pozytywka@gmail.com
Blog > Komentarze do wpisu
Borowski o teczkach

Za Onetem: "Marek Borowski opowiada się za upublicznieniem zasobów IPN, ale pod pewnymi warunkami. Według lidera SdPl proces ten powinien przebiegać w sposób cywilizowany, a ujawnianie teczek nie powinno krzywdzić ludzi, tylko pokazywać prawdę historyczną. Kandydat na prezydenta powiedział w "Sygnałach Dnia", że skoro dostęp do teczek został częściowo otwarty - dla historyków, dziennikarzy, czy niektórych polityków, to powinien zostać rozszerzony na resztę społeczeństwa. Borowski dodał, że ujawnić przeszłość trzeba przede wszystkim po to, by ludzie, którzy współpracowali ze służbami, nie pełnili ważnych funkcji publicznych. Tych, którzy do nich nie aspirują, nie powinno się krzywdzić"

Niesamowite, prawda? Borowski mówi dokładnie to co Kaczyński, który i argumentuje podobnie i warunki podobne stawia przyszłemu otwieraniu archiwów. Najbardziej podoba mi się ostatnie zdanie, kto by rzypuszczał, że z Borowskiego taki dekomunizator i rozliczać.

Ta rewolucja w poglądach bardzo mi się podoba, obawiam się jednak, że będzie krótkotrwała i przejdzie mu po wyborach. Borowski po prostu przeczytał wczorajsze sondaże, które pokazują, że 60% Polaków chce odtajnienia archiwów i dostępu do teczek byłych wspłpracowników SB, tak zdecydowanego głosu społeczeństwa Borowski nie może zignorować ("vox populi vox Dei", jak mawia Cimoszewicz, który cyzeluje właśnie swoje przemówienie obwieszczające, że nie może pozostać głuchy na prośby narodu i - surprise, surprise! - będzie kandydował).

Wydaje się, że tak jak kilka lat temu, ba!, jeszcze rok temu, wypadało deklarować brak zainteresowania rozliczaniem przeszłości    ("wypierzmy przeszłość, wybierzmy przyszłość"), dzisiaj nawet Borowski przyznaje, że przeszłość trzeba znać, a nawet wyciągać z niej konsekwencje ("...by ludzie, którzy współpracowali ze służbami, nie pełnili ważnych funkcji publicznych"). To chyba najlepszy dowód na to, że coś się jednak w Polsce zmienia. 

Sondaż Pentora o teczkach

wtorek, 21 czerwca 2005, kataryna.kataryna

Polecane wpisy

  • Piwowskiego ucieczka do przodu?

    Antoni Dudek: "Jest to [wyznanie Piwowskiego na temat współpracy z SB opublikowane w Newsweeku] utrzymane w konwencji dowcipu, ale sprawa chyba aż tak dow

  • Lustracyjne nieposłuszeństwo

    To było do przewidzenia, dziennikarze już zaczynają odmawiać składania oświadczeń lustracyjnych, zapowiada się kolejna głupia i niepotrzebna wojna, której można

  • Cisza wokół teczki Belki

    Najwyraźniej tylko dla mnie informacja o tym, że urzędujący premier być może skłamał pod przysięgą i złożył nieprawdziwe oświadczenie lustracyjne jest interesuj

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2005/06/21 09:45:25
Myśle,że Borowski ma gdzieś te procenty domagające sie otwarcia teczek,bardziej chciałby w ten sposób utrącić Cimoszewicza
-
2005/06/21 10:06:53
buraczkowo.blox.pl/
literatura dla na czas wyborow
-
2005/06/21 11:58:58
nie: "rozliczać" a: "rozliczacz".
czacza rozliczacza.
:)
-
2005/06/21 13:28:18
Poglad Borowskiego nie odbiega tez zasadniczo od pogladow Rokity, ktory uchodzi ostatnio za glownego lustratora Rzeczpospolitej.
Przy okazji warto przypomniec, ze Rokita nie jest za pelnym otwarciem wszystkiego jak leci - dla wszystkich i bez zadnych warunkow. Tak napisal jakis reaktor GW komentujac ostatni program "Co z ta Polska". Nie bedzie chyba zaskoczeniem stwierdzenie, ze Rokita w tym programie mowil cos innego.
-
2005/06/21 14:17:24
że cos się w polsce zmienia ta fakt. osobiście mam tak dość tematu teczek, że niniejszym zmieniam swoje dotychczasowe poglądy. OTWORZYĆ WSZYSTKIE TECZKI!

(jeżeli ktoś mi zarzuci koniunkturalizm, jego problem;-)
-
Gość: Regis, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2005/06/21 16:43:27
Wcale nie jest takie oczywiste, że p.Borowski popiera ujawnienie teczek. Przez wiele lat "vox populi" akurat w tej kwestii był permanentnie marginalizowany. Ktokolwiek ośmieliłby się powiedzieć, że zatajanie takich informacji jest wdeptaniem w ziemię elementarnego poczucia sprawiedliwości nazywany był pieniaczem, populistą, siewcą nienawiści, zwolennikiem wylewania pomyj na głowy niewinnych ludzi, którzy "coś tam kiedyś podpisali". Przełomem była dopiero "lista Wildsteina". Zwracam też uwagę na zwrot "...proces ten powinien przebiegać w sposób cywilizowany, a ujawnianie teczek nie powinno krzywdzić ludzi, tylko pokazywać prawdę historyczną."
To zdanie jest klasycznym "za a nawet przeciw". Kto powinien "cywilizować" proces lustracji, może kolejna komisja p.Michnika? Przypominam również, że prawda jest tylko jedna. Nie ma prawdy historycznej, prawniczej, lekarskiej czy hydraulicznej.
kontakt: emiel_regis@op.pl
Ps. Nie wiem czy Sz.P. Kataryna zdaje sobie sprawę ale jej blog został polecony w "Press"
-
Gość: standard, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2005/06/21 17:46:41
"Tylko krowa nie zmienia poglądów". To musi być chyba ulubione przysłowie większości polityków, którzy przyciśnięci do muru mają je zawsze na podorędziu. Dobrze też wspomnieć przy tym o jakichś prawdziwych, a częściej rzekomych "nowych okolicznościach".

Jest sprawą bez znaczenia jeśli poglądy zmienia publicznie jakiś jeden czy drugi internauta. Mniejsza już o to czy przyzna, że się mylił, czy też taki ma kaprys. Inaczej z politykami. Nietuzinkowi są ci, którzy od początku trafnie diagnozują sytuację nawet wbrew obowiązującemu trendowi i nie ulegają pokusie przyłączeniu się do "roju".

Trudno mieć natomiast zaufanie do elastycznych polityków, którzy dziś będą twierdzić jedno, jutro drugie, bo nie można im wierzyć i nigdy nie wiadomo dokąd nas zaprowadzą. Nie wiadomo dlaczego właśnie oni często uchodzą za skutecznych, skoro ten skutek do którego dążą nie jest z góry zdeterminowany.

No chyba, że skutkiem ma być utrzymanie się na fali.
-
2005/06/21 18:10:20
Powiedziec mozna wszystko, a potem zrobic dokladnie na odwrot. Wiara w to co mowi polityk a tym bardziej lewicowy to naiwnosc graniczaca z glupota. Jesli prawda jest to, co pisze Kataryna o Cimoszewiczu, to uzyskalibysmy kolejny dowod na ta teze.

Mowienie przez Borowskiego o lustracji nie oznacza, ze w Polsce cos sie zmienia, tylko oznacza, ze jest "zapotrzebowanie na mowienie o lustracji", ktore to zapotrzebowanie dotad, jesli bylo uswiadomione, to ukrywane przez media.

Teraz okazuje sie, ze warto o tym mowic. Oby nie okazalo sie, ze mowienie jest dobrym substytutem rozwiazywania problemow. Wowczas gdy pojawi sie jakis inny nosny temat, poprostu zacznie sie mowic o czym innym a problem agentow pozostanie.

Diabel oczywiscie tkwi w szczegolach, wiec nawet gdyby zaczeloby sie cos robic w kwesti lustracji, to jest jeszcze sporo miejsca na krecia robote... vel "cywilizowanie".

No i ostatnia kwestia. Faktycznie wydaje sie, ze przeciwnicy lustracji wystrzelali juz wiekszosc ciezkiej amunicji, wiec moze jest jakis powod do optymizmu?
-
2005/06/21 21:01:34
Dzień dobry,

Chciałbym powtórzyć swoje pytanie do uczestników tego blogu.

Kto z Was był inwigilowany i dręczony przez esbecję?

Jeśli nikt, bo brak odpowiedzi poczytuję za "milczącą aprobatę" - potwierdzenie, że nikt, proszę zostawcie temat teczek, tak jak to powninni zostawić historycy z bożej łaski rocznik 1970 i młodsi - fachowcy z IPN - tacy sami, jak rzesze fachowców w kolejnych rządach po 1990 r.

Bo czym się różni tytuł magistra od tytułu doktora nauk humanistycznych?

Magister w pracy magisterskiej powinien udowodnić, że umie korzystać z literatury źródłowej, bez podejrzenia o popełnienie plagiatu (z wyjątkiem np. Anyszów).

Jak mawiała moja Babcia nieboszczka, doktór nauk humanistycznych powinien się wykazać umiejętnością, że nie pozwoli się złapać za wykorzystanie literatury źródłowej, w sposób w jaki magister zostałby podejrzany o plagiat.

Infidel
-
Gość: Regis, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2005/06/21 21:26:50
Wydaje mi się daleko idącym nadużyciem uzależnianie kompetencji od tytułu naukowego. Zwłaszcza, gdy w Polsce pisano prace doktorskie o "centralizacji demokracji". PRL specjalizował się w produkowaniu niedouczonych naukowców, którzy z braku kompetencji uciekali w pseudonaukowy bełkot.
Z kolei dziwię się skąd Pan ma informacje o liczebności historyków w IPN, którzy mają 35 lat i mniej.
Gwoli ścisłości p. Antoni Dudek urodził się w 1966r. A pomijając cały Pana wywód. Dzisiaj młodzi ludzie muszą się babrać w teczkach, bo ta sprawa nie została załatwiona na początku lat dziewięćdziesiątych.
I powtórzę to jeszcze raz. Rozwiązania tej sprawy domaga się elementarne poczucie sprawiedliwości, bo chyba nikt nie odważy się nazwać SB i TW grupą patriotów.
-
2005/06/21 21:41:29
Infidel, ja studiowałem w czasach przełomu 1988-93. To były czasy wielkich zmian politycznych i aktywności na uczelniach, także wyrażnego sporu na linii ZSP-NSZ. Ci z ZSP chodzili i agitowali. Zapraszali do organizacji, obiecywali załatwianie problemów z egzaminami, darmowe wyjazdy wakacyjne, dorabianie w spółdzielniach studenckich. Był to czas, gdy już jasno było wiadomo czym pachnie ta organizacja.
Z kolei wstąpienie do NSZ jeszcze wtedy w 1988-1989 r. było aktem odwagi, każdy z mógł się liczyć z kłopotami na studiach.
Jeszcze wtedy na humanistycznych kierunkach, jak mówiono, na każdym roku była co najmiej jedna wtyczka SB. Co roku 10% miejsc na studiach to były tzw. przyjęcia z listy rektorskiej zarezerwowane dla dzieci partyjniaków, członków PZPR, ZSMP, TPPR. Pewnie z tej listy wchodzili też na studia agenci. Ciekawe, czy ktoś kiedyś to opisze.

Po co piszę o tych oczywistych dla pamietających tamte czasy faktach ?
Ano dlatego, żeby pokazać, że jeszcze wtedy SB bruzdziła w umysłach i nie trzeba mieć 40-tu lat, żeby to pamiętać.
Drugi powód, dla którego wystukuję te banalne słowa jest taki, że moim zdaniem, obiektywnej i rzetelnej oceny postaw z czasów PRL dokonają właśnie ci, którzy nie są w tamten system uwikłani. Młodzi historycy z IPN juz to zresztą robią. Na pewno nie dokona tego żadna komisja prawdy i pojednania, której sens dostatecznie jak dla mnie skompromitowali niedawno Jaruzelski do spółki z Wałęsą.
-
2005/06/21 21:43:35
Szanowny Panie Regis,

Jeśli Pana post dotyczy mojej wypowiedzi, informuję że prawie dwadzieścia lat czekałem, aby nie słyszeć "słuchaj stary, koloryzujesz! SB łamała - obejrzyj sobie film "

Doczekałem innych czasów, jednakże nie wyrażam zgody, by wychowani na scenariuszach bez mojego przyzwolenia pisali sobie doktoraty i treść zaangażowanego wystąpienia.

Zawsze byłem za lusytracją, jestem przeciwny prawu, by magister historii, albo bibliotekarz był inaczej traktowany niż elektryk czy piekarz.

Jeśli dostęp do teczek, to dla wszystkich proszę, a jeśli dostęp kontrolowany, o dostęp za zgodą pokrzywdzonych niniejszym wnoszę.

Infidel
-
Gość: Regis, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2005/06/21 21:59:38
Uważam, że postępuje Pan mocno niesprawiedliwie twierdząc, że całą wiedzę o SB zdobyłem z filmów. Staram wyrobić sobie zdanie korzystając z różnych źródeł i na pewno nie są to filmy pokroju "Psów".
Co do lustracji, pełna zgoda, że w dostępie do teczek nie mogą być równi i równiejsi, ponieważ wywołuje to takie sytuacje jak z o. Hejmo, czy z p.Belką. Dlatego jestem przeciwny jakiejkolwiek cenzurze, bo będzie to otwarta droga do nadużyć.
-
2005/06/21 22:02:01
Kazef,

Dziękuję za e-mail. W 1988 roku, chroniąc się przed plamą na honorze - peerelowskim wojskiem - zostałem profesorem w jakimś renomowanym liceum ogólnokształcącym.
Czwartoklasistów też uczyłem, więc przypadek (nie Kieślowskiego) może dowieść, że nauka nie poszła w las, choć moim zdaniem las się sam najlepiej sadzi.

Pamiętając swoje przejścia, trzymałem się z dala od ciała pedagogicznego, dwóch grup - takiej nowo solidarnościowej i w pełni pezetpeerowej (czasami byłem w przekonaniu,że jak w XIX wiecznej Japonii, także w szkole cesarz nakazał, by były dwie antagonizujące partie)

:-))))

Infidel
-
2005/06/22 05:44:12


Szanowna Katarynko,

Naprawde nie wiem,czy to co mowie pan Borowski to dowod na to, ze cos sie w kraju zmienia.
Dla mnie to prawie pewne ,ze jednak nie i zwlaszcza slowa w wykonaniu Borowskiego napawaja mnie gleboka nieufnoscia.

Wiadomo o co w tej chwili toczy sie gra.

Podam przyklad z innej linii frontu.
Platforma Obywatelska ma spolecznie nosny postulat zmiany ordynacji wyborczej na wiekszosciowa z jednomandatowymi okregami wyborczymi. Zebrali nawet 750 tysiecy podpisow obywateli opowiadajacyhc sie za taka zmiana.
I oto 3 czerwca br.odbyla sie pod sejmem manifestacja Ruchu Obywaelskeigo na rzecz JOW, ;przybylo ok,dwoch tysiecy obywateli domagajacych sie wprowadzenia JOW. I nikt ,doslownie ani jeden posel z PO,i jej liderow,ogladajacy manifestacje zza firanek sejmu,nie wyszedl do ludzi aby sie przylaczyc do wlasnego przeciez postulatu!!
Oto co znacza slowa polityka ,zwlaszcza tuz przed wyborami:=(( I Borowski nie jest tu wyjatkiem.
Jest za a nawet przeciw.

I co znaczy to ostatnie zdanie ,w ktorym Borowski wyglasza opinie ,ze jak ktos nie kandyduje na wysoki urzad to nie powinno sie go krzywdzic.
Krzywdzic czym,przepraszam? Ujawnieniem agenturalnosci.?
To ujaawnianie ,ze ktos donosil jest teraz krzywda,wg.Borowskiego??
Albo mi sie wszystko pokrecilo,albo Borowski sam sie zaplatal....



-
2005/06/22 11:50:31
Dzień dobry,

Aby się wypowiadać na temat agentów, etatowych pracowników czy osoby pokrzywdzone przez aparat przemocy poprzedniego ustroju, proponuję się zapoznać z ustawą o IPN.

Ostatnio uchwalono jakąś zmianę, z którą się nie zapoznałem, więc nie wiem jaki ma ustawa obecnie kształt.

Jednakże jeszcze parę miesięcy temu jednym z głównych celów ustawy była możliwość uznania za pokrzywdzonych (a więc osoby, które w mogą piastować stanowiska wymagające zaufania publicznego, a w przyszłości dochodzić odszkodowań) płatnych i niepłatnych współpracowników peerelowskiego aparatu przemocy, którzy przeszli na stronę opozycji.

I tu jest cały problem pogrzebany, gdyż agent zawsze pozostanie agentem. Współczuję Pani rzecznik jednego z rządów, że - zakładam na etapie gróźb i psychicznych tortur - pękła i podpisała.
Nie mogę się jednakże nadziwić, że postanowiła przynależeć do grupy, która uparcie twierdzi, że nie wiedziała, że ma założoną teczkę.
Jest to arogancja i plucie w twarz pokrzywdzonym, którzy na nogach z waty, ale z twarzą, wyszli z miejsca przesłuchań.

Kazef - co chcesz wiedzieć na temat metod "zapraszania" do współpracy przez SB?

Regis, miałem na myśli film "Przesłuchanie"; "Psy" to rozrywka, fajne teksty i fajne chłopaki.

Pozdr.

Infidel
-
Gość: wolniejszy, *.acceptus.pl
2005/06/22 12:54:43
Zeby wypowiadac sie na temat archiwow nie mozna byc historykiem z rocznika 70?

ifidel - czy sugerujesz ze lekarz chcacy operowac guza mozgu musi sam byc po takiej operacji? A leczacy dzume sam ja przejsc? itd?
-
2005/06/22 19:52:38
Wolniejszy,

jeśli, nie daj Boże, zdiagnozują u mnie tumor, najpierw się upewnię, że się na tym znają.
Trafiłeś z tymi lekarzami w "bull's eye" - w drugiej połowie lat 90-ych "zdiagnozowali" u mnie ropień mózgu. Zostałem przewieziony z jednego szpitala do drugiego, a kartę wypisową dostałem do rąk własnych, abym się mógł nacieszyć nieporadnym maszynopisaniem.
W tym drugim szpitalu, zamiast skorzystać ze zdobyczy techniki, pobrali mi płyn rdzeniowo-kręgowy, po którym zabiegu należy 24 godziny należy zajmować pozycję horyzontalną i nie unosić głowy. Nie życzę Ci nawet godziny z takim wyrokiem. Diagnoza była błędna i bezsensowna (może liczyli na "skórę"?)

Powyższe dowodzi, że zdrowy chłopski rozum zawodzi.

Inaczej rozumiesz słowo demokracja niż ja i ja się z tego śmieję.

Demokracja to prawo do wypowiedzi, ale nie w znaczeniu "a co! też mam prawo = rozumowanie z czasów liberum veto".

Jeśli ma się "coś" do powiedzenia, to OK, ale jeśli wypowiedź ma być pozbawiona tego "coś", zapraszam do Speaker's Corner - najbliżej od Marble Arch.

Tu się czuję jak w Regent's Park, choć uważam, że od reguł są wyjątki; jeśli ktoś uznaje swoje zdanie za wartościowy wyjątek - wierzę, że tak jest - jednakże z uwagi na krytycyzm naukowy, nie mogę dać wiary oświadczeniu apriori.

Trochę pokory, młode wilki i wilczyce!
Wasza broszka, że słuchacie noszących się w bieli lekarzy, kolegów na czarno ubranych cmentarnych grabarzy.

Infidel
-
2005/06/22 20:19:58
Infidel zapytałeś : „Kazef - co chcesz wiedzieć na temat metod "zapraszania" do współpracy przez SB?”
Jest coś co może nie tyle chciałbym wiedzieć, co ty mógłbyś powiedzieć, mając absolutną
pewność, że o tym jeszcze nie wiem.

Czy i jak Ciebie „zapraszano” do współpracy?

Mam odczucia, że (pod)świadomie krążysz wokól tego tematu.