pozytywka@gmail.com
Blog > Komentarze do wpisu
Tuska "wojna o prawdę"


Donald Tusk: Musimy być bezwzględni wobec siebie, a nie wobec konkurentów; musimy być bezwzględni wobec zła, które zobaczymy w pobliżu siebie, w nas samych. (...) Jeśli ktoś uważa, że władza jest po to, aby jej używać, a nie po to, aby z wiarą zmieniać życie w kraju na lepsze, to lepiej, żeby (tu) nie przyjeżdżał. Jeśli ktoś przez sekundę pomyśli: jakoś sprawę się załatwi, mamy przecież dużo zadań, dużo interesów, jakoś odwiniemy się, to lepiej niech wstanie i wyjdzie (...) Gdyby miało się okazać, że są sposoby na rozmycie tej sprawy i dzięki temu wygralibyśmy wybory, wolałbym wyjaśnić te sprawę do końca, nawet gdybyśmy mieli przegrać.

Gdy wybuchła "afera hazardowa" Tusk zapowiedział "wojnę o prawdę" i wyjaśnienie wszystkiego do spodu, choćby bolało. A tak to zalecenie realizują jego żołnierze.

Bitwa pierwsza. Rozszerzenie zakresu prac komisji. "Afera hazardowa" miała miejsce w latach 2008-2009 i dotyczyła jednej ustawy, ryzyko, że komisji udałoby się wyjaśnić jej kulisy było więc zbyt duże. Aby je zminimalizować Platforma rozciągnęła zakres prac komisji w czasie, aż do 2001 roku (choć tamtą ustawę już badała i prokuratura, i NIK) i zamiast komisji śledczej ds. afery hazardowej za rządów Tuska mamy komisję śledczą do spraw całej legislacji hazardowej za rządów Millera, Belki, Marcinkiewicza, Kaczyńskiego. I Tuska (jak starczy czasu). Nawiasem mówiąc, Biuro Analiz Sejmowych, na które Platforma zwala wczorajsze usunięcie Kempy i Wassermana, zdaje się mieć wątpliwości co do zgodności z Konstytucją tak szerokiego zakresu, ale w tej sprawie, podobnie jak w sprawie jego miażdżących dla projektu nowej ustawy opinii, nikt się z nim nie liczy.

Bitwa druga. Wyłączenie z zainteresowania komisji "sprawy Sobiesiakówny". Choć jest nie tylko bezpośrednio związana z "aferą hazardową", ale też świetnie udokumentowana i do ustalenia raptem kilkoma przesłuchaniami i lekturą materiałów z Ministerstwa Skarbu Totalizatora (sama część już mam). "Sprawa Sobiesiakówny" ma kluczowe znaczenie, nie tylko dlatego, że dotyczy próby przejęcia kontroli nad państwowym monopolistą przez prywatną konkurencję, ale także dlatego, że - świadomie lub nie - wzięli w niej udział dwaj ministrowie rządu Tuska. Nawiasem mówiąc, na miejscu prokuratury zabepieczyłabym dokumenty i dyski w Ministerstwie Sportu, poprosiłam o kopię korespondencji mailowej Rosół-Leszkiewicz w sprawie Sobiesiakówny i Ministerstwo Sportu mi odpowiedziało, że nic takiego nie mają. Albo kłamią, albo zatarto ślady, bo Ministerstwo Skarbu Państwa swoje kopie ma.

Bitwa trzecia. Wyznaczenie nierealnego terminu zakończenia prac. Przy tak szerokim zakresie, termin 28 lutego byłby nierealny nawet gdyby wszystkim śledczym autentycznie zależało na prawdzie i nie stosowali żadnych zabiegów opóźniających, a co dopiero mówić o komisji w której zainteresowani niepowodzeniem komisji mają większość i mogą przegłosować wszystko? W takim terminie komisja miałaby małe szanse nawet gdyby składała się z tak sensownych śledczych jak Rokita i Nałęcz. A składa się przecież z Sekuły i  Neumanna.

Bitwa czwarta. Niewpuszczenie największej partii opozycyjnej do prezydium. Oznacza to pozbawienie jej wpływu na sposób procedowania, a w praktyce oddaje pełnię władzy w komisji w ręce Sekuły, bo przy dwuosobowym składzie przewodniczący z uprzywilejowanym głosem zawsze przegłosuje Arłukowicza.

Bitwa piąta. Zasypanie komisji tonami nieistotnych papierów. Sekuła poprosił o wszystko o co mógł poprosić, włącznie z informacjami na temat kosztów leczenia osób uzależnionych od hazardu.  Takie informacje mają przecież kluczowe znaczenie dla ustalenia po co na cmentarzu spotykali się Zbychu z Rychem. Utopienie komisji w papierach pozwoli skutecznie przeciągać jej prace, zawsze też jest szansa, że zawaleni makulaturą posłowie nie doczytają czegoś ważnego, albo wyłowią coś do czego się można przyczepić i odwrócić uwagę od meritum. A jak można odwracać uwagę od meritum mieliśmy okazję przekonać się obserwując medialne rozgrywanie "analizy CBA", a zwłaszcza porównując je z brakiem zainteresowania notatką CBA z 10 września. Podobny los spotka pewnie opublikowaną właśnie notatkę z 12 sierpnia.

Bitwa szósta. Powołanie nieskończonej liczby nieistotnych świadków. Na jednym z pierwszych posiedzeń "śledczy" Neumann zgłosił wniosek o przesłuchanie 18 świadków, którzy jego zdaniem są niezbędni w dojściu do prawdy. Z nazwisk, które znamy z platformianej "afery hazardowej" pojawiły się raptem dwa - Kapica i Chlebowski. Szejnfeld, Rosół, Drzewiecki, Tusk, Sobiesiak, Kosek i inni okazali się dla Neumanna mniej interesujący niż np. Piotr Gadzinowski (kiedyś był posłem sprawozdawcą z podkomisji, która zgłosiła poprawkę), czy Aleksandra Natalii-Świat (w poprzedniej kadencji była szefową Komisji Finansów Publicznych). Lista świadków szybko zbliża się do setki i właśnie powiększyła się o kolejne dwa kluczowe nazwiska - Kempę i Wassermana. Bo teraz nie będzie wypadało ich nie przesłuchać. I to zapewne w pierwszej kolejności, pod pretekstem woli szybkiego wyjaśnienia wątpliwości wokół nich.

Bitwa siódma. Wymyślanie procedur paraliżujących przesłuchania. Sekuła błysnął genialnym pomysłem aby każdy poseł zadawał w jednej rundzie jedno pytanie, co skutecznie uniemożliwiłoby prowadzenie sensownych dociekań. Przesłuchanie Kapicy mogłoby więc wyglądać tak:

Wassermann: Co było powodem wykreślenia limitów lokalizacyjnych z projektu ustawy?
Kapica: To był postulat Komisji Trójstronnej.
Wassermann: Ale pismo wicepremiera Waldemara Paw...
Sekuła: Panie pośle, po jednym pytaniu, cierpliwości, jeszcze sześć pytań i znowu będzie pana kolej. A teraz poseł Neumann.
Neumann: Dostał pan ochronę BOR. Czy to znaczy, że czuje się pan zagrożony ze względu na swoją niezłomną postawę wobec lobbystów?

Bitwa ósma. Usunięcie opozycji z komisji. Cichcem, ze wstydem, za to skutecznie. Pod pretekstem tak żałosnym, że chyba nawet Tomasz Wołek nie będzie w stanie tego obronić (choć może nie doceniam mistrza). "Kwity" na Kempę i Wassermana każdy może przeczytać i wyrobić sobie zdanie. Wasserman jest na ten przykład umoczonym w aferę kluczowym świadkiem, bo zgłosił dwie uwagi. Pierwsza to postulat utrzymania zapisu o podwójnej kontroli nad Totalizatorem Sportowym (żeby Minister Skarbu Państwa nadal musiał mieć zgodę Ministra Finansów przy podejmowaniu najważniejszych decyzji ws. spółki), a druga to redakcyjna zmiana sformułowania "cechy dokumentu" na "cechy jednoznacznie identyfikujące dokument". Nie mogę się doczekać przesłuchania Wassermana (bo nie wyobrażam sobie, żeby po wczorajszej szopce miało się nie odbyć), jestem bardzo ciekawa co posłowie Platformy będą w stanie z tego wycisnąć, żeby dowieść jak bardzo to przesłuchanie, a tym samym usunięcie Wassermana, było niezbędne dla wyjaśnienia afery. A że w wyciskaniu są nieźli, przekonują mnie wypowiedzi takie jak ta Halickiego "Teraz zadajemy publicznie pytanie, czy w 150-osobowym klubie nie ma nikogo, kto nie miałby do czynienia z ustawą hazardową? Czy jest ktokolwiek, kto byłby neutralny w tej materii? Czy PiS ma wyłącznie krupierów, osoby, których asystenci stają się prezesami w firmach hazardowych?".

Bitwy w planach

Bitwa dziewiąta. Odwlekanie przesłuchań do czasu uzupełnienia składu komisji. Bo przecież teraz PiS musi wyznaczyć nowych kandydatów, cały Sejm musi ich przegłosować, nowi śledczy muszą się zapoznać z materiałami. Lekko licząc, najważniejsze przesłuchania, które miały się zacząć w przyszłym tygodniu (Kapica!) powinno się udać odwlec do stycznia. A jak PiS pomoże, to może i dłużej. Bo Platforma na pewno liczy, że PiS będzie się teraz awanturował, zwlekał z wyznaczeniem nowych kandydatów, poprosi o jakieś ekspertyzy prawne. Słowem, nie tylko przyłoży rękę do odwlekania przesłuchań, ale też umożliwi zwalenie na niego winy za to, że komisja nie może pracować. Podobno Urbaniak już sugeruje, że jak PiS nie wróci do komisji to będzie oznaczało przyznanie się do winy. Wiemy więc już jaka narracja się szykuje.

Bitwa dziesiąta i ostatnia. Rozwalenie komisji. Platforma konsekwentnie dąży do całkowitego rozwalenia komisji, które może się odbyć na różne sposoby. Zanudzenie obserwatorów, rozmydlenie tematu, ale idealne byłoby rozwalenie faktyczne, czyli po prostu rozwiązanie komisji, najlepiej z powodów zależnych od PiSu, lub niezależnych od nikogo. Przypuszczam, że plan jest taki, żeby czekać na nowych członków komisji z PiSu, potem się o nich poawanturować (Halicki już mówi, że muszą to być osoby wobec których świadkowie będą czuć się komfortowo, a czy jest w ogóle w PiSie ktoś wobec kogo Tusk czy Chlebowski mogliby się czuć komfortowo?), a jak już trzeba będzie ich wpuścić, czasu zostanie tak mało, że uda się dojść co najwyżej do "afery Gosiewskiego", być może dla picu przesłuchując jeszcze Kapicę, Suchocką-Rohuską, Boniego i Cichockiego. Sobiesiak nie będzie zeznawał bo wezwanie zastanie go akurat za granicą i nie zdąży wrócić przed 28 lutego, Kosek dostarczy zwolnienie lekarskie, Sobiesiakówna zaś w ogóle nie zostanie wezwana bo nie miała związku z ustawą. Przesłuchanie Tuska i Schetyny okaże się zbędne, a na innych nie starczy czasu.

Byłam zwolenniczką bojkotu komisji w przypadku usunięcia Kempy i Wassermana, ale chyba zmieniam zdanie. Sposób w jaki to Platforma zrobiła świadczy o panice, dokument z 10 września wskazuje czego i jak bardzo może (i powinna!) się bać, a Gazeta właśnie opublikowała dokument z 12 sierpnia, po którym widać kto kłamał w sprawie rozmowy z 14 sierpnia. Oba dokumenty pogrążają Tuska, a to jeszcze nie wszystko.

Platforma wcale nie boi się Kempy i Wassermana, nie boi się nawet samego PiSu. Platforma boi się komisji w ogóle, bo nawet taka kadłubkowa jak jest teraz, złożona tylko z władzy i Arłukowicza, jest dla niej śmiertelnie groźna. Bez względu bowiem na to ilu nieważnych świadków uda się jeszcze wezwać, jak wiele niezwiązanych ze sprawą wątków wrzucić dziennikarzom, kiedyś w końcu trzeba będzie wezwać Kamińskiego a na to, jak mu odebrać prawo do otwierającej każde przesłuchanie swobodnej wypowiedzi świadka, nawet taki wojak jak Sekuła może nie znaleźć pomysłu. I Kamiński powie, to co ma do powiedzenia. A po tym co do tej pory zrobiła Platforma, jego słowa wybrzmią jeszcze mocniej, zwłaszcza, że do tego czasu wypłyną zapewne kolejne dokumenty równie porażające jak ten z 12 sierpnia i z 10 września. I choć Sekuła, Neumann i Urbaniak zignorują to co im się w wypowiedzi Kamińskiego nie spodoba, zostanie jeszcze Arłukowicz. No i dziennikarze, bo przecież nie każdy chce i potrafi nie zauważać tego co dla władzy niewygodne.

Podejmując decyzję w sprawie komisji PiS powinien wziąć pod uwagę to na czym zależy Platformie i zagrać przeciwko temu. Dzisiaj Platformie zależy, żeby komisję całkiem rozwalić, albo przynajmniej w nieskończoność odwlekać jej prace, i móc to wszystko zwalić na PiS. Bojkot może jej w tym tylko pomóc. Trzeba więc pomyśleć nad taktyką, która: a) uniemożliwi Platformie sparaliżowanie prac komisji, b) pomoże skutecznie wyjaśniać "aferę hazardową", oraz c)  zmusi Platformę do obnażenia prawdziwych intencji, czyli chęci sparaliżowania śledztwa w sprawie "afery hazardowej".

Macierewicz i Dorn do komisji

Biorąc pod uwagę powyższe, jedynym rozwiązaniem zapewniającym realizację celu a), b) i c) jest jak najszybsze oddelegowanie do komisji Macierewicza i Dorna. Szybka decyzja, szybkie wejście do komisji i rozpoczęcie prac "z marszu" uniemożliwi Platformie dalsze opóźnianie pracy, i zwalanie winy za to na PiS. Wystawienie Macierewicza i Dorna będzie też gwarancją wyciśnięcia z tego śledztwa wszystkiego co się da, bo obaj mają wybitne predyspozycje do takiej pracy, a Dorn już pokazał, że świetnie się orientuje w temacie i kojarzy fakty. Trudno o lepszych śledczych, we trójkę z Arłukowiczem powinni sobie poradzić bez względu na to co jeszcze wymyśli Sekuła, żeby torpedować prace. Dodatkowo, nazwisko Macierewicza, nieuchronnie doprowadzi do awantury przy powoływaniu nowego składu komisji, Platforma nie może się na Macierewicza zgodzić, a że na niego trudno będzie znaleźć jakiekolwiek hazardowe pseudokwity, będzie musiała odrzucić pozory i pokazać, że tak naprawdę nie chce w komisji dociekliwej opozycji, a kwity na Kempę i Wassermana były tylko pretekstem. Bo jakoś będzie musiała opór przeciwko Macierewiczowi uzasadnić. Chyba, że i na niego znajdzie się jakiś porażający kwit, może jakiś kuzyn szwagra był 12 lat temu szatniarzem w kasynie.

Oczywiście to nierealny pomysł, bo PiS będzie pewnie wolał pozwolić Platformie zamieść aferę pod dywan niż dopuścić do jej wyjaśniania Dorna. Trudno liczyć na to, że politycy wzniosą się ponad osobiste urazy i pomyślą o tym jak najskuteczniej wyjaśnić prawdę, na wypadek gdyby byli jeszcze jacyś obserwatorzy, których ona bardziej interesuje niż jałowe przepychanki. Ale pomarzyć można. Więc sobie marzę - zaszachować Platformę Macierewiczem i Dornem, a dopiero jak ich zablokuje, nie mając  nawet cienia merytorycznego pretekstu, z czystym sumieniem zbojkotować tę farsę. Nie zdziwiłabym się gdyby po propozycji zastąpienia Kempy i Wassermana Macierewiczem i Dornem, Platforma sama poprosiła o powtórzenie wczorajszego głosowania bo bez Stefaniuka jest nieważne :)



sobota, 05 grudnia 2009, kataryna.kataryna

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2009/12/05 14:44:02
Kataryno, obawiam się, że po tych wszystkich wygranych przez PO bitwach nikt już nie zwróci uwagi na to, co powie Kamiński czy co wyniknie z innych przesłuchań. No może zainteresuje to paru dziennikarzy i parunastu blogerów. Bez echa przechodzą coraz większe skandale, które wyrabia PO. Pytanie co zrobić, żeby tak nie było. Kluczem jest tutaj chyba tylko wizerunek PiS..
-
Gość: Marie, 188.146.211.239.nat.umts.dynamic.eranet.pl
2009/12/05 14:48:20
Witaj ponownie Kataryno!
"Podobno Urbaniak już sugeruje, że jak PiS nie wróci do komisji to będzie oznaczało przyznanie się do winy."

Jak "bum cyk cyk" na własne uszy słyszałam dzisiejszą wypowiedź Urbaniaka, który właśnie tak się wyraził.
Ponawiam pytanie do tych, którzy dokładnie słyszeli wczorajszą wypowiedź Kempy dot. spotkania Kapicy z Koskiem w MF.
Czy z tego spotkania została sporządzona notatka?
-
2009/12/05 15:02:57
Mysle ze w sumie to nawet dobrze ze PO (Polska Zjednoczona Platforma Rzadzaca) wrecz na "chama" rozwala Komisje. Intencje Tuska sa coraz bardziej czytelne nawet dla srednio rozgarnietego wyborcy.

PiS nie powinien komisji odpuszczac i bojkotowac , ale do samego konca trzymac tam swoich przedstawicieli,nawet gdyby nie byly nimi osoby o znanych nazwiskach. Swoje dzialania i stawiane wnioski (nawet gdyby byly odrzucane) opozycja powinna naglasniac, wykorzystywac komisje do protokolarnego stawiania niewygodnych pytan!

W stanie wojennym PRL owczesna Rzeczpospolita publikowala stenogramy z konferencji prasowych Urbana i wowczas byl to bestsellerowy material rozchwytywany z kioskow, ale ludzie czytali TYLKO pytania stawiane przez zachodnich dziennikarzy i to gdzie zaznaczone byly ingerencje cenzury.

Nadzieja dla praworzadnej Polski to takie obywatelskie blogi jak pisanie Kataryny, a takze "przecieki" do mediow (jak chocby pismo CBA z 12 sierpnia ktore "udostepnila" nawet GW), konferencje prasowe politykow opozycji ktorzy beda dociekliwie recenzowac poczynania komisji, na okraglo jak mantra pogrzewanie oczekiwan na konfrontacje Tusk-Kaminski i przypominanie wzajemnych sprzecznosci w ich wersjach zdarzen...itd. Im bardziej soczyste beda to "kwiatki" tym pewniej media je kupia i dalej naglosnia.

Gdyby Tusk "stchorzyl" i do konfrontacji nie doszlo, wowczas Kaminski (w ramach samooczyszczenia) powinien zorganizowac konfrontacje z "pustym krzeslem", tym razem korzystajac juz z pelnej tresci dokumentow ujawnionych w trakcie prac komisji, badz tez "przeciekow" do prasy ktore nieuchronnie postepowac beda.

Jest dobrze!
-
Gość: horsefish, chello089072022137.chello.pl
2009/12/05 15:38:18
Dorn nie wchodzi w rachubę bo był ministrem spraw wewnetrznych tak i pewno opiniował projekt ustawy jak Wasserman i Kempa. Zaraz powołają go na świadka.
-
Gość: horsefish, chello089072022137.chello.pl
2009/12/05 15:38:35
Dorn nie wchodzi w rachubę bo był ministrem spraw wewnetrznych tak i pewno opiniował projekt ustawy jak Wasserman i Kempa. Zaraz powołają go na świadka.
-
Gość: horsefish, chello089072022137.chello.pl
2009/12/05 15:47:59
O i Macierewicz też, po napisaniu komentaża wszedłem na stronę Rzeczpospolitej i znalazłem coś takiego:
Od kilku miesięcy Prokuratura Okręgowa w Warszawie sprawdza, czy Antoni Macierewicz jako wiceminister obrony narodowej nie złamał ustawy o ochronie informacji niejawnych dowiedziała się "Rz".

Chodzi o podejrzenie, że udzielił on zgody na dostęp do informacji tajnych i ściśle tajnych "szeregu osobom nieposiadającym poświadczenia bezpieczeństwa". - Zgody były udzielane na piśmie w okresie od czerwca do grudnia 2006 r. - mówi osoba znająca materiały śledztwa. Podkreśla, że zgodnie z prawem dostęp do informacji będących tajemnicą państwową może wydać tylko Minister Obrony Narodowej, a nie którykolwiek z jego zastępców. - Niewykluczone więc, że Macierewicz przekroczył uprawnienia - mówi nasz informator.

O możliwości popełnienia przestępstwa organy ścigania w połowie roku poinformowało Stowarzyszenie "Pro Milito", zrzeszające m.in. byłych oficerów zlikwidowanych Wojskowych Służb Informacyjnych.

- Śledztwo toczy się w sprawie. Nikt nie ma postawionych zarzutów potwierdza w rozmowie z "Rz" Mateusz Martynik, rzecznik warszawskiej Prokuratury Okręgowej. Dodaje, że śledztwo powinno być zakończone do końca roku. Nie chce jednak ujawnić, czy sprawa będzie umorzona, czy też prokurator będzie chciał postawić Macierewiczowi zarzuty. Gdyby tak się stało, będzie musiał zwrócić się wcześniej z wnioskiem o uchylenie immunitetu poselskiego.

Platfotma broni się rękami i nogami. W rezerwie mają jeszcze chłopców od śrubek.
-
Gość: zetes, 77-253-131-252.adsl.inetia.pl
2009/12/05 15:49:15
Pani Kasiu(tak nazwał dzisiaj panią, pan Janecki) jest dobrze-dzisaj o 14''00' v.premier Pawlak stwierdzil ,że PSL pomoże rozwiązać sprawę.
-
Gość: Marie, 188.146.211.239.nat.umts.dynamic.eranet.pl
2009/12/05 15:51:31
Prosty test na wiarygodność PSL-u i SLD, którzy wczoraj byli oburzeni zachowaniem polityków PO w komisji hazardowej - "Kaczyński: Odwołamy się ws. Kempy i Wassermana"

wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,7334029,Kaczynski__Odwolamy_sie_ws__Kempy_i_Wassermana.html
-
Gość: mirage, elo63.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/12/05 15:53:44
Kataryna , jesteś okropna , chcesz go załatwić zanim te fantomy z PO w komisji zaczną
się znów kompromitować, zwolnij trochę , niech gawiedź zobaczy pełną krasę tych cmentarnych hien, zawsze zdążysz z tym osinowym kołkiem, ważne bardzo jest żeby toto już nigdy nie pojawiło się na wyborczych listach, pamiętaj!
-
Gość: Crofter, host86-131-182-211.range86-131.btcentralplus.com
2009/12/05 15:56:56
Kataryno, zapewne wiesz cos wiecej na ten temat ale ja nie potrafie sobie wyobrazic by PIS moglo delegowal Dorna do komisji. A gdyby nawet, to jak myslisz, ile minut zajmie PO usuniecie Dorna z komisji? :) Musze powiedziec ze akurat ten element Twego rozumowaniu nie pasuje mi do wspanialej reszty. Chyba Kaczynski robi wlasciwie odwolujac sie do prezydium sejmu - kupuje czas a kolejna porazka w prezydium nie ma znaczenia. Moze dzieki temu PIS znajdzie jakies lepsze rozwiazanie niz dzialajac w pospiechu. A moze Kaczynski blysnie geniuszem...? :)
-
Gość: Crofter, host86-131-182-211.range86-131.btcentralplus.com
2009/12/05 16:11:55
A tak na dobry lad to chyba w tej chwili NAJWAZNIEJSZE jest by zostal wybrany jakis malo uwiklany prokurator generalny. Wtedy jest szansa na postawienie zarzutow w sprawie. Moze uda sie powolac komisje w swietle nowych faktow a wtedy pole do manipulacji bedzie bardzo niewielkie.
-
Gość: zatrute umysły, abn46.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/12/05 18:10:34
co zmieni wyjasnienie afery lub jej nie wyjasnienie? tak naprawde nic nie zmieni. te pokolenie jest zatrute jadem z przeszłosci. niesety pluja nim na lewo i prawo zarazajac wszystkich dokoła :(
-
Gość: Pyzol, s01060018f86cb292.wp.shawcable.net
2009/12/05 18:33:32
PiS juz negocjuje z grupa Jurka, a wrobelki spiewaja na dachu, ze zamierza tez z grupa Dorna. Wskazanie Dorna do komisji byloby niezlym poczatkiem, wiec jako takie wcale nie jest wykluczone.

Twoj pomysl jest, kataryno, rzeczywiscie warty rozwazenia. Rozpetaloby sie pieklo, a najgorsze co moze sie przytrafic, to znudzenie opinii publicznej pracami komisji.

W przyszlosci, ten cyrk z odwolaniem W. i K. posluzy jako powod do walki o przedluzenie prac komisji, choc slaba to pociecha.

Postepowanie PO coraz bardziej wykazuje, ze istnieje jakas nieformalna "grupa trzymajaca wladze". Tusk sam sobie zaprzecza, mowi jedno, robi drugie. Nie tylko w kwestii tej komisji.

Wrocilismy do Rzeczpospolitej przedrywinowej. Porazajace jest tylko to, ilu poslow PO wydaje popierac ten scenariusz, a ilu obywateli, wyborcow taki wlasnie odpowiada.

Moje pokolenie zostawi niezly bardak nastepcom, ale juz widac, ze ci mlodsi postanowili zrobic taki sam prezent swoim dzieciom. Swiat bedzie szedl do przodu, a troska centralna w Polsce pozostanie nienaruszalnosc Rzeczpospolitej Nomenklaturowej i dbalosc o interesy wylacznie jej srodowiska, bez wzgledu na to z kim poza jej granicami jest ono powiazane.

Poki co, zwolennicy PO tancza do piosenki wypisz - wymaluj brata blizniaka obecnego premiera:

www.youtube.com/watch?v=tPVjzX98pHg&feature=email

Bo czyz nie jest to kwintesencja POwskiego p i j a r u?

Kaska

Kaska
-
Gość: Obserwator z Pomorza, 188-125-134-40.petrus.pl
2009/12/06 00:27:02
Pani Kataryno! Nie znam na wyrywki regulaminu prac Sejmu, ale dziwi mnie taka rzecz. Jak to możliwe, że inne ciało (Sejm w pełnym składzie) powołuje konkretnych posłów do składu komisji "hazardowej", a ciało "podwładne" Sejmowi (ta właśnie komisja) ma prawo odwoływać z własnego składu jego członków. To bardzo dziwne. Przez 3 kadencje byłem radnym miejskim i zarazem członkiem komisji tejże Rady. Raz nawet przewodniczącym jednej z nich. Zawsze byłem powoływany do nich i odwoływany z nich uchwałą Rady Miejskiej. Dlaczego tak nie jest w Sejmie? Poza tym Arłukowicz i Wasserman z Kempą są d.... wołowe. Gdyby wyszli z obrad komisji przed momentem głosowania wniosku o odwołanie PiSowców, nie byłoby quorum i niemożliwe byłoby (nie było też w tym momencie Stefaniuka z PSLu) ich odwołanie.
-
Gość: rob roy, aczb49.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/12/06 00:38:30
Do Obserwator z Pomorza
To prawda, wydaje mi się, że jest to poważny błąd prawny. Na pewno powinien odwoływać cały sejm, wyłączać ze składy na konkretne przesłuchanie może komisja. Tak było bodajże w komisji ds. afery Rywina. Bardzo możliwe, że cała akcja była bezprawna.
-
Gość: rob roy, aczb49.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/12/06 00:48:32
Z ustawy o komisji śledczej:
Art. 2.
1. Komisję powołuje oraz wybiera i odwołuje jej skład osobowy Sejm bezwzględną większością głosów.
Art. 4.
Poseł nie może wchodzić w skład komisji, jeżeli:
1. sprawa dotyczy go bezpośrednio,
2. brał albo bierze udział, występując w jakiejkolwiek roli procesowej, w sprawie przed organem władzy publicznej w sytuacji, o której mowa w art. 8 ust. 1,
3. istnieje, inna niż wymienione w pkt 1 i 2, okoliczność, która mogłaby wywołać uzasadnioną wątpliwość co do jego bezstronności w danej sprawie.
Art. 5.
1. Członek komisji zostaje wyłączony z jej składu osobowego, jeżeli zachodzi wobec niego okoliczność, o której mowa w art. 4.
2. Wyłączenia, o którym mowa w ust. 1, dokonuje komisja; w głosowaniu nie bierze udziału członek komisji, którego wyłączenia głosowanie dotyczy.
3. Prawo złożenia wniosku o dokonanie wyłączenia, o którym mowa w ust. 1, przysługuje każdemu posłowi będącemu członkiem komisji oraz osobie wezwanej przez komisję w celu złożenia zeznań.
Jest wyraźna rozbieżność pomiędzy art. 2 ust. 1 a art. 4. Jak jest różnica między wyłaczeniem ze składu osobowego komisji a odwołaniem, które jest prerogatywą sejmu? Posłowie Kempa i Wasserman zostali wyłaczeni, ale nie odwołani, a więc nadal są członkami komisji?
-
Gość: Obserwator z Pomorza-do Rob Roya, 188-125-134-40.petrus.pl
2009/12/06 01:01:50
Poszedł Pan właściwym tropem. Wygląda na to, że Platforma nie zna ustawy o komisji śledczej. Moim zdaniem, po lekturze zacytowanej przez Pana ustawy, to jest NA PEWNO bezprawne odwołanie. Oni mogli tylko ich wyłączyć ze składu.
-
Gość: rob roy, aczb49.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/12/06 01:02:48
Wg mnie nie zaszła żadna "okoliczność, która mogłaby wywołać uzasadnioną wątpliwość co do bezstronności w danej sprawie". To, że ktoś z "urzędu" wg rozdzielnika opiniował projekt ustawy nie świadczy o braku bezstronności. Wcale też ktoś z komisji, kto musiałby być świadkiem (co tu oczywiście jest bardzo wątpliwe) nie musi być wyłączony całkowicie z jej składu, może być wyłaczony na czas przesłuchania, a później może wrócić do składu. Świadek to nie oskarżony, świadek ma obowiązek mówić prawdę, tylko prawdę i całą prawdę, czyli musi być bezstronny! Chyba, że ktoś udowodni mu składanie fałszywych zeznań, a to jest karalne. Przypominam sobie, że w komisji rywinowskiej osoby wzywane przed komisję składały wnioski o wyłączenie ze składu na czas przesłuchania i takie wyłączenia miały miejsce. Potem członek wracał do składu komisji. Moim zdaniem decyzja platformerskiej części komisji była bezprawna z dwu powodów:
1. Nie zaistniała żadna okoliczność świadcząca o braku bezstronności posłów PiS. Takie twierdzenie jest wręcz pomówieniem nadającym się do sądu z powództwa cywilnego.
2. Wyłączenie powinno być tylko czasowe, natomiast odwołać może cały Sejm.
Przy podejrzeniu bezprawnego działania komisji decyzja taka absolutnie powinna podlegać zaskarżeniu do jakiegoś innego bestronnego organu (TK?). W przeciwnym razie zawsze większość mogła by wyłaczyć niewygodnego (np. zbyt dociekliwego) posła, a on byłby bezradny.
-
Gość: Crofter, host86-131-182-211.range86-131.btcentralplus.com
2009/12/06 02:12:16
Jesli to wszystko prawda to, niestety, wydaje sie ze rowniez Waserman i Kempa nie znaja regulaminu komisji sledczej. W innym przypadku zdecydowanie zaprotestowaliby przeciw odwolaniu czlonka komisji przez innych jej czlonkow na gruncie niezgodnosci z regulaminem sejmu. No wiec albo regulamin zezwala na odwolanie (zle) albo odwolani nie znaja regulaminu (zle albo jeszcze gorzej).
-
Gość: Crofter, host86-131-182-211.range86-131.btcentralplus.com
2009/12/06 02:54:26
A jeszcze na dodatek sam Wasserman skladal wniosek o odwolanie Sekuly. Wobec tego albo mogl taki wniosek skladac albo zachowal sie nieprofesjonalnie.
-
Gość: mieszkaniec zoologu, accl246.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/12/07 04:47:21
Katarynko - Twój blog jest świetny, ale ... wyborca PO go nie przeczyta, wręcz uważa go za wrogą, nienawistną i fanatyczną propagandę. Możemy dociekać prawdy, aż staniemy się jej posiadaczami, lecz jej ogłoszenie spowoduje, że okrzykną nas fanatycznymi łajdakami i oszczercami, którzy marzą (ooo!! niedoczekanie !!! w życiu ....!!!) o powrocie PiS-u do władzy, żeby zniszczyć Polskę.
Każdy mający choćby odrobinę "oleum" w czerepie wie, że PO ma pełno trupów w tej hazardowej szafie (i nie tylko), lecz dla "odpowiedzialnego obywatela za losy TEGO kraju" - wyborcy PO, jest lepszy nawet złodziej i kanciarz, jeśli tylko rekomenduje go PO i każe zagłosować na niego PO. Usłyszałem to dzisiaj i zwątpiłem w ludzki rozum...
Cóż..., wyborcy PO tkwią w nieracjonalnym amoku, ich celem jest tylko dorżnięcie PiSu, zadeptanie i zgnojenie każdego, kto choćby tylko uwagę zgłosi wobec PO. Dla wyborców PO to partia NIETYKALNA, NIEOMYLNA, JEDYNA. Krytyka świętości jaką jest PO to wywoływanie burd i wojna krzyżowa prowadzona przez "mściwych Kaczorów, analfabetów PiSowców i rydzykowe mohery".
Na takie dictum, pożegnałem się, wyszedłem, zjechałem na dół windą, by zaczerpnąć świeżego powietrza. Tam na górze, na VI pietrze, moje tytuły były dowodem analfabetyzmu pisowca.
-
Gość: komentarz, 188.33.176.7*
2010/01/03 04:03:18
PO zależy na tym żeby zochydzić wyborcom komisję śledczą.Mniej świadków ich działań jest sprzyja zamieceniu sprawy pod dywan.Dlatego głośne wystąpienie posłów PiS było nie na rękę dla PO bo zwracało uwagę dziennikarzy a tym samym wyborców na sprawę.
Komisja pokazała prawdziwą twarz Platformy : cyniczną oraz szyderczą.
Nie za bardzo przejmuje się tym na kogo będą głosować Polacy , bo PO rozpadła się , czołowi działacze odeszli lub zostali wyrzuceni. Główną rolę w grze politycznej odegrają wybory prezydenckie. Polacy mają taki rzad na jaki zagłosowali kierujac sie przesłankami medialnymi pokazujacymi brudy w koalicji rzadzacej, zatem zaglosowali na opozycje. PiS jest partią zbyt przejrzysta w działaniu i słabo prezentująca się .Ostatnie wystąpienie Kempy i Wassermana na happeningu pokazało że potrafią niektórzy być medialni i przystępni dla prasy przez co nagłaśniają ważne sprawy i zyskują na popularności. Przy czym nie powinni nagłaśniać spraw związanymi ze swoim polityczną techniką oraz nie odpowiadać na głupawe pytania dziennikarzy bo zniżają się do poziomu przedszkolaków.
Wyglądają na partię która dopiero uczy się sztuki politycznej , natomiast PO prezentuje wręcz niebywały poziom panowania nad tłumami wyborców i sondaży.Oczywiście tej sztuki można upatrywać w "ojcach założycielach PO" jak również w wieloletnim stażu politycznym o którym polacy nie byli informowani oraz w znajomościach z ważnymi figurami politycznymi.PiS zatem wydaje się być uczniakiem z dostatecznymi ocenami który z dnia na dzień uczy się coraz wiecej.PO rzuca "wolne myśli" w eter i czeka na opinie sondażowe polaków , na tym polega ich siła że wiedza na co moga sobie pozwolic.Również specjalnością PO jest odwracanie "kota ogonem" w wielu sprawach poprzez zobrzydzanie przeciwników politycznych albo tworzenie nowych mało istotnych spraw na które media są łakome.Największą siłą PiS jest uczciwość.Najgorszą brak tolerancji. POPiSu politycznego nie będzie bo obie partie miały potencjał zmian.