.
Poseł Zbigniew Wassermann:
Panie ministrze, co stało się z tą notatką?
Pan Jan Vincent-Rostowski:
Ja ją zatrzymałem.
Stenogram - s. 22-23
Z pozoru wszystko gra, wersję Kapicy potwierdza jego przełożony, tyle tylko, że w trakcie przesłuchania Kapica zaprzecza sam sobie.
W dalszej części przesłuchania minister Kapica mówi bowiem:
Panie pośle, ja rozciągnąłem sposób i zasadę zachowania tajemnicy określoną
przez pana premiera dzień wcześniej, dwudziestego szóstego. To spotkanie odbyło się
w gabinecie pana premiera, nie w pomieszczeniu spełniającym wymogi zgodnie
z ustawą o ochronie informacji niejawnych, natomiast pan premier zobowiązał nas do
zachowania w tym zakresie tajemnicy.
Notatki wcześniejsze z tego dnia, po spotkaniu
dwudziestego szóstego, przekazałem, kalendarium, w takim samym trybie, czyli
ministrowi Rostowskiemu w kopercie i do sekretariatu pana premiera. I w ten sam sposób postąpiłem, sporządzając po sporządzeniu notatki z panem przewodniczącym Chlebowskim.
Materiały czy zawartość tych notatek nie zawiera informacji, która miały być chronione tajemnicą państwową. One nie mówią o zdarzeniach, którym musiała być nadana klauzula niejawności.
Stenogram - s. 167
Zwracam uwagę na bardzo ważne słowa Kapicy .Notatki wcześniejsze z tego dnia, po spotkaniu dwudziestego szóstego, przekazałem, kalendarium, w takim samym trybie, czyli ministrowi Rostowskiemu w kopercie i do sekretariatu pana premiera I w ten sam sposób postąpiłem, sporządzając po sporządzeniu notatki z panem przewodniczącym Chlebowskim.
Skoro minister Kapica w przypadku notatki ze spotkania z Chlebowski postąpił tak samo, jak w przypadku kalendarium to może to oznaczać, że wbrew zapewnieniom ministra Rostowskiego i ministra Kapicy notatka ze spotkania Kapica Chlebowski TRAFIŁA jednak do sekretariatu premiera i to nie za pośrednictwem ministra Rostowskiego.