pozytywka@gmail.com
Blog > Komentarze do wpisu
Gdzie pan jest, panie Wołek?

Tomasz Wołek "Gdzie byliście, dziennikarze?"

Część mediów przyjęła rolę tuby propagandowej i pasa transmisyjnego władzy. (...) Nigdy wcześniej media nie dawały się wykorzystywać politykom tak jawnie i na taką skalę, nie wchodziły w tak wzajemnie bliskie relacje. (...) W latach 2005-07 nie chodziło już o klasyczne podziały polityczne, ideowe czy historyczne - na prawicę i lewicę, "postkomunistów" i "postsolidarność". Polityka zeszła na plan drugi. W gruncie rzeczy chodziło o najprostsze odruchy moralne. O niezgodę na fałsz i draństwo. Odmowę manipulacji. Sprzeciw wobec chamstwa. Kwestię smaku. Oto sedno sporu. Nie mam do nikogo pretensji o preferencje polityczne. Żal mam o co innego. Że tylu kolegów milczało, kiedy szczuto i poniżano ludzi. (...) Było to "widać, słychać i czuć". Chyba że się odwracało wzrok i zatykało nos. Lub też gdy z "rewolucją moralną" wiązało się własne nadzieje. Na błyskawiczny awans. Na objęcie intratnych funkcji. Na triumfalne wtargnięcie do mitycznego, upragnionego "salonu". (...) Nie da się dłużej udawać, że nic się nie stało. Te dwa lata to był czas "polskiej smuty". Niestety, również "smuty" dziennikarskiej. Różnie zdawano ten trudny egzamin z wiarygodności, rzetelności i zwykłej przyzwoitości. Nie można wrzucać wszystkich do jednego worka. Inną miarą mierzy się cynizm, inną - ideologiczne zaślepienie, jeszcze inną - ludzką naiwność czy też młodzieńczy brak doświadczenia. Tak czy owak tę lekcję należy solennie przerobić. W publicznej, otwartej debacie, z udziałem różnych środowisk. Nie dla rewanżu, ośmieszenia czy mściwej satysfakcji, lecz ku nauce i przestrodze. Żeby rozpoznać i rozbroić mechanizmy politycznego uzależniania mediów prowadzące do ich nieuchronnej deprawacji. Żeby ocknęły się wciąż uśpione sumienia dziennikarskie. Żeby przywrócić - w tylu miejscach zachwiane - podstawowe kryteria profesjonalizmu.

W czasie gdy Wołek pisał swój płomienny akt oskarżenia, gazeta która mu za niego zapłaciła prowadziła akurat wyjątkowo agresywną kampanię oszczerstw inspirowaną przez obecne ministerstwo sprawiedliwości. Oto wyjątki z kolejnych obsmarowujących prokuratorów artykułów:

Gazeta Wyborcza "Ziobro i Engelking zniszczyli służbowe laptopy"?

Były minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, jego zastępca Jerzy Engelking i były szef gabinetu politycznego zdali uszkodzone komputery - podało radio RMF. (...) Nietypowe są też uszkodzenia laptopów: zniszczono tylko części z klawiaturą i rozpłatano twarde dyski - informuje RMF. Z informacji RMF FM wynika, że cały sprzęt został przekazany Prokuraturze Okręgowej w Warszawie, która prowadzi śledztwo w sprawie "gwoździa Ziobry". (...) - Prokuratura potwierdziła doniesienia o zepsutym dysku komputera Ziobry - twierdzi Radio Zet. - Uszkodzony został także twardy dysk Marcina Romanowskiego z gabinetu politycznego ministra - podaje Radio Zet. (...) - W laptopie będącym na stanie Romanowskiego wymienić należy matrycę, obudowę dolna i górną i dysk. Koszty naprawy obu laptopów przewyższają ich wartość - podało Biuro Informacji.

Gazeta Wyborcza "Laptop Ziobry już nie jest dobry"

Jakie tajemnice kryją laptopy b. ministra sprawiedliwośco Zbigniewa Ziobry i jego byłego asystenta Marcina Romanowskiego? Dlaczego po odejściu z ministerstwa zwrócili uszkodzony sprzęt? - Przez swoje sekretariaty, bez słowa, żadnej informacji, że coś się stało - podkreśla urzędnik ministerstwa sprawiedliwości. (...) Oba komputery osobiste mają uszkodzone matryce, płyty główne i twarde dyski, no i obudowy. (...) Ziobrze i Romanowskiegu grozi za to sprawa karna o zniszczenie cudzego mienia. Decyzja - czy zawiadomić prokuraturę - jest w ministerstwie rozważana. Informacja o uszkodzeniu laptopów zeelektryzowała wczoraj media. „Czy Ziobro z Engelkingiem »zagwoździli « laptopy? - pierwsze zapytało radio RMF FM. Radio Zet dorzuciło informację o zniszczeniu komputera sekretarki ministra. Czy gorączka mediów ma uzasadnienie? - Nie wykluczam, że nie chodzi wcale o nieumyślne zniszczenie mienia, a sprawa ma inny podtekst - mówi tajemniczo prokurator krajowy Marek Staszak.

Gazeta Wyborcza "Ćwiąkalski: Ziobro musi zapłacić za zniszczony laptop"

- Ten rodzaj zniszczeń ma charakter nieprzypadkowy - ocenił minister. (...) - To nie jest tak, jakby laptop spadł z biurka, tylko raczej tak, jakby ktoś walił w niego młotkiem - mówił Ćwiąkalski rano w radiu RMF, dodając, że zastanawiające jest, że zachowują się tak "ludzie, którzy przedstawiają się jako kryształowo czyści".

Gazeta Wyborcza "Laptop w wannie utopił prokurator od Blidy"

Szef Prokuratury Okręgowej w Katowicach nadzorujący śledztwo w sprawie Barbary Blidy utopił w wannie swój laptop. Do tego nieszczęśliwego wypadku doszło tuż przed odwołaniem go ze stanowiska. (...) Prokurator tłumaczył współpracownikom, że pracował na nim podczas kąpieli i komputer przypadkowo wpadł mu do wanny, a informatyk stwierdził, że nie można go już naprawić. (...) Uszkodzony laptop został skreślony z ewidencji prokuratury i przeszedł na własność Błacha. Nie wiadomo, gdzie jest teraz. (...) Biorąc pod uwagę problemy, jakie spotkały laptop ministra Ziobry, historia z zatopieniem komputerem prokuratora Błacha może być nieprzypadkowa i powinna zostać wnikliwie zbadana. To mi wygląda na jakąś epidemię - mówi mecenas Leszek Piotrowski, pełnomocnik rodziny Blidów.

Artykuły były bogato ilustrowane specjalnie w tym celu nakręconymi filmikami na których pokazywano jak można zniszczyć laptopa rozjeżdżając go samochodem czy waląc młotkiem, żeby się wykształciuchowi lepiej wdrukowało jakim barbarzyńcą jest Ziobro i jego współpracownicy.

Co się dzisiaj ostało z tej "afery laptopowej"? Niewiele. Rzekomo zniszczone laptopy Engelkinga i sekretarki Ziobry mają się dobrze, co można przeczytać w sprostowaniu na stronie samego ministerstwa sprawiedliwości. Komputer Romanowskiego dał się normalnie uruchomić, w czym mu nie przeszkodził ani "rozpłatany dysk", ani zniszczona matryca i płyta główna. Komputer Błacha nie wpadł do wanny, uszkodzenia nie są znaczne, miejsce pobytu laptopa jest znane a jego właściciel deklaruje gotowość przekazania go prokuraturze jeśli ta sobie tego zażyczy. Laptop Ziobry zniszczony rzekomo na odchodnym po to, żeby ukryć jakieś niewygodne fakty związane z "aferą gruntową" i rozmową z Lepperem został zniszczony już w 2006 czyli na długo przed wspomnianą aferą i utratą władzy. Na domiar złego nawet ministerstwo musiało w końcu przyznać, że Ziobro sam chciał za laptopa zapłacić ("Ziobro twierdzi, że chciał zapłacić i że jeszcze jako minister prosił o wycenę, ale niczego od niego nie chciano. "Nie prosił wprost, ale zadeklarował, że zapłaci" - potwierdziło wczoraj wieczorem ministerstwo"), dementując tym samym swoje wcześniejsze doniesienia oparte na anonimowych informatorach ("[Ziobro i Romanowski zdali laptopy] przez swoje sekretariaty, bez słowa, żadnej informacji, że coś się stało - podkreśla urzędnik ministerstwa sprawiedliwości"). Sytuację próbował jeszcze ratować jakiś były oficer WSI, ogłaszając, że Ziobrze grozi kilkanaście lat więzienia za wynoszenie laptopa z poufnymi danymi z ministerstwa, co wszystkie media natychmiast radośnie podchwyciły ale to broń obosieczna bo jeśli okaże się, że serwis który na zlecenie Ćwiąkalskiego robił ekspertyzę laptopa nie ma certyfikatu bezpieczeństwa uprawniającego do dostępu do informacji ściśle tajnych to Ćwiąkalski może pójść siedzieć razem z Ziobrą za oddanie laptopa z tajnymi danymi w ręce "cywilnych" informatyków.

To wszystko jednak nieważne bo zbiorowym wysiłkiem Ćwiąkalskiego i mediów udało się wmówić, że przy zmianie władzy miała miejsce jakaś straszna rzeź laptopów, masowo rozjeżdżanych samochodami. I nie ma tu mowy o jakichś drobnych warsztatowych niedoróbkach, tu wszystko można było łatwo ustalić gdyby się szukało prawdy a nie amunicji. Fakt, że Tomasz Wołek postanowił pobawić się w sumienie dziennikarstwa akurat wtedy kiedy gazeta, której łamy sobie do tego wybrał bez żenady wysługiwała się Ćwiąkalskiemu w jego rozprawie z poprzednikiem jest doprawdy przezabawny. Gdzie pan jest, panie Wołek? Nie zawracałabym nikomu głowy tekstem Wołka bo dziesiątki podobnych wyszły przez ostatnie dwa lata spod klawiatury rozmaitych zwolenników jedności moralno-politycznej środowiska dziennikarskiego gdyby nie to, że jeśli gorliwie prorządowy publicysta de facto wzywa do rozprawy z dziennikarską mniejszością to każdemu kto pamięta jak wyglądała ta "normalność" którą chce przywrócić Wołek powinna się zapalić czerwona lampka. Zwłaszcza jeśli widzi kogo umieścił na swojej liście proskrypcyjnej. Lichocka, Wildstein, Lisicki, Karnowski, Mazurek, Zalewski, Ziemkiewicz, Zaremba, Rybiński. Moim zdaniem ścisła czołówka polskiego dziennikarstwa ale oczywiście nie każdy się musi zgodzić. Ale chyba każdy się zgodzi, że żadnemu z nich nie można postawić poważnego zarzutu z gatunku tych co to łamią dziennikarzowi karierę. Nie zostali przyłapani na manipulacji, kłamstwie, korupcji, błędach warsztatowych, nic z tych rzeczy, a tacy na przykład Mazurek z Zalewskim trafili na listę bo w wołkowe poczucie humoru nie trafili (za to Lis przedrzeźniający Lichocką - boki zrywać!). Dziennikarzy mających na sumieniu prawdziwe zbrodnie przeciwko dziennikarstwu na wołkowej liście próżno szukać - nie ma na niej kłamców, manipulatorów, dziennikarzy co to przysłowiowo "k..wa nie znają się na tym gazie" ale jak trzeba to napiszą. Nie ma na niej choćby żadnego z autorów cytowanych wyżej kłamliwych artykułów o "aferze laptopowej" a przecież to właśnie tego rodzaju manipulacje a nie różnice zdań między publicystami są z punktu widzenia czytelnika zakałą dziennikarstwa. Bo wobec takich kłamstw czytelnik jest bezradny, nie jest w stanie sam zweryfikować informacji i obronić się przed manipulacją. Ostatnią rzeczą jaka szkodzi polskim mediom jest pluralizm opinii.

Tomasz Wołek chce zrobić dobrze nowej władzy, podrzucając jej - świadomie lub nie - pretekst do przeprowadzenia czystek w "Rzepie" gdzie pracuje kilkoro z wymienionych przez niego nieprawomyślnych dziennikarzy. No bo skoro samo środowisko medialne podnosi problem...Trzeba rozważyć zastąpienie Lisickiego kimś bardziej odpowiednim, dającym gwarancję przywrócenia wysokich standardów. Może Wołkiem? Sądząc po dotychczasowych doświadczeniach Wołka jako redaktora naczelnego,  byłaby duża szansa, że Wołek problem niepokornej Rzepy rozwiązałby raz na zawsze, nieodwracalnie.

Tomasz Wołek "Gdzie byliście, dziennikarze?"
niedziela, 10 lutego 2008, kataryna.kataryna

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: , nat-10.autocom.pl
2008/02/11 04:35:53
Rzeczywiscie jest sprostowanie, na stronie ms, ze uszkodzone byly tylko laptopy Ziobry i Romanowskiego. Ale skad masz te szczegolowe informacje, ze komputery jednak dzialaja albo kiedy Ziobro uszkodzil swojego lapka? Papierowych gazet nie czytam.

Probowalem cos wyszukac na stronie ms ale ... wyszukiwanie zwraca zawsze ten sam rezultat niezaleznie od tego co wpisze. Strona internetowa ministerstwa, oczywiscie spieprzona. Czego mozna sie bylo spodziewac? Wszystko co panstwowe jest do dupy. Tak to jest jak sie wydaje cudze pieniadze na cudze potrzeby. No bo po co prostemu ludowi funkcjonalna strona ministerstwa skoro wszystko jest w TV :).
-
2008/02/11 17:00:37
W lepszym stanie sa te laptopy, ktorych nie wykorzystywano do zagluszania.
-
Gość: ledak, 1str011.lama.net.pl
2008/02/11 23:43:30
O ,jak dobrze ze wróciłaś
-
Gość: wanda, clu101.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/02/15 23:43:56
Kataryna Kataryna jesteś boska dziewczyna.Cieszę się że przypadkiem odkryłam Twoje teksty.Wracasz mi radość i nadzieję!Myślałam że już toniemy w tym morzu cynizmu,hipokryzji nieudacznictwa i chamstwa.A tu nagle światełko w tunelu.Pozdrawiam Cię serdecznie.