pozytywka@gmail.com
Blog > Komentarze do wpisu
Komedianci

"Antoni Mężydło szedł z przystanku autobusowego do domu, gdy z hamującej gwałtownie nyski wyskoczyło trzech mężczyzn i zarzuciło mu worek na głowę. Wciągnięto go do samochodu. Przez prześwitujący materiał starał się zaobserwować jak najwięcej szczegółów. Gdy samochód zatrzymał się przed komisariatem w Toruniu, mężczyźni przykryli go brezentem, by nie zwracał uwagi przechodniów. Po pewnym czasie pojazd ruszył, jechano w kompletnym milczeniu. W końcu zatrzymano się w lesie. - Przykuli mnie kajdankami do drzewa. Słyszałem, jak ktoś repetuje broń, a ktoś inny łopatą uderza w twardy grunt. Powiedzieli mi: "Odmawiaj zdrowaśki" - wspomina po latach Antoni Mężydło, wówczas jedna z czołowych postaci toruńskiego podziemia (...) W momencie porwania Mężydło zdawał sobie sprawę, że SB wie o nim dużo. Parę dni wcześniej zorientował się, że w jego najbliższym otoczeniu jest agent. Tajny współpracownik, student złapany z bibułą i zwerbowany przez SB, nie wytrzymał napięcia i przed wyjściem z drukarni zostawił na stole kartkę, w której ujawnił swą rolę. (...) W sielankowej scenerii ośrodka wypoczynkowego, położonego kilkadziesiąt kilometrów od Torunia, rozegrała się dalsza część dramatu. Siedząc na podłodze w jednym z domków letniskowych, skuty kajdankami i z workiem na głowie, Mężydło poddany został bezustannemu przesłuchaniu. Czasami kazano mu wstać, by uderzeniami pięści powalić na ziemię i bić pałą w pięty. To, co miało miejsce, przypomina scenariusz horroru, sadystyczny i wyrafinowany, zdumiewający skalą cierpień fizycznych i psychicznych. Bólowi towarzyszyło upokorzenie, więźniowi nie pozwalano na załatwienie potrzeb fizjologicznych. Do lęku o własny los dochodził niepokój o najbliższą osobę, z magnetofonu odtwarzano wypowiedzi narzeczonej, które nie pozostawiały wątpliwości, że i ona znajduje się w rękach SB.- Słyszałem głosy przesłuchujących mnie esbeków. Zmieniali się. Sprawiali wrażenie coraz bardziej pijanych, narzekali, że są zmęczeni, trzeba kończyć i posłać mnie do piachu. Gdy zaczynałem zasypiać, chlustano na mnie wodą. Po kilkudziesięciu godzinach bez snu miałem już zaburzoną świadomość - relacjonuje Mężydło.Gdy pytam go, skąd czerpał siły, by się nie załamać, wydaje się lekko zdziwiony. - Nie mógłbym żyć ze świadomością, że zdradziłem ludzi, których często sam wciągnąłem do konspiracji. Po latach ocenia, że nawet pozornie przypadkowe elementy były precyzyjnie zaplanowane. Gdy wlewano mu wódkę do ust, sugerowano, że skończy jako ofiara zainscenizowanego wypadku drogowego. Jego śmierci odebrano by wszelki heroizm, byłby pijanym kierowcą, który wpadł na drzewo. W końcu powiedziano mu, że zostanie przewieziony od ośrodka tortur w Bieszczadach i wepchnięto znów do nyski. Zawieziono w pobliże wysypiska śmieci, kazano położyć się na ziemi. Gdy w końcu podniósł głowę, był sam."
(Maja Narbutt, "Musimy kończyć, kop sobie grób", Rzeczpospolita)

***

Maciej Damięcki: Ze mną rozmawiał pan, który się przedstawił jako historyk IPN, no to podejrzewam, że przesłuchania były łatwiejsze, jakieś takie dawno jeszcze na UB, łatwiejsze były niż ta rozmowa z tym panem.

Daniel Olbrychski: Tak, ja jestem podobnego zdania.

***

Moja serdeczna prośba do pana Damięckiego i tych co przyjdą po nim, do wszystkich "złamanych" prawem jazdy, paszportem lub pieniędzmi. Szanowni pokrzywdzeni przez IPN agenci, znajdźcie sobie inny pomysł na radzenie sobie z własnym wstydem, przestańcie budować swoją martyrologię na kłamliwym porównywaniu tego co was dzisiaj spotyka z tym co spotykało wtedy odważniejszych od was. Niedobrze się robi gdy ludzie, którzy dla prawa jazdy, paszportu czy za pieniądze sprzedawali przyjaciół dzisiaj obciążają historyków winą za swój wstyd. Pan Damięcki ma prawo nienawidzieć historyków z IPN, w końcu trudno lubić świadków własnej małości, są jednak chyba jakieś granice podłości. Nie wiem co panu Damięckiemu zrobił ten okrutny historyk, pewnie pokazał jakiś dokument i zapytał czy to jego podpis. Faktycznie nieludzkie, nic tylko snuć analogie do esbeckich przesłuchań. Brak słów. W każdym razie takich, które przystoją damie :)

Nie czepiałabym się Damięckiego gdyby poprzestał na "Ja pierniczę, to moje" i standardowych wykrętach, że nikomu nie szkodził. Nie mam nabożnego stosunku do aktorów i wygórowanych oczekiwań wobec nich (zwłaszcza po pamiętnej wypowiedzi Kieresa, że to w tym środowisku będzie najwięcej "spraw pokazujących ludzką małość") dlatego donosicielstwo Damięckiego nie jest dla mnie jakimś strasznym szokiem ani aferą wartą wałkowania. Nie potrafię jednak zaakceptować wycierania sobie gęby prawdziwymi ofiarami SB, umniejszania tego przez co przeszły poprzez porównywanie esbeckich przesłuchań do rozmowy z historykiem. Setki osób przeszły przez piekło SB, niektórzy przeszli z godnością, niektórzy nie przeżyli, a jeszcze inni dali się złamać w okolicznościach tak dramatycznych, że pokora nakazuje wstrzymać się z oceną tym wszystkim, którzy sami czegoś podobnego nie przeżyli. Gdzie wśród nich miejsce dla Damięckiego, który esbecji przehandlował przyjaciół za prawo jazdy i po co się wpycha między prawdziwe ofiary? Nie musi się przed nikim tłumaczyć, nie musi się kajać, nic nie musi. Ale niech się z tą swoją "krzywdą" nie narzuca, przynajmniej dopóki w miarę świeża jest pamięć o tym jak naprawdę wyglądały przesłuchania na SB tych, którzy w przeciwieństwie do Damięckiego nie mieli ochoty na wzajemnie korzystne transakcje. Jak się było cichym wspólnikiem prześladowców to się powinno uważać z porównywaniem się z ich ofiarami.

Uważać na słowa powinien także Daniel Olbrychski, dzisiaj tak zniesmaczony wypominaniem jego koledze agenturalnej przeszłości bo niektórzy pamiętają, że jeszcze niedawno nie miał nic przeciwko obrzucaniu błotem i ochoczo wziął udział w nagonce na Wildsteina, oskarżając go o...donosicielstwo i chwaląc się, że za karę nie chciał mu przed programem podać ręki. "Rozumiem, że chciał się pan przypodobać władzom francuskim bo wszyscy nie mieliśmy tam lekkiego życia, ale ten proces, gdyby go Mirek przegrał, rzuciłby go, łącznie z deportacją, w ramiona i okowy SB polskiego. Był pan świadkiem na tym procesie, wszyscy o tym w Paryżu wiedzieliśmy". Oczywiście szybko się okazało, że Olbrychski bredził ale wcale go to nie zraziło. "Teraz znowu pan Wildstein podnosi głowę i prowokuje szkalowanie setek tysięcy Polaków. Wstyd mi, że oddychałem w studiu tym samym powietrzem co on". Mało wiarygodna jest dzisiejsza obrona Damięckiego w świetle oskarżeń jakie sam z taką łatwością rzucał na Wildsteina.

Cytowany na wstępie wstrząsający artykuł Mai Narbutt polecam wszystkim, zwłaszcza tym, którym z taką łatwością przychodzi porównywanie historyków IPN do esbecji, oświadczeń lustracyjnych do lojalek a obecnych rządów do komunistycznego terroru. Warto sobie od czasu do czasu odświeżać pamięć po to, żeby potem w odpowiednim momencie ugryźć się w język jak człowieka najdzie ochota zwyzywać od esbeków kolejnego historyka z IPN.



czwartek, 05 kwietnia 2007, kataryna.kataryna

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: Piotras, staticline12605.toya.net.pl
2007/04/05 16:03:21
Brawo, brawo, brawo! Tak trzeba pisac i docierac z takimi opiniami jak najszerzej. Jeszcze raz brawo.
-
Gość: , ersatzbc3.temple.edu
2007/04/05 16:10:23
Kataryno,wpanialy tekst.Dziekuje.
zak,pa,usa
-
Gość: Adam Haribu, dqa18.neoplus.adsl.tpnet.pl
2007/04/05 16:11:46
Wspaniały tekst!
Gratulacje publikacji w Rzepie :-)
Mam pytanko - czy masz może archiwum swojego bloga na przykład w jednym pliku Worda? Mogłabyś mi podesłać, bo jest tutaj mnóstwo wspaniałych materiałów, które (ze wskazaniem źróła) chciałbym zamieścić w witrynie, jaką w końcu zacząłem na poważnie konstruować. Pozdrawiam
-
2007/04/05 16:28:54
To dobrze, ze zaczynasz pisac o pozytywnych przykladach z czasow PRL-u. Zapewnim Cie, iz takich Mezydlow bylo znacznie wiecej.

Zgadzam sie tez, ze porownania bardzo czesto tworza groteske. Bardzo daleko obecnemu aparatowi wladzy do tego "czerwonego".

Z drugiej jednak strony wcale nie uwazam jakoby teraz bylo super i bardzo demokratycznie. Co z tego ze jakis IPN-owski historyk jest lepszy od SB-ka? Wszak ten ostatni mogl sie szczycic lepszymi metodami od swego kolegi z ZSRR.
Pomysl przez chwile jak powinno byc i jak to jest w bardziej rozwinietych krajach - bo one troche przez ten czas uciekly.

Wiadomo, ze zlodziej lepszym jest od mordercy, ale ja osobiscie wcale nie mam zamiaru go gloryfikowac z tego powodu.
-
Gość: Robb, abml37.neoplus.adsl.tpnet.pl
2007/04/05 16:48:57
@ r.s.logicless
jak mozesz porownywac naukowca z IPN do SB-ka?! Domyslam sie, ze krotko zyjesw na tym swiecie i nie doswiadczyles przyjemnosci spotkania z esbecja. Zastanow sie, prosze, jaka wartosc takich porownan.
-
Gość: AZ, ip70-188-226-11.pn.at.cox.net
2007/04/05 17:39:46
Czy ktos moglby mi wyjasnic,czym roznily sie metody przesluchania przez Gestapo od tych esbeckich?
Pytam,bo sam nie pamietam tamtych czasow...
-
2007/04/05 18:39:21
Drogi Robb,
Bardzo zle sie domyslasz.
-
2007/04/05 18:44:38
Całkowicie się zgadzam z tym co pisze katarynka. Ja osobiście jeszcze rozumiem sytuację, w której ktoś siedział cicho, bo mu wstyd, bo się bał itd. Ale jak już to wszystko wyszło to warto powiedzieć przepraszam, żałuję i po sprawie. Tymczasem dalej próbuje sie kręcić i szukać w dziury w całym, bo tego to podpisałem, a tego nie. A co mnie obchodzi co podpisałeś, a czego nie. Ważne, że współpraca była i teraz od Ciebie tylko zależy czy masz jeszcze na tyle honoru, by zachować sie uczciwie, czy dalej jesteś tak samo słabym, jak byłeś, choć czasy SB i UB to już przeszłość. Warto zaznaczyć, że gdyby tak robili wszyscy, zwolennicy dzisiejszej ekipy nie mieliby się czego czepiać, a IPN nie byłby tak upolityczniony, jak obecnie. Uważam, że oświadczenia, jakie proponuje sie dziennikarzom są, jak najbardziej dobre, może to być szansa dla tych co współpracowali, by nabrać odwagi, przyznać się i przeprosić. Niestety wciąż nie wszyscy są na tyle honorowi i lojalni wobec społeczeństwa, bo to zrobić. A ja nie życzę sobie, jako obywatel, by moim "okiem na świat" był tchórz, kłamca i zdrajca, a nie rzetelny dziennikarz.
-
2007/04/05 18:45:05
Adam Haribu

Nie mam kopii całego bloga w Wordzie, być może jakiś fragment z dawnych czasów, kiedy planowałam go wykasować i sobie robiłam kopie na pamiątkę.
-
2007/04/05 18:47:19
r.s.logic

"To dobrze, ze zaczynasz pisac o pozytywnych przykladach z czasow PRL-u. Zapewnim Cie, iz takich Mezydlow bylo znacznie wiecej."

Wiem, że było znacznie więcej. Dlatego tak boli, że się o nich zapomina bo są jak wyrzut sumienia dla tych którzy nie umieli.

"Pomysl przez chwile jak powinno byc i jak to jest w bardziej rozwinietych krajach - bo one troche przez ten czas uciekly."

Oczywiście, że uciekły, nie tylko trochę.

"Wiadomo, ze zlodziej lepszym jest od mordercy, ale ja osobiscie wcale nie mam zamiaru go gloryfikowac z tego powodu."

Kto jest złodziejem? Historyk z IPN?
-
Gość: , lomianki.armasan.pl
2007/04/05 20:16:03
Dzisjaj T.Lis pomaga wrócić Kwachowi do polityki. Cały program tylko dla niego. Co za obrzydlistwo.
A swoją drogą, nawiązując do wpisu o katujących esbekach, cały czas nie mogę wyjść z podziwu, że rozlicza się tylko tych, którzy donosili, tzw. TW. Nie mówię, że to źle, chociaż zamiast oświadczeń, wolałbym model niemicki, otwarcie całych archiwów. Ale pytam: A co z tymi co katowali? Co z esbekami i ich winą? Czy to że działali w takich czasach i w taki Państwie ich rozgrzecza? Wykonywali swoją pracę? Kiedy ktoś ich rozliczy z ich zbrodni, bo nie wiem, czy stosowanie takich metod było doposzczalne nawet w ramach PRL. Bardzo w to wątpię. Dlaczego oni nie ponoszą żadnych konsekwencji swoich działań? Mają teraz esbeckie emerytury, o wiele wyższe (kilka razy) niż ta mojej matki czy ciotki, które całe życie pracowały uczciwie nikomu krzywdy nie wyżądzając, były "szarymi" członkami Solidarności, o których teraz nikt już nie pamięta. Bo "tylko" roznosiły ulotki, książki z prawdziwą a nie zakłamaną historią i chodziły na wiece czy manifestacje, które często kończyły się bijatyką z ZOMO.
zzp
-
Gość: Robb, byq122.internetdsl.tpnet.pl
2007/04/05 20:47:11
@R.s. logic
jestem Ci naprawde drogi? Czy to moze forma lekcewazenia? Niewazne... Jesli zle sie domyslilem, zamiast lakonicznego komunikatu o pomylce chetnie poslucham o Twoich doswiadczeniach z SB; nie od rzeczy byloby takze wyjasnienie dlaczego uwazasz za uzasadnione zestawianie funkcjonariuszy SB z historykami z IPN (to prawda, ze na korzysc tych drugich. Jesli nie zrozumialem Twojego tekstu prosze o wyjasnienie. I zeby bylo jasne - ja z SB mialem osobiste kontakty.
-
Gość: StachRuda, cud203.internetdsl.tpnet.pl
2007/04/05 20:49:00
Kasiu! Dziękuję i serdecznie pozdrawiam! Życzę Radosnych i Pogodnych Świąt Wielkanocnych!
-
Gość: , dpk238.neoplus.adsl.tpnet.pl
2007/04/05 21:06:27
Ad rem.
1. Damięccy to były dzieciaki benficjantów systemu, pieszczochy, nie dziwię się, że mają zero charakteru.

Wali mnie totalnie ich dzisiejsze popiskiwanie. Są zerowymi aktorami, nawet w 'dzieciach' ich nie chcieli. Ironia losu: dwóch, oc ukradli księżyc byli w tym lepsi, bo naturszczyki. Jaki talent, taki charakter, taki człowiek.

2. Olbrychski to osobny temat. Te jego oburzenia na nijakie tematy są niesmaczne i dlatego wysyłam go na drzewo. To jest kwestia fundamentalna, kwestia smaku, jak mawiał klasyk.
Smak zresztą tłumaczy jego (roz)wiązek z pierwszą pieszczochą Jaroszewiczów i innych, tą nieśmiertelną od wozów kolorowych. Ile trzeba się łożek nawycierać dla kariery, to ona wie dobrze. Dla mnie kwestia smaku, nie zasad.

3. Nie podoba mi się ta nachalna, dzika lustracja. Też kwestia smaku. Otworzyć szeroko drzwi, a właściwiej dziś zawiesić to wszystko w necie - wyjdzie taniej i higieniczniej.

Kto będzie chciał grzebać, niech grzebie. Mnie Damięcki nastroił womistycznie po trzech minutach. Wskazujący paluszek na guzik off i po krzyku.
Kacha. Na święta życzę słońca, zapomnij o tym śmietniku.

papa
-
2007/04/05 23:00:19
Swietny tekst gratuluje !
-
2007/04/06 02:41:08
Kataryno - historyk z IPN tez moze byc takim "zlodziejem". Jesli wynajduje haki wtedy kiedy trzeba i na kogo trzeba.
Nie mowie w tym momencie o kazusie Damieckiego, bo ten akurat plecie bzdury.
Wcale bym sie nie zdziwil, gdyby ktos wlasnie teraz grzebal w teczkach na temat Dziwisza.

Dlatego przede wszystkim jestem za calkowitym otwarciem archiwow. Przez 17 lat nic, tylko przecieki i cudowne odnalezienia materialow.
Ale wielu zludzen nie mam. W tej chwili jedyna nadzieja w PO. Chociaz tylko tak dlugo, jak oni sami nie maja kontroli nad teczkami - jesli dojda do wladzy, to zapal im przejdzie.
Prezydent dzisiaj po raz kolejny oswiadczyl, ze jest przeciwko takiemu rozwiazaniu. Bo "dobrzy ludzie robili czasami glupie rzeczy". Raczej nie mial na mysli Damieckiego.

@Robb,
Drogi- nie jest okresleniem ani obrazliwym, ani lekcewazacym.
Prosby o uwiarygodnianie sie opowiadaniem opowiesci o sobie nie spelnie z prostego powodu; nawet gdybym Ci przeslal dokumenty na ten temat, to i tak moje pisanie nie staloby sie przez to ani odrobine madrzejsze.
I nie, nie stawiam w jednym szeregu SB z IPN. Mowie tylko, ze czasami IPN tez mi sie nie podoba.
-
Gość: Yoozeck, 87-205-43-113.adsl.inetia.pl
2007/04/06 05:08:08
Nie można tego zawiesic w necie, bo tzw. lustracja to w tej chwili najskuteczniejsze narzędzie bolszewików z pisu przeciw tym, których chcą zniszczyć.
Nikt tego nie otworzy szerzej, bo a nóż okazałoby się, że jednak pewna lojalka jest autentyczna. A przy okazji wypłynęłyby inne brudy.
Tylko patrzeć jak wielcy bolszewiccy twórcy w rodzaju tej Mai Narbutt ( czy szkorbut ) napiszą, jak dzielnie z esbecją walczył zbychu wasserman, jak maciej giertych szykował zamach na jaruzela i jak rokita z tuskiem chcieli spalić teczki po sb ...
-
Gość: hellk, 213.134.135.25*
2007/04/06 09:14:55
Bardzo dobry tekst, bez dwóch zdań. Tyle że - jak władza która uważa esbeków za stwory z piekła rodem - może jednocześnie utzymywać stosunki dyplomatyczne z Koreą Północną. Przecież przesłuchanie opisane przez Panią Narbutt to przy tamtejszych pestka.
-
Gość: andrzej krajan, dyd65.neoplus.adsl.tpnet.pl
2007/04/06 11:29:32
nie usprawiedliwiam Olbrychskiego ( bo o Damięckim szkoda gadać ), zwróćcie jednak uwagę na fakt, że Olbrychski trzeżwieje. Jest to proces bolesny i bardzo długotrwały ( dożywotni ). Jak sądzę stąd ta farsa w jego wykonaniu.
-
Gość: andrzej krajan, dyd65.neoplus.adsl.tpnet.pl
2007/04/06 11:34:18
odp.Yoozeck,
..." lustracja to w tej chwili najskuteczniejsze narzędzie bolszewików z pisu ..." .
bolszewikiem jesteś ty, i to bolszewikiem najplugawszym, bo całkowiecie nieprzemakalnym, bezczelnym i w sumie bardzo żałosnym, bo głupim. Przeczytaj kanalio bolszewicka, tekst kataryny, może coś zrozumiesz. Idę o zakład. że nie. Bolszewizm to straszna choroba.
-
2007/04/06 12:04:47
Ciekawy blog . Zapraszam do mnie elektroniczne.blox.pl/
Pozdrawiam serdecznie :)
-
Gość: , 85.219.149.11*
2007/04/06 13:24:27
" lustracja to w tej chwili najskuteczniejsze narzędzie bolszewików z pisu ..."
Nie wiem jak nazwać nieściganie prawdziwych katów a wyszukiwanie ciekawostek na przeciwników politycznych w celu ich kompromitacji.

Sorry, ale właśnie przyczepianie się do ludzi którzy nie mieli tyle odwagi co Mężydło, czyli innymi słowy karanie ich za niedostateczne męstwo z jednej strony, a nieściganie prawdziwych agentów komunistycznych z drugiej to jest bolszewizm.

Gdybyśmy zaczęli od ścigania agentów i teraz przeszli do ujawniania akt, byłoby zupełnie inaczej.
Tyle że rządzący to grupa ludzi być może ideowych (zaraz za chęcią odegrania się), ale tragicznie nieudolnych jeśli chodzi np. o proces ustawodawczy.
-
Gość: UlubieniecLosu, cqm68.neoplus.adsl.tpnet.pl
2007/04/06 13:53:16
@Gość: , 85
"Tyle że rządzący to grupa ludzi być może ideowych (zaraz za chęcią odegrania się), ale tragicznie nieudolnych jeśli chodzi np. o proces ustawodawczy."
PO mając w kieszeni TK jest siła napędową mody na "niekonstytucyjność prawa".Ide o zakład, że TK niejednokrotnie jeszcze da wyraz postawie stronniczej.
-
2007/04/06 13:57:48
@ Gość AZ
"Czy ktos moglby mi wyjasnic,czym roznily sie metody przesluchania przez Gestapo od tych esbeckich?
Pytam,bo sam nie pamietam tamtych czasow..."
Ja nie pamiętam czasów Gestapo, ale wydaje mi się, że ubecy wiecej pili w czasie pracy.
-
2007/04/06 14:04:24
Co druga wypowiedź zaczyna sie od "Świetny tekst!". Poprawcie mnie, jeśli się mylę, ale... czy był przedrukowany w salonie24? Nie zauważyłem.
-
Gość: , 85.219.149.11*
2007/04/06 14:08:58
@PO mając w kieszeni TK
Skąd ta myśl?
Pytam, bo nie wiem, ale wydawało mi się że to PiS wybierał ostatnio sędziów do TK?
Otóż PiS osiągnąłby pewnie więcej gdyby zechciał czasem się dogadać, pójść na kompromis.. Nie wierzę jakoś żeby w PO byli ludzie przeciwni rozliczania pracowników SB (nawet gdyby wymagało to zmian konstytucji).
Czy ktoś wie czemu PiS nie zajmował się tym od samego początku rządów?
-
2007/04/06 14:15:08
PiS mogł "iść na kompromis". Oddać ministerstwo spraw wewnętrznych, może jeszcze obrony, spraw zagranicznych i sprawiedliwości, zrobić Komorowskiego marszałkiem sejmu (wszystko na zasadzie dziwacznego "wyrównania szans", na tej samej zasadzie powinien oddać SLD wszystko) i...spokojnie udać sie na grzybki, bo nie miałby juz nic do roboty.
Dixi
-
Gość: , 85.219.149.11*
2007/04/06 14:42:12
@Dixi
ale gdzie odpowiedź na postawione na końcu szczere pytanie? I skąd w ogóle myśl że mówiłem o koalicji? (pomijam twoje bajki na temat rozmów o koalicji które były ściemą z obu stron, arytmetyka polityczna jest bezlitosna)
Akurat chodziło mi o tę konkretną sprawę.
-
2007/04/06 14:49:33
Nie wiem, może nie mógł? Ostatecznie był to rząd mniejszościowy... Potem nieledwie większościowy, ale z Lepperem.
Zadowala Cię taka odpowiedź?
Dixi
-
Gość: debe, chello089078243241.chello.pl
2007/04/06 15:51:16
Nie wiem skąd bierze się wiara wyznawców Tuska w dotrzymywanie przez PO słowa w różnych sprawach. Jak do tej pory nijak się ma to co robią, do tego co mówią. Mieli świecić przykładem w oszczędzaniu środków publicznych - nie świecą, mieli znosić immunitety - bronią poseł Ostrowskiej jak niepodległości. Przykłady można mnożyć... Skąd więc przeświadczenie, że nie będą przeciwni rozliczaniu
"pracowników SB"? Będą, oj będą.
-
Gość: autor tekstu o Damięckim, cougar.axelspringer.pl
2007/04/10 18:27:05
Najzabawniejsze w tłumaczeniach Damięckiego jest to, że ani razu nie przedstawiałem się mu jako „historyk z IPN”, a jako dziennikarz z „Dziennika”.
A samo „przesłuchanie” odbyło się w Jazz Bistro Cafe na pięknej w Warszawie.
Iście SB-ecja sceneria.
tb
-
apf
2007/04/11 09:48:58
Zasadniczo jest to kwestia skali "wrażliwości" na zagrożenia wtedy i teraz. Groźne spojrzenie SBeka może wywołało depresję u niejednego, a drugiego można było bić pałą po piętach i nic nie wyśpiewał. Naturalnie, każdy człowiek zmierzy zagrożenie własną miarą i jeden wyśpiewa, a drugi pójdzie w zaparte. Reszta jest dystrybucją na te postawy.

Można by to wyobrażenie nakreślone powyżej rozwijać i uszczegóławiać.

Moim zdaniem, trudno oczekiwać wrażliwości od ludzi, którzy wtedy robili świństwa, że teraz po prostu podpiszą oświadczenia lustracyjne lub na "przypadkowo" ujawniony w mediach fakt Współpracy - zareagują jak ty tego oczekujesz.