pozytywka@gmail.com
Blog > Komentarze do wpisu
Maciej Strzembosz v Bertold Kittel

Ciekawe informacje można znaleźć na blogach ludzi mediów. Na przykład u Macieja Strzembosza, który we wpisie "Kto upilnuje strażników" przedstawia kulisy powstawania pewnego artykułu śledczego.

"Polskie media toczy gangrena. Tyle tylko, że jest to gangrena nie tylko i nie przede wszystkim polityczna, lecz przede wszystkim – korupcyjna. Oto przykład jak działa jamniczek. Bogatemu lobby K. nie podoba się działalność osoby A. Wynajmuje więc dziennikarza śledczego G. Dziennikarz bierze kasę i zobowiązuje się zniszczyć wiarygodność osoby A. Zaczyna więc krążyć i wypytywać: o rozwód, o rzekomo przerwaną ciążę, o rzekome wyremontowanie mieszkania ze środków publicznych, o rzekomy nepotyzm, o przydzielanie sobie i kumplom dotacji. Pyta o wszystko, oprócz naruszonych interesów lobby K. Ten aspekt jakoś dziwnie go nie interesuje. Następnie dziennikarz G. proponuje tekst różnym redakcjom. Nagle – pech. Redakcje nie biorą. A redaktor G. wziął (kasę od lobby K.).Zostaje więc ostatnia deska ratunku. Redaktor G. udaje się do redaktora B. mającego dużo silniejszą pozycję polityczną i zawodową. Nie wiadomo jakich argumentów używa. Ale teraz tematem zajmuje się redaktor B. Krąży po tych samych ścieżkach i wypytuje o to samo: o rozwód, o rzekomo przerwaną ciążę, o rzekome wyremontowanie mieszkania ze środków publicznych, o rzekomy nepotyzm, o przydzielanie sobie i kumplom dotacji. Ba, zadaje pytania na piśmie tym samym instytucjom, które dziwnym trafem nie różnią się niczym od pytań zadawanych przez redaktora G. Przygotowuje tekst. I w razie czego zezna z czystym sumieniem, że nigdy nie dostał zlecenia od lobby K. Redakcje są wobec takiego procederu właściwie bezbronne. Opinia publiczna jeszcze bardziej. Osoby obsmarowywane – takoż. Jeśli wystrzelisz dość gówna, zawsze się coś przyczepi."

Komentarz Strzembosza pochodzi z grudnia, pewnie mało kto zwrócił uwagę na ten fragment - wciśnięty w długi tekst i zbyt ogólny żeby można było zidentyfikować bohaterów. Na dodatek Strzembosz skomentował artykuł, który się jeszcze nie ukazał, a jak już się ukazał to trudno było go skojarzyć z jakimś starym starym wpisem na czyimś blogu. Przedwczoraj Strzembosz przypomniał tamten wpis i wiadomo już, że chodzi o tekst "Love story z korupcją w tle" autorstwa Bertolda Kittela (przy współpracy Agaty Byrskiej). Redaktorem G. jest zatem owa mało znana dziennikarka Agata Byrska, zaś redaktorem B. sam Dziennikarz Roku 2006 w kategorii "dziennikarstwo śledcze", wielki Bertold Kittel.

Nie pierwszy raz uczciwość Kittela jest podawana w wątpliwość, tym razem jednak robi to ktoś kto nie jest negatywnym bohaterem artykułów Kittela, nie ma więc osobistego interesu w podważaniu jego dziennikarskiej uczciwości. Trudno rozstrzygać o prawdziwości zarzutów stawianych przez Kittela Agnieszce Odorowicz, tym bardziej, że cały artykuł zbudowany jest wyłącznie na wypowiedziach anonimowych informatorów, których wiarygodność trudno ocenić, zwłaszcza jeśli się nie ma bezgranicznego zaufania do spisującego ich relacje dziennikarza. Ja niestety nie mam i po tym artykule, a zwłaszcza po komentarzu Strzembosza, raczej mi nie wzrośnie.

Strzembosz pisze wprost, że artykuł jest na zlecenie i za pieniądze, oskarżenie dotyka gwiazdę dziennikarstwa śledczego, dopiero co wybranego Dziennikarzem Roku. Nie wyobrażam sobie, żeby Rzepa mogła zignorować takie oskarżenie wobec swojej gwiazdy, Strzemboszowi należy się pozew? Czy będzie? Wątpię, prędzej koledzy dziennikarze zajmą się Strzemboszem, w końcu w każdej redakcji są tacy co to "się kurwa nie znają na gazie" i nikomu nie jest na rękę czyszczenie środowiska. Po co sądy skoro można się rozprawić na łamach. A Kittel będzie zbierał kolejne laury.

Maciej Strzembosz "Kto upilnuje strażników"

piątek, 19 stycznia 2007, kataryna.kataryna

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2007/01/19 14:01:44
ocho, chyba jest szansa na wiosenne wybory
bo Kataryna znowu pisze :)
-
Gość: , 66.244.207.15*
2007/01/19 14:53:08
kataryna wrocila i chyba jest w lepszej formie (bardziej do dyskusji, mniej do indoktrynizacji) - to dobrze.

Z tym,ze nie za bardzo mi sie chce wypowiadac na temat sytuacji, ktorej nie znam. Strzembosz opisuje pod podanym linkiem sytuacje hipotetyczna, ktora moglaby sie zdarzyc - mamy juz taki charakter, ze lubimy zawsze podejrzewac bliznich o najgorsze.

Rozumiem, ze tak naprawde fakt wybrania Kittla Dziennikarzem Roku nie podlega dyskusji - sa jedynie inne (nie udowodnione) fakty (hipotetyczne zwiazki z lobby i przyjecie pieniedzy) - na to wszystko potrzeba jednak cos wiecej niz samo WYMYSLENIE takiego scenariusza. I "Rzeczpospolita" tak naprawde nie musi tu ani stawac w obronie swojego dziennikarza ani niczego udowadniac. Sami pan Kittel tez nie musi tu (jak narazie) niczego udowadniac, choc wskazane by bylo, aby zabral glos i np. zdementowal.

Dodatkowo niezaleznie od tego, czy pan Kittel dzialal z takich czy innych pobudek - artykul Love story z korupcją w tle albo zawiera prawde albo jzarzuty sa nieprawdziwe. Zdaje sie, ze sa prawdziwe, wiec nawet "dobranie sie do skory" Dziennikarzowi Roku nie powinno zmienic niczego w tej sprawie.
-
Gość: , 66.244.207.15*
2007/01/19 14:58:41
jeszcze na temat diagnozy: Polskie media toczy gangrena.

Wydaje mi sie, ze zarzut ostatnio postawiony wobec mediow(ze powazne dzienniki zaczely schodic na poziom tabloidalny) jest o wiele bardziej istotny.

Zawsze mialem wiecej respektu i szacunku wobec np. Rywina niz wobec Leppera (wiem, ze zabrzmi to kontrowersyjnie), bo Rywin jednak cos osiagnal i cos robil, a Lepper sie slizgal (oczywiscie Rywina nalezalo wsadzic do pudla, nie ulega to watpliwosci). Moze dlatego mniej mnie ziebia podejrzenia o wspolprace z jakims lobby o ile wprowadzone normy nie pozwalaja na ukazywanie sie zlych artykolow a bardziej jesli schodzi sie coraz nizej. Moze jednak to tylko takie moje odczucie...
-
2007/01/19 15:12:20
Strzembosz nie opisuje sytuacji hipotetycznej tylko relacjonuje coś co się faktycznie - według niego - zdarzyło. Oskarża wprost, bo w ostatniej notce wyjaśnia kogo wtedy miał na myśli. Dlatego Rzepa powinna się jakoś odnieść do publicznego oskarżenia swoich dziennikarzy. Ale się nie odniesie, choćby dlatego, że nie będzie chciała nagłaśniać oskarżenia o którym nikt się nie dowie jeśli tego nigdzie nie przeczyta.

Strzembosz poruszył realny problem. Kiedyś mi się firma PR chwaliła swoją skutecznością na dowód pokazują "artykuł śledczy" w gazecie. Dotyczył firmy farmaceutycznej a zlecenie dała konkurencja. Żałuję tylko, że nie pamiętam jaka to była firma farmaceutyczna. Artykuł był na pierwszej stronie.

Kittel jest niewątpliwie Dziennikarzem Roku, w tym sensie, że niewątpliwie dostał tę nagrodę. Natomiast czy jest dziennikarzem roku, to rzecz mocno dyskusyjna. Ja do niego nie mam zaufania od czasu polowania na Szeremietiewa o którym nawet "Nie" Urbana biło się w piersi, że się dali zmanipulować.
-
Gość: T-800, gaja.tpnet.pl
2007/01/19 18:52:17
Ja do tekstów p. Kittela od czasu rozdmuchania "afery" z Netzelem podchodzę z dużym dystansem. Kilka jego tekstów rozłożyłem na czynniki pierwsze na blogu rzw.blox.pl (jeśli to kogoś interesuje).

Tekstów nt. Odorowicz nawet nie czytałem. Głównie dlatego, że nawet jak coś jest na rzeczy, to 1) nie interesuje mnie w ogóle ta pani, nie wiem, kto to jest i 2)(co się trochę wiąże z 1) to nie jest "afera" na pierwszą stronę "Rz". No i, rzecz jasna, p. Kittel nie jest dla mnie wiarygodnym dziennikarzem.
-
2007/01/19 19:57:38
Tak, Kataryna jest zdecydowanie w lepszej formie. Dwa nowe wpisy i żaden nie dotyczy PO. To dobrze, bo swego czasu, można było odnieść wrażenie, że to blog o PO.
A o tym, że dziwne rzeczy dzieją się w polskim dziennikarstwie, to już dawno Latkowski pisze na swoim blogu.
-
Gość: Makumba, 217-153-241-141.zab.nat.hnet.pl
2007/01/19 20:10:19
Kittel sprowokował także pseudo-aferę Szeremietiewa, warto o tym pamiętać. Media zniszczyly tego czlowieka, a do tej pory nic mu nie udowodniono. Oczywiscie nikt nie przeprosił.
-
2007/01/19 20:52:55
"Kittel sprowokował także pseudo-aferę Szeremietiewa, warto o tym pamiętać. Media zniszczyly tego czlowieka, a do tej pory nic mu nie udowodniono. Oczywiscie nikt nie przeprosił."

Za Szeremietiewa też chyba dostał Dziennikarza Roku. Tamta nagonka była kompromitacją i niewątpliwie na zlecenie. A jego reputacji to nie zaszkodziło. Przeprosin też nie było. Dziennikarskie bagienko.
-
Gość: , 66.244.207.15*
2007/01/19 21:04:25
> Kittel sprowokował także pseudo-aferę Szeremietiewa, warto o tym pamiętać. Media zniszczyly tego czlowieka, a do tej pory nic mu nie udowodniono. Oczywiscie nikt nie przeprosił.

Gwoli scislosci: wciagniecie Farmusa z Toronto dyskwalifikuje Szeremietewa. Poza tym nie ulega wapliwosci czy z powodu wlasnej nieudolnosci czy swiadomie czy mze tzw."patriotyzm" niektorym powoduje zacmienia mozgowe - fakt jest faktem, ze Szeremietew zrobil wszystko, aby wypuscic Framusa z kraju (zlapano go na wodach poza terytorium Polski).

Przepraszac Szeremietewa - ha !
To moze takze i Millera ?
-
Gość: , 66.244.207.15*
2007/01/19 21:07:56
To jakas plaga z tymi zadaniami przeprosin.

Ziemkiewicz tez chce, aby przperosic Sakiewicza. Przy okazji Sakiewicz nagadal tyle bzdur i naplul tyle na Wielgusa, ze lepiej, aby sie okazalo, ze faktycznie gdzies w prywatnych archiwach sbeckich sa rzeczy potwierdzajace (bo wiadomo, ze ich w IPN akurat nie ma a przynajmniej komisja zadna jeszcze do nich nie dotarla).

Przeprosic Sajkiewicza wg Ziemkiewicza nalezaloby za to, ze wyrazono opinie, ze jego podejrzenia w sprawie abp sa bez podstaw. Sam Ziemkiewicz oczywiscie tez plecie i nawet ksiazki wydaje, ale przepraszac nikogo nie musi, bo przeciez ma prawo myslec (i pewnie psiac) wedlug swoich wlasnych kryteriow.

To sie nazywa sprawiedliwosc-i-tolerancja-wasza-mac.
-
2007/01/20 00:03:14
Moze i tak bylo jak pisze Strzembosz, ale najwazniejsze jest, czy zarzuty wobec Odorowicz sa prawdziwe czy falszywe. Ten caly PISF decyduje o calkiem sporej kasie dla "artystow", wiec nie jest dziwne, ze jakas klika moze czuc sie pokrzywdzona i probuje wygryzc inna klike. Nawiasem mowiac Maciej Strzembosz jest srednio wiarygodny, bo sam robi w tym biznesie i bezstronny nie jest, a w bezinteresowny afekt do p. Odorowicz trudno uwierzyc. Przyjeta przez niego metoda metnych aluzyjek tez zaufania nie budzi. Jak ma jakies dowody, ze dziennikarz zostal kupiony, to karty na stol, a nie bawic w pomowienia, a moze nawet szantaze. Sadzac po jego wczesniejszych aluzjach do Gargasowej facet ma niestety taki styl dzialania i konkretow sie nie doczekamy.
-
Gość: Kura, 83.238.201.2*
2007/01/20 19:23:50
Co do Kittela. Kiedy prezes PZU C. Stypułkowski miał wypadek, w skutek którego śmierć poniosło 3 młodych ludz,Kittel jako jesden z pierwszych pojawił się nasmiejscu. Jak ci pewnie wiadomo, żeden jego tekst na ten temat do dziś się nie ukazał. Mój zaprzyjaźniony M. ujął to tak: dziennikarz dzielą się na 2 kategorie. Jedni żyją z tego co nspiszą, drudzy z tego czego nie opublikują. Kittel należy do tych drugich. Co nie zmienia faktu,że pani Odorowicz jest osobą o bardzo dziwnej karierze. Zawdzięcza ją , zdaje się niezwykle bliskim kontaktom z panem Waldemarem Dąbrowskim, który przkręcił niejedną dotację.
-
2007/01/20 22:21:26
:)))))))
Kataryno, to z radości, że się nawróciłaś na własny blog ;)

teraz ad rem - jesteś pewna, że chodzi o Byrską? Gdyby tak było, to winy Kittela bym się nie dopatrywała, jej nazwisko ujawnił. Zwróć uwagę na dzisiejszy komentarz Strzembosza w blogu Moniki Luft:

"Maciej Strzembosz So, 20.01.2007 11:02

Kittel nie pisze o ustawie i PIOSF, ale pisze o wannie dlatego, że AO jest szefem PISF (nb. kłamiąc, że jest urzędnikiem państwowym, bo nie jest). Więc jednak sprawy się wiążą. Nie udało się obalić Odorowicz skargą w prokuraturze (białostockiej), nie udało się w UE i przed polskimi sądami, nie udało intrygą środowiskową (był u mnie swego czasu pewien pampers pytając jak można nie dopuścic AO do objęcia stanowiska dyrektora PISF), to teraz pora na czarny pr. Bo, niestety, PISF funkcjonuje dobrze, a w tym roku będzie jeszcze więcej pieniędzy niż w zeszłym, a w przyszłym jeszcze więcej niż w tym. Trzeba więc coś z tym zrobić. No to robią. A czy Kittel wie, czy nie, to już inna sprawa. Pytajcie go, czy zna red. Grucę."

Nie wiem o co chodzi. Zdaje się, że p.Odorowicz całkiem bez winy nie jest, może ktoś się szykuje na jej fotel? Z drugiej strony Ujazdowki obiecał Fundacji jakieś większe pieniądze - może kopią pod nim? Wkrótce się dowiemy.

Coraz bardziej nie podoba mi się dziennikarski światek i ich gierki.

-
2007/01/22 15:16:55
-
2007/01/27 00:35:12
Strzembosz? Czy to nie ten, który napisał, że Gargas współpracowała ze służbami?

Czy aby on nie ma jakiś interesów z Odorowicz?


Za Kitlem osobiście nie przepadam (czy ktoś pamięta czasy, jak jego mistrzem był Czuchnowski?), ale uważam, że Odorowicz się należy.
Tu krakowski smaczek:
miasta.gazeta.pl/krakow/1,35812,3857805.html

-
2007/01/27 01:06:38
Kataryna napisała: Nie pierwszy raz uczciwość Kittela jest podawana w wątpliwość, tym razem jednak robi to ktoś kto nie jest negatywnym bohaterem artykułów Kittela, nie ma więc osobistego interesu w podważaniu jego dziennikarskiej uczciwości.

nie ma osobistego interesu... Radze sprawdzić zanim sie palnie taką głupotę
-
2007/01/27 01:14:05
Strzembosz był członkiem komisji która wybrala odorowicz na stanowisko. Link

Jest też ekspertem PISF (latwo sprawdzić w googlach), wreszcie, według wpisu na forum stopklatki, dostał pieniądze na produkcję od PISFU: Link
-
2007/01/27 20:57:32
Dziś jeszcze coś znalazłem: w zeszłym roku firma strzembosza, studio A, dostało z PISF ponad 2 bańki. To takie reka reke myje: Uklad zyje sobie po cichu z rozdawanych milionow i oddawanych w zamian przyslug. Kiedy pojawia sie dziennikarz, ktory im zagraz, nagle zewszad leca na niego pomowienia. Publika i naiwniacy, tacy jak kataryna to bagno roznoszą, bo w końcu co ten strzembosz ma do pisf, jest obiektywny i niezalezny, a wiec cos jest na rzeczy. A ukłąd się cieszy: opluł dziennikarza pomówieniami, syf się rozwleka po internecie, a kasa będzie lecieć dalej. Tak to działało przez ostatnich 17 lat, a celowala w tym GW.
-
Gość: Duch MK, nat-go2-1.aster.pl
2007/02/16 12:24:52
Chyba zmartwie niektore osoby ale to co jest napisane o Pani Odorowicz jest prawda. Wiem to bo bylem swiadkiem niektorych sytuacji i moge potwierdzic nie kture zazuty.Mysle ze czas i prokuratura ukarza prawde o Odorowicz. Wtedy zobaczymy kto stanie w obronie Odorowicz.
-
Gość: , acsy235.neoplus.adsl.tpnet.pl
2007/02/28 22:23:06
> Chyba zmartwie niektore osoby ale to co jest napisane o Pani Odorowicz jest prawda

ale co jest prawdą? bo w tych tekstach niewiele jest konkretów. Sprawa wydaje się być stosunkowo prosta, autor sugeruje że pani O. zapłaciła mniej za mieszkanie niż instytucja, której szefuje. To chyba nietrudno sprawdzić? (np. w rachunkach). Zamiast tego w tekście na 2 numery "Rz" jakieś 3-rzędne duperele. Typu: anonimowy świadek potwierdza, że umowa o dzieło była lipna bo wykonawca co innego robił. W Polsce to chyba typowe z tego co wiem, że w umowie wpisuje się różne dziwne rzeczy głółnie po to, żeby była podstawa do 50%
ku.

Reasumując tekst wyglądał bardzo nędznie...
-
Gość: , apn-77-114-8-27.gprs.plus.pl
2009/04/18 16:54:56
Gwoli scislosci: wciagniecie Farmusa z Toronto dyskwalifikuje Szeremietewa. Poza tym nie ulega wapliwosci czy z powodu wlasnej nieudolnosci czy swiadomie czy mze tzw."patriotyzm" niektorym powoduje zacmienia mozgowe - fakt jest faktem, ze Szeremietew zrobil wszystko, aby wypuscic Framusa z kraju (zlapano go na wodach poza terytorium Polski).

Przepraszac Szeremietewa - ha !
To moze takze i Millera ?
--------------------------------------
Tak "gwoli ścisłości" - wypada znać fakty, aby formułować opinie.
Zbigniew Farmus był na zaplanowanym WCZEŚNIEJ urlopie - zanim Marszałek i Kittel napisali swój artykuł. Nie toczyło się przeciwko niemu żadne postępowanie, nie miał np. wezwania na przesłuchanie, i nie wydano zakazu przekraczania granicy. Jego córka, mieszkająca w Kandzie poinformował ojca, że w będzie w Europie, w Szwecji. Farmus chciał ją spotkać. Poszedł do portu, kupił bilet na prom i okazując dokumenty wsiadł na statek. "Tajne służby" odczekały aż prom wyjdzie w morze i ruszył pościg. Prom pływał pod obcą banderą (Wysp Baham), ale kapitanem był polski obywatel. UOP kazał mu zawrócić z wód przybrzeżnych Szwecji na pełne morze, aby móc Farmusa zabrać do śmigłowca.
Tak więc rzeczywiście zrobiłem wszystko ułatwiając F. ucieczkę - kilka miesięcy przed zdarzeniem podpisałem zgodę na urlop. Inną rzeczą jest wyciągnięcie F. z Toronto - to też mnie podobno obciąża?
Farmus był wydawcą polskiego tygodnika w Toronto, członkiem Rady Narodowej RP (oddział Kanada), działaczem ruchu pro-solidarnościowego PCAG, przedstawicielem mojej partii PPN, odznaczony krzyżem zasługi przez prez. RP na uchodźctwie. Przyjechał do Polski i zgłosił się do pracy - miałem go wygonić?

Przepraszac Szeremietewa - ha !