pozytywka@gmail.com
Blog > Komentarze do wpisu
Ketman i jego ofiary z Czerskiej

Aleksander Kaczorowski (Newsweek, kiedyś Gazeta Wyborcza): Jesienią 2001 roku, po ujawnieniu przez dawnych kolegów Maleszki jego agenturalnej przeszłości, w redakcji "Gazety Wyborczej" zapadły decyzje, że pozostanie on w pracy, że będzie nadal redaktorem i że nadal będzie publikował pod pseudonimem. Pseudonim ELEM - od inicjałów Lesława Maleszki - został wybrany po kilku tygodniach. (...) Praktycznie od początku było jasne ze Maleszka zostanie w gazecie. To była osobista decyzja Adama Michnika, którą przeforsował wbrew większości redakcji.

Jarosław Kurski powiedział niedawno, że Gazeta Wyborcza jest taką samą ofiarą Maleszki jak wszyscy inni. Coś w tym jest bo przecież cena jaką Gazeta zapłaciła za trzymanie Maleszki jest ogromna. Tak ogromna, że naprawdę trudno uwierzyć w te wszystkie gadki o miłosierdziu i względach humanitarnych. Z litości dla adjustatora nie okłamuje się czytelnika. A w sprawie Maleszki Gazeta nas bezwstydnie okłamywała. Dzisiaj Piotr Stasiński odmawia komentarza i odsyła po wyjaśnienia do Maleszki, chociaż akurat w tej sprawie Maleszka ma najmniej do wyjaśniania bo to nie on - skromny adjustator - w kolejnych oświadczeniach okłamywał czytelników. Piotr Stasiński jako zastępca redaktora nazelnego i jeden z autorów niedotrzymanych obietnic powinien mieć odwagę skomentować rewelacje Kaczorowskiego. Choć nie dziwię się, że nie wie jak.

W oświadczeniu z listopada 2001 redakcja Gazety deklaruje i obiecuje "Leszek Maleszka stracił w naszych oczach wiarygodność i szacunek. Jego nazwisko musi na długie lata zniknąć z łam "Gazety", bo to nazwisko wprowadzało nas i Czytelników w błąd". Jeśli wierzyć Kaczorowskiemu, "długie lata" trwały ledwie kilka miesięcy i już w czerwcu następnego roku Maleszka opublikował swój artykuł. Artykuł którego przecież nie wrzucił podstępem, ktoś ten artykuł przyjął, podpisał do druku, wypłacił wierszówkę. I ktoś się powinien z tego wytłumaczyć przed okłamanym czytelnikiem.

Osobiście okłamana się nie czuję bo złudzenia straciłam już dawno ale chętnie poznałabym powody dla których Gazeta nie mogła, no po prostu nie mogła, nie opublikować tekstu lub tekstów Maleszki. Sądząc po wypowiedziach kolejnych prominentnych dziennikarzy Gazety, którzy na wyprzódki zwierzają się z cierpień i rozterek związanych z faktem pracy w tej samej redakcji co Maleszka, Maleszki nikt w Gazecie nie chciał, wszyscy się brzydzili i strasznie cierpieli a mimo to Maleszka nie tylko spokojnie sobie adjustował ale nawet zdarzało mu się publikować. A wszystko to dzięki niesamowitemu wprost miłosierdziu, jakiego nie dane było zaznać innym pracownikom Agory, zwalnianym w ramach redukcji etatów. Ewa Milewicz oburza się na Maleszkę, że "inscenizuje przedstawienie podkreślające, jak wielki ma wpływ na "Gazetę". Ile tam znaczy. Jak zarządza i decyduje o wymowie tekstów. Rozsądza tytuły i leady. Pycha, pycha, brak pokory wobec swoich "dokonań". Brak akceptacji dla tego, że ostracyzm mu się należy. Chęć pokazania dziennikarkom, że on, Maleszka, jest Kimś" choć przecież jak się zna losy Maleszki w Gazecie, wie jak ofiarnie dla niego kłamała narażając się na ośmieszenie (co właśnie się stało), trudno nie odnieść wrażenia, że Maleszka jest Kimś. Niezwalnialnym, chronionym jak nikt inny, kimś dla kogo zapomina się złożone dopiero co czytelnikowi oświadczenie, dla kogo warto narazić własną wiarygodność. No przepraszam, ja bajki o zwykłym adjustatorze trzymanym ze względów humanitarnych i socjalnych nie kupuję.

Nie wiem dlaczego Michnik - bo wszystko wskazuje na to, że to on osobiście - chronił Maleszkę, wyobrażam sobie trzy możliwe powody, występujące osobno lub w dowolnej konfiguracji.

  • Michnik ma dziwne upodobanie do kanalii. Ktoś kto w obronie "ludzi honoru" umie usprawiedliwić nawet strzelanie do bezbronnego tłumu nie będzie skreślał człowieka tylko za głupie kablowanie.
  • Michnik od początku wiedział o Ketmanie, ze swoich "badań" w ramach "komisji Michnika", od Kiszczaka albo skądinąd. A skoro wiedział i wiedział, że inni wiedzą, że wie, nie mógł zgrywać zaskoczonego i oburzonego, tym bardziej, że prawdopodobnie nie rozumiał, nie rozumie i nigdy nie zrozumie dlaczego ludziom Maleszka w Gazecie przeszkadza. Ewa Milewicz napisała "Nikt ze środowiska "Gazety" nie znał prawdziwej przeszłości Leszka Maleszki". Zobaczymy czy, a może kiedy, i to okaże się kłamstwem. Ewa Milewicz być może nie wiedziała ale czy na pewno nie wiedział nikt?
  • Michnik się Ketmana boi, choć niekoniecznie o siebie i niekoniecznie słusznie. Ketman donosił na środowisko Michnika, w tym na niego samego. Ponad dwa lata temu Gazeta rozpętała wielką awanturę o to, że IPN oczernia Jacka Kuronia, oczernianie polegało głównie na cytowaniu i analizowaniu tego co esbecji opowiedział Maleszka. "Tekst Gontarczyka jest analizą raportu funkcjonariusza SB powołującego się na relację agenta Lesława Maleszki. Maleszka uczestniczył w spotkaniach Jacka Kuronia z przedstawicielami krakowskiej opozycji w listopadzie 1977 r. Kuroń opowiadał tam m.in. o wydarzeniach marca 1968. Na tym wątku skoncentrował się w swoim raporcie esbek. Gontarczyk uznał, że z esbeckiego raportu "wyłania się zasadniczo odmienny" od dotychczasowych ustaleń obraz Marca '68. Uznał, że jest to obraz bardziej wiarygodny niż te ustalenia, bo relacja powstała stosunkowo wcześnie, a Maleszce "należy wystawić jak najlepszą opinię pod względem źródłoznawczym". Raport z rozmowy z Maleszką, który dołączony jest do tekstu, stał się dla Gontarczyka podstawą do sformułowania rewolucyjnych tez: "Główny motyw działań komandosów nie był bynajmniej głęboko moralny (...). Nie chodziło też o dawanie jakiegokolwiek świadectwa na wzór "Pana Cogito", tylko o udział w walce dwóch konkurencyjnych frakcji wewnątrz PZPR. Niepodległość, wolność czy inne transcendentne wobec taktyki politycznej wartości były tu mniej istotne" - pisze pracownik IPN i dodaje: "Komandosi działali, bo chcieli zwycięstwa partyjnych rewizjonistów (...) nad frakcją Mieczysława Moczara (...)". Jako "ortodoksyjnie marksistowscy bez reszty, komandosi występowali w obronie komunistycznego internacjonalizmu przeciwko stanowiącemu zagrożenie dla partii nacjonalizmowi". Maleszka nie miał żadnych oporów, żeby donosić esbecji na swoich najbliższych przyjaciół, czy taka kanalia miałaby opory, żeby udzielić paru niewygodnych wywiadów? Bo o tym, że to co powiedział esbecji na temat motywów "komandosów" jest dla Michnika bardzo niewygodne świadczy histeria jaką w Gazecie rozpętano po tym tekście Gontarczyka. Choć on tylko relacjonował świadectwo i poglądy Maleszki!
Nie wiem czym kierował się Michnik chroniąc Maleszkę, musiał to być bardzo ważny powód skoro na szali położył (i przegrał) wiarygodność i reputację swojej gazety. I nadal chyba nie widzi powodu do zwolnienia Maleszki bo nie znalazłam jego nazwiska na wspólnym oświadczeniu jego zastępców, więc chyba się z nimi nie zgadza. Przyznam, że ta chora relacja jest w jakiś tam sposób fascynująca, przynajmniej dla kogoś kto się już Gazetą nie przejmuje i nie czuje zawodu śledząc kolejne obrażające inteligencję krętactwa. Prędzej czy później poznamy powody osłaniania Maleszki. Na szczerość samego Michnika raczej nie ma co liczyć ale od czego są jego niedawni sojusznicy, tacy jak Kaczorowski, któremu po latach zebrało się na wspomnienia? Ciekawe co jeszcze usłyszymy. No i kiedy Gazeta pozbędzie się garbu jakim od jakiegoś czasu jest dla niej Adam Michnik, trzymany już chyba tylko z litości.

Nie wierzę już Gazecie i nie wierzę w Gazetę a jednak czuję zażenowanie patrząc jak się miota. Wstyd, że największa polska gazeta nie umie wyjść z twarzą z chorego związku z agentem. W jakimś sensie naprawdę jest jego ofiarą. Tyle, że na własną prośbę.
niedziela, 29 czerwca 2008, kataryna.kataryna

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: , 126-dzi-21.acn.waw.pl
2008/06/30 00:34:39
Jeśli traktować "Gazete" jak każda gazetę, to rzeczywiście, Michnik jest garbem. Ale czy można tak "Gazetę" traktować? Jeśli nie, to trzeba od niej wymagać czegoś więcej...
-
Gość: andygo, nat-mi2.aster.pl
2008/06/30 00:54:06
"to dobre pytanie"....

tak odpowiedzial dzis w TV jakis przedstawiciel GW (Stasinski?), przygwożdzony pytaniami o Maleszkę.

Tak samo wielokrotnie odpowiadał Maleszka w dokumencie "Trzech kumpli"

Tak samo w tym filmie odpowiadał też esbek...

No cóż, wygląda na to, że wszyscy oni są z tej samej formacji...

Kompromitacja GW jest pełna. Kłamią do samego końca, w myśl zasady "jak cię złapią za rękę - mów, że to nie twoja ręka". Kłamią, mimo, że fakty są oczywiste. Tak, jakby rozum im oderało....
Może jest to jakaś kara z niebios za ohydną aborcyjną akcję, która ta gadzinówka urządziła parę tygodni temu. Pisałem, że może spotkać ich jakaś kara.... I oto konfident zatapia stado popleczników konfidentów. Wyborne!!!

-
Gość: , ckp198.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/06/30 06:26:35
Wszyscy pamiętają o aferze Rywina, ale wydaje się, że wszyscy zapomnieli o Rywinie, jako o żywym i działającym człowieku, nie pozbawionym inwencji, środków i znajomości. Raczej trudno żywić złudzenia, że ten człowiek interesu puścił w niepamięć rolę Agory w przysporzeniu mu prawdziwych kłopotów. Czy więc ktoś by się zdziwił, gdyby do tego zaskakującego przedsięwzięcia, jakim było promowanie wiadomego filmu przez stację TVN akurat, przyczynił się pozostający w cieniu znany producent?

To oczywiście tylko niczym nie poparta hipoteza.
-
Gość: Jarek, 81.210.48.5*
2008/06/30 12:23:02
Uwielbiam obecny okres - wreszcie jest dyskusja. To jest to. Dwa środowiska kłócą się o miejsce w historii co jest bezcelowe bo nie mają na to wpływu, ale to świetnie.
Dwie poważne gazety walczą o czytelników. Znakomicie. Jedni atakują drugich w sprawach gdzie każdy może sformułować dowolną tezę bo dotyczą interpretacji faktów i mitów z przeszłości. I niech to trwa...
Marzec 68 - naprawdę to czy motywy działania komandosów są białe czy czarne nic nie wnosi - niczego nie wyjaśnia- ktoś miał odwagę zaprotestować w tym morzu apatii i konformizmu gomułkowszczyzny. I tyle zostanie- reszta nie przetrwała próby czasu - Dziady, studenci, protest.. Czy to Ważne że chodziło o koflikt ideologiczny i pewnie personalny - absolutnie nie.
Wałęsa - symbol polskieg przełomu - nie przesłoni tego fatalna prezydentura i wszelkie inne sprawy.
Czytając wszystkie zarzuty przeciwko środowisku Gazety nie chce mi się ich oceniać. Nawet jeśli są uzasadnione to i tak wszyscy piszący je mają zupełnie inną pretensję do Agory. Pretensję trochę wstydliwą - WY byliście silnie opiniotwórczy a my nie... Nie potrafiliśmy WAM stawić czoła przez tyle lat , nie byliśmy gotowi - dopiero przyszedł Axel i pokazał jak robić nie-niszową gazetę ...
Rząd dusz był w rękach Agory przez długie lata. Nie są temu winni że reszta chętnych była słaba.
Długo trwało u mnie przecieranie oczu i bolesne odkrywanie tego jak często mylili się Ci których miałem za wyrocznię. Ale to że mylili się nie zmienia faktu że mogli się mylić, mogli dokonywać złych wyborów starając się jak najlepiej- a to że ich idealizowałem wierząc w nieomylność to mój problem.
Nie wierzysz Gazecie - ja wierzę . Wierzę też Dziennikowi. W ich profesjonalizm zaangażowanie uczciwość - w ludzi którzy codziennie się starają.
Nie wierzę żeby Michnik bał się Maleszki i żeby wiedział z jakim człowiekiem ma doczynienia. Wierzę że wybrał w dobrej wierze a nie ze strachu.
-
Gość: toma, bwj6.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/06/30 13:09:47
Do Jarka
Zakładając, że Jaruzel jest uczciwym komunistą trzeba uznać, że robiąc karierę w wojskowej informacji, ludowym wojsku, pzpr - dokonywał wyborów w dobrej wierze. Ważne jednak gdzie inwestuje się swoją uczciwość - by dobra wiara wypadła ostatecznie po właściwej stronie. I za to się ludzi ocenia.
-
Gość: , cmb71.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/06/30 14:15:16
"Nie potrafiliśmy WAM stawić czoła przez tyle lat , nie byliśmy gotowi - dopiero przyszedł Axel i pokazał jak robić nie-niszową gazetę ... ".

Pokazał to, co wiadomo: trzeba mieć na początek spore pieniądze, najlepiej nie ukradzione, żeby te kilka lat poczekać na efekt.

Te pieniądze na początek dostała "Agora" (kto sprawił, że akurat Michnik&Co ?), ku zachwytowi wszystkich, a potem zasilała ten fundusz ogromna rzesza oszukanych, z piszącym te słowa włącznie. Nie przypisuję sobie jednak tej wątpliwej zasługi, ponieważ w kondycji moralnej GW zorientowałem się relatywnie szybko, bo już w 1990 roku. Wystarczyła mi reakcja redaktora naczelnego na odebranie znaczka "Solidarności", oraz ton i styl tzw. TOP (Telefonicznej Opinii Publicznej) w czasie kampanii prezydenckiej. Nie chodziło przy tym o meritum sporów, bo co tam wtedy można było wiedzieć o mechanizmach i kulisach różnych publicznych spektakli - bardzo sugestywnych, trzeba przyznać. Chodziło o wyzierający tu i ówdzie bezbrzeżny cynizm i pogardę dla inteligencji czytelników. Smutne, że trzeba było wielu lat, aby szydercze oblicze tego medium objawiło się w pełni oczom spragnionych przewodnika ogłupianych czytelników.
Może przyczyną było również to, że od strony techniczno-biznesowej "Agora" rzeczywiście wykazała pełny profesjonalizm (importowana Rapaczyńska, potem Cox).
-
Gość: Jarek, 81.210.48.5*
2008/06/30 14:51:09
Ważne po której jesteś stronie? I to definiuje uczciwość? nie rozumiem...
W dyskusjach o Gazecie dominuje rozżalenie u bardzo wielu piszących "tak im ufałem, zawiedli mnie, myślałem że są inni, że mają rację i patent na wszechwiedzę i nieomylność na to co szlachetne". Jedyne co chcę stwierdzić że tak naprawdę Oni się nie zmienili, - to raczej My staliśmy się bardziej samodzielnie myślący i tyle. A ocena osób - Śp. Jan Karski patriota i bohater, uważał Cyrankiewicza za dzielnego człowieka honoru, chociaż nie podzielał jego wyborów i poglądów. Michnik być może jest pijakiem, ideowym zatwardziałym lewicowcem, upartym grubokreskowcem. Ale tchórzem obawiającym się Maleszki ? cieniutkie. Jeśli dziś ktoś przejrzał na oczy i sprawy widzi inaczej niż dotychczasowy Idol, to tylko pogratulować . I nikogo nie sadzać na opuszczone po Idolu miejsce....
Ja nie widzę dziś innej Gazety i innego Michnika niż byli wczoraj.

Co do pieniędzy dla Agory - wierz mi to żart powtarzany przez frustratów, a nie argument. Forsa pomaga zdeterminowanym, ale nie pomoże temu co nie wie czego chce. Ci ludzie stworzyli gazetę bo bardzo tego chcieli i im się udało. Bez tego nic by nie wyszło. Forsa pomogła ale nie decydowała.

Telewizja Familijna miała kasę i studia nowocześniejsze od CNN nie mówiąc o TVN i co z tego?

To że nie wyszło adwesarzom Gazety wcześniej to nie z braku kasy - byli po prostu słabsi lub mniej zorganizowani. Prawica lat 90tych wyglądała podobnie w polityce jak i w dziennikarstwie. Całe szczęście dziś jest lepiej.
I będzie coraz lepiej - wreszcie to widać



-
2008/07/01 08:21:57
"Ci ludzie stworzyli gazetę bo bardzo tego chcieli i im się udało. Bez tego nic by nie wyszło. Forsa pomogła ale nie decydowała"

nie tylko ci ludzie chcieli. Tylko nie kazdy mial tak dobre układy z kiszczakami by papier i drukowanie za friko dostać.
-
Gość: Jarek, cla42.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/07/01 10:29:53
Jedyne czego się boję to tego że obecne konflikty przeżyją Wałęsę, Michnika i Kaczyńskiego. A także wieczne coby było gdyby ryby w 90tych miały wąsy...
To niczego nie wnosi dziś i niczego nie wniesie jutro. Wszyscy oni idą w śmieszność.
A prawda jest taka że prędzej Tymiński zostałby wtedy prezydentem niż Kaczyński.
Jedynie wydawcy Axel i Agora się cieszą - ludzie uwielbiają igrzyska, a skoro w piłce nie wychodzi ..
-
2008/07/02 00:24:09
Ostatnio we komentowanej tutaj na wszystkie strony "GW" wyczytałem, że nasza reprezentacja piłkarska, nie tylko się nie rozwija, ale wręcz cofa. Czytając ten tekst, jak również obserwując główne media mam wrażenie, że nie ruszyliśmy się nawet na krok od roku 1989.

Nadal to co ma wszystkich interesować to:
- sprawa Pyjasa;
- sprawa ks. Jerzego / znowu nowe fakty/;
- sprawa Stanu Wojennego / postanowienie SA/
- sprawa Bolka / książka IPN/;
- powrót sporu o aborcje / sprawa Agaty/;
- powrót sporu o rolę Kościoła w życiu państwa / reewangelizacje wg Kaczyńskiego/;

Nie wiem skąd się bierze, a przed wszystkim po co się w tym znowu babrać. Przecież żadnych wymiernych skutków to nie przyniesie. We wszystkich tych sprawach postawy ludzkie w dużej części zostały już napiętnowane. Teraz można jedynie pastwić się osobami, które w jakimś momencie swojego życia dopuściły się zła. Niemniej przypomina, to już bardziej "teksańską masakrę", gdzie przyjemność czerpie się, nie tyle z wymierzania sprawiedliwości ile z zadawania bólu.

Zwłaszcza nie rozumiem fenomenu sprawy Maleszki. Rozumiem facet dopuścił się świństwa, donosił, zdradzał, być może nawet przyczynił się do śmierci swojego przyjaciela...a przy tym nie okazał skruchy. Ok! Niemniej nie jest jedynym człowiekiem na świecie, który coś takiego zrobił. Każdego dnia ktoś kogoś zdradza, czy to żonę, męża czy przyjaciela. Ma to czasem równie straszne konsekwencje...bo na skutek tego rozpadają się rodziny, dzieci są rozrywane domowymi konfliktami, czasem ktoś popełni samobójstwo...To jest zło. Jednak czy należy teraz to wszystko opisywać, skazywać na banicję sprawców tych czynów? Czy też spróbować jakoś przebaczyć i pozwolić sobie i innym żyć dalej?

Polska przypomina mi człowieka, który nie potrafi wyjść z traumy po komunie, który podobnie jak człowiek znajdujący się w stanie depresji nie potrafi pójść na przód. A to powoduje, że marnuje swoje szanse na szczęście...bo przecież ma wszystko by móc być szczęśliwym...ma zdolny naród, po raz pierwszy w historii nie żyje w stanie zagrożenia zewnętrznego...
-
2008/07/02 09:40:41
@maxencjusz

"Nie wiem skąd się bierze, a przed wszystkim po co się w tym znowu babrać. Przecież żadnych wymiernych skutków to nie przyniesie."

tak samo jak nic nie przyniesie zamordowanej babuni to, że jej oprawcę skażą za np. morderstwo. Po co jej to? Po co "się babrać"? Po co w ogóle cały wymiar sprawiedliwości, co to nie czyni nic innego, jak tylko babrze się w przeszłości? Było - minęło - czyż nie? Patrzmy w przyszłość. oczywista :) Maxcośtam, oby tak dalej, pięknie się wpisujesz w ideolo potempowe tudzież wybiórcze.
-
2008/07/02 12:50:17
@ Losi czy jak Ci tam na imię?

1. Nie pisałem, że nie należy ukarać sprawców. W większości jednak jest to niemożliwe, ze względów prawnych /przedawnienie/. Dlatego takie babranie może nie mieć końca, bo zabraknie tego prawnego akordu.
2. Jeżeli ktoś zabije babcie, to zapewniam Cię, że ból jej rodziny będzie przeżywany tylko przez kilka osób. Nie będzie nim epatowana cała Polska.
3. Nie wpisuje się w nurt GW. Ze względu na mój wiek, nie czytałem jej od zarania, ale nigdy nie stanowiła dla mnie busoli moralnej. Takich rzeczy nie szukam w publicystyce za 1,5 zł dziennie...
-
Gość: , 66.244.207.15*
2008/07/03 02:54:22
Michnik ma dziwne upodobanie do kanalii

zadziwiajace, ze ani kataryna nie potrafila znalezc na szpalatch "Gazety" (chocby w relacji Ewy Milewicz czy Jaroslawa Kurskiego) wytlumaczenia dziwnego zachowania Michnika, albo po prostu - nie pasowalo jej to i postanowila udac, ze takowegoz nie ma.

Dzieki temu mogla "wysnuc" trzy hipotezy czyli w typowy dla PiSiakow sposob dac upust swoim chuciom i wmawiac, ze albo "ma upodobanie", allbo oczywiscie co gorsza jest draniem albo "Maleszka musi miec haki".

Droga kataryno, w takim przypadku zazwyczaj uzywam takich sformulowan, jak np "w czasach, gdy nosilas w zebach koszule", ale poniewaz nie jestem pewien czy rzeczywiscie jestes mloda panienka czy stara wyzeraczka podam moze "zlota mysl", ktora niczym blyskawica powinna troche rozjasnic Twoj horyzont:

otoz
Michnik mial upodobania do kanalii takze w pamietnym roku 1980 i 1981, gdy ratowal biednego SOKiste na dworcu w Otwocku - no taki po porstu Adas jest (i taki byl tez Jacek Kuron) - sprawa charakterologiczna, byli twardzi i mocni tam , gdzie trzeba a widac jak juz mieli okazje, aby sobie popuscic, wychodzilo z nich powietrze i okazywali slabosc. Oczywiscie byli oni zupelnie inni niz ci, co musieli sie plaszczyc i calowac tyleczki, aby sie utrzymywac z wiatrem - ci z kolei jak juz napisali swoje wredne prace magisterskie czy doktorskie, na ktore nawet spojrzec nie mogli, tak za swoje wlasne upadki nienawidzili komuny i komunistom, ze w iscie komunistyczny sposob dawali im do wiwatu, jak tylko moglo kopac lezacego.

Zgadzam sie, ze z Maleszka jednak niepotrzebna wpadka, choc po przeczytaniu samoukajania sie Maleszki tez bym sie pewnie dal nabrac i pokazal troche serca biednemu, zlamanemu czlowiekowi. Pytanie do Adama calkowicie sluszne: ile razy po wpadce z Kiszczakiem i z Maleszka bedzie jeszcze Adam ryzykowac wlasnym honorem i nazwiskiem wobec lajdakow. Nie oznacza to jednak, zebym sie utozsamial z druga opcja czyli malymi szczurkami, ktorzy teraz doznali odwagi i moga kasac, bo glowa jest na ich wysokosci.

PS W tej "trzeciej wersji" o hakach - boj sie Boga - kataryno, przeciez to, co Gontarczykl stworzyl (nie to, co bylo w Maleszki donosie, bo jak sama piszesz:

Gontarczyk uznał, że z esbeckiego raportu "wyłania się zasadniczo odmienny" od dotychczasowych ustaleń obraz Marca '68. ...

to jest wogole dziecinada - to tak samo, jak by walke Cartera z Reaganem uznac za "walke takich dwoch frakcji, kto kogo" - kataryno, to nie byla walka o stolki, w tym samym czasie zreszta to samo by mozna bylo powiedziec o Dubczeku, prawda ? Jednak roznica pomiedzy tymi "dwiema roznymi drogami do socjalzimu" byly, Gontarczyk tez oczywiscie koszule w zebach nosil, moze miec problemy, ale nie powtarzajmy za mlokosami tylko wskazmy na ich bledy i wyslijmy do przerobki (co robi Kurtyka, ze takie dziwne ksiazki mu sie wyslizguja spod palcow?)

A propos - "braku odwagi" w skomentowaniu rewelacji Kaczorowskiego - prosze sobie uzupelnic (artykul faktycznie ukazal sie dzien pozniej):

wyborcza.pl/1,86116,5408210,Kaczorowski_na_niedziele.html

ale wczesniejsze:
wyborcza.pl/1,76842,5389505,Oswiadczenie_redaktorow___Gazety___ws__Leslawa_Maleszki.htm

Takze odpowiedz wwolanego z lasu Piotra Stasinskiego:

wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,5408038,Kaczorowski__Maleszka_opublikowal_tekst_pod_pseudonimem_.htmll

Nigdy nie jest za pozno na sprostowania.
-
Gość: Wenus, d64-180-243-140.bchsia.telus.net
2008/07/03 04:59:17
Newsweek, czy Gazeta Wyborcza ( jak go zwac tak go zawac tego brukowca ) to nie zadna polska gazeta. michnik czy maleszka, Mualuszka i inne g o w n o nie jest warte jednego slowa uwagi. Niech te michniki i maleszki obalaja sobie jabcoko gdzies w krzakach i nie zawracajcie nam glowy tymi m e n t a m i ! Zajmijcie sie inwazja Polski, zajmicie sie barbarzynskimi nalotami faszystow w Uni Europejskiej na narod polski i na polskiego prezydenta. Nie czas zajmowac sie gnojami, ktore nasraly na deske klozetowa, gdy Polska atakowana jest z kazdej strony przez zmasowane bandy faszystow, nazistow, zwyrodnialych bydlakow....... i ci co od srodka niszcza i rozkradaja wszystko i plugawia nas Polakow.
-
2008/07/03 09:52:54
Tak trochę off-topic, za to problem dużo współcześniejszy, niż sprawa Maleszki.
I całkiem poważny, pokazujący coś naprawdę istotnego w naszym ciągle kalekim wymiarze sprawiedliwości.
Kiedyś Kataryna grzmiałaby na swoim blogu po przeczytaniu czegoś takiego:
www.newsweek.pl/artykuly/artykul.asp?Artykul=27540
ciekaw jestem, jak będzie dzisiaj.
Czy stac ją jeszcze na w miarę niezależne spojrzenie na tę kwestię, z którego kiedyś słynęła, czy też zupełnie poszła już na usługi jednej opcji politycznej?

To taki mój, byłego stałego czytelnika tego bloga test wiarygodności jego Gospodyni.
Pozdrawiam,
ŻKW
-
Gość: , ckb31.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/07/03 13:45:11
Takie prymitywne teksty, jak powyższy tekst Wenus, publikowała GW w TOP, jako "opinię czytelnika" niby w obronie Wałęsy, a przeciw Mazowieckiemu. Intencja była jasna: przeciw Mazowieckiemu wypowiadają się niekompeteni prostacy, aroganccy i agresywni. "Głosy popierające" Mazowieckiego były pisane eleganckim językiem znamionującym ludzi na poziomie. To była reguła. Wenus, czy to nie Ty byłaś wówczas "autorką" Telefonicznej Opini Publicznej"?

A co do linku do artykuły w Newsweeku, Kataryna nie musi się fatygować, bo komentarz jest tuż pod artykułem:

"Ręce opadają, jak można było spłodzić taki artykuł. (02.07.2008 14:02)
Jest to szukanie dziury w całym. Może i są jakieś fakty, ale trzeba to umieć przedstawić.
Autorzy napisali to w sposób wielce chaotyczny, chyba tylko po to żeby dokopać Ziobrze, ale chyba zabrakło talentu w jasnym przedstawieniu o co w tym wszystkim chodzi. Żenada."
-
Gość: , 66.244.207.15*
2008/07/03 15:44:36
Mnie nie przeszkadza, ze kataryna nie czepia sie Ziobry, w koncu wiadomo, jakiej masci jest Ona i jakich ma kumpli (Karnowski etc.). Bedac "zlosliwym Gontarczykiem" moglbym kontynuowac w ten sposob: jest grupka osob w Polsce, , ktorzy w zaden sposob by nie mieli takich wplywow, gdyby nie pustka intelektualna wokol Kaczynskich, ale w sumie to naturalne zjawisko i tak jest wszedzie: przyroda nie znosi pustki i - patrzac z innej perspektwy - lepsze to niz lepperyzm czy lpr-yzm - ten sam elektorat, troche jednak wyzej poprzeczka.

Rozbawia mnie i denerwuje wtedy, gdy udaje "dziewice orleanska", niby niezaangazowanego, bezstronnego obserwatora, jakos nie moze sie wyzbyc tej maski, jaka na siebie zalozyla w dawnych czasach, gdy wydawalo sie przy okazji Komisji Rywina, ze "mamy wspolne cele", powinien byc POPiS czyli program wybudowania jakiejs nowej Polski - mozemy sie roznic w sensie programu, ale sens dzialan (z jednej strony odwolywanie sie do patriotycznych czy konserwatywno-katolickich wartosci, z drugiej do liberalno-knosnerwatywnych w stylu Thatcher) jest ten sam.

Po co te udawanie ? Tak sie kiedys pisalo za komuny wypracowania z jezyka polskiego, ale wiadomo jaka w PRLu byla obluda, od tyhc, co chca skonczyc z dziedzictwem PRL i III RP powinno sie jednak oczekiwac postawy innej.
-
Gość: Marcepanek, 85.222.86.11*
2008/07/03 20:51:23
Katarynko a to czytałaś? www.tvn24.pl/-1,1556005,wiadomosc.html
-
Gość: 66.244.207.150, s01060050180a94a1.cg.shawcable.net
2008/07/04 15:44:02
az mi sie wierzyc nie chcialo...
We wczoraszej TV Polonia - program Bronia Wildsteina: "Cienie PRLu" i... ten sam doktor Gontarczyk. Ten sam Gontarczyk a zupelnie inne poglady.

o udział w walce dwóch konkurencyjnych frakcji wewnątrz PZPR. Niepodległość, wolność czy inne transcendentne wobec taktyki politycznej wartości były tu mniej istotne
do takich wnioskow dochodzil Gontarczyk w podanym przez katarynie tekscie.
"Cienie PRLu" byly jednak o innym okresie : okresie wzajemnych, czesto bratobojczych walk pomiedzy AK czy wgole "wiernej prawowitem polskiemu panstwu" partyzantce, a "naslanym z Moskwy" i stworzonej przez agentow partyzatnce "ludowej", "gdzie rodzi sie pytanie, czy mozna to wogole nazwac polska partyzantka czy radziecka wyspecjalizowana agentura do rozbijania niepodleglosciowych polskich formacji".
I nagle Gontarczyk (wraz z Broniem) nie mieli zadnych watpliwosci, ze istnialy dwie zupelnie sprzeczne ze soba linie w PPRze: jedna reprezentowana przez "niepodleglosciowego" Gomulke, co wysyla listy do Ziwkowa, gdzie pisze, ze nie ma zadnych zludzen, ze ZSRR chce nie Polski demokratycznej (w sensie demokracj ludowej), tylko Polski sowieckiej, druga -i tu wyraznie zostalo powiedziane - to Polska Moczara i wspominanengo czesto bandyty tego okresu z AL Kowalskiego-Cienia, ktory jak faktycznie Cien szedl za Moczarem przez nastepne dzieje PRLu.

No niby sprawa byla o innych czasach, ale wlasnie dalsze koleje losu tej formacji zostaly polgebkiem wspomniane.

Czyli: jak sie chce, to mozna sobie troche pomyslec i przypomniec o co jednak chodzilo w Marcu 68, takze w obozie wladzy .

Oczywiscie Gontarczyk - jak przystalo na "lipcowego docenta"- w wielu innych kwestiach nie ustrzegl sie od wystawiania emocjonalnych wykrzyknikow. Z tej dwojki to juz Cenckiewicz wydaje mi sie roche bardziej stonowany. Jako, ze pamietam akurat "marcowych docentow" czy i wtedy jeszcze doktorow -porownanie nasuwalo mi sie nieodparcie: Gntarczy nalezy do tej klasy ludzi, co to ZAWSZE maja racje, nawet jak jej nie maja, bo przeciez chca dobrze (dla Polski i dla rozliczen z przeszloscia).
-
Gość: , clf169.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/07/05 08:53:55
Nie na temat (przepraszam), ale to zaiste coś pięknego: "Odpowiedź na informację dotyczącą rozpoczęcia funkcjonowania Stowarzyszenia "Pro Milito"."

www.promilito.pl/aktualnosci.htm

Warto zwrócić uwagę na styl, gramatykę i ortografię. W składzie zarządu same perełki:
m.in. były częsty gość kapciowego z Belwederu. Szczęka opada.
-
Gość: toja, acha40.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/07/09 00:22:02
Blog Kataryny jest przedstawieniem rzeczywistości, które odbieram jako rzetelne,
kulturalne i nie napastliwe. Co niestety nie cechuje wielu komentarzy na tej stronie.
O obiektywizmie nie chcę się wypowiadać, bo kazdy przedstawia tu własny różnie
zaangażowany punkt widzenia. Godny ubolewania jest jednak relatywizm moralny
i jawny cynizm w wielu komentarzach.