pozytywka@gmail.com
Blog > Komentarze do wpisu
Debata lustracyjna w Rzepie

W dzisiejszej Rzepie sprawozdanie z debaty o lustracji. Sama debata niezbyt pasjonująca ale to akurat nie dziwi bo po kilkunastu latach wałkowania tematu żadne nowe argumenty paść nie mogą, ciekawa jest jednak wolta jaką wykonali niektórzy uczestnicy dzisiejszego frontu antylustracyjnego. Weźmy na przykład Tomasza Lisa, ten to zawsze płynie z prądem a poglądy ma dokładnie takie jakie akurat w eleganckim towarzystwie mieć wypada. W 1992 roku - wiadomo, było się przeciwko lustracji więc on też był, razem z koleżankami i kolegami, których tak zabawnie sportretował w swoich wspomnieniach "Nie tylko fakty". W 2005 przeciwnie, wypadało być za lustracją więc Tomasz Lis grzmiał "Dziś gruba kreska, brak lustracji, brak dekomunizacji i historyczny relatywizm wychodzą nam bokiem (...) Nie twierdzę, że lustracja i dekomunizacja, także moralna, byłaby odpowiedzią na większość polskich bolączek. Nie na większość. Ale na bardzo wiele tak. Za ten grzech zaniechania będziemy płacili bardzo długo". Minęły dwa lata, zmieniła się koniunktura, lustracja znowu jest be więc Tomasz Lis koryguje swoje poglądy i lamentuje, że "Lustracja jest elementem budowania w Polsce państwa strachu i szantażu" i "jest robiona po to, by wyjąć jakąś grupę obywateli spod prawa, by tworzyć grupę wykluczonych" (Lichocka: "Teza, że lustracja jest robiona po to, by wyjąć jakąś grupę obywateli spod prawa, by tworzyć grupę wykluczonych też nie jest nowa", Lis: "To nie znaczy, że nie jest słuszna") a w ogóle to "Nie chodzi o to by zlustrować, tylko by lustrować. Żeby mieć młot, którym zawsze można komuś przyłożyć: za rok, za dwa lata, a może za dziesięć". Jerry Springer publicystyki politycznej dobiera sobie poglądy do aktualnej politycznej pogody. I zawsze jest trendy. Dzisiaj wypada być przeciw lustracji więc Tomasz Lis w pierwszym szeregu krytyków. Typowy reprezentant grupy, którą Piotr Zaremba trafnie podsumował "Są osoby, które zawsze popierają ideę lustracji, ale nie tę która aktualnie jest przeprowadzana", słusznie wytykając, że na protestowanie przeciwko rzekomo upokarzającym oświadczeniom lustracyjnym był czas wtedy kiedy je wprowadzano, czyli ładnych kilka lat temu.

W debacie nie mogło zabraknąć argumentu używanego od kilku dni przez stronę antylustracyjną, tym razem padł z ust Katarzyny Kolendy-Zaleskiej. "Dyskusja po naszym liście poszła jednak za daleko. W kontrliście czytam, że nasza deklaracja otwiera wiele dramatycznych pytań o naszą przeszłość. O co Krzysiu chciałeś mnie zapytać, czy byłam agentem? To po prostu jest wredne. To jest właśnie ta atmosfera, o której mówił Tomasz Lis. Rzuca się oskarżenie: ci którzy kwestionują tę ustawę i jej legalizm mają coś na sumieniu". Wredne? Niech będzie. Ale czy na pewno nieuprawnione? Przecież oprócz osób z piękną opozycyjną kartą, jak Ewa Milewicz, pod protestem podpisały się osoby, których zawodowe życiorysy pozwalają stawiać różne pytania o przeszłość. I zamiast protestów przeciwko pytaniom wolałabym usłyszeć odpowiedź. Albo jakikolwiek komentarz. Monika Olejnik mogłaby na przykład skomentować poświęcony jej fragmencik książki "Dziennik telewizyjny: grzechy i grzeszki" Tadeusza Zakrzewskiego (słynny ostatnio Tadzik, oficer prowadzący Marka Piwowskiego, do niedawna udający dziennikarza), Zakrzewski pisze "Monikę Olejnik wciśnięto do radia w pierwszym okresie stanu wojennego na polecenie komisarza wojskowego. Za tą decyzją stał jej ojciec, pułkownik, szef ważnej jednostki MSW". Ewa Milewicz może się obrażać na pytania o przeszłość ale czy powinna się obrażać dziennikarka debiutująca w stanie wojennym, i to w okolicznościach różnie przedstawianych? Nie prościej wyjaśnić takie sprawy raz na zawsze, wyczerująco, a dopiero potem się obrażać do woli na niestosowne pytania? Mogę zrozumieć emocje opozycjonistki Ewy Milewicz ale nie rozumiem skąd tam niektore inne nazwiska. Ot, choćby Stanisław Podemski, publicysta Polityki chętnie drukowany także w Gazecie. Gdy zobaczyłam jego nazwisko na liście dotkniętych do żywego pytaniami o przeszłość przypomniały mi się jego niedawne zwierzenia na łamach Gazety. Zeszłego lata, ni z tego ni z owego, Stanisław Podemski postanowił podzielić się wspomnianiami ze swoich spotkań z esbekiem:

"Zatelefonował do mnie w drugiej połowie 1976 r. Przedstawił się jako pracownik MSW i poprosił o spotkanie w kawiarni na Puławskiej. Po co? - spytałem. To spotkanie nie tyle urzędowe, ile prywatne. Dlatego proponuję kawiarnię. Nazywa się Woźnica. Ten głos starczy, skrzekliwy zrobił na mnie niemiłe wrażenie. Powitał mnie chłop jak dąb, opalony, nieźle ubrany, o czujnej, bystrej twarzy. Powiedział mi, że czyta "Politykę" i jest ciekaw mego zdania na temat rodzącej się opozycji. Odparłem, że ja sam uważam się za opozycjonistę, i przytoczyłem krytykę kolegiów do spraw wykroczeń, którą zamieściłem w jednym z niedawnych numerów tygodnika. (...) Rozmówca przemilczał ten przytyk i skierował rozmowę na działalność KOR. Nie było sensu ukrywać, że od dawna znam niektórych jego działaczy (np. Jana Józefa Lipskiego od czasów spotkań w Klubie "Krzywego Koła") i że kiedy tylko trafi się okazja, wertuję jego biuletyny. Jednakże skala moich ówczesnych zajęć (dziennikarstwo łączone z radcostwami prawnymi) sprawiła, że moje kontakty z tymi ludźmi były rzadkie, krótkie, przypadkowe, choć życzliwe. Pewien wyjątek stanowi tu kolega z adwokatury, człowiek dzielny, o głośnym już wówczas nazwisku, wybijający się obrońca polityczny. Po wstępnym pojedynku rozpo- znawczym, w którym rozmówca wiele pytał, a ja udzielałem enigmatycznych odpowiedzi, zdecydowałem się przejść do ofensywy. Powiedziałem, że ubolewam nad konfliktem władzy z wybitnymi ludźmi zgrupowanymi w KOR. (...) Wkrótce po tej rozmowie dowiedziałem się, że pan W. ma wysoką rangę pułkownika i jest oficerem do specjalnych poruczeń. Zrozumiałem, że sprawa jest poważniejsza, niż sądziłem. Następne spotkanie nastąpiło po kilkunastu dniach i niewiele różniło się od poprzedniego. On o spisku KOR, ja o błędach margrabiego Wielopolskiego i brance do wojska zarządzonej przez rosyjskich zaborców. (...) W 1981 r. pracowałem również w "Kurierze Polskim" (...) SB fabrykowała więc jesienią 1981 r. list do członków SD. Umieszczono w nim nazwiska licznych członków SD i dziennikarzy (w tym i moje) z dorobioną kwalifikacją. Jednych piętnowano jako masonów, innych jako Żydów, ze mnie zrobiono wysokiego oficera SB delegowanego do "Polityki" dla "rozłożenia wymiaru sprawiedliwości". Była to fałszywka tak prymitywna i ordynarna, że nikt nie brał jej poważnie. Gdy zjawiałem się w redakcji "Kuriera", pozdrawiałem kolegów: "Czołem, oficerowie!", a oni odpowiadali zgodnie ze śmiechem: "Czołem, panie pułkowniku!"." (Stanisław Podemski "Podkładanie świni", Gazeta Wyborcza 182/2006)

Nie wiem skąd u Podemskiego taki przypływ wspomnień sprzed 30 lat, nic nie poradzę, że mi się to od razu skojarzyło z pamiętnym nagłym atakiem pamięci jaki przydarzył się ongiś Małgorzacie Niezabitowskiej, jak raz chwilę po tym jak ją odwiedziła "tajemnicza nieznajoma" z pozdrowieniami od Nowaka. Nie wiem czy ktoś odwiedził Podemskiego, nie wiem po co się wyrwał z tymi zwierzeniami ale wiem, że na jego miejscu zrobiłabym wszystko aby zamazać niemiłe wrażenie jakie te zwierzenia wywarły na czytelniku. Niestety, Podemski woli się schować za Ewę Milewicz i jej piękny życiorys zamiast zmierzyć się ze swoim. I nikt nie widzi w tym nic niestosownego choć Podemski jest ostatnią osobą, która może się czuć upokorzona pytaniami o przeszłość bo przecież jest o co pytać. I nie chodzi mi tylko o te kawy z esbekami ale coś co wyszło niejako przy okazji, czyli o sprawę prasowej nagonki na Czesława Czaplickiego. Pod tekstem Podemskiego odezwał się bowiem - z imienia i nazwiska - Wojciech Czaplicki, bratanek Czesława Czaplickiego, żołnierza AK i NSZ, w 1963 złapanego po 18 latach ukrywania się przed UB i skazanego na 10 lat więzienia. Według Czaplickiego "
Szczególnie haniebną rolę w relacjonowaniu procesu w "Prawie i Życiu" odegrał Stanisław Podemski". Swoją historię Czaplicki opisał w książce "Ścigany listem gończym", jeszcze jej nie mam ale obiecuję przeczytać i osobiście zweryfikować w czytelni te poważne przecież oskarżenia pod adresem Podemskiego. A Podemski niech podpisuje kolejne listy protestacyjne przeciwko pytaniu dziennikarzy o przeszłość.

Jacek Żakowski, specjalizujący się ostatnio w absurdalnych tezach, tak podsumował debatę "Pytanie o to, czy jesteś kapusiem, jest nieprzyzwoite. Największą słabością kulturową Polski jest radykalny brak zaufania. To jedna z największych barier rozwojowych i cywilizacyjnych. Pogłębiamy tę słabość, budując kulturę nieufności". Zgadzam się, cierpimy na radykalny brak zaufania. Szkoda, że Jacka Żakowskiego nie stać na uczciwą analizę przyczyn tego braku zaufania. Bo nie bierze się on z pytań o przeszłość, pytania są jego skutkiem a nie przyczyną. Za ten brak zaufania niech podziękuje Maleszce, Czajkowskiemu, Malińskiemu, Szczypiorskiemu, Wielgusowi i wielu innym, którzy nas w tej nieufności wyćwiczyli. A i sam Żakowski nie jest bez winy, to on wszak lamentował trzy lata temu, że "lustracyjne tsunami" zmiecie "jedną na kilka" osób publicznych. To on alarmował o skali zaagencenia życia publicznego więc niech teraz nie płacze, że czytelnicy uwierzyli i nie ufają osobom publicznym na słowo. Ile razy można się dać  oszukać?

Lustracyjna debata w Rzepie

Tomasza Lisa opowieść o mediach

sobota, 17 marca 2007, kataryna.kataryna

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: , proxy.koba.pl
2007/03/17 23:50:06
Super
-
2007/03/18 00:47:53
Mocne, zastanawiam sie jednak czy jest szansa na "weryfikacje", tzn czy nawet po ujawnieniu agenturalnej przeszłości niektórych ich środowisko skaże ich na ostracyzm. Albo chociaz czytelnicy urabiani właśnie przez autorytety?
-
2007/03/18 01:15:30
Wystarczy już powtarzania frazesów o 'pięknej karcie' z przeszłości Ewy Milewicz. Karta mogła być piękna. Dziś książka jest otwarta na innej stronie. Była karta ładna. Dziś jest karta brzydka.
-
2007/03/18 02:18:53
Dołożę jeszcze fragment, także z Rzepy, z równie trafnego artykułu Semki:
Sądzę, że to trafna diagnoza. Kopią w stolik od samego zwycięstwa PISu, i w swojej nienawiści tak bardzo się zagalopowali, że teraz stoją tam, gdzie esbecy...
-
2007/03/18 02:21:25
Oczywiście zjadło mi. Oto ten fragment: "Jeśli jednak dziś tak wiele osób poparło lustrację dziennikarzy i oburzyło ich stawianie się grupy żurnalistów ponad prawem, to był w tym także protest przeciw arogancji osób zrównujących nasz kraj z PRL. Przeciw zasadzie, że gdy w polityczne szachy wygrywają "nie ci co trzeba", obozowi liberalnemu wolno kopnąć w stolik. Dopóki takie przekonanie będzie panować wśród części elit, dopóty budowanie nowego konsensusu oddalającego dramatyczne podziały będzie trudne."
-
2007/03/18 04:12:42
jest to jeden punkt widzenia

inny: gnebieni w PRL, rozliczani dzisiaj. Po to walczyli z komunizmem zeby dzisiaj ludzie wladzy o kompletnie innych pogladach zmuszali ich do podpisywana deklaracji ? Gdybym ja byl zasluzonym opozycjonista i przyszedl do mnie jakis malolat mowiac ze chce miec na pismie ze nie bylem kapusiem... bylbym urazony. Obrazic sie nie wolno ?

tym bardziej ze deklaracja jest bez znaczenia.czy chociaz jeden byly kapus napisze ze wspolpracowal ?
Piszesz ze TW beda chowali sie za plecami Milewicz - czy nie prosciej dla nich jest po prostu sklamac zamiast zwracac na siebie uwage ?

efekt
- czesc srodowiska podpisze, nikt sie nie przyzna
- druga czesc nie podpisze

w ktorej czesci bedzie wiecej TW ? mozliwe ze w pierwszej.
-
2007/03/18 06:58:00
Precyzyjne konstytucyjne odseparowanie sadownictwa od prokuratury kaze podejrzewac, ze koordynowania lawiny przeciekow z przesluchan Dochnala bylby w stanie podjac jedynie minister Ziobro osobiscie.
ryna.blox.pl
-
2007/03/18 07:10:11
Dziennikarze o wspanialej opozycyjnej przeszlosci zrobia bardzo duzo, nie tylko nie podpisza oswiadczen, by iv rp musiala sobie innych bohaterow poszukac.
ryna.blox.pl
-
2007/03/18 07:19:55
Trzy dni funkcjonowania ustawy lustracyjnej w zupelnosci wystarcza do oczekiwania by z obiecanym na koniec stycznia projektem utawy deubekizacyjnej prezydent sie nie spieszyl. Prezydent znalazl tu pole do zaprezentowania antystalinowskiej postawy demonstrujacej sie haslem: WAZNE ZEBY PO TERMINIE, choc w zakresie jakosci duzych modyfikacji nie widac.
ryna.blox.pl

-
2007/03/18 07:22:43
Zakowski:

"Największą słabością kulturową Polski jest radykalny brak zaufania. To jedna z największych barier rozwojowych i cywilizacyjnych. Pogłębiamy tę słabość, budując kulturę nieufności-"

Powiem wprost - "zale" Zakowskiego i jemu podobnych
mnie moga najwyzej zirytowac.
On sam przyczynia sie do tego ze
jestesmy nieufni. Czy on wymaga zeby postepowac wbrew zrobionym doswiadczeniom? Czy ufa sie handlarzowi
ktory kolejny juz raz wciska padline?

Sam lapie sie na tym ze jestem nie ufny i mam do tego racjonalne powody.


Mysle ze bledem Polakow bylo zbyt duzo
zaufania dla wokolmichnikowszczyzny.
Gdyby Polacy byli mniej ufni to,
to i owo byc moze potoczyloby sie inaczej. Dzisiaj moze byc mowa o
naduzyciu kredytu zaufania jaki
media posiadaly. Sadze ze spoleczenstwo
wycofa kredyt i wartosc sporej czesc
antylustratorow zostanie zweryfikowana. Czy Zakowski wymaga zeby
powierzac poraz kolejny kapital
jakim jest zaufanie hochsztaplerom?


-
2007/03/18 07:32:44
Pietnowanie dziennikarzy nie skladajacych oswiadczen ma w sobie cos ze sciepy do kapelusza, gdy ten kto mial tylko zlamany szelag krzyczy ze inni dali za malo. Pozostaje wierzyc, ze nagonka jest pozorna, a mamy jedynie problem z odczytaniem przekazu: Ja sie przyznalam przyznajcie sie i wy.
Gdyby sie okazalo inaczej i przekaz brzmial: Ja sie nie przyznalam - nie przyznajcie sie i Wy - byloby to ogromne, ogromne rozczarowanie.
ryna.blox.pl
-
2007/03/18 07:36:33
Ostatnimi wydarzeniami PiS, udowadnia wszystkim ze nie jest partia, ktora nie lubi krytyki. Nie lubi jedynie tej z ust innych niz usta ojca Rydzyka.
ryna.blox.pl
-
2007/03/18 07:46:03
Odmawianie oswiadczen wynika z poszanowania odwiecznej zasady, ze kazdy przestepca ma prawo zostac zlapanym.
ryna.blox.pl
-
2007/03/18 09:20:01
"Mocne, zastanawiam sie jednak czy jest szansa na "weryfikacje", tzn czy nawet po ujawnieniu agenturalnej przeszłości niektórych ich środowisko skaże ich na ostracyzm."

Oczywiście, że nie. Czy środowisko skazało na ostracyzm Passenta?

"Albo chociaz czytelnicy urabiani właśnie przez autorytety?"

Czytelnikom się poopowiada, że "teksty bronią się same" lub coś w tym stylu. Lata urabiania robią swoje.
-
2007/03/18 09:30:17
"inny: gnebieni w PRL, rozliczani dzisiaj. Po to walczyli z komunizmem zeby dzisiaj ludzie wladzy o kompletnie innych pogladach zmuszali ich do podpisywana deklaracji ? Gdybym ja byl zasluzonym opozycjonista i przyszedl do mnie jakis malolat mowiac ze chce miec na pismie ze nie bylem kapusiem... bylbym urazony. Obrazic sie nie wolno ?"

Wolno, dlatego niektórzy się obrażają, nie bacząc na to, że takie same oświadczenia od lat podpisują Borusewicz, Romaszewski czy Mężydło i nie czują się up0okorzeni. A dziennikarze po latach funkcjonowania oświadczeń odkryli, że są one upokarzające. Nie mówiąc już o tym, że na tej liście są tacy, których obrażalskość trochę dziwi, nie znam opozycyjnej przeszłości Olejnik, Durczoka, Lisa, Podemskiego i wielu innych obrażających się dzisiaj o niestosowne pytania. A Ewa Milewicz używa chybionego argumentu, że przeszłość dziennikarza należy do niego a teksty bronią się same.

"tym bardziej ze deklaracja jest bez znaczenia.czy chociaz jeden byly kapus napisze ze wspolpracowal ?
Piszesz ze TW beda chowali sie za plecami Milewicz - czy nie prosciej dla nich jest po prostu sklamac zamiast zwracac na siebie uwage ?"

Nie prościej. Bo walka idzie o to, żeby móc nie podpisać zamiast skłamać. Wtedy jak przeszłość wypłynie będzie można mówić, że to było dawno i nieprawda. W o wiele gorszej sytuacji będą ci co dzisiaj skłamią w oświadczeniu. Doświadczenia innych kapusiów pokazują, że najgorzej odbierani są ci co dzisiaj idą w zaparte. Agentowi można wybaczyć mówiąc, że to przeszłość, kłamcy lustracyjnemu nie bo jego kłamstwo to teraźniejszość. O to chodzi.

"efekt
- czesc srodowiska podpisze, nikt sie nie przyzna
- druga czesc nie podpisze

w ktorej czesci bedzie wiecej TW ? mozliwe ze w pierwszej."

Możliwe. Ale ponieważ akcja zrobiła się masowa agenci nie mają powodu podpisywać, jeśli pracują w Gazecie, Polityce, Przekroju, Polsacie, TVN - bo te redakcje ogłosiły zielone światło dla agentów.
-
Gość: Andrzej.A, dmj136.neoplus.adsl.tpnet.pl
2007/03/18 09:55:34
Każdą inicjatywę, w tym przypadku lustrację, można sprowadzić do absurdu stosując trochę sofizmatów, trochę erystyki i deko faryzeizmu. To nie jest trudne.
Jedyny problem rzeczywisty to pytanie dlaczego nie zrobiono tego czyli lustracji i dekomunizacji 15 lat temu.
A zrobiono to w takich Czechach i na Słowacji. I tam się nic nie wydażyło, nie było linczów, wieszania na latarniach i innych przyjemnostek o których pierniczą "ludzie rozumni".
Tylko, że jak się odpowie na to podstawowe pytanie i ta wiedza w sposób realny dotrze do społeczeństwa to niektóre media będą miały dużą szansę na bankrucywo. Ale wtedy to ludzie będą głosować swoimi pieniędzmi i konkurencja będzie rzeczywista a nie pozorna jak w tej chwili.
-
2007/03/18 10:03:35
a przy tym wszystkim, jestem przekonany, że gdyby któryś z kapusi/tw uczciwie przyznał się i powiedział, że mu z tego powodu przykro, raz dwa uzyskałby wybaczenie i morze współczucia bo wbrew twierdzeniom przeciwników lustracji Polacy wybaczają łatwo, chętnie i hurtowo.
Rzecz w tym, że w swoim absolutnym załganiu oni chcą pozostać 'autorytetami' moralnymi unoszącymi się półtora metra nad wstecznym polskim motłochem.
-
2007/03/18 10:40:03
Strasznie swiadczy o mozliwosciach Lisa to, ze na zmiane pogladow o lustracji potrzebowal az kilkunastu lat, podczas gdy prezydent pokazal mu, ze na identyczna tylko w odwrotna strone wystarczy poltora roku.
ryna.blox.pl
-
2007/03/18 11:03:40
Cytat z Żakowskiego jest pyszny! Oczywiście żyjące pod zaborami pokolenia i pokolenia powinny wreszcie wyzbyć się "barier rozwojowych" ssać już od dwana "ufność" z mlekiem matki. Tyle wysiłków tych "przyzwoitych" inżynierów dusz, a hodowla nadal odporna na ulepszające zmiany. Jest powód do smutku, a nawet zniecierpliwienia.
Leniuch ma rację. W Krakowie publicznie przyznali się na przykład TW "Kałamaż" i, co ciekawsze, bo sprawa dotyczył prowokacji wobec Wojtyły, TW "Targowska". Mają z głowy,jak po rwaniu zęba, czego nie można powiedzieć o Malińskim, Fidelusie, Bielańskim...
Znam zresztą lepszy przykład. Jeden z dziennikarzy telewizyjnych przyznał się do wspłłpracy i przeprosił za nią... odbierając nagrodę dziennikarską! Spotkał się ze zrozumieniem, ba, wyrazami uznania i solidarności.
Nie wierzę w czyste intencje przeciwników lustracji. Oni zwyczajnie nie wiedzą, co może być na ich temat w archiwach IPN i jeszcze łudzą się, że papiery na nich zostały zniszczone, jak obiecywali UB-cy (albo już zostały "znalezione" w jakiejś piwnicy)
Dixi
-
2007/03/18 16:46:00
Z calej tej historii z brakiem zaufania
byc moze warto wyciagnac dla siebie wnioski? Brak zaufania o ktore tak "martwi" sie Zakowski i wie co robi... ja doskonale rozumiem.
Nalezy do srodowiska ktore zyje z podwazania zaufania do innych- gdy tacy jak Zakowski sami
staja sie niegodnymi zaufania raptem ta troska o zaufanie....strach przed
utrata wplywu na opinie spoleczna.
Moze nie warto swojego ogladu swiata powierzac "autorytetom" ?
Moze warto sie zastanowic nad tym na czym watro opierac swoje opinie
- darzyc zaufaniem tzw dziennikarzy i publicystow? Moze ograniczone zaufanie
czyni nas bardziej odpornymi na wszelkiego rodzaju manipulantow ktorzy
chcieliby uchodzic za zaufania godnych?
Nie rozumiem gadania o, i Milewicz...
Jesli ktos sie kiedys zasluzyl to znaczy ze jego postawy pozniejsze mialyby nie podlegac dyskusji-krytyce?
Zaufanie to kapital - jesli tacy jak Milewicz na wlasne zyczenie ten kapital roztrwania -to wolno jej. Tylko
niech sie nie domaga statusu jakiegos autorytetu...ze wzglegu na zaslugi....

-
2007/03/18 17:09:43
Masz rację, Alfredzie. To reakcja świętych krów, czyli t.zw. czwartej władzy, która nie podlega innej kontroli, niż oglądalność ("słuchalność", nakład...), zresztą, trudno, zeby było inaczej. Sami też jesteśmy winni, bo na przykład w teatrze "widownia głosuje nogami".
-
2007/03/18 19:01:24
No wiesz Dixi mnie dziwi wyjatkowa bezczelnosc "publicystow" takich jak zakowski, skrzeka, lis, np i poczucie bezkarnosci.
Jak w PRL-u zaprzeproszniem.
Sie nie moga przyzwyczaic i pewnie im do glowy nie przychodzi ze za te brednie ktore wypisuja przyjdzie odpowiedziec. I nie mam na mysli np 10 letniego zakazu pracy. W zdrowych demokracjach takie rzeczy reguluje sie bez sadow. Oto klamce lapie sie na
falszu i juz taki jako niewiarygodny
nie znajduje zupelnie latwo zatrudnienia. Niezdrowo jest jesli
istnieje klika towarzystwa wzajemnej adoracji i to na kluczowych pozycjach.
Sami zdegenerowani, starzy wyzeracze
juz dochowali sie nasladowcow-to tu, to tam.
Ja czasami odnosze wrazenie ze oni poprostu
nie przyjeli do wiadomosci ze troche sie jednak zmienilo. Za pismakami "gwiazdami" nie bedzie juz stal aparacik pzpr, komitetow, sb-kow
itp. Beda sie teraz dla odmiany miernoty sprzedawac tym kto im zaplaci.
Dalej badziewie bedzie nazywane publicystka.
Ja sie nadziwic nie woge dlaczego w tzw
wolnej Polsce nie ma zadnego dziennika
ktory moznaby przegladac nie ciskajac
miesem. Irytuje tresc, forma, czesto
manipulacje informacjami.
-
Gość: , abbw50.neoplus.adsl.tpnet.pl
2007/03/18 19:23:22
"2007/03/18 06:58:00
Precyzyjne konstytucyjne odseparowanie sadownictwa od prokuratury kaze podejrzewac, ze koordynowania lawiny przeciekow z przesluchan Dochnala bylby w stanie podjac jedynie minister Ziobro osobiscie.
ryna.blox.pl"

Konsultuj swoje domysły z rzeczywistością, nim coś tu wkleisz, bowiem sąd pozytywnie zaopiniował wniosek "Dziennika" o zapoznanie się z zeznaniami Dochnala".
-
2007/03/18 19:51:11
"walka idzie o to, żeby móc nie podpisać zamiast skłamać. Wtedy jak przeszłość wypłynie będzie można mówić, że to było dawno i nieprawda. W o wiele gorszej sytuacji będą ci co dzisiaj skłamią w oświadczeniu. Doświadczenia innych kapusiów pokazują, że najgorzej odbierani są ci co dzisiaj idą w zaparte."

ma to sens przy jednym założeniu: TW ktory nie podpisał i TW ktory sklamał na pewnym etapie przyznaja się. Wtedy rzeczywiscie ten co nie sklamal "ma lepiej". Ale ja nie do konca wierze w przyznawanie się, myslę ze wszyscy beda szli w zaparte. Wtedy lepiej ma ten.... ktory wczesniej zaczal sie bronic i na samym poczatku zadeklarowal ze nie wspolpracowal. Jak bedzie wygladalo - nie podpisal a pozniej broni sie przed oskarzeniami. sugeruje ze w momencie nie podpisywania juz wiedzial ze cos moze byc nie halo (to osobiste ryzyko tych ktorzy nie podpisza). Jesli ktos dzisiaj napisze ze nie byl agentem ma prostszą i bardziej jasna sprawe.

"Agentowi można wybaczyć mówiąc, że to przeszłość, kłamcy lustracyjnemu nie bo jego kłamstwo to teraźniejszość"

komu wybaczono ? nie przypominam sobie nikogo. Moze dlatego ze nikt ważny się nie przyznal ? Poza tym nie wierze w wybaczenie - dziennikarz ktory by sie przyznał i tak będzie skończony.
-
2007/03/18 20:11:42
"komu wybaczono ? nie przypominam sobie nikogo. Moze dlatego ze nikt ważny się nie przyznal ? Poza tym nie wierze w wybaczenie - dziennikarz ktory by sie przyznał i tak będzie skończony."

Trudno - podejmujemy decyzje,dokonujemy wyborow.
Poniosa konsekwencje
i wcale nie tak dotkliwe jak ci na ktorych donoszono w PRL-u.

Ale nie to jest najwazniejsze.
Decydujacym argumentem za lustrowaniem jest to ze ci
ludzie ciagle moga byc szantazowani z powodu
ich przeszlosci. Przez bylych SB-kow itp towarzystwo. Ci ludzie nie sa suwerenni i nie beda. Dewastuja zycie publiczne. Juz przestaje chodzic o jakosc publikacji albo opis rzeczywistosci. Byli wspolpracownicy robia wszystko bysmy nie poznali ich
przeszlosci. Posuneli sie juz zbyt daleko....Odnosze wrazenie ze woleliby
zeby Polske dotknal
wybuch wojny albo jakis kataklizm byleby tylko ich szemrana przeszlosc nie zostala ujawniona.
-
2007/03/18 20:57:26
"komu wybaczono ? nie przypominam sobie nikogo. Moze dlatego ze nikt ważny się nie przyznal ?" Sam sobie odpowiedziałeś, Mobos :)
Pewnie oni też nie wierzą w wybaczenie. Ich strata.
Dixi
-
2007/03/18 21:15:55
kataryno, smakowite nawiązanie do Tadeusza Zakrzewskiego, oficera prowadzącego Marka Piwowskiego i przypomnienie jego tekstu nt. Olejnikowej.
Nie moge sie natomiast zgodzić z jednym fragmentem:

"Jacek Żakowski, specjalizujący się ostatnio w absurdalnych tezach"

Słowo "ostatnio" jest tu absolutnie niepotrzebne.
Przypomnę chocby, że to Żakowski przeprowadził swieżo po smierci Herberta obrzydliwy wywiad z jego zoną, gdzie za antymichnikowe wystąpienia zrównano poetę z ziemią i doszukiwano się niedwuznacznie symptomów frustracji, apatii itp, co miało dopadac Herberta zawsze w chwili gdy miał coś powiedzieć o Michniku. A mówił tak: "Michnik jest manipulatorem. To jest człowiek złej woli, kłamca. Oszust intelektualny".

Żakowski wsławił się pamiętnym wpuszczeniem w kanał prof Staniszkis, gdy zaszantażował ją w swoim *tfu* programie w TVP, jakoby znalazła się jako agent na liscie Wildsteina.

Wsławił się nagonke na Wildsteina i Kurtykę.

Przypomne też, że po wszelkich skarbowych kłopotach Cimoszewicza z sekretarką i z podatkiem w USA w czasie kampanii wyborczej, Żakowski nie wahał się mówić, że Wołodia to jego wymarzony kandydat na prezydenta

Możnaby jeszcze długo pisać.
Nie zgodzę sie zatem, że Żakowski "ostatnio" wypowiada sie absurdalnie. Ostatnio, byc może, jest to bardziej widoczne.
Dla mnie od początku pozostaje lewicowych manipulatorem i oszustem intelektaulnym (niczym Michnik, który go na dziennikarski *tfu* parnas wyniósł. Już od czasu Tok-Szołu, gdzie Najsztub grał błazna i czesto mimochodem obnażał ukryte intencje prowadzących. Żakowski zaś manipulował z zimną krwią, siał propagandę fachowo, przemyślanie, z gebą bolszewickiego politruka. Nie lubił Najsz(tuba - Gazety Wyborczej) bo mu psuł robotę, chociaż Najsztub chęci miał, oj miał, spore. Tak jak i dzisiaj.
-
2007/03/18 21:30:11
Pewnie oni też nie wierzą w wybaczenie. Ich strata.
Dixi

Alez Dixi !!! Boj sie Boga co ty mowisz? To nie ta kategoria gosci!
Oni maja w dupie twoje -moje wybaczanie
chodzi o wplywy, i kase i nic wiecej.
Jakie wybaczania?
Dixi jezeli ktos donosil na przyjaciol, czul sie bezkarnie w PRL-u w tzw wolnej Polsce takze i nie mial z tym problemow to teraz mialby miec?
Co ty myslisz ze ludzie to tak z dnia na dzien sie zmieniaja? To sa pozbawione skrupulow szuje. Taka organizacyjka paramafijna ci byli sb-cy i TW itp dziadostwo.
-
2007/03/18 21:34:36
Kazef

Wiem, że Żakowski odleciał już dawno ale ostatnio przechodzi sam siebie a to prawdziwa sztuka.
-
Gość: Wojciech Czaplicki, 213.25.91.22*
2007/03/19 15:21:05
"Pod tekstem Podemskiego odezwał się bowiem - z imienia i nazwiska - Wojciech Czaplicki, bratanek Czesława Czaplickiego"

Ano odezwał się, ale nigdzie przecież nie stwierdził, że jest bratankiem. Kwestie rodzinne są dokładnie opisane w książce, do której odsyłam - pasjonująca lektura. BTW, Czaplic w ziemi Przasnskiej było kiedyś aż 27, teraz już trochę mniej.

Pozdrawiam

Wojciech Czaplicki
-
2007/03/19 15:28:38
"Ano odezwał się, ale nigdzie przecież nie stwierdził, że jest bratankiem."

Bardzo Pana przepraszam! Nie wiem dlaczego wyszło mi, że jest Pan bratankiem. Czy mogę poprawić, że jest Pan z rodziny albo coś w tym stylu? Czy nie jest Pan z rodziny?

"Kwestie rodzinne są dokładnie opisane w książce, do której odsyłam - pasjonująca lektura."

Za kilka dni powinna do mnie dotrzeć.
-
Gość: Wojciech Czaplicki, 213.25.91.22*
2007/03/19 16:16:39
> Czy nie jest Pan z rodziny?

Proszę napisać na priv (kumie1małpapoczta.onet.pl).

Pozdrawiam

Wojciech Czaplicki
-
Gość: Wojciech Czaplicki, waw03218049.visp.energis.pl
2007/03/19 19:42:04
> Czy nie jest Pan z rodziny?

To akurat nie ma większego znaczenia. Podemski zaatakował wtedy brutalnie nie tylko żołnierza NSZ, ale również personalnie ród Czaplickich. A w 1964 roku to już nie musiał być tak dyspozycyjny, mógł sobie też darować ten boleszewicki jad płynący z artykułu. Artykuł ukazał się 5 lipca 1964 r. w "Prawie i Życiu"

Chciałem podesłać te strony na priv, bo zawiesić nie potrafię.

Pozdrawiam

Wojciech Czaplicki
-
Gość: fan matki kurki, fg-out-f136.google.com
2007/03/26 13:19:46
-
Gość: Poznaniak, 80.54.67.2*
2010/03/03 18:53:35
Mój komentarz jest spóźniony, ale autorowi tekstu może pomóc rozwikłać kwestię zaangażowania Podemskiego w antylustracyjną nagonkę. Moim zdaniem, duży wpływ na postawę Podemskiego ma służba w organach bezpieczeństwa publicznego jego starszego brata Zbigniewa. Pracował on w Wydziale Pesonalnym WUBP w Poznaniu od 1945 r.